Dzika Orchidea. IV

Tak jestem zboczona. 😀

Po za tym wyznaniem dziękuje wam też za wszystkie miłe słowa, co do tego „opowiadania” xD. Szczerze się jak głupia kiedy je czytam. 🙂 Oczywiście Usagi dalej jest niegrzeczną dziewczynką i panować nad sobą nie potrafi. Kara się należy jak nic, lecz zdradzać więcej nie będę. 😀 Nie ukrywam, że przy tym rozdziale bardzo pomógł mi pan George Michael ze swoim Freak. Później pojawił się również Phil Collins i jego One More Night. 🙂 Panie i panowie oto kolejna część wypocin mojej chorej wyobraźni.

 ~

20 marca. Raz po raz powtarzam sobie tą sentencje. Jedna noc, to tylko niepotrzymanie się, głupia infantylność. Nieutemperowane pożądanie. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że od pierwszej chwili, gdy go ujrzałam, wiedziałam, czego pragnę. Czegoś, co brakowało w moim życiu. Coś, co nie leżało w mojej naturze. Nieznany afrodyzjak, który teraz mnie rozpalał. Nieposkromienie.

Wychodząc z łazienki po lodowatym prysznicu, jaki sobie zafundował wieczorem, miał na sobie tylko jasne jeansy, które opadały na jego szczupłe biodra. Pojedyncze krople wody pokrywały nagą pierś, spływając w dół niknęły gdzieś w podbrzuszu. Od paru dni nie potrafił zapanować nad własnym ciałem, wystarczyło jedno wspomnienie o pięknej blondynce. Wycierając ręcznikiem swoje przydługie, wilgotne włosy niespodziewanie usłyszał wyraźnie pukanie do mieszkania. Zmarszczył brwi zaskoczony. Kogo mogło nieść o tej porze? Spoglądając na wielki zegar w holu, skierował się w stronę drzwi z zamiarem przepłoszenia nieproszonego gościa.

– Kto tam?- Spytał, opierając się o ścianę. Odpowiedziała mu głucha cisza. Podnosząc lewą brew w wyrazie irytacji uchylił lekko drzwi wejściowe. Jakież wielkie było jego zdziwienie, kiedy stanęła w nich złotowłosa prześladowczyni z nocnych fantazji. Kilka pierwszych guzików płaszcza było rozpiętych, więc z pewnością mógł stwierdzić, iż pod spodem nie miała nic do ukrycia. Spod połów śmiale wyglądał koronkowy gorset, który uwydatniał jej idealne wcięcie w talii. Wykorzystując nieuwagę zwinnie prześlizgnęła pod męskim ramieniem, by znaleźć się w środku mieszkania. Obróciła się w stronę jasnowłosego pozwalając, by ubranie upadło na podłogę. Stanęła przed nim w samej bieliźnie, zdejmując ze stóp czarne szpilki. Patrząc prosto w jego hipnotyzujące oczy, cofnęła się parę kroków do tyłu w stronę beżowej kanapy. Mężczyzna wpatrywał się w nią intensywnie, przeklinając pod nosem. Nie powinien jej tu wpuszczać. Od czasu ostatniego spotkania, nie potrafił przestać myśleć o pocałunkach, dotyku dłoni na rozpalonej skórze. Kiedy tu jednak przyszła, łatwo ją nie wypuści. Szczególnie, że nie codziennie w jego mieszkaniu przebywały jasnowłose piękności. Zaczął zbliżać się do niej powoli. Przypominał tygrysa obserwującego swoją ofiarę przed atakiem. Stanął naprzeciwko niej niezwykle blisko. Nagi tors zetknął się z miękkimi piersiami.

– Widzę, że tym razem nie trzeba będzie Cię prosić o rozebranie się.- Odparł z ustami przy jej wargach.

