Puppy Love.

To takie zadość uczynienie za grzechy. 😀 Następny rozdział DO się piszę, ale nie jest dostatecznie skończony i dopracowany. Obiecuje jednak, że w tym tygodniu na pewno się pojawi.

Wiem, to dzieło jest tak słodkie, że aż się w dupie przewraca, ale ostatnio mam taki stan. Mówią, że zakochani tak już mają :D. Dedykacja znów dla Pyśki, bo chyba jako jedyna tutaj jak ja lubi to połączenie. Słodcy są razem nieprawdaż? 🙂 Miłego czytania. 😉

~

Mami z ciężkim westchnieniem rozejrzała się po brzoskwiniowej sypialni. Od wczorajszego wieczoru czuła silny ucisk w żołądku i suchość w ustach. Wszystko przez kremową suknie ślubną, która niczego nie świadoma spływała swobodnie na drzwiach garderoby. Do ceremonii zostało dokładnie dwie godziny, doskonale więc mieściła się w czasie. Opadła na chwilę w wygodnym drewnianym krześle naprzeciw toaletki. Rzuciła krytycznym okiem na swoje odbicie w lustrze, nawijając bezwiednie kosmyk włosów na palec. Wiele z państwa Sekine mogła odnaleźć w swoich błękitnych oczach. Spoglądała dłuższą chwilę na młodą kobietę okoloną jasnymi włosami z przeplatającymi się w słońcu białymi refleksami i wiecznie roześmianą buzią. Była szczupła i drobniutka, o subtelnych proporcjach niczym elf. Gdy rozczesywała swe złote włosy, ich loki miękko układały się w okalającą twarz aureolę, co nadawało jej wygląd istoty delikatnej i kruchej.

– Skarbie, za bardzo się martwisz.- Odwróciła się na dźwięk głosu matki, zastygając na chwilę z wyrazem ciepła i radości w oczach.- Pozwól.- Minako uśmiechnęła się do córki odbierając z ręki szczotkę.

– To tylko nerwy. Postępujesz słusznie.- Schyliła się, by wtulić policzek w miękkie włosy.

– Naprawdę?- Zapytała niemal nieśmiało.

– Gdy wychodziłam za twojego tatę… boże, straciłam głowę dla tego mężczyzny.- Odparła, uśmiechając się szeroko na samo wspomnienie.- Wszystkim o czym myślałam tego dnia to tylko, czy się nie spóźnię do kościoła. Przez całą drogę bałam się, że on zmieni zdanie. Teraz, po dwudziestu latach małżeństwa czasami mam ochotę go udusić.

– Ale wciąż go kochasz?- Spytała patrząc z na matkę z ciekawością.

– Bóg jeden wie, że tak.- Zaśmiała się łagodnie.- I tylko on chyba wie dlaczego.

~

Minako Aino niemal całą lekcję na przemian podziwiała pierwszy śnieg za oknem i młodego studenta, który prowadził w zastępstwie zajęcia. Dobry Boże, w życiu nie widziała tak zabójczo atrakcyjnej kombinacji męskiej urody. Jego jasne, długie włosy spięte w kucyk opadały kaskadą na plecy. Saitou zawsze prezentował się doskonale. Po prostu taki był: szczupły, wysoki, cholernie przystojny, o przenikliwych, szarych oczach. Na twarzy blondynki pojawił się odcień błogiego uśmiechu.

– Czy ktoś ma do mnie jakieś pytania?- Młody mężczyzna rozejrzał się z ciekawością po sali. W momencie ręka Minako wystrzeliła w górę.

– Tak Aino- san? Zamieniam się w słuch.

– Czy to prawda, że jest pan wolny? Słyszałam plotki. – Po klasie rozległ się chichot uczennic.

– Aino- san, to miało być pytanie związane z lekcją.- Odpowiedział nie starając się nawet ukryć rozbawienia.

– Ono było jak najbardziej z nią związane.- Minako spoglądała ze zdziwieniem na białowłosego.

