Miłość o zapachu wiśni. X

– Co to jest? – Diamond sięgnął ręką do walizki i wyjął z niej paczkę zawiniętą w srebrzystobiały papier.
– Och, to po prostu prezent od Yoko- chan. Dała mi go tuż przed naszym wyjazdem.
– Dlaczego więc nie rozpakujesz go?
Szczęśliwa, że może chociaż na chwilę oderwać się od nękających ją myśli, zdarła część papieru. Ale w momencie, gdy dotknęła czegoś bardzo jedwabistego, przypomniała sobie słowa Yoko, że prezent ten powinien mieć wpływ na pełnię ich szczęścia w czasie tygodniowego urlopu.
– O co chodzi, Usa- chan? – zapytał z zupełnie inną intonacją w głosie.
Wiedząc, że nie ma wyboru, odsłoniła resztę opakowania i okazało się, że paczka zawiera jedwabną, uroczą koszulkę nocną, przybraną bogato koronkami. Wspomnienie komentarza Yoko, gdy wręczała jej ten prezent, wywołało na policzku blondynki gorący rumieniec.
– Należy wnioskować, że Yoko- san miała bardzo precyzyjne wyobrażenie, co będziemy tu robić.- Oschły, kostyczny komentarz zdawał się docierać do niej z oddali.
– Tak to wygląda — powiedziała ledwo dosłyszalnym głosem. – Ona sądzi, że to będzie nasz drugi miesiąc miodowy.
– Ach tak? – Diamond powiedział to, ku zaskoczeniu Usagi, tonem wyraźnej akceptacji, nie wykluczając w każdym razie tej ewentualności. – A czy ty, zgadzasz się ze słowami przyjaciółki?
Mocne ręce ujęły ją za ramiona i obróciły twarzą do siebie.
– Czy ty także zaplanowałaś, że będzie to nasz drugi miodowy miesiąc? – zadał pytanie niemal kusząco i przymilnie, jednocześnie dotykając ręką miejsca, które odsłaniał głęboko wycięty dekolt bluzki.
– Di! – bez przekonania zaprotestowała, wstydliwie zamykając oczy.
– Czy tego właśnie oczekiwałaś w tym tygodniu, kochanie? – zapytał tym razem ze szczyptą ironii w głosie. – Ja postanowiłem nie popełniać błędu z poprzedniej niedzieli i nie przeprowadzać „fizycznej wiwisekcji”, jak to interesująco nazwałaś. Dlatego umieściłem nas w oddzielnych sypialniach.
Gorące wargi lekko dotknęły jej ust i natychmiast oddaliły się, co spowodowało jęk protestu z jej strony. W odpowiedzi usłyszała jego cichy chichot i przez przymknięte oczy dostrzegła, że znowu pochyla się nad nią. Tym razem pocałunek nie przypominał dotknięcia motyla, ale był gwałtownym natarciem na jej usta. Dziewczyna nie mogła oprzeć się pokusie i odwzajemniła go z równą pasją. Jej ciało było zgłodniałe pieszczot, aż do bólu. Już chciała porozpinać guziki swojej bluzki, ale on uprzedził ją i błyskawicznie ściągnął z niej bluzkę. Oboje wydali okrzyk pożądania, który brutalnie pogwałcił ciszę wypełniającą cały dom. Całował teraz jej obnażone piersi. Przerwał na ułamek sekundy i szepnął:
– Czy tego chciałaś?
– Och, tak – odpowiedziała ledwo dosłyszalnie. Poczuła, że jego usta obejmują jej stwardniałą pierś. Wplotła palce w jego jedwabiste włosy. Oczy miała teraz szeroko otwarte, ale nic nie widziała, bo przysłaniało je zmysłowe zauroczenie. Diamond gwałtownym ruchem odsunął w kąt otwartą walizkę i ułożył Usagi na całej szerokości posłania. Całował teraz jej obnażone ciało. I nagle znowu powstrzymał się.
