Światło księżyca. XI

+18

‚Saitou- chan, boję się.’
Trzy małe słówka, może jedyne zdolne przebić się w tym momencie przez jego zranione ego, przez złość z powodu niesprawiedliwego oskarżenia, i dotrzeć do jego serca.
‚Saitou- chan, boję się.’
Trzy małe słówka, budzące opiekuńcze męskie instynkty. Kilka zdecydowanych kroków i już była w jego ramionach, tuląc się z całej mocy. Schował twarz w jej włosach, czując na skórze ich jedwabistość, wdychając zapach.
Też się bałem, pomyślał. O twoje bezpieczeństwo. I o to, że cię stracę.
– Nie chcę wierzyć w duchy – powiedziała.
Saitou czuł, jak zadrżała, jak jego koszula robi się wilgotna od jej łez. Pocałował ją w czubek głowy, pogłaskał po plecach i wymruczał jakieś uspokajające słowa. Duchy? Zamknął oczy i próbował sobie wyobrazić, co sam by czuł i myślał, gdyby usłyszał to, co Minako. Może teraz szukałby u niej pociechy? Może próbowałby znaleźć jakieś rozsądne wyjaśnienie? Ale nie zwątpiłby w nią, tego był pewien. Zdał sobie sprawę, że dziewczyna wciąż drży. Westchnął ciężko, uniósł ją w ramionach i położył na łóżku.
– Nic sobie nie wyobrażaj – oznajmił, układając ją na materacu. – To po prostu jedyny wygodny mebel w tym pokoju.
Wyciągnął się obok, wsuwając ramię pod jej ramiona i przyciągając bliżej. Przytuliła głowę do zagłębienia jego szyi, drugą ręką objęła tors mężczyzny. Przywarła biodrami do jego bioder, nogami do jego nóg. Żadne z nich się nie odezwało i po chwili Saitou zaczął się zastanawiać, czy nie zasnęła. Ale wkrótce dobiegł go szept:
– Czy ty uważasz, że zwariowałam?
– Uważam, że jesteś cudowna – oświadczył, całując ją w czubek głowy i dodając w myśli: szkoda tylko, że mi nie ufasz.
– A ty wierzysz w duchy?
– Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
– To nie ma sensu.
– Co takiego?
– Duch Kuniko w tym domu. Na uniwersytecie pisałam referat na temat ludowych opowieści o duchach. Duchy nawiedzają miejsca, gdzie umarły, a nie gdzie żyły.
– Skoro tańczy, śmieje się i kocha, to może przeżywa szczęśliwe chwile.
– Właśnie o to chodzi. Duchy nie nawiedzają ziemi, by przeżywać szczęśliwe chwile. Zostają na ziemi, jeśli w ich śmierci jest coś niejasnego, na ogół jeśli śmierć była wynikiem przestępstwa. Czasami zdarza się to tak szybko, że nie zdają sobie sprawy ze śmierci i wszystko im się miesza. Jeśli wierzyć plotkom, że Kuniko odeszła, to niemożliwe, aby nawiedzała Hikaru Mun.
– To ponure, jeśli duchy zostają jedynie z powodu tragedii, a nie miłości.
– To zabrzmiało niemal romantycznie.
– Nie jestem takim gruboskórnym typem, za jakiego mnie masz.
Saitou poczuł, jak się cała spięła.
– Przykro mi z powodu tego, co zaszło… wcześniej.
Nagle obrócił się na bok. Jego twarz znalazła się tuż obok jej twarzy.
– Spójrz na mnie, Minako- chan. Tańczyłaś ze mną. Całowałaś mnie. Musisz wiedzieć, wyczuwać, że jesteś dla mnie ważna. Jak mogłaś uwierzyć, że chciałbym tak okrutnie z ciebie zadrwić?
– Nie myślałam jasno.
– Nie wiem, jak ci to w ogóle mogło przyjść do głowy.
Zamknęła oczy i odwróciła twarz.
– Może to Oba – powiedział. – On umarł w tym domu. Może przeżywa ostatnią noc spędzoną z Kuniko. Może tańczyli, śmiali się i kochali, a potem ona wyjechała i nigdy już nie wróciła. Może to go tak dręczyło. Może tęsknił za nią tak strasznie, że jego miłość przywołała ją w chwili śmierci.
Minako otworzyła zdumione oczy.
– Takie słowa z ust człowieka, który powiedział, że Oba- san przeprowadził się na dół z powodu artretyzmu?
– Wtedy byłem młody i naiwny.
– Niewiele ponad tydzień temu – uśmiechnęła się.
Saitou odsunął włosy z jej twarzy.
– Jestem wściekły, a jednak… Patrząc na ciebie mogę zrozumieć, dlaczego mężczyzna może za wszelką cenę pragnąć spędzić z kobietą całą wieczność.
Minako próbowała się odezwać, ale nie była w stanie. Czuła, że pod jego spojrzeniem zaczyna ją palić twarz, a głód wyraźnie widoczny w jego oczach budzi falę gorąca, która przenika całe ciało. Uniosła dłonie, by ująć w nie jego twarz.
