Światło księżyca. VII

Minako przebrała się w szorty oraz starą bluzę i udała do głównej sypialni. Otworzyła okna, a wiatr natychmiast zaszumiał w przykrywających meble pokrowcach i wzniósł w powietrze kurz. Minako mierzyła i szkicowała. Okna były wysokie, co ułatwiało projektowanie. Zastanawiała się nad tym, jak zwiększyć nieco ilość światła, jednocześnie trochę zmniejszając wielkość pokoju, wieszając w tym pokoju ciężkie zasłony. Następnie oglądała prawą część ściany, gdzie znajdował się kominek. Przeciągnęła delikatnie palcami po boazerii, by przyjrzeć się żłobieniom. Boazerie oraz przylegające do kominka schowki wykonano z dębowego drewna. Blondynka podziwiała pięknie kwiatowe ornamenty, zastanawiając się co mogło się kryć w ławach. Uklękła, by zbadać zawartość. W pierwszej znajdował się szydełkowy szal, niewątpliwie używany do przykrywania kolan w chłodniejsze dni oraz niewielki, zamykany koszyczek na robótki, wykończony haftem. Zawahała się chwilę przed otwarciem koszyczka –poczuła niemal, że narusza czyjąś tajemnicę. W koszyczku znajdowała się poduszeczka ze szpilkami, kilka motków nici do haftowania i nożyczki o ozdobnych rączkach. Pod spodem zaś, na tamborku, naciągnięty był kawałek białego materiału. Gdy wyjęła go, ukazała się chusteczka z wyhaftowanym motywem kwiatowym otaczającym monogram. Igła wciąż tkwiła tam, gdzie ją wpięto, jakby robótka została tylko na moment przerwana. Dziewczyna znów odniosła wrażenie, że wtyka nos w prywatne sprawy rodziny. Tak jakby jej osoba nie była mile widziana w tym domu. Nie ukończony monogram trudno było odczytać. Może był to początek litery O jak Oba? Prezent dla męża? Czy może raczej kochanka? Nie wiedziała dlaczego, lecz miała wrażenie, że Kuniko haftowała chustkę właśnie dla męża. Odłożyła koszyczek z powrotem do schowka, uznając, że można go będzie wykorzystać jako element dekoracyjny na jakiejś półeczce. Niechcący przewróciła przy tym małą, kryształową buteleczkę, która potoczyła się po podłodze schowka, gubiąc korek. Cokolwiek w niej było –perfumy czy woda kolońska –dawno już wyparowało, ale zapach pozostał i rozszedł się w powietrzu. Lawenda. Minako zamknęła buteleczkę, odstawiła ją na miejsce i opuściła siedzisko. W czasach, gdy nie znano jeszcze klimatyzacji i dezodorantów, zapewne kobiety przecierały dla odświeżenia skronie i przeguby rąk wodą kolońską. Blondynka czuła, że coraz bardziej fascynuje ją Kuniko, która przybyła do dworu jako nastoletnia panna młoda i pozostawiła na nim tak znaczne piętno. Wszyscy mówili, że była piękna, ale Minako nie miała pojęcia, jak wyglądała. Powinna spytać Saitou, czy nie zachowały się jakieś obrazy.
Zdając sobie nagle sprawę, że śni na jawie, podniosła się, by kontynuować pracę. Jednakie druga ława nie dawała się otworzyć. Zaciekawiona, uklękła, by przyjrzeć się jej bliżej. Ze zdumieniem zauważyła, że w spód siedziska wbite było szereg gwoździ. Niektóre gwoździe wbito krzywo, koło innych widać było ślady uderzeń młotka –najwyraźniej wykonawca był bardzo nieudolny, co raziło szczególnie w zestawieniu z eleganckim wykończeniem innych elementów. Zaliczając zamknięte siedzisko i niechlujne wbicie gwoździ do kategorii dziwactw, które zawsze spotyka się w starych domach, przeszła do małej biblioteczki. Znalazła tam kilka książek, parę gazet i czasopism, zestaw domino, szachownicę i warcaby. Przyglądała się właśnie talii kart w pudełku z drewna tekowego, gdy usłyszała kroki na schodach.
– Minako? – odezwał się głos Saitou.
– Jestem tutaj! – zawołała.
– Mam dla ciebie niespodziankę.
– Gramofon! – wykrzyknęła, gdy pojawił się w jej polu widzenia.
– Wyczyszczony, naoliwiony i gotowy do użytku.
– Przepiękny –stwierdziła, przesuwając palcami po brzegu tuby w kształcie kielicha kwiatu. –Wygląda zupełnie jak nowy.
– Człowiek, który go czyścił, powiedział, że jest w świetnym stanie. Jeśli płyty nadają się jeszcze do użytku, możemy go sprawdzić.
– Może znajdziesz jakąś i sprawdzimy?- spytała Minako, zaglądając mu przez ramię.
Przyglądała się z zaciekawieniem, jak nakręca gramofon i ustawia igłę na płycie. Jakość dźwięku pozostawiała wiele do życzenia, zwłaszcza w porównaniu z płytami kompaktowymi. Muzyka jednak robiła wrażenie nawet mimo upływu ponad pół wieku i mimo zgrzytów płyty.
– To jak wehikuł czasu – stwierdziła Minako.- Myślisz, że Oba był z nią szczęśliwy, chociaż przez chwilę?
– Jeśli była tak śliczna jak ty, to byłby idiotą, gdyby nie był – uśmiechnął się ciepło.
– Chyba muzyka cię odmieniła. Twoje słowa zabrzmiały niemal poetycko.
