Please forgive me.

Miłość.

Pożądanie.

Małżeństwo.

Dzieci.

Rozwód.

To całkiem powszechny scenariusz, prawda?

Uczciwość.

Zdrada.

Kiedy wyznać całą prawdę, a kiedy użyć małego kłamstewka?

Minako z westchnieniem irytacji rozejrzała się po nowocześnie urządzonym biurze. Zostało dokładnie trzydzieści minut, lecz ona nie potrafiła powstrzymać się od wiercenia w wygodnym, czekoladowym fotelu. Za niecałe dwie godziny musiała odebrać dzieci od opiekunki, więc doskonale mieściła się w czasie.

Zazwyczaj niecały rok temu miewała go jeszcze mniej, aby z matki dwójki słodkich brzdąców, przedzierzgnąć się w rajskiego ptaka i podejmującą gości doskonałą panią domu. Do tego przeistaczania już całkowicie przywykła. Od dziesięciu lat pełniła u boku męża rolę adiutantki: bywała z nim wszędzie, organizowała wszystkie przyjęcia, z uśmiechem na twarzy znosiła późne powroty do domu, a nawet przesiadywała z nim w gabinecie, gdzie pracował całymi nocami, napawając się bez słów jego widokiem.  

Saitou Sekine nietrudno zresztą było wziąć za bohatera powieści. Był przecież tak uderzająco przystojny, niezaprzeczalnie czarujący, dowcipny, zabawny i tak fascynujący w towarzystwie! Jednak zapominała, jak bardzo potrafił być samolubny, egocentryczny i bezlitosny. Minako znała dobrze obydwa jego oblicza, a jednak nadal go kochała. Od lat był jej bohaterem, towarzyszem i najlepszym przyjacielem. Przynajmniej tak jej się do tej pory wydawało…

Znała wszystkie jego skazy, słabostki, grzechy i lęki, a jednocześnie całe jego piękno, błyskotliwość i dobroć; kochała go każdą cząstką swojej istoty i wiedziała, że tak będzie zawsze. Sprawił jej wiele rozczarowań, lekceważył prawie wszystkie ważne imprezy w szkole, nie pokazał się na żadnych zawodach ani zabawach. Zresztą jak niby miałby to robić, skoro czas, który powinien poświęcić córkom, spędzał na igraszkach ze swoją asystentką?

Znowu spojrzała na zegarek. Pozostało dwadzieścia minut. Przeprowadziła w myśli błyskotliwy rachunek. Spojrzała leniwie na widok za oknem i próbowała się odprężyć, patrząc na padający pierwszy listopadowy śnieg.

– Dobrze, zacznę więc pierwsza.- Brunetka wyrwała Minako ze smętnych rozmyślań.- Kryształy firmy Waterford, pejzaż Sesshu…

– To z naszej listy- przerwał trzydziestoletni mężczyzna w dopasowanym garniturze i skinął głową do kobiety naprzeciw.

– Włoskie meble, lampa od Tiffaniego, skórzane fotele, meksykańska ceramika…

– Nie, ona nie podlega żadnym targom.- Przerwał jej po raz kolejny.

– Ceramika?- spytała, zaskoczona brunetka.

– Ma wartość sentymentalną- odpowiedział, obracając w palcach dłoni pióro i przeglądał ze skupieniem dokumenty leżące przed nim.- Mój klient zgodził się również skopiować wszystkie filmy z wesela, podróży poślubnej, wakacji i innych uroczystości.

– Chcemy otrzymać oryginały filmów ze szpitali gdzie urodziły się dzieci- Mana zwróciła się do mężczyzny.

Spojrzał ostrożnie na mężczyznę siedzącego obok, który jedynie skinął.

– Można zrobić kopie?- upewnił się mężczyzna.

– Oczywiście.

