Zbyt późno. Epilog

– Minako? Minako- chan!
Usłyszała wołanie i nie otwierając oczu, uśmiechnęła się. Czuła się taka śpiąca, taka ociężała. Saitou obudził ją o świcie żarliwym pocałunkiem i do wschodu słońca kochali się. A potem trzeba było już wstawać, gdyż w ich pięknym, nowo kupionym domu zaczynał się kołowrót dnia. Słońce stało już wysoko na niebie, kiedy znalazła wreszcie chwilę na odpoczynek. Wycofała się do salonu i usiadłszy w fotelu, zapadła w drzemkę. A teraz rozlegała się kolejna pobudka. Domyślała się, co oznacza ten sygnał. Otworzyła oczy akurat w momencie, gdy Saitou pojawił się w drzwiach.
– Ach, tu jesteś – rzekł z widoczną ulgą. – Pomocy!
Wyglądał na kompletnie zagubionego. Żółtodziób błądzący w dżungli ojcowskich obowiązków. Zerwała się z fotela i wzięła z jego rąk najpierw jedno, a potem drugie zawiniątko. Obie córeczki darły się wniebogłosy, żądając swojej porcji mleka. Jak przystało na bliźniaczki, zawsze chciały wszystkiego równocześnie. Minako rozpięła bluzkę i przystawiła maleństwa do piersi. Ssały z taką błogością, że aż udzieliła się ona ich rodzicom. Spojrzeli na siebie. Dobrze pamiętali ten dzień, jakże przecież bliski, kiedy Minako złapały bóle i po kilku godzinach urodziła córeczki.
– Dzięki Bogu, że zostałem ojcem, zanim przylepili mi etykietkę dziadka – zauważył Saitou.
– Mało brakowało, a byłoby odwrotnie – Roześmiała się Minako.
Isao i Kun, pomimo przykrych zawirowań w okresie narzeczeństwa, okazali się dobranym i szczęśliwym małżeństwem. Oczekiwali teraz w radosnym nastroju swego pierwszego dziecka. Natomiast stan duchowy Saitou można było określić jako nie kończące się zdumienie. Jego córeczki miały już po dwa miesiące, a on wciąż nie mógł się nadziwić tej, rzec by można, obfitości szczęścia.
Szczęście, pomyślała Minako. Dla niej oznaczało ono kochać tego mężczyznę i być przez niego kochaną.

***

sailor_moon_chibi___merry_christmas__animated__by_mistic_ladies-d4kt9x0

Życzę wszystkim szczęśliwych, radosnych oraz rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. 🙂

Reklamy