Miłość o zapachu wiśni. V

Zajęci sobą, nie usłyszeli zajeżdżającego przed dom samochodu i zatrzaskiwania jego drzwi. W rezultacie ostrzegawczy sygnał, który wreszcie dotarł do nich, dał im tylko sekundy na opamiętanie się. Usłyszeli otwieranie drzwi wejściowych, tupot nóg w holu i radosny donośny głos Yoko:
– Już wróciliśmy!
Usagi instynktownie, jakby użądlona, nagłym ruchem odsunęła się od mężczyzny. Automatycznie
zaczęła poprawiać fryzurę i porządkować sweter. Na jej policzkach pokazały się rumieńce.
– O co chodzi, Usa- chan? – zapytał przyciszonym głosem. – Czym się niepokoisz?
– Akira i Yoko wrócili… – Jej wewnętrzne napięcie sprawiło, że wyrzuciła z siebie te słowa chrapliwym głosem. – Jeśli tu wejdą…
– Będą wiedzieli, że cię całowałem! – Diamond wzruszył bagatelizująco ramionami. – Czy to coś strasznego? Przecież jesteśmy małżeństwem. Twoi przyjaciele na pewno się tego spodziewali. Inaczej nie dawaliby nam ostrzegawczego sygnału.
Musiała przyznać, że miał rację. Yoko niezwykle długo zatrzymała się w holu. Pomagała bliźniaczkom zdjąć kurtki. Myśl, że przyjaciółka przewidywała przebieg wydarzeń, powiększyła zmieszanie i zakłopotanie Usagi.
– Jak wyglądam? – spytała, zastanawiając się jednocześnie, jak on to robi, że jest całkowicie opanowany, podczas gdy ona była taka podniecona i roztargniona.
– Jak wyglądasz? – Można było bez trudu usłyszeć rozbawienie w jego głosie; Ujął dłonią jej podbródek i uniósł głowę tak, że jego fiołkowe oczy zajrzały w jej błękitne. – Wyglądasz… – Z rozmysłem zrobił pauzę, jakby dobierał słów. W rezultacie jej niepokój jeszcze się zwiększył. – Wyglądasz na ogromnie zawiedzioną… – Na jego ustach pojawił się dwuznaczny uśmiech. – Ale nie przejmuj się, kochanie – dorzucił cicho. – Następnym razem będzie to można łatwo naprawić. – To mówiąc odwrócił się od niej, bo drzwi do pokoju wreszcie się otworzyły i pojawiła się w nich Yoko z bliźniaczkami. Diamond powitał je miłym uśmiechem. Zatem wiedziała już, jakie uczucia żywi do jasnowłosego. Wiedziała, że on może w niej wzbudzić szybko i bez trudu wielkie pożądanie.
Czy jednak było ono całkiem nowe, a może raczej stanowiło wspomnienie przeszłości?
To pytanie męczyło ją przez całe popołudnie i część wieczoru. Nie mogła się ani trochę odprężyć, tym bardziej że poproszono mężczyznę, aby jeszcze trochę pozostał i dotrzymał jej towarzystwa. Nie była więc ani przez chwilę samotna i nie mogła przemyśleć wypadków tęgo dnia.
Diamond zaproponował, że wspólnie z blondynką zajmą się bliźniaczkami, a ich rodzice będą mieli rzadką okazję odwiedzenia lokalnego pubu. Usagi podejrzewała, że Diamond występując z tą propozycją, ma inne, bardziej osobiste cele na myśli. Jej przypuszczenia okazały się trafne już w chwilę potem, gdy zostali sami.
– Musimy porozmawiać – zwrócił się do Usagi z nieprzeniknionym wyrazem twarzy.
– Co masz na myśli? – zapytała ostrożnie, na co on odpowiedział karcącym spojrzeniem. – Nie mam teraz czasu – dopowiedziała więc szybko, zastanawiając się, co kryło się za tym nadętym wyrazem twarzy. – Muszę dopilnować, żeby dziewczynki położyły się do łóżka.