– W takim razie przejrzyjmy przedmioty, które zostaną przekazane na fundacje: drewniana skrzynia na zabawki, włoskie meble z pokoju dziecięcego, komplet sypialny, zielona kanapa.

– Czekaj, ja ją chce – odezwała się Minako.

– Jest brudna.- Głęboki głos Saitou, po raz pierwszy rozległ się w biurze.

– Wyczyszczę ją.- Minako jak zwykle traciła przy nim pewność siebie.

– Jest zniszczona- dodał ostrzegawczym tonem, nie znoszącym sprzeciwu.

– Oddam ją do tapicera.

– Kupisz sobie nową- zawyrokował.- O co ci chodzi?- Pochylił się w jej kierunku.

– Chcę tę- odparła, jak się wydawało twardo.

– Następna pozycja- przerwał emocjonalną wymianę zdań prawnik:- Chłodziarka na wina.

Minako lekko zbladła, patrząc na Saitou, poczuła, że wbrew woli łzy wypełniają jej błękitne oczy, gdy wspomnienia pełnych radości dni wypełniły jej duszę.

– Wychodzę stąd- wyrzuciła z siebie pośpiesznie, aby się nie rozpłakać. Chwyciła torbę i ruszyła w kierunku drzwi.

– Gdzie się wybierasz?- Saitou zerwał się w miejsca.

– Od roku jesteśmy w separacji, chyba nie muszę Ci tego przypominać.

– Może ty także znikniesz, Saitou- san?- odrzekł Sawao do swojego klienta. Chwilę panowała cisza.- Ja i Mana- san skończymy negocjacje, a rano złożymy papiery- dodał.

– Jasne.- Skinął białowłosy.

Gdy drzwi zamknęły się za nimi, Sawao uśmiechnął się w stronę ciemnowłosej kobiety.

– Na czym skończyliśmy?- spytał, przeglądając papiery rozwodowe.

~

– Muszę wyrwać się gdzieś na weekend.- Wzięła głęboki oddech i skręciła w pierwszą polną drogę, prowadzącą do ich małego domku za miastem.- Taki krótki odpoczynek przed rozwodem, sama rozumiesz?- spytała kobiety na drugiej linii.- I chce żebyś wiedziała, że obydwoje odeszliśmy, mamo.

– Jasne. Wszystko jedno. Tragedia, to tragedia.- Uśmiechnęła się pod nosem starsza kobieta. Westchnęła cicho i po chwili dodała:- Będzie mi go brakować. Właściwie byłam przekonana, że jesteście dla siebie stworzeni.

– Dam sobie radę, mamo.- Minako nienawidząc się za to, co mówi, chwyciła się ostatniej deski ratunku:- Jestem silna.

– Wiem, kochanie.

– Kocham Cię.– Była bliska łez.- Pa.- Wyszeptała bezgłośnie, rozłączając się.

Wierzchem dłoni starła spływającą z zaróżowionego policzka pojedynczą łzę.

~

– Część, księżniczko.- W telefonie rozległ się głęboki głos Saitou.- Gdzie jest babcia?- spytał.

– Boli ją głowa.- Mała, jasnowłosa dziewczynka, kropla w krople przypominająca swoją mamę, stała oparła o ścianę holu.- Mam spytać Cię, czy lubię chińską kuchnie.

– Z pewnością lubisz, skarbie.- Uśmiechnął się.- Gdzie mama?

– Jakie potrawy są chińskie?- Mami drążyła przerwany wątek.

– Warzywa, ryż, sajgonki- wymienił.- Podaj telefon mamie, proszę.

– Nie ma jej tutaj- odpowiedziała poważnym tonem, Mami.

– Gdzie jest?- spytał, zdziwiony.

– Wyszła.- Wzruszyła ramionami.- Co to są sajgonki?- zapytała.

– Wyszła, w piątkowy wieczór?- zapytał sam siebie, w ogóle nie odpowiadając na pytanie córki.- Podaj telefon siostrze.