– Powiedziałaś, że masz już dość delikatnego traktowania cię – wyszeptał schrypniętym głosem. – Że jesteś gotowa podjąć ryzyko i stanąć twarzą w twarz z tym, co było ważne w przeszłości. No więc, Bóg mi świadkiem… to było ważne…
Poprzez czerwonozłocistą mgiełkę, która wypełniała jej głowę, przebiła się nagle jak lodowy sztylet, mrożąca myśl, wstrzymując na chwilę bicie jej rozdygotanego serca. Czy naprawdę tego chciała? Czy była gotowa na wszelkie niebezpieczeństwa, które mogły pojawić się na drodze tej szokowej terapii. Jednego była pewna ponad wszystko: pożądała go, jego pocałunków i pieszczot, które przynosiły więcej rozkoszy, niż kiedykolwiek była zdolna sobie wyobrazić. Nie obchodziło ją nawet, czy w ten sposób Diamond chciał przełamać bariery jej pamięci. Pragnęła, co więcej, potrzebowała ostatecznego spełnienia miłosnych uniesień. Ale wiązało się z tym określone ryzyko, które nie miało nic wspólnego z fizycznymi konsekwencjami kochania. Zadała sobie jeszcze raz pytanie, jak będzie się czuła, gdy oddając się temu mężczyźnie bez reszty nagle odkryje, co było przyczyną tego, że opuściła go przed dwoma laty? Odpędziła jednak te wątpliwości od siebie. Nie mogła się teraz zatrzymać w połowie drogi. Nie chciała. Każda cząstka jej ciała domagała się spełnienia tego miłosnego aktu.
– Di… – powiedziała słabym i rozchwianym głosem, tak że on w pierwszej chwili w ogóle hic nie usłyszał. – Di… – odezwała się jeszcze raz. Jakaś nuta w jej głosie zaalarmowała go. Uniósł więc gwałtownie głowę i popatrzył jej w oczy z typowym wyrazem męskiego zniecierpliwienia i krytyki, że coś się opóźnia.
– O co chodzi?
– Diamond… – W chwili gdy on przerwał nagle swe pieszczoty, poczuła taką przemożną pustkę i frustrację, że chciała wołać wielkim głosem, żeby natychmiast powrócił do tego, o czym marzyła. Ale na przekór swemu pożądaniu wyszeptała tylko: – Czy postępujemy słusznie i właściwie?
– Słusznie? – Z tym gwałtownym okrzykiem odsunął się od niej jak oparzony, zeskoczył z łóżka i zatrzymał dopiero w pół drogi do okna. Pochylił głowę w geście desperacji. Usagi, zaskoczona jego reakcją, zagryzała wargę, czekając bez słowa na to, co stanie się dalej. Była jednak na tyle przytomna, że z zachwytem patrzyła na mężczyznę, który stał przed nią. W tym momencie znowu gwałtownie zwrócił się ku niej.
– Słusznie? – powtórzył to jedno słowo ostrym głosem. – Usagi… przyjmij do wiadomości, że w moim życiu nie było żadnej innej kobiety, od kiedy ty…
Diamond odpowiedział tym samym na nie zadane pytanie i blondynkę przebiegła przez głowę myśl, że właściwie powinna była go o to zapytać. Przecież był zdrowym, w pełni sił mężczyzną, a ona opuściła go aż na całe dwa lata.
– Nie to miałam na myśli. Ale dziękuję ci bardzo…