– Pomogę ci – szybko zaofiarował swe usługi. Słowa te usłyszała jedna z bliźniaczek i była zachwycona, że to właśnie mężczyzna tym razem będzie ją utulać.
– A co z powiastką do poduszki, Usagi? – zapytała Sui, już umyta i ubrana w ładną bawełnianą piżamkę.
– Dzisiaj nie…
– Nie bądź taka, prosimy bardzo – Mari dołączyła do chóru razem z siostrą.
– Dobrze już, dobrze, ale powiastka będzie krótka.
Usagi przez cały czas miała świadomość, że Diamond stoi przy drzwiach, oparty o ścianę, i obawiała się, że w tej sytuacji twórcze umiejętności opuszczą ją. Ale spostrzegła, że stało się inaczej. Po kilku niezgrabnych zdaniach wpadła w trans, niepomna obecności mężczyzny, i sama
wciągnęła się w opowiadanie, które na poczekaniu tworzyła. Gdy Usagi odmówiła prośbom dziewczynek o następną powiastkę, zgasiła światło i wyszła z pokoju. Diamond zapytał z wyraźnym uznaniem:
– Czy wszystko to wymyśliłaś bez przygotowania?
– Wymyślam te bajki na gorąco. Muszę mieć naprawdę bujną wyobraźnię, bo rzadko się zdarza, że brak mi pomysłów. I tak właśnie doszło, do tego, że zaczęłam pisać książkę. Yoko- chan przysłuchiwała się nieraz, jak opowiadałam swoje historyjki dziewczynkom i zaproponowała, żebym przeniosła je na papier.
Twarz blondynki zachmurzyła się. Jej niebieskie oczy stały się ponure, bowiem przypomniała sobie długie godziny, kiedy tworzyła jasny, żywy obraz fikcyjnego świata, który był niejako przeciwieństwem otaczającej ją realnej, pustej rzeczywistości.
– Przypuszczam, że wymyślanie do mojej książki fikcyjnych postaci, całych rodzin i wzajemnych ich powiązań, dawało mi poczucie panowania nad czymś, co nie istnieje w ogóle w moim własnym życiu. Nie wiedziałam oczywiście do jakiego stopnia moja autorska fantazja była odbiciem prawdziwych wydarzeń. A potem, gdy minionej jesieni zapisałam się na kurs poradnictwa literackiego, mój adiunkt przeczytał część tego, co napisałam i poradził, żebym przedłożyła maszynopis powieści jakiemuś wydawcy, co też uczyniłam.
– I wylądował on na moim biurku, jak bomba spadająca z nieba – przerwał jej Diamond. – A ściśle mówiąc, nie na moim, lecz na biurku mojej współpracownicy. Zobaczyłem ten maszynopis i twoje imię zwróciło moją uwagę. Próbowałem sobie tłumaczyć, że w całym kraju muszą istnieć liczne autorki o imieniu Usagi, ale gdy tylko przeczytałem dwadzieścia stron twojej powieści, wiedziałem, że to musisz być ty.
– Nigdy nie odważyłabym się publikować szczegółów dotyczących naszego poznania i małżeństwa. Po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że…
– Wiem – szybko powiedział. – Wierno tym, Usagi- chan. Znam cię przecież. Od samego początku podejrzewałem, że dzieje się coś niedobrego. Byłem pewny; że nigdy nie ujawniłabyś niczego, co było tak osobiste, nawet gdybyś chciała odegrać się na mnie. Ty…Usa… Co się dzieje? – zapytał nagle zaniepokojony. Zobaczył, że oczy uciekają jej w bok, a głowa opada. – Usagi- chan?
