Tato, wróć.

To, takie od czapy…
Kogo tutaj widzicie?

***

Przeszłam długą drogę, aby się z tobą zobaczyć.
Zabrałam jedynie czerwoną różę.
Próbowałam rozmawiać z drzewami, kwiatami, księżycem.
Myślałam, że uleczą moje złamane serce.
Modliłam się o twój powrót, tato.
Nie dla mnie, lecz dla mamy.
Ona umiera z tęsknoty za tobą.
Dom jest taki pusty.
Pamiętam wspólne chwile, gdy byliśmy szczęśliwi.
Wiem, że mógłbyś zakochać się w niej raz jeszcze.
Dobrze wiem, że ta kobieta jest piękna,
Wielu mężczyzn zapomniałoby dla niej o swojej rodzinie.
Ale ja nie przyszłam tu, aby Cię osądzić, tato, ale prosić byś wrócił.
Wydaje mi się, że miłość namieszała Ci w głowie,
Myślisz, że to jest warte miłości twojej żony?
Która tak potrafiła dzielić z tobą los,
Nie puszczając twojej dłoni.
Przyszłam po Ciebie, żebyś pojechał ze mną do domu.
Teraz kiedy stoję w drzwiach, nie wiem co powiedzieć.
Uśmiechasz się na mój widok, chcesz mnie objąć, a ja tylko podaje dłoń.
Nie chciałbyś zobaczyć mamy?
Jest jeszcze piękniejsza, o ile to możliwe…
A może lepiej nic nie mówmy, tato.
Po prostu mnie obejmij…