Światło księżyca. VIII

Po raz jedenasty oglądam 4 odcinek. Chyba jestem nieźle walnięta. 😀

***

Postanowiła skończyć z pracą na dzisiaj. Nie zdążyła jeszcze całkiem się rozpakować, poza tym coraz bardziej ciekawiły ją dzienniki. Rozejrzała się po raz ostatni po starej sypialni i, trzymając w dłoni nową zabawkę Artemisa, udała do swego pokoju. Zawołała kota, przymocowała przyssawkę do podłogi i uderzyła w kulkę. Artemis powąchał kulkę, próbując wsunąć język do środka, po czym stwierdził, że za dużo z tym zachodu, więc miauknął i z podniesionym ogonem wysunął się przez nie domknięte drzwi.
– Powtórzę twoje słowa! – zawołała za nim i udała się do łazienki, by napuścić sobie wody do wanny.
Doszła do wniosku, że czytanie dzienników Kuniko w wannie jest zbyt ryzykowne, wzięła więc z sobą jako lekturę artykuł ,,Młode ogiery Japonii”.
Poznali się na Uniwersytecie. Młodzi ludzie o dobrych koneksjach i wielkich możliwościach. Należeli do najbardziej popularnych studentów, jeździli najszybszymi samochodami i umawiali z najładniejszymi dziewczętami.
– Jakżeby inaczej! – powiedziała na głos i czytała dalej.

Trzech z nich bez wysiłku zdobywało nagrody rektorskie. Zawsze trzymali się razem. Powszechnie uważano, że dziesięć lat po skończeniu studiów każdy z nich będzie albo bogaty, albo martwy. A jednak nawet najbardziej zagorzałych zwolenników Ogierów zaskoczyło tempo i rozmach, jakimi wykazali się, każdy w swojej dziedzinie, już pięć lat po dyplomie. Minako przerzuciła resztę artykułu, czytając jedynie fragmenty poświęcone Saitou. Autorka opisała jego rodzinę, jasne, długie włosy oraz oczy, w których „niemal zawsze błyszczy przekora”. I nagle zaśmiała się, zdając sobie sprawę, że jest mokra i śliska od mydła, i myśli o Saitou. Odłożyła artykuł, ześlizgnęła się głębiej w wodę i zaczęła wspominać, jak to jest, gdy całuje cię Saitou Sekine. Ciepła woda, pachnąca olejkiem kąpielowym, stopniowo wyciągała z jej ciała zmęczenie długą podróżą i tempem wydarzeń. Poczuła się naprawdę odprężona, po raz pierwszy od chwili gdy odebrała w Tokio telefon. Rozluźniła się, uspokoiła oddech i przymknęła oczy. Głośne stukanie przywróciło ją na powrót do przytomności w sposób nagły i brutalny. Przez chwilę, siedząc w letniej już wodzie, usiłowała zrozumieć, skąd pochodzi hałas. Był zbyt nieregularny jak na jakieś mechaniczne urządzenie. Gdy pojęła w końcu, że to Artemis bawi się nową zabawką, rozluźniła się znowu i odetchnęła z ulgą. Wyciągnęła korek z wanny i pozostała tak, czekając, aż cała woda spłynie.
Kąpiel bardzo ją odświeżyła. Włożyła na siebie lekki dres i zadzwoniła po pizzę. Skuliła się na łóżku z pamiętnikami, a gdy przyniesiono zamówione danie, zjadła w swoim pokoju.
Kuniko nie była najbardziej porywającą pamiętnikarką, ale notatki na temat codziennych spraw i komentarze do ważnych wydarzeń rzucały pewne światło na jej osobowość. Najwcześniejszy zapis pochodził z 1889 roku. Młoda kobieta opisywała swoje pierwsze spotkania z Oba, miłość do niego. Minako była coraz bardziej przekonana, że nie mogła uciec od męża, skoro nazywała go w dziennikach miłością swojego życia. Czy spowodowało to znużenie prozą, czy odprężenie po kąpieli, że dziewczyna zasnęła nad lekturą gdzieś między huraganem a dniem Wszystkich Świętych 1890 roku. Tym razem znów obudził ją Artemis, ale nie zabawą, a przeraźliwym miauknięciem. Minako otworzyła oczy, właśnie w chwili gdy kot w szaleńczym pędzie wbiegł pod łóżko. Minako przechyliła się i zobaczyła Artemisa, który siedział najeżony, groźnie mrucząc.
– Co w ciebie wstąpiło? – spytała zdumiona. I nagle też to usłyszała. – Daj spokój, Arti, to tylko muzyka!
Ale nie byle jaka muzyka. To walc, przy którym tańczyła z Saitou. Trudno się dziwić, że kot zdenerwował się, bo muzyka sprawiała, że ściany zdawały się wibrować. Artemis nie był przyzwyczajony do hałasów dochodzących z pokoju obok. Muzyka ucichła, a po chwili zaczęła się od nowa. Minako zwlokła się z łóżka i poszła do łazienki umyć zęby, wyszczotkować włosy i umalować usta.
– Mogłeś po prostu zapukać do drzwi –warknęła, przewracając błękitnymi oczami. –Ale nie, Saitou Sekine musi robić wszystko na wielką skalę!
Zadowolona ze swego odbicia w lustrze, Minako wyszła na korytarz, kierując się ku głównej sypialni. Drzwi były zamknięte. Podniosła rękę, by zapukać, ale jej dłoń zawisła w powietrzu, gdy usłyszała dochodzący ze środka głos. Saitou, mówiący sam do siebie? Jeśli to był on, to również sam sobie odpowiedział – doskonale naśladując cienki głos, po którym nastąpił wybuch śmiechu, w niczym nie przypominającego jego głębokiego, niskiego śmiechu. Minako cofnęła rękę tak gwałtownie, jakby drzwi mogły ją ugryźć. Z policzkami płonącymi z upokorzenia ucieka cichutku, przerażona tym, że o mało nie zrobiła z siebie idiotki. Jak wielkiej idiotki, przekonała się dopiero, gdy weszła do sypialni i usłyszała kroki tańczącej pary. Rytmiczne kroki, posuwające się do rytmu walca, którym towarzyszyły głosy, od czasu do czasu przerywane wybuchem śmiechu. Dziewczyna usiłowała sobie wytłumaczyć, że to ostatecznie jego dom, jego gramofon, jego sprawa. Nie miała do niego żadnych praw i nie powinna czuć się urażona. Tyle tylko, że zaledwie parę godzin temu to z nią tańczył w takt tej samej melodii, śmiał się i całował. I to wystarczyło, żeby cała rozpłynęła się z rozkoszy, jak nastolatka na swoim pierwszym balu. Złapała poduszkę i z całej siły uderzyła w nią pięścią. Może nie miała żadnych praw do Saitou, ale jego brak wrażliwości był niewybaczalny. Musi zdawać sobie sprawę, że muzyka dociera do jej sypialni. Czyżby był aż tak nieczuły, że nie przyszło mu do głowy, iż mogłaby się czuć dotknięta? Muzyka umilkła, ale taniec trwał dalej przez dłuższą chwilę.
– Muzyka się skończyła.
– Nie dla nas.
Wspomnienie tych słów zaczęło prześladować Minako, budząc uczucia, o których wolałaby zapomnieć. Gdy kroki umilkły, zamknęła oczy, pragnąc uciec od obrazu Saitou, powtarzającego innej kobiecie te same słowa, całującego ją. Do diabła! Czym się tu przejmować? To dobrze, że od razu odkrył swoje prawdziwe oblicze, zanim zdążyła się naprawdę zaangażować uczuciowo. Wstała i wyprostowała się. Nic ją to nie obchodzi – nie dopuści, by ją to obchodziło. Jest zbyt wściekła, by przejmować się jego brakiem wrażliwości. Już więcej nie pozwoli się mu dotknąć.
Właśnie powzięła to postanowienie, gdy do jej uszu dobiegły nowe dźwięki. Intymne dźwięki. Głośne oddechy, westchnienia i niskie, zmysłowe jęki. Dźwięki, jakie słyszy się zazwyczaj jedynie w trzeciorzędnych filmach. Minako odłożyła poduszkę i usiadła wyprostowana, zastanawiając się, co robić.
– Weź się w garść, Minako. Nie możesz tu siedzieć i przysłuchiwać się temu żenującemu koncertowi żądzy i seksu – powiedziała głośno, mając niemal nadzieję, że jej głos dotrze do Saitou, wiedząc równocześnie, że para i tak na nic nie zwraca uwagi.
– No, ale mam coś, co do was dotrze! –stwierdziła i otworzyła torbę, w której trzymała płyty. Znalazła tą, o której jej chodziło, i wsunęła w kieszeń odtwarzacza. – Lubicie hałasować? – mruknęła. – Chcecie trochę fajerwerków? To wam zrobię prywatny koncert sylwestrowy! – Włączyła odtwarzacz i ustawiła głos na maksimum.
Nawet z głową przykrytą poduszką słyszała muzykę graną na cały regulator, łóżko aż drżało od dźwięków wydawanych przez Artemisa. Musiały minąć wieki, zanim muzyka się skończyła i płyta wyłączyła się. Minako ostrożnie uniosła poduszkę, obawiając się, że usłyszy jeszcze jakieś odgłosy dobiegające z góry. Ale wszędzie panowała cisza. Nawet Artemis uspokoił się. Stary dom milczał.