Delikatna, czuła nuta w jego głosie poruszyła ją do głębi. Uniosła dłoń, żeby ukryć piekące łzy, które pojawiły się w jej oczach. On powiedział: „Znam cię przecież” i słowa te ugodziły ją w samo serce. Miała gorzką świadomość, że nie może powiedzieć, iż sama zna się także.
– Usagi! – jeszcze raz powtórzone przez jasnowłosego imię; przekonało ją, że on doskonale zdaje sobie sprawę z jej obecnych odczuć. Zamglonymi od łez oczami dostrzegła, że spojrzał na drzwi do pokoju bliźniaczek, a potem objął ją w talii i poprowadził do innego pomieszczenia, które było jej własną sypialnią. Kopnięciem nogi zatrząsnął drzwi. Trzymając ją w ramionach, ustami delikatnie dotykał jej jasnych włosów.
– Wszystko w porządku, kochanie, rozumiem cię.. Nie płacz, proszę. Jestem z tobą. Jestem tutaj.
– I to jest właśnie problem! – wybuchła doprowadzona do ostateczności. – Nim się to wszystko stało, osiągnęłam jakiś spokój wewnętrzny, stan zadowolenia..- Pomyślała, że żadne z tych słów nie brzmiało jednak prawdziwie. – Dawałam sobie jakoś radę i nagle ty się pojawiłeś…
– Miałaś spokój? — szorstko przerwał Diamond. – Zadowolenie? Radziłaś sobie? Czy nie rozumiesz, kobieto, że było to życie na niby? Chcesz mi powiedzieć, że wolałabyś, żebym pozostawił cię samą, bez świadomości, że ja istnieję, że byliśmy razem przez trzy lata?
Pięć dni wcześniej zaprzeczyłaby zdecydowanie takiemu przypuszczeniu. Teraz jednak, gdy on zasiał niepokój i zamęt w jej życiu, nie była już tak pewna, czego naprawdę chciała. Miała wrażenie, jakby porwało ją w górę szalejące tornado, a potem cisnęło oszołomioną, całkowicie zdezorientowaną, na gruzy poprzedniego bytowania.
– Być może… – próbowała dać mu odpowiedź.
– Nie zdajesz sobie chyba sprawy co mówisz! – Diamond wybuchł, nie panując nad swoim głosem. Czy był to z jego strony gniew, arogancja czy po prostu zadany przez nią ból? Tego nie była w stanie rozstrzygnąć.
– Ja, po prostu, nie wiem! – krzyknęła z rozpaczą.
– Ale ja za to wiem doskonale – powiedział z naciskiem, przyciągając ją mocno do siebie. – Wiem, że związek, który stanowiliśmy był wspaniały. Nie możemy tego utracić. Jesteśmy stworzeni dla siebie. I wbrew wszystkiemu, ty także o tym wiesz. Nie mogłaś zapomnieć…
Jego usta przywarły do jej warg w żarliwym pocałunku, wytrącając dziewczynę ostatecznie z równowagi. Wtuliła się w jego ramiona, pewna, że to jedyna dla niej spokojna przystań w szaleńczo wirującym wokół świecie.
Usta mężczyzny przesunęły się w zmysłowym zapamiętaniu do jej szyi i miękkich ramion, a ręce władczo objęły nabrzmiałe piersi.
– Diamond… — zdołała tylko wykrzyknąć jego imię. Nie wiedziała, czy był to protest czy zachęta. Pewne było tylko to, że żar namiętności ogarnął jej ciało, krew jakby się zagotowała w żyłach, a mózg stopił w płomieniach pożądania. Całkowicie ulegając nakazom zmysłów, nie była zdolna do myślenia.
– Tak właśnie wyglądało to kiedyś, Usa- chan!– wyszeptał ochryple.- Dlatego właśnie powinniśmy być razem.
Silne palce przedostały się pod jej sweter, sięgając do piersi. Wydała okrzyk. Jej wrażliwe sutki stwardniały pod gorącym dotknięciem rąk. Próbował doprowadzić ją do łóżka, ale nie było to łatwe. Nogi odmawiały dziewczynie posłuszeństwa. Gdyby wypuścił ją nagle z ramion, opadłaby na podłogę jak kukiełka, której odcięto wszystkie sznurki.