– Ona nie chcę z tobą gadać.

Musiał ją zobaczyć. Musiał. Musiał się pożegnać. Miał ochotę tyle razy powiedzieć, że kocha ją ponad życie, lecz nie potrafił tego wyrazić, aż w końcu zaprzepaścił wszystko.

– Kochanie, czy mama się wystroiła?- Głos Saitou zadrżał.- Pomyśl. Czy założyła szpilki?- Padło kolejne pytanie.- Umalowała się? Czy zrobiła sobie naprawdę ładną fryzurę?

– Jak panie z katalogów?- spytała słodko Mami.

– Tak, dokładnie tak.- wyjaśnił córce.- Wydawała niani polecenia, zdenerwowanym tonem? Czy mamusia tak zrobiła? Mówiła szybko i się denerwowała?

Mami słuchała, kręcąc głową.

– Nie tatusiu, rozmawiała tylko z psem.- Saitou westchnął cicho.- Tatusiu?- Usłyszał pytający głos Mami.

– Tak?

– Dlaczego, bierzesz z nami rozwód?

Westchnął po raz kolejny, skręcając się z bólu.

~

Zegar na kominku tykał monotonnie; Minako złożywszy przed lustrem należny toalecie hołd, mogła iść przygotować sobie i swojemu pupilowi coś do jedzenia. Na głowie miała tysiąc innych spraw. Omiotła spojrzeniem urządzoną w stylu francuskiej prowincji sypialnie, sprawdzając, czy umieściła kratę przed huczącym kominkiem i po raz  ostatni wyjrzała przed okno. Śnieg ciągle padał. Pierwszy śnieg jest zawsze taki piękny! Czuła, że dzisiejszego wieczoru jej życie nabierze zupełnie nowych, nieznanych barw. Z tą myślą zbiegła po schodach, uśmiechając się sama do siebie.

Weszła do kuchni, upewniając się czy pupil nadal drzemie, lecz gdy przekroczyła próg on pośpiesznie uniósł łeb.

– Co powiesz na to, że ty przyniesiesz drewno, a ja coś ugotuje?- spytała, gdy zerwał się z posłania, merdając wesoło ogonem.- Świetnie. Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć- mruknęła.

Zerknęła do srebrnej chłodziarki, wyciągając z niej mleko i jajka. Wtem poczuła jak coś ociera się o jej szczupłe łydki.

– Wystraszyłeś mnie, Uno. Nie skradaj się tak.- Czuła przyśpieszone bicie serca, gdy zwierzak przemknął pod jej nogami.

Wtem do uszu Minako dotarł zupełnie nieznany, obcy dźwięk. Przysłuchiwała się przez chwilę, aż zrozumiała. Ktoś próbował wedrzeć się do jej domu! Odwracając się, chwyciła nóż do krojenia chleba i gdy tylko kuchenne drzwi otwarły się na oścież, rzuciła się w stronę zwalistej sylwetki, powalając osobnika na ziemie.

– Poczekaj!- krzyknął szybko znajomy głos.- Czekaj!

Rzuciła narzędzie obrony, odgarniając niesforne kosmyki włosów z twarzy. Siedziała okrakiem na zdezorientowanym Saitou.

– Co ty tutaj u diabła robisz?- spytała wściekła, podnosząc się pośpiesznie.

– Mógłbym zadać to samo pytanie.

– Jechałeś za mną, prawda?- zawyrokowała, opierając ręce na biodrach.

– Nie.- Obserwowała jak podniósł się z podłogi, otrzepując długi płaszcz. – Wielkie umysły rozumują podobnie, pamiętasz?- Uniósł pytająco brew.

Minako nie odezwała się słowem, ruszając w stronę salonu. Saitou w między czasie rozebrał nakrycie, rzucając je na najbliższe krzesło.

– Musimy pozbyć się tych wszystkich rzeczy, jeśli chcemy sprzedać ten dom- rzucił głośno, aby Minako mogła go usłyszeć.