– Zamknij się.- Warknęła, łapiąc guzik jego jeansów w palce. Szarpnęła za niego mocno, pozwalając swobodnie opaść spodniom na podłogę. Białowłosy kopnął je za siebie. Teraz nic ich nie dzieliło. Usagi kładąc dłonie na wąskich biodrach uklęknęła przed nim. Odnalazła drogę do podbrzusza mężczyzny, a język zlizywał krople wody pozostałe po wieczornym prysznicu. Jego skóra pachniała świeżym, cytrusowym żelem. Uniosła błękitne oczy patrząc w wniebowzięty wyraz twarzy jasnowłosego. Obsypując delikatnie pocałunkami tors, dotarła pomału do jego ust. Złączyli się w namiętnym uścisku. Ich ciała grały ze sobą rozpalone do czerwoności w dzikich doznaniach. Blondynka niespodziewanie przerwała popychając go w stronę skórzanej kanapy. Gdy upadł na nią, przycisnęła go do podłoża, siadając na biodrach. Pochyliła się nad jego twarzą, wgryzając się lekko w dolną wargę. Złote włosy kobiety całkowicie przysłoniły mu widoczność. Wcale mu to nie przeszkadzało. Delektował się ich jedwabistością i zapachem jaśminu, który był bardzo intensywny. Usagi poczuła palce na swoim brzuchu, przesuwające się wyżej ku jej pełnym piersiom. Dwa rozpalone ciała zetknęły się w cierpieniu i rozkoszy. To wszystko było złe, myślała, kiedy gorące dłonie sunęły po kremowej skórze, lecz nie mogła tego powstrzymać. Ten grzech będzie ją prześladować, wypali jej duszę. Wiedziała o tym. Boże wybacz mi, pomyślała zanim całkowicie dała się ponieść namiętności.

~

Po raz kolejny zamknął się w swoim mieszkaniu po długim, męczącym dyżurze. Przyglądając się z zainteresowaniem białemu sufitowi, odpoczywał w iluzji własnego szczęścia, wycieńczony, otwarty na bezmiar ciemnego nieba i gwiazd. Przymykając senne powieki szybko zapadł w błogi sen. Jednak niedane mu było przespać nocy, gdyż wybudził go cichy szmer. Otwierając oczy natrafił na mało zaskakujący widok. Przed jego obliczem pojawił się jasnowłosy anioł. Miał na sobie białą, prześwitującą koszulę. To była Usako. Taką widywał w snach i taką ją zapamiętał. Tkwiła tam przy zachodzącym słońcu, które rzucało światło na kobiecą sylwetkę. Wyciągnęła rękę, zaczynając wirować dookoła łóżka. Z półprzymkniętych powiek obserwował jej poczytania z jawną ciekawością. Westchnął głośno czując ogarniającą go falę ciepła i tęsknoty. Od nadmiaru bólu i przygnębienia poddawał się coraz częściej takim zwidom. Jednak natarczywe ingerencje ukochanej w jego życie i pracę, nie dawały mu spokoju. Niczym w wyśnionym zdarzeniu widział jak pląsa w ich sypialni. Gdy Usagi żyła uwielbiał tak z nią tańczyć do czasu pierwszym promieni słonecznych. Nie potrzebowali wtedy muzyki, tylko bliskości drugiej osoby. Dokładnie tam gdzie wiązki światła oświetlały unoszącą się sylwetkę, zaczynał się bojkot ludzkiego marzenia o wiecznej miłości. Uśmiech jej był tak lekki, a błękitne oczy znów tęsknym wzrokiem wodziły za nim. Ręce jasnowłosej unosiły się niczym skrzydła motyla. Wyglądała jakby miała się unieść i odfrunąć z powrotem do nieba. ‚Ona tu stoi, prawda?’, zapytał sam siebie w myślach. Zaśmiał się głośno, zasłaniając rękami swoją twarz. Może, kiedy odpocznie, poczeka chwile, ona przepadnie. Obrócił się w stronę tańczącej nimfy. Nie zniknęła. Chyba, że jego ciało nie przyjmuje tego do wiadomości.