~

– Słyszałyście, nic nie odpowiedział. To znaczy, że nikogo nie ma.- Westchnęła z błogością blondynka, nieprzerwanie mieszając w filiżance herbaty.

– Chcesz tam wydłubać dziurę?- Rei spoglądała ze zdziwieniem na Minako.

– Daj spokój facetowi. Nie widzisz, że on ma Cię już dosyć. – Dodała pobłażliwie Makoto.

– To nie prawda. Usagi- chan?- Zwróciła się do swojej ostatniej deski ratunkowej.

– Hm… Mówiłaś coś?

– Następna.- Westchnęła ze zrezygnowaniem w głosie czarnowłosa.- Co się z wami dzieje?

– To przez końcowe egzaminy. Ja także się denerwuje.- Wtrąciła niebieskowłosa, wyłaniając nos z lektury.

– Ami- chan, ja sadze, że egzaminy nie mają z tym nic wspólnego.- Rei pokręciła głową z dezaprobatą. Pisk blondynki poderwał je nagle z miejsc:

– Widzieliście tego nowego kelnera. Chyba się zakochałam.

– Minako!- Krzyknęły jednocześnie wszystkie cztery przyjaciółki.  

~

‘Zjesz z nami lunch, po zajęciach?’- przeczytała notatkę od Usagi, dopijając zimną kawę kupioną w automacie. Miała na sobie ulubione jeansy, brzoskwiniowy, kaszmirowy sweter i botki na wysokim obcasie, które- jak liczyła- będą odpowiednie na dzisiejszą pogodę. Od kilku dni w Tokio sypał śnieg, a w dodatku nie było na tyle mroźno, by się utrzymał, wszystko więc na ulicach dosłownie pływało. Szybko chwyciła za pióro i napisała odpowiedź na odwrotnej stronie kartki: ‘Chciałabym, ale muszę skoczyć do księgarni. Bawcie się dobrze. Pozdrów chłopaków. Kocham M.’ Podsunęła karteczkę szczupłej blondynce siedzącej naprzeciw. Chwilę później jasnowłosa odwróciła się do przyjaciółki nie ukrywając zdziwienia. Minako jedynie wzruszyła ramionami.

Narzuciła ciężki płaszcz, ciągnąc za sobą kremową torbę wypchaną po brzegi notatkami. Mówiła przez cały tydzień o egzaminach, dziewczyny nie były jednak tym zupełnie zainteresowane. Myśląc o tym wcale je nie winiła, nie można było od nich wymagać, aby przejmowały się tym teraz, kiedy były zakochane. Wszystko inne wydawało się błahe. Minako pierwszy raz od dłuższego czasu nikogo nie miała i czuła się samotna, jak nigdy dotąd. Nagle stała się obserwatorem. Przygląda się z boku szczęściu przyjaciółek. Wiedziała, że się od niej oddalają. Taka była jednak kolej rzeczy. Do diabła z tym! Szybkim krokiem zeszła po kamiennych schodach znajdując się w wielkim holu, gdzie nie było żywej duszy. Chyba długo musiała się zbierać. Postawiła wysoko kołnierz ciepłego płaszcza kierując się do wyjścia. Przez chwilę miała ochotę zawrócić. Czuła przy każdym podmuchu wiatru wbijające się w ciało tysiące gwoździ. Wzdrygnęła się nieprzyjemnie. Może mogła pójść najpierw do kawiarni razem z przyjaciółmi. Po prostu chciała, żeby było jej ciepło.