Wychodząc z kuchni, zastał ją opartą o drzwi sypialni. Nastąpiła długa przerwa, w czasie której Saitou przeczesał dłonią siwe włosy. Robił to tylko wtedy, gdy czuł się niezręcznie.

– Prześpijmy się. Dobrze nam to zrobi- wymruczał pierwszy.

– Powinieneś spać na kanapie.- Czuł, że opuszcza go cała pewność siebie, kiedy zwróciła ku niemu niewinne spojrzenie swych błękitnych oczu.

W odpowiedzi westchnął, skinął głową i opadł na kanapę. Obserwował jak Minako powoli zsuwa z nóg szpilki, potem czarne pończochy, rzucając je niedbale na puchaty dywan. Następnie rozpięła kilka guzików swojej jedwabnej koszuli i zastygła w bezruchu, czując na sobie palący wzrok Saitou. Zakrywając bluzką piersi podeszła do wyłącznika i zgasiła światło w sypialni.

– Jesteś głodna?- spytał Saitou po dłuższej chwili otaczającą go ciemność.

~

– Jest pozytywny aspekt w całej tej sytuacji. Wreszcie nauczyłem się gotować.- Roześmiał się. Minako siedziała przy stole kuchennym, wpatrzona w jego szerokie plecy.- Oczywiście umiem ugotować tylko trzy rzeczy.- Uniósł kąciki ust w uśmiechu. Nabrał trochę pomidorowego sosu i podszedł do niej.

– Mogę?- spytał.

Kiwnęła jedynie głową.

– Otwórz usta- odparł, jednocześnie ją karmiąc.- Smakuje?

Przytaknęła ponownie. Oblizała powoli wargi, obserwując go spod półprzymkniętych powiek.

– Opowiedz mi o niej.- Jej głos brzmiał gorzko, w oczach pojawił się wyraz udręki.

– O kim?

– Czy ty myślisz, że ludzie nie plotkują?

– To był beznadziejny rok, Mina- chan.- Teraz także Saitou wyglądał na zmęczonego.

– Ile ma lat?

– Ludzie plotkują- odpowiedział, odwracając się do Minako.- Sama mi powiedz.

– Jak ja mam się z tym czuć?- wyszeptała bezgłośnie, zwieszając apatycznie głowę.

– Nie zaczynaj…

– Dwadzieścia jeden. Tyle, prawda?

– Ledwo- odparł, masując nerwowo kark.

– Jak jest?

– Daj spokój…

– Mówię poważnie.- Odważyła spojrzeć się prosto w stalowe oczy.- Jest inaczej, prawda?

– Oczywiście, że jest inaczej. Jest inną osobą.- Starał się, aby jego głos brzmiał pewnie.-Wszyscy się od siebie różnimy. Nie jest tak jak było między nami.

– Pieprz się.- Minako opuściły wszystkie pokłady spokoju.

– Przestań, nie mów tak.

Ich spojrzenia spotkały się i długo patrzyli na siebie.

– Jesteś wspaniały kochankiem, to mnie wkurza- wyznała.

Nie była pewna, czy rozumie, patrzyła więc tylko na niego, odczuwając zarazem ból i zakłopotanie.

– Jeśli tak uważasz, to usiądź się na stole- odparł ze śmiertelną powagą.

Spojrzała na niego zdumiona.

– Jasne.- W końcu wydusiła, zatykając za ucho kosmyk złotych włosów.

– Mówię serio.- Saitou wytarł dłonie w ręcznik, rzucając go do zlewu.

– Nie powinnam była tego mówić.

– Mówię poważnie.- Jego głos stał się łagodniejszy.- Usiądź na stole- przekonywał ją.

Serce dudniło jej w piersiach. W zamyśleniu skinęła głową, potem bez pośpiechu usadowiła na brzegu dużego, drewnianego stołu.