-A więc o co ci chodzi?
Nagle zaświtało mu w głowie, w czym rzecz, i posępna zmarszczka zniknęła mu z czoła. Ale nadal był spięty.
– Niczym się nie zabezpieczyłaś?
– No właśnie…
O Boże, jaka jestem naiwna, zganiła samą siebie. Kochała się przecież już raz, wtedy, u niego w mieszkaniu. Czyżby straciła zdrowy rozsądek na równi z pamięcią? Ale z drugiej strony powiedział jej, że chciał mieć dzieci. Dotyczyło to co prawda przeszłości, lecz może nadal miał takie pragnienie? Faktem było jednak, że ona ze swej strony bardziej obawiała się psychicznych urazów, które mogły być następstwem kochania, niż ewentualnych fizycznych konsekwencji.
– A ty, oczywiście, nie chcesz zajść w ciążę?
Głos mężczyzny smagnął ją jak biczem i zapragnęła zwinąć się na łóżku w kłębek rozpaczy.
– Całkiem cię rozumiem — powiedział. Jego twarz gwałtownie poszarzała. Z policzków odpłynęła krew, skóra stała się niemal przezroczysta.
Usagi chciała już poderwać się z łóżka, podbiec do niego i przytulić się ze wszystkich sił, aby przepędzić z jego twarzy ten wyraz bólu. Gdy jednak tylko się poruszyła, on uniósł ręce w geście protestu.
– Nie, … Nie teraz! – zawołał ze znaną jej brutalnością. – Dobry Boże… ja nie mogę…
Wybiegł z pokoju nawet nie kończąc zdania. Widać, chciał być od niej jak najdalej. I jak najszybciej.
– Diamond! – zawołała za nim z rozpaczą. Nadaremnie. Nie powróciłby, niezależnie od tego, z jakim uczuciem by go wzywała. Musiała dołożyć wszelkich sił, żeby nie pobiec za nim. W nastroju, w którym był obecnie, na pewno odtrąciłby wszelkie próby załagodzenia sytuacji z jej strony. Ona zresztą rozumiała go w pełni, musiała przyznać, że i on miał powody do frustracji.
Ty głupia, jakże głupia! – zwymyślała siebie z furią.
Zdawała sobie w pełni sprawę, że zachowała się idiotycznie. To było jej ciało i jej odpowiedzialność za nie. To ona powinna zawczasu podjąć odpowiednie środki ostrożności, gdy zanosiło się na sytuację, jak ta dzisiejsza. Już przy samym wyjeździe można było przewidywać, co tu się będzie działo. Nie było sensu okłamywać się, że jechała tylko z myślą o odzyskaniu pamięci. Miała przecież także nadzieję, że gdy znajdą się tutaj sami, zrelaksowani, w atmosferze pełnej intymności, doprowadzi to do większego zbliżenia, czego oczywiście bardzo pragnęła. Tyle tylko, że nie spodziewała się, iż wszystko potoczy się tak szybko. Przy tych pesymistycznych myślach i licznych pretensjach do siebie, pocieszające wydawało się to, że Diamond bardzo jej pragnął. Ale, co poza tym tkwiło w jego głowie, sercu? Czy miłość, którą, według jego własnych słów, czuł do niej, trwa nadal mimo jej ucieczki przed dwoma laty? Dlaczego więc nie zapytała go wprost?
Własny rozsądek podsuwał jej takie pytanie. Ona jednak odtrącała je, w przekonaniu, że nie zdobędzie się na odwagę i na taką otwartość. A poza tym, skąd mogła mieć pewność, że odpowie szczerze i zgodnie z prawdą? Miał przecież nadal swoje tajemnice. Ona była w nim zakochana po uszy, ale nie mogła mu tego wyznać, bowiem gdyby się okazało, że coś potwornego rozdzieliło ich, jeszcze przed jej odejściem, to obecną miłość należałoby natychmiast zniszczyć! Obiecała sobie, że wykorzysta tydzień pobytu tutaj jak najlepiej i najpełniej. Zaczęła więc rozpakowywać się z nowym wigorem. Przyjechała tu, żeby obudzić swą pamięć, bo przecież była ona tylko uśpiona. Nie mogła dopuścić do siebie myśli, że nigdy już jej nie odzyska. Poprosi go, żeby zabrał ją do wszystkich kiedyś ulubionych przez nich miejsc. Na pewno wspomnienia sprawią, że rozpadnie się mur, który odgradza ją od przeszłości, i będzie mogła przypomnieć sobie, co się naprawdę wydarzyło. Musi sobie przypomnieć i uporządkować raz na zawsze fakty z przeszłości, bo w przeciwnym wypadku Diamond i ona nie mogą liczyć na wspólną przyszłość.

Reklamy

3 thoughts on “Miłość o zapachu wiśni. X

  1. jest jest jest kolejny rozdział super 🙂 widać jak bardzo Di pragnie odzyskać żonę no i przyznał się że od jej zniknięcia nie miał żadnej innej kobiety a to oznacza że musiał naprawdę mocno ją kochać i nadal tak jest czekam więc jak zawsze na ciąg dalszy i pozdrawiam 🙂

    1. Coś tak samo niedługiego powinno pojawić się pod koniec tygodnia. 🙂
      Tak jak mówiłam chciałabym skończyć to opowiadanie przed moim wyjazdem, aby nie trzymać wszystkich w niepewności. 😉

      1. no tak zwłaszcza jeśli będzie to dłuższy wyjazd 🙂 a masz tu kilka baaaardzo niecierpliwych czytelniczek ze mną na czele jeśli chodzi o opka z Di :)))))))))) no to czekam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s