Gdy wchodziła do księgarni, drzwi zamknęły się za nią cicho. Próbowała uporządkować w pamięci tytuły książek potrzebnych do egzaminów. Trudno było czuć się rześko po długim, męczącym dniu na uniwersytecie. Czasem chciała tym rzucić. Nie była nawet pewna, dlaczego dała się namówić rodzicom na taki kierunek studiów. Zmęczona pragnęła jedynie gdzieś się zaszyć, ze swoimi romansami. To wszystko. Tylko tyle… Przemieszczając się pomiędzy regałami pełnymi książek uśmiechała się sama do siebie. Dla ludzi był to jeden z owych zadziwiająco ponurych dni, kiedy odnosi się wrażenie, że nie spało się całą noc. Poprawiając stos lektur, który trzymała w rękach przytupywała nogą ze zdenerwowania. Stała w kolejce już od piętnastu minut. W ostatniej chwili wpadła na pomysł, by dołączyć do znajomych, ale w takim tempie może o tym zapomnieć. Wtem poczuła za sobą specyficzny, męski zapach perfum. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że skądś je znała. Usłyszała za sobą znaczące chrząkniecie. Odwróciła się powoli napotykając na rozbawione, znajome spojrzenie.

– Dzień dobry, Aino- san.

~

– Dlaczego nie?

– Co dlaczego nie?- Podał jej szklankę zamówionego soku.

– Dlaczego nie zaprosisz mnie na randkę? Udajemy, że jesteśmy świetnymi przyjaciółmi, kiedy wiesz, że tak nie jest.

– Pytasz poważnie?- Westchnął zrezygnowany.- Polegam na tobie. Chciałbym mówić Ci wszystko, co myślę i co czuje, tak jak to było przez ostatnich kilka tygodni, i żebyś ty mogła mówić mi o wszystkim.

– To dlaczego mnie, do diabła, nie zaprosisz?- drgnęła nerwowo, spoglądając na zaskoczonego Saitou.

– Zwariowałaś? Jestem dla Ciebie za stary.- Ze złością zacisnął palce na filiżance kawy.

– Nie możesz mi dać choć szansy? Nie mogłeś zapytać, co ja czuje. Nie, byłeś zbyt zajęty traktowaniem mnie jakbym była znów uczennicą liceum. Ja nie jestem już dzieckiem, ty kretynie, jestem kobietą i ja też czuje. I byłam w tobie zakochana wtedy, teraz… cholera z tym. Zaprosisz mnie? Nie. Powiedz coś? Nie! Saitou- kun!- On tylko uśmiechnął się do niej, a potem zamknął jej usta długim, mocnym pocałunkiem.

– Oszalałaś, Minako- san?

Teraz ona także się uśmiechnęła.

– Tak, oszalałam. Szaleje za tobą. Jezu, nie wiedziałeś o tym? Nie domyślałeś się? Kiedy pojawiłeś się tego popołudnia w księgarni, wszystko powróciło na swoje miejsce, ale potem wydawało mi się, że się wycofałeś.

– Czy próbujesz mi powiedzieć, że chcesz stworzyć prawdziwy, dojrzały związek, a nie jest to uczucie, które w tobie pozostało po szczeniackim zauroczeniu?

– Właśnie to mam na myśli. To co, zaprosisz mnie?- Zapytała po raz kolejny.

– Daj mi jeszcze chwilę. – Szepnął, znów ją całując.

~

– Szczęśliwa?- Spytał Saitou, patrząc na blondynkę z czułym błyskiem w oczach, które mówiły, że teraz Minako należy do niego.

– Bardzo.- Odparła sennie, splatając palce z jego palcami i wtulając twarz w jego szyje.- Kocham Cię.- wymruczała najcichszym i najsłodszym szeptem, a on zamknąwszy oczy, uśmiechnął się, przysunął ją łagodnie ku sobie i zaczął łapczywie całować. Obydwiema rękami chwycił ją za pośladki.

– Czy ktoś mówił ostatnio pannie, że ma najpiękniejszą pupcię w całym mieście?

– Naprawdę?- Uśmiechnęła się do niego figlarnie. – Może powinniśmy to umieścić na twojej przysiędze.- Saitou roześmiał się i zmierzwił jej włosy.

– Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo Cię kocham.