– Jej już nie ma!- Krzyknął w puste ściany mężczyzna. Szamotał się ze sobą krótką chwilę zanim podniósł się leniwie z pościeli. Przysunął się ociężale do kobiety w bieli, aby upewnić się, że to, co widzi nie jest tylko snem. Palce dotykając jej dłoni, wyczuły gładką skórę. Czemu jest taka zimna? Usta lekko rozchylone, oczekiwały na pocałunek. Były tak delikatne i miękkie jak zapamiętał. Jeżeli ta miłość była ślepa, to jego rozsądek musiał być szalony. Przeczuwał zatem, że postradał rozum, bo wnioskował, iż jest na drodze zguby. Otulał jeszcze przez chwile miękką szyję ciepłym oddechem. Jego ciało drżało z zimna. Dlaczego jest taka chłodna? Rodziły się w nim uczucia, których nie dało się odbudować. Zaufanie, raz utracone, nie można tak łatwo odzyskać. To wszystko pozostaje w pamięci, zapada w duszę. Ogromny wysiłek włożył w powrót do normalnego życia, aby przynajmniej spróbować je unormować. Później i tak już nic nie było takie same.

~

To już parę miesięcy, kiedy ostatni raz go widziałam. Zniknął z mojego życia. Teraz czuje się jak alkoholik na silnym głodzie. W każdej minucie, każdej godzinie, w każdym dniu mojego życia rozpamiętywałam chwile spędzone w jego ramionach, ale obiecałam sobie, że go już nie zobaczę.

Para dużych błękitnych oczu przypatrywała się młodej, zmartwionej parze. Byli młodsi od niej o kilka lat, a doczekali się dwójki dzieci. Usagi z kamiennym wyrazem twarzy  przyglądała się dokumentom. Nie powinna tak tego rozpamiętywać. Przecież Mamoru obiecał, że za dwa lata oni także postarają się o dziecko. Często wyobrażała sobie takiego małego chłopca kropka w krople podobnego do jej narzeczonego. Jednak w tej chwili jego praca była najważniejsza. Oderwała wzrok od karty, którą skrupulatnie przejrzała, zabierając głos:

– Wczoraj wieczorem Hiro miał wysoką gorączkę, doszło także parę innych objawów, lecz dziś rano stan był o wiele lepszy.

Młoda matka tylko pokiwała delikatnie głową, uśmiechając się blado do lekarki. Złotowłosa chciała coś jeszcze dodać, lecz poczuła dłoń na swoim ramieniu. Obracając się ujrzała za sobą siostrę Makiko, z którą pełniła dziś nocny dyżur. Przyglądała się kobiecie nieco dziwnym wzrokiem. Blondynka zwróciła się na powrót do młodego małżeństwa:

– Przepraszam państwa na moment.

Wysoka brunetka o bursztynowych oczach szepnęła parę słów do ucha Usagi. Zainteresowana spoglądnęła w kierunku wskazanym przez pielęgniarkę dostrzegając białowłosego mężczyznę opartego o ścianę korytarza. Podała kartę dziecka koleżance, odzywając się do rodziców:

– Zostawię was teraz z siostrą Makiko. Ona uda się z państwem do sali, a mnie proszę dać pięć minut.

Czekała, aż odejdą na tyle daleko, aby nie mogli usłyszeć rozmowy z przybyłym mężczyzną. Gdy byli przy końcu korytarza, skierowała się w stronę jasnowłosego.

– Mówiłem ci, że tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.- Odezwał się pierwszy.

– Cóż za niespodzianka.- Odparła sarkastycznie.

– Powiedziałem, że jestem twoim bratem, chyba mi nie uwierzyła.- Wskazał głową na oddalającą się kobietę.

– Jak mnie znalazłeś?- Zapytała oschle.