Reklamy

7 thoughts on “Światło księżyca. VIII

  1. Oj tam odcinek 4 jest fajny 😀 Nie dziwię się, że oglądasz 😉
    A rozdział przedni, ale raczej to nie Saitou 😛 Moim zdaniem oczywiście 😀
    Czekam niecierpliwie na więcej 😀

  2. no no bardzo ciekawy ten rozdział he he he 🙂 i tak się zastanawiam czy to faktycznie był nasz przystojniak czy może hmmmm czy może duuuuuuuuuuuuchy przeszłości ?????? mam nadzieję że to drugie 🙂 czekam jak zawsze na więcej i pozdrawiam 🙂

  3. Tez myślę, ze to nie Saitou (w końcu Artemis przed czymś z tamtych okolic zwiewał 😛 ), ale nic sobie za to nie dam uciąć 😛 No i przede wszystkim… Ja się booooję :PP

    A odc mi się podobał 😛 I z czystym obiektywizmem muszę powiedzieć, że jak dla mnie z generałów zdecydowanie najlepiej się prezentuje tutaj Kunzite 😛 A jak za x odc Di bd to się chyba posikam 😛

  4. Ta cała sytuacja jest trochę dziwna ale nie wydaje mi się, żeby Saitou aż tak sobie pogrywał z Minako. Wyglądał na zauroczonego jej osobą a chyba nikt tak szybko nie zmienia zdania.
    Czyżby to jakaś siła nieczysta chciała aby opuściła jak najszybciej ten dom i nie odkryła jego tajemnicy ? Jeśli tak, to właśnie znalazła czuły punkt Aino… :/
    Cały czas liczę jednak na to, że ciekawość Minako sprawi, że trafi na jakiś ślad, który pomoże jej rozwikłać tą zagadkę, za nim to „coś” ją stamtąd wykurzy 😀
    Pozdrawiam 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s