Żona mojego ojca. III

Kei włączył światło, obrzucając spojrzeniem pokój. Nie był zadowolony. Wprawdzie pomieszczeniu nie można było niczego zarzucić. Było czyste i dość przestronne jak na pokój w hotelu i miało własną dość dużą łazienkę. Tyle że było całkiem anonimowe, pozbawione duszy. Nie było to miejsce, do którego chciałby zaprowadzić Rei.

Cóż, pomyślał, widać dziś wszystko układa się nie tak jak trzeba.

– Czy na pewno tak, właśnie chcesz? – zapytał.

– Na pewno – odparła bez wahania. – Nie znamy się i tak jest dobrze. Rano się rozstaniemy i nigdy więcej się nie spotkamy.

Na pewno nie, pomyślał, ale nie powiedział tego głośno.

To był ten jej warunek. Zgodziła się zostać z nim tylko dlatego, że obiecał jej całkowitą anonimowość i rozstanie o świcie. Bez pytań. Nie zamierzał dotrzymać obietnicy, jednak na to przyjdzie czas później. Teraz trzeba się zgodzić na wszystko, na wszystko, czego żąda ta dziwna śliczna dziewczyna. Byleby jej nie stracić, byleby od niego nie odeszła.

– Dużo ode mnie wymagasz – westchnął.

– Pewnie tak -przesunęła dłonią po jego torsie, wzniecając żar pożądania. – Ale wiesz, że może być tyle albo nic.

O nie, na to „nic” nie chciał się zgodzić. Za żadne skarby świata. Nie teraz, kiedy już ją poznał, kiedy przekonał się, że naprawdę istnieje coś takiego jak zawrót głowy. Trzeba tylko trafić na właściwą osobę. Nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby pozwolił jej odejść.

– Jak sobie życzysz – powiedział. – Wszystko, co tylko zechcesz, moja śliczna.

A ponieważ chciała pozostać anonimowa, pozostanie, przynajmniej na ten wieczór. Zresztą on sam też nie był zbyt wylewny. Tak, to będzie dzisiaj, a jutro… Jutro wszystko się zmieni. Już on ją przekona, że warto z nim zostać, że można z nim być nawet bardzo długo.

– Tak właśnie chcę – powiedziała.

– Więc czemu się zamyśliłaś?

Bo nie bardzo wiem, od czego zacząć, pomyślała i ugryzła się w język. Na wszelki wypadek, żeby nie wypowiedzieć tej myśli na głos. Prawdę mówiąc, miała nadzieję, że Kaidou pozwoli jej odejść. Właściwie po to postawiła taki srogi warunek. Miał nie pytać o jej nazwisko i pod żadnym pozorem nie zdradzać swojego. Pełna anonimowość i tylko jedna noc. Po minie poznała, że wcale mu się ten pomysł nie podoba, że on chciałby inaczej, bardziej po ludzku… A jednak jej nie zostawił. Nie odwrócił się na pięcie, jak się tego spodziewała, i nie poszedł sobie w deszczową noc. Zaprowadził ją do samochodu i przywiózł do tego hotelu. Dokładnie tak, jak sobie tego życzyła. Teraz trzeba było wytrwać do końca… Nie, nie, co za bzdury? Nie wytrwać, tylko cieszyć się tym darem losu, swoją pierwszą nocą. Nie ze starcem, tylko z przystojnym mężczyzną, którego dotknięcie wystarczy, aby wzburzyć krew w żyłach.

– Bo chciałabym, żebyś mnie pocałował – powiedziała i to była najprawdziwsza prawda. Nie mogła się doczekać, kiedy znowu poczuje bajeczne drżenie, kiedy znowu zakręci się jej w głowie, kiedy nie będzie czuła nic prócz wszechogarniającej żądzy.

– Jak sobie życzysz – roześmiał się, wyraźnie uszczęśliwiony i zaraz wziął ją w ramiona.

Owionął ją męski zapach, poczuła wokół siebie ciepło ramion i to wszystko, o czym marzyła, wróciło do niej ze zdwojoną siłą. Nie patrzyła i nie myślała, tylko odczuwała. To wszystko było dla niej nowe, nieznane, ale tym bardziej chciała się dowiedzieć jak najwięcej o odczuciach, jakie budził w niej ten mężczyzna. Chciała się w nich zanurzyć jak pływak nurkujący w morzu, chciała doświadczyć ich całym ciałem, a potem zabrać ze sobą, schować na dnie serca i móc wracać do nich, kiedy będzie naprawdę ciężko żyć. On się nie spieszył. Wiedział, że mają przed sobą całą noc, długie niezakłócone godziny rozkosznej pasji. Tylko Rei wiedziała, że ten czas minie bardzo szybko. Jej czas, jedyna okazja przeżycia czegoś prawdziwego. Nie mogła stracić ani minuty, musiała się spieszyć.

– Kaidou- szepnęła, ale zabrzmiało to jak jęk, jak błaganie potępionej duszy.

– Wiem, co czujesz – powiedział, a niezwykła chrapliwość jego głosu świadczyła o tym, że nie kłamał – ale nie trzeba się spieszyć. Uwierz mi, warto poczekać. Pokażę ci…

Znów zaczął ją całować. Cuda, jakie sprawiał dotyk jego ust, zagrażały umiejętności logicznego myślenia. A myśleć musiała, jeśli ta noc nie miała pozostawić po sobie pamiątki na całe życie. Nie mogła sobie pozwolić na nieostrożność, która zniszczyłaby ją samą i jej najbliższych.