To nie muzyka, pomyślał. Nie mógł oderwać od niej wzroku od chwili, gdy zobaczył ją na szczycie schodów, ubraną w szorty i rozciągniętą bluzę. Nawet w takim stroju robiła wrażenie dziewczyny z klasą. Włosy miała luźno ściągnięte w kucyk. Wyglądała młodo i bardzo kusząco.
– Jak będziesz się tak do mnie uśmiechać, to przejdę od tej poetyczności do całkowitej romantyczności – ostrzegł ją. Zbliżał się do granicy oddzielającej lekkie żarty od poważniejszego flirtu. Minako czuła, że kobieta bierze w niej górę nad pracownikiem, wolała więc puścić jego słowa mimo uszu. Nie chciała go zachęcać, ale nie chciała też wydać się sztywna i nieprzystępna. Zresztą zapewne mówienie komplementów przychodziło mu tak łatwo, jak powiedzenie halo po podniesieniu telefonu. Żeby zmienić temat, podeszła do schowka po koszyczek.
– Znalazłam coś, co cię może zainteresować.
– Czy używałaś tu jakiegoś odświeżacza powietrza? – spytał, pociągając nosem. – Pachnie jak… jakieś kwiaty czy coś takiego.
– Ach, to tylko bardzo stara, lawendowa woda kolońska – roześmiała się Minako.
Podała Saitou koszyczek.
– Koszyczek do robótek ręcznych. Popatrz… –Otworzyła wieczko i wyjęła chusteczkę, wskazując na nie ukończony monogram. – To wygląda jak początek O. Zastanawiałam się, czy nie haftowała tego dla swojego męża.
Saitou wzruszył ramionami.
– Teraz już się pewnie nie dowiemy.
– Znalazłam coś jeszcze. –Dramatycznie uniosła brwi. – Tajemnicę. –Pokazała mu zabitą ławę. Saitou z zaciekawieniem przyjrzał się nierówno wbitym gwoździom, ale jego mina świadczyła o tym, że nic nie rozumie.
– Nie zginęły wam jakieś rodzinne skarby? – spytała lekko.
– O niczym takim nie słyszałem. – Wciąż zaciekawiony, ukląkł i postukał w skrzynię. Dźwięk był pusty i głuchy. Dla porównania postukał w schowek z szalem: to samo. – Nawet jeśli coś tam jest, to nie może być nic dużego.
Wyprostował się i strzepnął kurz z kolan.
– Jedno jest pewne – nie dowiemy się, czy coś tam jest, chyba że mamy ochotę wprawiać nowe wieko. Zaspokojenie próżnej ciekawości nie jest tego warte.
Płyta na gramofonie przestała się obracać. Saitou podniósł igłę i zdjął krążek. Następna z wybranych przez nich płyt to powolny, sentymentalny walc.
– Muzyka do tańca – stwierdziła Minako. Saitou wyciągnął dłoń i skłonił się.
– Czy pani pozwoli?
Urok tego mężczyzny był nieodparty. Minako położyła lewą rękę na jego ramieniu, prawą wsunęła mu w dłoń, czując równocześnie, że obejmuje ją w pasie. Wirowali powoli wokół pokoju. Gdy pomyliła krok i wpadła na Saitou, roześmieli się oboje.
– Czy sądzisz, że Oba i Kuniko też się tak zabawiali?
– Zdaje się, że ona bardzo Cię fascynuje.
– Czuję, jakbym zajrzała w jej życie, jakbym ją znała.
– Młoda i piękna… Oba, nigdy nie pogodził się z jej odejściem.
– Jak wyglądała?
Dziewczyna odchyliła głowę, by spojrzeć na niego pytająco. Saitou przyciągnął ją bliżej i objął mocniej. Wyraz jego oczu wymownie dawał do zrozumienia, że nie rozmawiają już o przeszłości. Coś działo się teraz między nimi. To Saitou tańczył z Minako, trzymając ją w ramionach, patrząc na nią z tęsknotą i pragnąc jej. Minako nie chciała widzieć tego wyrazu jego oczu. Komplikowało to wszystko: i jej pracę, i wspólne mieszkanie. Nie chciała się w nim zakochać, bogatym, rozpieszczonym, przystojnym Saitou, który potrzebował żony ze względów politycznych, ale tak naprawdę żadnej żony nie pragnął. Nie chciała zakochać się, a potem żegnać za parę tygodni. Nie potrzebowała dodatkowych uczuciowych komplikacji, skoro i tak zastanawiała się, co dalej robić ze swoim życiem. Mimo to, gdy spojrzała w jego płonące pożądaniem oczy, poczuła rozlewające się po ciele ciepło. Świadoma, że powinna się odsunąć, przysunęła się bliżej i oparła policzek na jego piersi. Z przyjemnością czuła obejmujące ją silne ramię, nacisk twardego torsu na jej ciało.
– Stosujesz mydło do golenia – zauważyła.
– Mam zarost zbyt twardy jak na elektryczną maszynkę.
– Mój dziadek używał takiego samego mydła. –Mogła się spodziewać, że woli raczej bardziej nowoczesne kosmetyki.
– Mój też.
Gramofon zwalniał, płyta się kończyła, ale Saitou tańczył dalej. Od chwili, gdy zobaczył Minako po raz pierwszy, pragnął wziąć ją w ramiona, więc teraz nie miał zamiaru jej tak szybko wypuścić. Doskonale pasowała do jego ramion –miękka, ciepła, kobieca. Jej jedwabiste włosy pachniały jak egzotyczne kwiaty.
Zatrzymała się nagle i podniosła głowę, by na niego spojrzeć.
– Muzyka się skończyła.
– Nie dla nas – powiedział, zbliżając usta ku jej wargom.