– Nie chciałam cię zranić.
Zniżył głowę, a dziewczyna zamknęła oczy. Jego usta przywarły do jej warg czule i namiętnie zarazem. Pocałunek wyrażał jednocześnie gwałtowne pragnienie i obietnicę jego zaspokojenia. Minako objęła ramiona Saitou i przyciągnęła go bliżej, rozkoszując się siłą jego ciała i ciężarem torsu na swoich piersiach. Oderwał od niej usta, by schować twarz w zagłębieniu między jej szyją i ramieniem, ogrzewając ciepłym oddechem wrażliwą skórę.
– Powinienem był cię wyrzucić – powiedział. – Teraz popatrz, co się dzieje.
– Wyjadę, jeśli tego chcesz.
Przytulił ją z całej siły.
– Za późno, kochanie. Nawet o tym nie myśl.
– Za dużo już dzisiaj myślałam – westchnęła. – Teraz chcę przestać, myśleć i tylko czuć.
– Powinnaś częściej przestawać myśleć, bo wtedy masz najlepsze pomysły.
Pocałował ją z entuzjazmem, który odebrał jej dech i przegnał z głowy wszelkie myśli. Był tak dobrym kochankiem, jak się spodziewała: delikatnym, czułym, czasami cierpliwym i dającym, czasami niecierpliwym i wymagającym. Minako poddała się fali doznań, pomagając mu w walce z guzikami i zapinkami, przyjmując dotyk jego rąk, warg i języka na swoim ciele, zachęcając go urywanym oddechem i pieszczotami. Zachłannie sięgnęła do guzików jego koszuli, szybko ją rozpinając i z podziwem przyjrzała się szerokiej, mocnej piersi. Całowała jego szyję, równocześnie przesuwając dłońmi po plecach, obejmując jego nogi swoimi. Chwycił ją za pośladki i przyciągnął tak, że poczuła jego pragnienie. Przytulali się tak przez jakiś czas, dostosowując do nowego poziomu intymności, nieprzytomni z podniecenia, rozkoszując się oczekiwaniem. Minako wsunęła dłonie pod pasek spodni Saitou i przyciskała go do siebie, kusząc i drażniąc się z nim. Saitou z jękiem chwycił ją za nadgarstki, oparł jej dłonie na poduszce nad głową i przesunął się na nią. Patrzył jej w oczy z podziwem i pragnieniem, całował głęboko, wędrując ustami aż do zagłębienia między piersiami, a w końcu zsunął się na bok i sięgnął do zamka jej dżinsów. Minako równocześnie walczyła z zapięciem jego spodni, które nie chciały się poddać drżącym palcom. Saitou sięgnął, by jej pomóc.
– Wiem, że ci pilno, Aniołku, ale w ten sposób mnie zabijesz.
Nie zapomniał o zabezpieczeniu i teraz siedział odwrócony tyłem na brzegu łóżka, a ona drażniła się z nim, przygryzając płatek ucha i ocierając się piersiami o jego plecy.
– Ty czarownico! – odwrócił się szybko i popchnął ją na łóżko, przykrywając swoim ciałem.
– Trzeba mnie było wyrzucić, kiedy jeszcze mogłeś – odpowiedziała cicho.
– Zamiast tego wolę dać ci wycisk – mruknął, ale jego pieszczoty, pocałunki, dotknięcia były pełne czułości.
Ich ostateczne połączenie było łagodne. Minako jęknęła, gdy w nią wszedł, rozkoszując się nie dającą się niemal znieść ekstazą związku ich ciał. Powoli, kusząco, zaczął się poruszać, a ona poruszała się razem z nim, idąc za nim, dopasowując się do niego bez wysiłku, jakby byli kochankami od niepamiętnych czasów. Wchodząc w nią, odczuwał zupełnie nie znane dotychczas spełnienie. Była ciepła i słodka. Na moment stracił oddech. Jej nogi – te długie nogi, które tak podziwiał od chwili pierwszego spotkania – obejmowały go i przyciągały bliżej, wtulały go w nią. Czas i logika przestały się liczyć, a on poddał się żądaniom swego ciała. Słyszał jej jęki i niskie, gardłowe mruczenie, które odbijało się echem w jego duszy i podsycało trawiący go ogień. Czuł, jak jej ciało rozpręża się i pieści go w skurczach spełnienia, gdy wygięła się pod nim w łuk i objęła mocniej nogami. Była równocześnie bezbronna i silna. Wbijał się w nią jeszcze mocniej, obejmując dłońmi jej biodra, unosząc ze sobą, pociągając na swój własny szczyt. Wyczerpany i zaspokojony przyciągnął ją jak mógł najbliżej i przywarł do niej tak ściśle, jak ona do niego. Poczuł lekkie pocałunki na czole. Zdziwiony, że ma jeszcze dość energii, by się uśmiechnąć, uniósł się na łokciach i spojrzał z góry w jej twarz.