– Czy masz… – zaczęła, choć trudno było mówić z ustami przytulonymi do jego ust, trudno było wydobyć się z wszechogarniającej rozkoszy.- Masz prezerwatywę?

– Oczywiście – odparł, prawie nie odrywając od niej ust. – W kiosku hotelowym nie brakuje niczego.

– No tak – powiedziała w nadziei, że głos jej nie zdradził, że się nie domyśli, jak bardzo jest niedoświadczona, jak strasznie zdenerwowana, jak bardzo się boi i jak rozpaczliwie tego chce.

– Nie bój się – szeptał. – Nie zrobię ci nic złego. Nie skrzywdzę cię. Zatroszczę się o ciebie. Zobaczysz…

Zarzuciła mu ręce na szyję, przywarła do niego całym ciałem. Nigdy przedtem nie czuła się taka pełna życia. Poczuła, jak unosi ją do góry, przenosi tych kilka kroków, jakie dzieliły ich od łóżka, układa ją w pachnącej czystością pościeli. Nawet się nie zorientowała, kiedy ją rozebrał do naga.

– Kaidou – westchnęła, czując porażającą rozkosz.

– Nic nie mów – poprosił. -I zamknij oczy. Nie mów i nie myśl. Chcę, żebyś tylko czuła.

Jak mogła nie czuć jego delikatnych pieszczot, gorących pocałunków? Jak mogła nie odczuwać całym ciałem bajecznej rozkoszy, jaką ją obdarował?

– Pomóż mi – wyszeptała. – Pokaż…

Za dużo powiedziała, za bardzo się odsłoniła. Nie chciała przecież, żeby wiedział, żeby choć się domyślił, że jest jeszcze dziewicą. Wolała, żeby nie odgadł, jak bardzo jest niedoświadczona, jak bardzo nie ma pojęcia, co ją czeka. Taka niedoświadczona, że na dobrą sprawę nie ma pojęcia, jak się zachować w łóżku. Ten doświadczony mężczyzna na pewno nie będzie chciał jej uczyć, wprowadzać w arkana miłosnej sztuki. Na pewno chciałby mieć kobietę, która potrafi dać mu przyjemność wyrafinowaną, taką do jakiej przywykł.

– Pokaż mi, jak mam cię pieścić – poprawiła się prędko, w nadziei że mimo wszystko się nie zdradziła.

– Niczego nie muszę cię uczyć – mruknął.- Jest dobrze, tak jak jest. Wspaniale.

Może jeśli zamknę oczy, stanę się taką kobietą, jaką on chciałby mieć. Będę mniej skrępowana, śmielsza, bardziej pewna siebie, może pozwolę sobie na większą swobodę….

Nie zauważyła, kiedy się rozebrał, tylko poczuła na sobie ciepło jego ciała, podniecające pieszczoty i czułe pocałunki.

– Proszę… -jęknęła podniecona, choć sama nie wiedziała, czy prosi o jeszcze, czy też może o to, by przestał, żeby zostawił ją w spokoju. Nie, nie, tego nie chciała. Nie chciała, żeby ją zostawił. Nie teraz! Nie poczuła bólu, którego się spodziewała. Była tak podniecona, że tylko delikatny protest nadmiernie rozciągniętej wrażliwej błony przypomniał o tym, że to jej pierwszy intymny kontakt z mężczyzną. A potem poczuła rozkosz tak wielką, że prawie niemożliwą do wytrzymania. Rozkosz, szczęście, radość i w końcu spokój, błogi spokój przypominający omdlenie. Wiele razy tej nocy dawali sobie rozkosz. Każde dotknięcie zmieniało się w pieszczotę, a pieszczota znów w podniecenie, prowadzące prosto do niebiańskiej rozkoszy i kolejnego błogiego omdlenia. Zasnęli nad ranem, całkiem wykończeni. To znaczy Kei zasnął, bo Rei nie mogła sobie na to pozwolić. Nawet się nie poruszył, gdy o świcie uwolniła się ostrożnie z jego uścisku i bezszelestnie wstała z łóżka. Ubierając się, nie patrzyła na niego. Bała się. Obawiała się, że jeśli to zrobi, to już stąd nie odejdzie. Łzy ciekły jej po policzkach, gdy wychodziła z małego pokoju hotelowego, całkiem zwyczajnego anonimowego pokoju, który dla niej na jedną chwilę stał się przedsionkiem raju.

***

Obiecuje, że powrócę do ‚Bzy kwitną każdej wiosny’ trochę później. Po prostu nie czuje na tyle Minako&Yaten, by szaleńczo teraz o nich pisać. Za to Rei&Jadeite czuje wyśmienicie. 😀

Reklamy

One thought on “Żona mojego ojca. III

  1. Rei jednak się nie wycofała i przeżyła miłosne uniesienia z cudownym facetem… No i dobrze 😀 Zastanawiam się tylko jak zareaguje, gdy idąc do ołtarza spotka na swej drodze tajemniczego mężczyznę, którego nie chciała już nigdy więcej spotkać, by nie przypominał jej o tym co straciła. To będzie bardzo ciekawe 😀
    Pozdrawiam 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s