– To było dosyć trudne, ale mam swoje sposoby.- Wpatrywał się przez chwilę czubkom swoich ciemnych butów.

– Co ty tutaj robisz?- Zadała następne pytanie.

– Pragnę Cię. Cały czas o tobie myślę.- Spojrzał w jej twarz zamglonym wzrokiem.- Przychodzisz do mnie z własnej woli, a potem odtrącasz?- Jego głos był ochrypły z emocji.

– Nie znam twojego imienia i chce żeby tak zostało. Obiecuje, że będę Ci się naprzykrzać.- Szepnęła.

– Mam na imię Diamond…

– Proszę, nie mów nic więcej.- W jej źrenicach dostrzegł łzy.

– To, co nas połączyło jest nie do opisania. Do tego czasu nie wierzyłem w spojenie dusz. Teraz jest inaczej. Wiesz, dlatego? Bo jesteś najwspanialszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła w życiu. Kiedy jestem z tobą, czuje jakbym ledwie wyszedł spod prysznica, jestem czysty. Proszę spójrz na mnie.- Nalegał. Uniósł jej podbródek zmuszając, aby skierowała na niego swój wzrok.

– Nie przyjdziesz do mnie, ja przyjdę do ciebie. Znajdę Cię.- Jego fiołkowe oczy były pełne determinacji. – Wszędzie.- Dopowiedział pewnym głosem.

Wtem Usagi usłyszała ciche kroki gdzieś na korytarzu. Obróciła się zażenowana w stronę dźwięków dochodzących zza drzwi. Jeżeli ktoś zauważył tą dość intymną scenę, to nie obędzie się bez plotek w całym szpitalu. Dostrzegła, że na oddział właśnie wszedł Mamoru. Cały spokój ducha odpłynął w niebyt. Momentalnie się spięła, a serce waliło jak młotem. Spojrzała na Diamonda, szukając jakiekolwiek reakcji z jego strony. Jednak on był jak zwykle niewzruszony.

– Do zobaczenia.- Cicho mruknął, obracając się w stronę wyjścia. Jednak ku jej zaskoczeniu zatrzymał się przy ciemnowłosym lekarzu. Mamoru jak gdyby nigdy nic uścisnął jego dłoń uśmiechając się. Wcale to nie polepszyło jej nastroju. Świadomość, iż oni się mogą znać przyprawiała ją o nerwowe skurcze w żołądku. Zanim białowłosy wyszedł, wymienili między sobą kilka zdań, po czym pożegnali się przyjaźnie.

– Skąd go znasz?- Zapytała bruneta, kiedy stanął naprzeciw niej.

– A ty?

– Nie znam.- Szybko odpowiedziała, przerażona faktem, iż mógł z niej czytać jak z otwartej księgi. – Miałeś odpowiedzieć na pytanie.- Zauważyła, chcąc zmienić temat.

– Pracuje z Kunzite.- Uśmiechnął się.

– Jest twoim bliskim kolegą?- Czyżby słowa powtarzane przez matkę, kiedy była dzieckiem, iż kłamstwo ma bardzo krótkie nogi, były dla niej samospełniającą się przepowiednią. Natychmiast zbladła, a jej twarz wyrażała całą gamę różnorodnych emocji. Od wstydu i dziwnego rodzaju przerażenia przez złość do samej siebie, aż do bezwładu.

– Co Ci jest kochanie?- Objął ją czule ramieniem.

– Nic. Muszę wrócić do pacjentów.- Odszepnęła.

– Za pól godziny kończę dyżur, będę na Ciebie czekał w samochodzie. – Ucałował ją w czubek głowy, zanim wrócił do swoich zajęć.

~

Teraz wiem jak ma na imię. Nie ma miejsca na ucieczkę, na wolny krok. Jestem uwięziona.