– Dobrze.- Jego głos brzmiał lekko ochryple.- Teraz zdejmij to.

Bez cienia skrępowania odwiązała sznurek satynowego, białego szlafroka, leniwie zsuwając go z ramion. Dreszcz oczekiwania przeszył jej ciało, gdy mężczyzna nadal nie ruszał się z miejsca.

– Zapomniałem już jaka jesteś piękna. Wprost doskonała. Nie masz pojęcia, co twój widok dla mnie znaczy, kiedy widzę Cię nagą- powiedział czule, zbliżając się do niej.

– Opowiedz mi o tym- szepnęła, głaszcząc powoli szeroki tors.

– Pragnę Cię, Minako- chan.- Gdy to powiedział, ręce zsunęły się z błyszczących włosów, które okalały jej twarz i zaczęły powoli pieścić jej kremowe plecy. Pozwoliła, aby ją dotykał, aż wreszcie leżała w sypialni naga i jasna, bezmiar kremowego jedwabiu pod jego czułymi, ruchliwymi rękami.- Moje serce bije tak samo opętańczo jak twoje.

– To dobrze.- Musnęła lekko jego górną wargę.

I jak chór w pieśni, o której od dawna marzyła, Saitou powtarzał ciągle i ciągle:- Kocham… Kocham…Kocham się z tobą kochać.- I raptownie ona także poczuła, że ogarniają płomienie dawno zapomnianej namiętności, gdy Saitou umiejętnie przywracał do życia jej ciało. Zaczęła drżeć i wić się w jego ramionach, zdzierając z niego ubranie. Po chwili leżeli razem, spragnieni siebie, bez tchu, płonąc nienasyconą, pełną pożądania miłością.

W końcu płomienie, które tak szybko rozniecili, wypaliły się i przygasły, a oni odpoczywali, obejmując się mocno.

~

– To śmieszne, lecz gdy tylko zamykam oczy widzę tylko Ciebie.

Leżała wśród satynowych poduszek, szczęśliwa dokładnie tak, jak pięć lat temu. Wsparła głowę o jego szeroką pierś. Wyglądała cudownie ze wzburzonymi złotymi włosami i sennymi, a jednocześnie łagodnymi i pięknymi oczami.

– Nie ważne gdzie jestem. W pracy. W domu. Brakuje mi Ciebie. I za każdym razem, gdy spojrzy na mnie mama, bądź dziewczynki, wiem dokładnie co myślą.

– Co?- spytał, patrząc na nią czułym błyskiem w oczach.

– Chcą, żebyś wrócił- wyjaśniła.- Wszyscy Ci wybaczyli.

– Wszyscy oprócz Ciebie, prawda?

– Nie, ja także Ci wybaczyłam- odpowiedziała, unikając jego wzroku.- Nie cofniemy jednak tego co się wydarzyło.

–  Można to naprawić- odrzekł, pewnym głosem.

– Nie.

– Dlaczego?- spytał, zaskoczony.

Usiadła, nakrywając się satynową pościelą.

– Chcesz teraz o tym rozmawiać?

– Tak.

– Czy wiesz jak czuje się kobieta, która myśli, że jej małżeństwo jest niemal idealne?- odwarknęła. Nigdy taka nie była.- A tu, któregoś dnia dowiaduje się, że pan wielce uczciwy sypia za jej plecami ze swoją sekretarką. Nie, przepraszam z asystentką.- Zaśmiała się z przymusem.

– To był tylko jeden raz- wyszeptał.- Moment słabości, który mnie doszczętnie przeraził.

– Więc nie musiałeś mi o tym mówić- odparła, oschle.

– Owszem, musiałem- wyrzucił z siebie.- Jeśli kogoś się kocha, jeśli dzieli się z nim życie, to ta druga osoba musi wiedzieć o swoim partnerze wszystko.- Wziął głęboki oddech i ciągnął:- Nie potrafię żyć w kłamstwie. Nigdy nie potrafiłem i nie potrafiłbym.