Minako wstrzymała oddech w oczekiwaniu na pocałunek. Zbyt była podatna na męski urok mężczyzny i romantyzm tańca w takt starej muzyki, by się opierać. Tak jak się spodziewała, był delikatny. Wyobrażenia splotły się z rzeczywistością, gdy jego wargi przesunęły się lekko po jej ustach, próbując, powracając, by znów lekko posmakować. Jedna ręka spoczywała na jej plecach i przygarniała ją do siebie. Druga dłoń, wpleciona w jej włosy, podtrzymywała głowę. Minako wyraźnie odczuwała miejsca zetknięcia się ich ciał: mocny tors opierał się o jej miękkie piersi, twarde uda napierały na jej uda. Ciało dziewczyny napięło się, a potem rozluźniło, poddając się bliskości mężczyzny.
Zachęcony jej reakcją, rozważnie i powoli pogłębiał pocałunek. Zbyt długo czekał, by się teraz śpieszyć. Wolał delektować się nowym doświadczeniem. I rzeczywiście rozkoszował się gładkością skóry, kiedy przesuwał językiem po jej dolnej wardze, lekkością, z jaką dziewczyna wtulała się w jego objęcia. Nie poganiał jej i nie nadawał pocałunkowi bardziej erotycznego charakteru wiedząc, że jeśli posunie się za daleko, może ją spłoszyć. Wiedział także, że jeśli dotknie piersi czy obejmie pośladki, wtulając twardą męskość w jej ciało, nie będzie się mógł już zatrzymać. Niechętnie przyznawał, że jeszcze nie czas na więcej.
Minako czuła, jak powoli się odsuwa, jak nacisk jego warg słabnie, a ramiona rozluźniają się. Cieszyła się, że nie domagał się niczego więcej. W ten sposób dzielili z sobą tylko przyjemność pocałunku, pasującą jakoś do romantycznego otoczenia. Poczuła, że budzi się w niej ciepła czułość dla niego i zdała sobie sprawę, że się w nim odrobinkę zakochała. Zachowała dość przytomności, by żywić nadzieję, iż to tylko chwilowa reakcja. Ale gdy się do niej uśmiechnął, a w jego oczach wciąż odbijała się magia chwili, zrozumiała, że to wcale nie jest przemijające szaleństwo. Wstrzymała oddech. Saitou był taki przystojny, a jego uśmiech mógł stopić lodowiec. Z łatwością wyobraziła go sobie na plakatach wyborczych, uwodzącego kobiety wyborców. Ta myśl sprowadziła ją gwałtownie na ziemię. Przypomniała sobie nagle, dlaczego absolutnie nie powinna pozwolić sobie na żadne uczucia. Wciąż jeszcze obejmowała go za szyję, ale odsunęła się lekko.
Saitou też ją puścił i wsunął ręce do kieszeni. Szukała słów, którymi mogłaby rozproszyć nagłe napięcie, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Saitou wydawał się równie zmieszany, aż nagle wyciągnął ręce z kieszeni, ujął jej twarz i szybko pocałował w policzek, natychmiast odchodząc w stronę gramofonu. Podał jej małą paczuszkę, która leżała obok.
– Zupełnie zapomniałem. To niespodzianka dla tego fruwającego kłębka futra.
– Kupiłeś mu prezent?
– Jak zrozumiałem, niedawno ofiarował komuś swoją ulubioną zabawkę.
– Tylko na chwilę.
– A gdzie on jest?
– Ostatnio wciąż chowa się w moim pokoju. Nie lubi holu. Chyba go niepokoi.
– Niewiele wiem o kotach – usprawiedliwił się, gdy sięgnęła do torebki.
Nowa zabawka miała formę plastikowej kulki przyczepionej do sprężynującej podstawki, która przysysała się do podłogi.
– Będzie zachwycony, że może walić w tę kulkę.
– Wydawało mi się to rozsądniejsze niż coś, co może stoczyć się po schodach.
– I słusznie – zgodziła się. – Czy chcesz mu to dać? Mogę go wyciągnąć…
– To nie ma sensu, tylko się bardziej zdenerwuje.
– Poczekam, aż będzie w lepszym humorze. –mrugnęła do Saitou. – Ale na pewno powiem mu, od kogo to dostał.
Saitou zerknął na zegarek.
– Nie wiedziałem, że już tak późno. Mam o siódmej spotkanie.
Było to posiedzenie prezydium miejscowej Izby Handlowej, które na pewno będzie śmiertelnie nudne. Musiał jednak przecież stać się częścią lokalnej społeczności.
– Miałabyś ochotę na szybką kolację przed moim zebraniem?
Myśl o wyjściu z domu uświadomiła jej nagle, jak wygląda: cała brudna po grzebaniu. Spojrzała na swoje zakurzone ubranie i przeniosła wzrok na Saitou.
– Nie, dziękuję. Jestem umówiona.
Saitou spojrzał ostro. Umówiona? Jest w mieście dopiero od dwóch dni i już jest umówiona? Powinien był się spodziewać, że kobieta tak atrakcyjna jak Minako Aino będzie miała cały wianuszek wielbicieli.
– Umówiona z pizzą, dziennikami Kuniko i tą antyczną wanną w łazience –uzupełniła, zastanawiając się, dlaczego poczuła konieczność wyjaśniania czegokolwiek. Może to przez ten pocałunek.
Przeczesał palcami jej włosy, unosząc głowę i zmuszając, by na niego spojrzała. W jego oczach dostrzegła pożądanie, palące się w srebrnej głębi. Zamarła w zdumieniu, a on pochylił się i pocałował ją – krótko, ale namiętnie. Oderwał się od niej zdecydowanie i końcem palca dotknął jej nosa.
– Myśl o mnie, gdy będziesz mokra i śliska od mydła.
Minako patrzyła za nim, nie znajdując słów. Znikł, zanim wymyśliła wystarczająco złośliwą ripostę.