Zamilkł na dłuższą chwilę, a Minako wpatrywała się w niego, wkładając w to spojrzenie całą swoją duszę.

– Ależ tak, Sai- chan… tak… wyobrażam sobie.

– Jakim cudem?

Przyciągnęła go do siebie i objęła mocno. Zacisnęła oczy, a jej serce drżało, gdy wyszeptała:

– Bo kocham Cię ze wszystkich sił.

~

– Jesteś gotowa?- Saitou zastukał cicho w uchylone drzwi. Mami zwróciła wzrok w stronę ojca, który opierał się o futrynę.

– Gotowa?- powtórzyła pytanie matka, wsuwając ostatnią frezję w złote włosy córki.

– Teraz tak.- uśmiechnęła się serdecznie w odpowiedzi. Wstając z krzesła, niespiesznie skierowała się ku białowłosemu. Uśmiechnął się i położył rękę na jej ramieniu, a potem schylił się, by pocałować w czoło.

– Pięknie wyglądasz.

– Dziękuje tatusiu.- Lekko wspięła się na palce i pocałowała starszego mężczyznę w policzek, po czym wolno podeszła do drzwi. Chwilę wahała się, zastanawiając się, czy narzeczony czeka już w kościele.- Tato?- wyszeptała.

– Słucham?

– Czy nadal, po tylu latach kochasz mamę?

– Skąd to pytanie? Oczywiście, że tak.- Nagle znowu stała się czarującym dzieckiem. Ze spuszczoną głową i splecionymi rękoma wydawało się, że jest jego małą dziewczynką z wiecznie rozwianymi włosami. Wielkie, błękitne oczy spojrzały na niego poważnie.

– A gdybyś mógł cofnąć czas, to znów wybrałbyś ją?

– Milion razy. Czy taka odpowiedź Cię satysfakcjonuje?

– Tak.- uśmiechnęła się promiennie szybko wychodząc z sypialni. Minako stanęła obok męża, ujmując delikatnie jego dłoń. Oczy powoli się odnalazły. Nie zawsze ich życie było kolorowe. Po tych wspólnie spędzonych latach nauczyła się, że oprócz słońca potrzebny jest także deszcz, bo gdy cały czas rozkoszne promienie pieszczą skórę, ona spaliłaby się doszczętnie. Potrzebne są ulewy, potrzebne są upały. Wszystko powinno być swoim miejscu. A teraz, dwadzieścia lat później może uśmiechnąć się do swojej pięknej córki, która wychodzi za mąż. Ona nie musiała się martwić, że rodzice kiedyś powiedzą: ‚Nie traktuj tego tak poważnie. To tylko szczenięca miłość.’

Reklamy

11 thoughts on “Puppy Love.

  1. Bardzo ciekawa jednorazówka. Odświeżające połączenie, ciekawe co wymyślisz następnym razem. Czekam na dalsze nowości i pozdrawiam Ogniście Księżycowo na spółkę z Omegą 😀 😀 😀

  2. Cudna jednorazówka 😀 Fajnie mi sie czytało i ten paring w Twoim wykonaniu jest naprawdę bardzo ciekawy 😀 Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na kolejny wpis 😀

  3. Zrobiłam sobie małą przerwe od pisania licencjatu.
    Czy ktoś mówił ostatnio pannie, że ma najpiękniejszą pupcię w całym mieście?—– to pytanie mega mnie rozbawiło 🙂 A słodycz jest jak najbardziej na plus 🙂

  4. Rozpieszczasz mnie tymi dedykacjami 😀 kocham ta parę 🙂 jednorazówka super, i wcale nie jest aż tak bardzo przesłodzona 😛 proszę o więcej takich paringów, może teraz Mako i Nefraite ?
    Pozdrawiam.

      1. Niestety wiem coś o tym 😛 ale jak będziesz miała czas i wenę to poproszę o takie opowiadania. Chętnie bym przeczytała coś o Ami i Zoisite – jestem ciekawa w jako sposób go przedstawisz.
        Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s