Westchnęła zrezygnowana.

– Dałeś mi to jasno do zrozumienia, gdy poszedłeś z nią do łóżka.

– Pozwól sobie coś powiedzieć- rzekł, wściekły całą tą sytuacją.- Czy wiesz czemu mężczyźni moją kochanki?- zapytał ją.- To dlatego, że chcą przestać kłamać. W tym oszukiwaniu jest sposób na uczciwość.

Kąciki jej ust drgały lekko z rozbawienia.

– Jesteś naprawdę niepoprawny.- Uśmiechnęła się do niego pobłażliwie.- Niepoprawny- powtórzyła.

– A ty jesteś taka piękna- wciągnął ją sobie na kolana.- Jesteś po prostu cudowna. Tak się bałem, że ktoś mi Ciebie ukradnie.- Wtulił ją w swoje ciepłe ramiona.- Wiesz dlaczego?

– Możesz się już zamknąć?- Wplotła palce w jego jedwabiste włosy.- Przestań gadać i mnie pocałuj.- Musnęła delikatnie jego usta.- Po prostu się zamknij- dokończyła szeptem na jego miękkich wargach.

~

Kiedy obudziła się nad ranem, Saitou gdzieś zniknął.

Przeciągnęła się w zmiętej pościeli przesiąkniętej miłością i seksem. Wciągnęła w płuca pachnące świeżym lasem powietrze, które wpadało przez otwarte drzwi na taras.

Leżała przez chwilę, rozmyślając nad poprzednią nocą. Nad minionymi miesiącami i rokiem spędzonym w samotności.

Jeszcze nie tak dawno, była absolutnie pewna, że ten rozdział definitywnie się zakończył. Gdy zatem spędziła namiętną noc z Saitou, co mogła innego powiedzieć niż ‘Tak, chce zacząć od początku’.

Wygrzebując się z łóżka, niedbale narzuciła na siebie jedwabny, krótki szlafrok i pognała niczym na skrzydłach do kuchni. Zastała tam Saitou przygotowującego śniadanie. W jednym momencie poczuła złość i frustracje z powodu przeszłości. Marzyła o tym, aby znów z nim żyć, lecz bała się, żeby nie przytrafił się ten sam koszmar. Co będzie jeśli zaczną się okłamywać?

– Pięknie pachnie.- Uśmiechnęła się lekko, opierając o kuchenny blat i wpatrywała się w białowłosego mężczyznę.- Sai- chan?- spytała poważnie.

– Hm…

– Szczerość, tak?

Potwierdził skinieniem głowy.

– Jest coś o czym muszę ci powiedzieć.- Zaczęła skubać nerwowo okruszki rozsypane na płycie.- Ja też miałam romans- wydusiła.

Nóż upadł z łoskotem do zlewu.

– Zdradziłam Cię, kiedy byliśmy w separacji.- Przypatrywała się jego kamiennej twarzy, na której drgały pojedyncze mięśnie. W jego stalowych oczach pojawił się prawdziwy ból.- I nie mogę ruszyć do przodu. Nic nie możemy naprawić, gdy tego z siebie nie wyrzucę.

– Nie mogę- odezwał się w końcu.

– Czego, nie możesz?

– Tego słuchać.

– Saitou…

– Proszę, nie rób mi tego- gwałtownie jej przerwał.

– Cholera chciałabym, ale to ty wszystko zacząłeś- podniosła głos.

Patrzyła na niego, dysząc ciężko z emocji.

– Jak miał na imię?- Ledwo mogła go usłyszeć.

– Pamiętasz sprawę z Ina- san?- zapytała, choć dobrze znała odpowiedź.- On tego chciał, ja także…

– Tylko nie on. Myślałem, że jest gejem- rzekł szorstko.