Reklamy

8 thoughts on “Światło księżyca. VII

  1. opowiadanie robi się co raz ciekawsze, a końcówka ( Myśl o mnie, gdy będziesz mokra
    i śliska od mydła.
    Minako patrzyła za nim, nie
    znajdując słów. Znikł, zanim
    wymyśliła wystarczająco złośliwą
    ripostę.) powaliła mnie. w końcu doczekałam się ich pocałunku i czekam na dalszy rozwój sytuacji.

  2. 😀 Co tam nowe wieko! Ja bym to otworzyła od razu xD Ta moja ciekawość xD Lubię jak opisujesz wszystkie uczucie i emocje! Bossskie 😀

    Wciąż jednak czekam na UxM 😉

  3. ach te tajemnice jestem strasznie ich ciekawa i też bym otworzyła to wieko i zaglądnęła czy coś tam jest 🙂 a końcówka no no super i czekam na więcej 🙂

  4. Przedostatnie zdanie Kunzite mnie rozwaliło 😀 I ta jego zazdrosna myśl… 🙂

    W ogóle tak mi się jakoś gorąco zrobiło 😀 Jak Saitou się wycofał to miałam wrażenie, jakby się ode mnie, a nie od Minako odsuwał 😛

    W ogóle widać, że jest z polityką związany, bo nawet względem kota ma jakieś przekupne pomysły 😛 Myśli, że zabawką się w łaski Artemisa wkupi 😀 I może ma rację 😛

  5. Nareszcie, myślałam że Minako i Saitou będą się tak ciągle powstrzymywać ale na szczęście pierwszy pocałunek mają już za sobą 😀
    Zastanawiam się co takiego jest ukryte w tej ławie i mam nadzieję, że jednak ciekawość Aino weźmie górę i postanowi rozwiązać tą zagadkę 😀
    Oczywiście czekam na kolejny super rozdział i pojawienie się ducha 😛 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s