– Kiedyś tak było… i tak może być znowu… wierz mi – wyszeptał jej do ucha, łapiąc z trudem oddech.
Czy mogła mu jednak wierzyć? Nie chciała, żeby konkretna rzeczywistość, zimna i racjonalna myśl wdarła się do świata zmysłowej rozkoszy, która ją przepełniała. Czy mogła wierzyć? Nie umiała się oprzeć temu pytaniu. Jej zmysłowa reakcja nie pozostawiała wątpliwości, że ich fizyczny związek był żarliwy i namiętny, ale musiało chodzić jeszcze o coś innego, tak potężnego, że zdruzgotało ją i odebrało zupełnie pamięć. Gdyby Diamond oblał ją kubłem lodowatej wody, lub zamiast zmysłowo gładzić ją po rozpalonej twarzy, wymierzył jej gwałtowny policzek, efekt byłby mniejszy niż ta przerażająca myśl. Szokujące poczucie rzeczywistości wdarło się do jej wnętrza, obracając w nicość zmysłową pasję i wtrącając kobietę w czarną rozpacz.
– Usagi… – Diamond wyczuł natychmiast jej wewnętrzny opór.
– Nie…! – krzyknęła sfrustrowana. Zaczęła go gwałtownie odpychać od siebie, a rozpacz dała jej siły, o które nigdy się nie podejrzewała.
– Nie…? – Jak echo powtórzył, zaskoczony, pełen niewiary w to, co usłyszał i wyczuł. – Przecież ty…
– Powiedziałam, nie! Nie mogę się na to zgodzić!
Jej ogromny wysiłek, żeby panować nad swymi emocjami, sprawił, że zdania te wyrzuciła z siebie gwałtownie, schrypniętym głosem.
– Rozumiem. Nie możesz się na to zgodzić. – przedrzeźniał ją, akcentując z osobna każe słowo. – Czy moje pocałunki i pieszczoty są dla ciebie wstrętne, odpychające?
– Tak!… Nie!
Nie mogła spojrzeć na niego, bo nie zniosłaby wyrazu jego oczu i twarzy.
– Ja nie chcę… – zaczęła, ale jej uczciwość i straszne, niczym tortura, poczucie frustracji, nie pozwoliły dokończyć zdania. – Ja nie mogę… proszę, zrozum mnie…
– Och, doskonale cię rozumiem. – Gorycz jego tonu smagnęła ją jak uderzenie biczem. – Porzuciłaś mnie dwa lata temu bez słowa wyjaśnienia. Potem pojawiłaś się znowu, bawiąc się moimi uczuciami. Raz rozpalając mnie do czerwoności, to znów oblewając zimną wodą. Tak jak ci przyszła ochota. Dobrze więc, ale powiem ci jedno, kochanie. – Ostatnie słowo użyte było oczywiście jako epitet.— Lepiej będzie, jeśli szybko zdecydujesz się, czego właściwie chcesz. Albo ja stracę cierpliwość. Nie będę tego znosił zbyt długo. Albo pragniesz mnie, albo odtrącasz. Nie może być i tak, i tak. Przemyśl sobie wszystko dokładnie, bo pilnie potrzebuję odpowiedzi. I ostrzegam, nie będę czekał w nieskończoność!

 

Reklamy

3 thoughts on “Miłość o zapachu wiśni. V

  1. no i doczekałam się wreszcie kolejnego rozdziału i jak zwykle jest on pełen emocji mam nadzieję że Usa jednak mimo swoich wątpliwości i zagubienia nie pozwoli mu odejść czekam więc jak zawsze bardzo niecierpliwie na ciąg dalszy i pozdrawiam :)))

  2. Ja rozumiem, że Usagi dużo przeszła i jest zagubiona, ale… przy takim facecie to nogi nie powinny się jej w ogóle chcieć składać 😀

    Czekam na cd i pzdr:*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s