Minako ogarnęła nieznana dotąd furia.

– Cholera, teraz twoja kolej, żeby wysłuchać o mojej chwili słabości- krzyknęła, zrywając się na równe nogi.

– Jak było?- zapytał bezgłośnie, wpatrując się w jej błękitne oczy.

– Inaczej- wyszeptała w końcu.

– Inaczej?

– Tak, inaczej.- Kiwnęła głową.

– Wciąż z nim sypiasz?

– Boże, nie.

– To dobrze.- Przyciągnął ją do siebie, całując w czoło.- Nie chce się tobą z nikim dzielić.- Odpadła w jego silne ramiona, które otuliły ją niczym ciepły jedwab.- Zrobię wszystko.

– Wszystko?

– Wszystko- wyszeptał wprost w jej miękkie włosy.

– Cokolwiek?- zapytała, pociągając nosem.

– Cokolwiek.- Przyciągnął ją do siebie jeszcze bliżej, opierając podbródek na czubku jej głowy.- Cokolwiek- powtórzył.

Wszystko może się zmienić w ciągu jednego dnia, a raczej w ciągu jednej nocy. Byliśmy o krok od przekreślenia naszego dotychczasowego życia, ale los znów zbliżył nas do siebie.

Zdarzył się po prostu cud.

To był cud.

….

Nie wiem jak to nazwać, na początku pomysł wydawał mi się w miarę dobry, lecz później wyszło z tego wielkie g…

Reklamy

7 thoughts on “Please forgive me.

  1. Już się spodziewałam rozwodu, a tymczasem doszło do porozumienia. Cieszę się, choć nie jestem pewna czy zdołałabym wybaczyć zdradę, nawet mężczyźnie, który byłby całym moim światem. Nawet wtedy, gdybym sama miała romans, chociażby będąc w separacji. Ale cieszę się, że doszło między nimi do zgody, choć wydaje mi się, że nadejdą również dni pełne słabości, gdy będą sobie to wytykać. A może i nie.
    Tekst naprawde przyjemnie się czytało, lekko, a co najwazniejsze – zmuszało też do zastanowienia się nad pewnymi kwestiami. Uwielbiam takie teksty 😉

    Pozdrawiam,

    1. Cieszę się, że Ci się podoba, bo ja nadal nie jestem przekonana. Znaczy wydaje mi się to takie sztuczne. Coż….
      Pisząc to ‚arcydzieło’, chciałam przedstawić historię, która często może lub po prostu wydarza się. Ludzie mają mały problem i ‚rozwodzimy się’, to takie proste w dzisiejszych czasach. Znam wiele takich przypadków i jest mi przykro, że tak się to kończy.
      Chciałabym pokazać, że można wybaczyć i poradzić sobie ze wszystkim, jeśli tylko się chce, choć nie mówię, że oznacza to sukces i będą nagle żyć długo i szczęśliwie. Ale chyba o to chodzi w małżeństwie. O przezwyciężaniu problemów, a nie unikaniu ich.
      Jak na się zrobiło nagle patetycznie. xD

  2. Wspaniała jednorazówka 😀 Nie wiem dlaczego stwierdziłaś, że jest nieudana. Mnie się podoba 😀 Zwłaszcza ten fragment, w którym Minako i Saitou w końcu się pogodzili 😀

    Dla każdego drada to ciężkie przeżycie, ale czasem miłość jest w stanie pokonać wszystkie przeszkody. Ja osobiście nie wiem czy umiałabym wybaczyć, dlatego podziwiam Minako. Mimo wielu wylanych łez, chwili własnej słabości postanowiła zaryzykować i wskoczyć jeszcze raz do tej samej rzeki. 😀

    Mam nadzieję, że już nie długo pojawi się na Twoim blogu kolejny rozdział lub chociaż krótka jednorazówka 😀

    Pozdrawiam i życzę dużo weny 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s