– Nic z tego nie będzie,  Aniołku.
Roześmiała się cicho.
– Czyżby mój ogier padł?
– Odpoczywa – poprawił ją. – Po takim galopie musi przez chwilę zbierać siły.
Minako odgarnęła mu włosy z czoła.
– Nic nie próbuję jeszcze zaczynać – oświadczyła, dodając w myśli: chciałam ci tylko pokazać, że te chwile były czymś naprawdę niezwykłym.
– Kłamczucha!
– Nieczuły egoista!
Najeżył się na tyle, na ile mężczyzna jest w stanie się najeżyć tuż po tak satysfakcjonującym akcie – i zsunął się z niej niechętnie.
– Czym sobie zasłużyłem na te ostre słowa?
– Niczym. – zamknęła oczy i westchnęła. – Po prostu zachowywałeś się jak mężczyzna.
– I odniosłem wrażenie, że to ci się podobało.
– I owszem… – Pochyliła się, by pocałować go w czubek nosa. – Może powtórzymy?
– Chętnie, ale to jest fizycznie niemożliwe.
– Dla takiego ogiera jak ty? – kpiła. – Spróbujmy.
Zamieniając się w kusicielkę, zaczęła go całować, łapać zębami, łaskotać.
– Wielkie nieba, Minako- chan! – wykrzyknął. – Litości!
– Litość nie figuruje w moim słowniku. No proszę, od razu wiedziałam –nie ma rzeczy niemożliwych.
– Powinno ci to pochlebiać.
– I nie tylko.
Chwycił ją za nadgarstek.
– Zwolnij trochę, Aniołku. Jeszcze nie doprowadziłem się do porządku po pierwszym razie, a nie mam sił, by iść na dół po nowe zapasy.
– Zajmę się zapasami – zaproponowała. Pocałował ją przelotnie.
– Kocham kobiety, które są nie tylko piękne, ale i odpowiedzialne.
Kocham. To słowo tak łatwo spłynęło z jego ust, że serce Minako ścisnęło się na tak beztroskie i bezmyślne jego użycie. Kocham kobiety… Kobiety, ogólnie. Opadła na poduszki i zmarszczyła brwi. No tak, polityk zawsze mówi ogólnikami. Zanim wrócił z łazienki, poruszając się z taką swobodą, jakby całe życie chodził nago, posłała łóżko i wślizgnęła się pod koc, opierając głowę na wysokich poduszkach. Wskazała mu wolną stronę łóżka.
– Witaj.
– Czy to znaczy, że mogę tu trochę zostać? – spytał, wsuwając się pod prześcieradło koło niej.
– Miałam nadzieję, że na to wpadniesz –powiedziała, przytulając się do niego. –Dzisiaj przyda mi się w łóżku towarzystwo pewniejsze niż Artemis.
– Mnie też, Aniołku– stwierdził całkiem poważnie.
Wspaniale było mieć jej ciało tuż obok, pachnące brzoskwiniami, miękkie i jedwabiste. Z radością leżałby po prostu przy niej całą noc, ale czując jej piersi przyciśnięte do swoich żeber i uda przyciśnięte do swoich ud, wiedział, że jest gotów podjąć działania tam, gdzie je przerwali.
– No i gdzie ta nienasycona kusicielka, którą tu zostawiłem?
– Wciąż tu jest – zamruczała. Kilkoma ruchami ułożyła się na nim, wsuwając mu palce we włosy i doprowadzając do szaleństwa pocałunkami.
– Jakże się cieszę, że cię nie wyrzuciłem – szepnął, chwytając jej głowę i przyciągając do swojej twarzy. Zupełnie jakby przyłożył ogień do benzyny. Tym razem nie musieli pozbywać się ubrań, minęła także niezręczność pierwszego kontaktu. Wspomnienie tego, co ich połączyło chwilę wcześniej, nadało nowy wymiar zbliżeniu. Saitou pozwolił Minako ustalać tempo, a ona to zwalniała, to przyspieszała, podniecając go dodatkowo swoją wyraźną przyjemnością. Kulminacja była tak samo nieprawdopodobna, jak za pierwszym razem, i nawet bardziej wyczerpująca fizycznie. Gdy tak leżeli, przytuleni, zaspokojeni, rozkoszując się wspólną ekstazą, panujące między nimi milczenie było bardziej wymowne niż jakiekolwiek słowa. Saitou pocałował ją i przytulił delikatnie. Westchnęła, ułożyła się wygodnie i natychmiast zasnęła. On leżał jeszcze przez chwilę, zdumiewając się poczuciem spełnienia, które go ogarniało… Opuściło go wszelkie napięcie, a świat wydawał się tak odległy i nieważny, jak obce galaktyki. Fizycznie był wyczerpany, ale gdy przytulał Minako, jego umysł i serce wypełniała niezwykła energia.