Wiele słów nie zostało wypowiedzianych. Sporo było nieodbytych rozmów, niewyjaśnionych spraw, które błagały o rozwiązanie. Blondynka westchnęła ciężko, mocniej wypychając kieszenie wytartych spodni. Z ust przy każdym oddechu wydobywały się małe obłoczki pary. Na ciemnej ścieżce parkowej o tej porze trudno było znaleźć jakąkolwiek żywą duszę. Tym lepiej, samotność była jej obecnie niezbędna. Usagi potrzebowała poukładać w głowie niektóre sprawy, a rześka, wiosenna noc była do tego idealna. Diamond był nieustępliwy, znalazł ją po tylu dniach rozłąki. W momencie, kiedy związek z Mamoru wydawał się być już unormowany, on zjawia się niespodziewanie. Można byłoby nawet rzec, że była z brunetem na powrót szczęśliwa, cieszyła się każdym dniem i nocą w jego ramionach. To był tylko jeden nieprzemyślany krok i na tym koniec. Razem z Mamoru pragnęła ułożyć sobie przyszłość, mieć gromadkę dzieci, dom oraz szczęśliwą rodzinę. Te noce nigdy nie stanęłaby między nimi. Wtem usłyszała za swoimi plecami szczekanie psa. Obróciła się w stronę dochodzącego dźwięku, aby krzyknąć:

– Black chodź!

Psisko momentalnie znalazło się przy boku jasnowłosej, doskakując raz za razem do jej boku. Ta podrapała go lekko za uszami podnosząc z ziemi grupy patyk, rzuciła daleko przed siebie. Czworonóg puścił się pędem za kawałkiem gałęzi, a ona wcisnęła twarz w dużą, męską bluzę. Zapatrzyła się w bezchmurne niebo nad swą głową, szukając na nim spadającej gwiazdy. Gdyby pojawiła się przed jej obliczem, życzenie wtenczas byłoby bardzo proste. Chciałaby cofnąć czas. Swój nos wtuliła w gruby materiał, czując zapach męskiego ciała. Z oczu wypłynęła samotna łza, którą starła niepostrzeżenie rękawem. Narzeczony wraz z chłopakami znów urządził sobie męski wypad, zostawiając ją samą. Potrzebowała teraz się w niego wtulić jak nigdy dotąd, aby mieć pewność, że Diamond może wracać miliony razy. Ona i tak nie ulegnie, bo Mamoru to mężczyzna jej życia. Pierwszy kochanek, pocałunek, przy którym czuła stado motyli grasujących w ciele, jedyny związek, w który tak się zaangażowała. Parę lat temu zrobiłaby wszystko w imię tej miłości, obecnie nie byłaby tego taka pewna.

Reklamy

10 thoughts on “Dzika Orchidea. IV

  1. Biedna Usagi, wszystko w jej życiu się wtedy pokręciło ciekawa jestem co dalej z tym jej romansem. Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział. 😀

  2. Kolejny świetny rozdział. A Usa jest naprawdę niegrzeczną dziewczynką 😉 Nie dziwię jej się, że po czymś takim ma w głowie mnóstwo rozterek…
    Pozdrawiam 😀

  3. No uwielbiam ją! Przecież to mistrzostwo 😀 Ona powinna tak zawsze zaczynać ostro. Chociaż potem pojawia się masa niespodzianek w głowie i sama nie wiem czy potrafiłabym tak je zignorować. Ona radzi sobie całkiem nieźle trzeba przyznać. Mmm, uwielbiam Cię, wiesz? U-w-i-e-l-b-i-a-m! Aż Ci przeliterowałam ^^
    U mnie nowy! http://www.disenchanted-prince.blogspot.com

  4. Super 😀 nie mogłam się oderwać, początek rozdziału fantastyczny 🙂 opisy scen erotycznych bardzo mi się podobają chodź mogła byś jeszcze szczyptę pikanterii. Ja nie potrafię tak pisać więc się cieszę jak mogę chociaż poczytać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s