A wciśnijcie tam nawet Mietka Superhero, ja tam widzę Minako i Kunzie. Taki mam ostatnio nastrój. Nie wiem, kiedy dodam coś nowego. Chyba się już do tego nie nadaje. Są o wiele lepsi ode mnie. Nie czuje także, że ktoś będzie szczególnie tęsknić.
Może to takie pożegnanie…
……..
Długie godziny próbowałam ubrać moje uczucia w najpiękniejsze słowa. Pomyślałam, zostawię list z pożegnaniem, aby wypadło jak w wymarzonym rozstaniu kochanków, lecz rzucenie krótkiego ‘do zobaczenia, kiedyś się spotkamy’ przypominałoby zakończenie wyciągnięte wprost z niskobudżetowego dramatu. A gdy kurtyna opadła i powiedzieliśmy kilka słów za dużo, nasze rozstanie nie przedstawiało stron wyrwanych z pięknego romansu i… nagle wszystko się posypało.
Deszcz tłuk o szyby przy akompaniamencie grzmotów i w zgodzie z błyskawicami. Oboje byliśmy wyczerpani, a nastrój po prostu szlag trafił.
Gdybym tylko umiała wtedy cokolwiek powiedzieć, gdyby słowa nie uwięzły w moim gardle. Ukochany gdziekolwiek jesteś, chce żebyś wiedział, jak bardzo Cię potrzebuje, a jedynie czego pragnę to abyś wrócił do mnie pełen miłości i nadziei. Widzisz nie potrzeba mi bukietów kwiatów, ani wyznań dozgonnej miłości, by poczuć wypełniające mnie uczucie. Ta miłość, która nas połączyła to błogosławieństwo prosto z niebios. Chłonęłam ją niczym powietrze.
Miałam tylko czasem wrażenie, że świat stanowił dla ciebie przeszkodę, a ty marzyłeś o ucieczce gdzieś daleko skąd. Wiedziałeś przecież, że zawsze poszłabym twoim śladem. Jedynie czego pragnęłam to przykuć się do Ciebie na wieki, lecz ty chyba chciałeś odejść całkiem sam. W ciszy panującej między nami, w ciemności twoich snów, może pewnego dnia ponownie o mnie pomyślisz. Chociaż raz.
Jeśli pozostałbyś tylko mój i mogłabym zawsze gościć w twoich ramionach, uwięziłabym Cię do końca świata, utopiła w mojej duszy. Gdybyś wiedział co czuje i chłonął mnie jak odebrane powietrze, moja dusza uleciałaby do nieba. Czas nie był tego wieczoru naszym sprzymierzeńcem. To niesprawiedliwe. Nie mogłam wyznać jak bardzo Cię kochałam, za późno także, by wszytko naprawić, lecz chce abyś wiedział, że nigdy nie zapomnę. Na zawsze pozostaniesz częścią mojej duszy. Nie wyrwę Cię z mojego serca, zachowałam tam wszystkie wspomnienia.
Teraz gdy nasza przeszłość nie ma już znaczenia, a przyszłość jest niekończącym się snem, chce abyś wiedział ile chciałam wtedy wyznać. Ale jeśli powiedziałabym ‘żegnaj, zobaczymy się znowu’, zabrzmiałoby to jak śmieszny koniec dramatu. Dziś twoje mieszkanie stoi puste, świece powoli gasną, publiczność jest już zmęczona tym przedstawieniem i… znów wszystko się posypało.
Dziś, gdy biegłam w jesiennym deszczu znów widziałam Cię w moich snach. Patrzyłeś na mnie zdumiony.
Nigdy się nie pożegnaliśmy, nie powiedziałam zwykłego ‚do zobaczenia’. To nie w porządku. Powinnam była wykrzyczeć jak mocno Cię kochałam. Bóg jeden wie co wtedy powiedziałam, a los napisał za nas najdoskonalsze zakończenie.
Pamiętasz, jak tysiące razy powtarzam niczym mantrę, że nie jest mi pisane szczęście? Ty zawsze przypominałeś, że najlepsze jest dopiero przede mną. I pamiętam wszystkie noce, gdy wracałeś do mnie po tym jak kolejna niemądra dziewczyna puściła Cię wolno. Nie wiedziałeś w jaki sposób przeżyjesz tamtą mroźną zimę, a ja zastanawiam się co się z tobą dzieje. Jak mogłeś dzielić ze mną marzenia i plany, całkowicie oddając serce innej kobiecie?
I wiesz czasem śnieg prószy nawet w kwietniu.
Czasem wiosna przychodzi zbyt późno, a zima nie chce odejść.
Czasami to czego szukamy całe życie, jest tym czego nie chcemy dostrzec.
A miłość nie bywa łatwa.
Niegdyś los ześlę mi anioła, który otuli mnie swoją miłością. Kiedy zjawi się w moim życiu, ból opuści moje ciało, a ja uwierzę w raj na ziemi.
Ale dziś znów widziałam Cię, gdy czekałeś na pociąg. Nie byłeś sam. Kolejny raz odtwarzam nasze wymarzone zakończenie. Gdybym tylko znalazła odpowiednie słowa, gdybyś tylko wiedział ile dla mnie znaczysz.
Wszytko co płynie z mojego serca, wypisane jest w oczach. Rządzą w nich wyłącznie cisza i gniew. Więc czytaj z nich jak z otwartej księgi, a ja podaruje całą swoją miłość. Nadzieję. Serce. A ty przyjmij mój stracony czas, bo los i tak odbierze moje życie.