Reklamy

14 thoughts on “Światło księżyca. XI

  1. na taki rozdział czekałam! jak zawsze opisujesz wszystkie emocje w taki sposób że sama je odczuwam. Saito jest taki bezbronny jeśli chodzi o Mine że jest to takie wręcz zabawne. Minako i Saito nareszcie się połączyli. czekam na kolejny rozdział pozdrawiam!

  2. Wow. Jestem oczarowana. To było piękne. Czułe, romantyczne, erotyczne w odpowiedni sposób. Nie wiem które z nich uwielbiam bardziej. Saitou (mam nadzieję że nie zrobiłam błędu w imieniu) potrafi lub przynajmniej stara się wczuć się w sytuację Miny. Może i faktycznie nie straciłby do niej zaufania, ale tak naprawdę kto go tam wie? Jestem w jakiś sposób oczarowana. Dziękuję.

  3. Kocham normalnie! Bosko! 😀 Genialnie napisane – wiedziałam, że tak będzie bo ostatnio prowadziło to tylko do tego 😉 (Za dużo romansów się naczytałam, Ty pewnie też ich trochę przeczytałaś, mylę się?)
    Wszystko takie och i ach emocje uczucia i wszystko! Aż się obudziłam do końca po drzemce 😉 Już się nie mogę doczekać dalej 😀

  4. ,,Miejsca gdzie umarły”- a mówiłam, że ten Kihara ją zabił 😛

    Jejku, jakby tak MInako biednego Kun-kunka tam zamkiem mocno przytrzasnęła to biedak mógłby się wykrwawić 😛

    A ogólne to nic nowego nie powiem- pięęęęęęęęęęęęęknie 🙂 Zauroczyłam się rozdziałem, Saitou, jego zbliżeniem z MInako- tym wszystkim i jako całość i z osobna 🙂

      1. Nie wiem czy bym się czuła na siłach 🙂 Ale w ,,dawno temu na księżycu” na pewno jako jedna z par będą 🙂 Nad cieniem jeszcze się zastanawiam 😉 Natomiast osobno o nich się boję, że spapram 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s