Światło księżyca. XVI

Biblioteka była całkowicie nietrafionym pomysłem. Minako nie znalazła nic interesującego, prócz suchych informacji. Musiała także wreszcie zająć się porządkami w Kolorowym Pokoju. Pod ścianą było wiele nieposegregowanych drobiazgów. Minako oglądała właśnie drewnianą, rzeźbioną komodę, gdy zauważyła wciśnięte za mebel obrazy. Był tam portret Kihara– oficjalny portret, przedstawiający go w czarnym fraku i białej koszuli. Genetyka, pomyślała Minako, przypatrując się mężczyźnie. Wyraźnie rozpoznawała karnację, włosy oraz rysy tak podobne do Saitou. Dwie generacje później, a jednak przekornie uniesiona głowa była jej tak znajoma! Przebiegł ją dreszcz, gdy spojrzała na kolejny portret, oparty o ścianę.
Przedstawiał Saitou? Nie, to niemożliwe. Lecz przecież wyglądał jak on. Zupełnie jak żywy!
Dalej znalazła jedynie portery pozostałych członków rodziny. Ani śladu Kuniko.
Minako westchnęła. Uznawszy, że dowiedziała się wszystkiego, co mogła, zeszła do sypialni, przebrać się w czyste rzeczy. W jasnym słońcu duchy i tragiczne wydarzenia sprzed stu lat wydawały się odległe i nierealne. Z ulgą wsiadła do samochodu i pojechała do Chino- san. Saitou już tam był. Siedział na swoim zwykłym miejscu pod oknem, a gdy pojawiła się kelnerka z dzbankiem mrożonej herbaty, zamówił obiad.
– No i co? Znalazłaś coś w bibliotece? – zwrócił się do Minako, gdy tylko zostali sami.
– Nic, a nic. Za to w domu więcej niż chciałam. Nie spodoba ci się to, co mam do powiedzenia.
Saitou wyraźnie zebrał się w sobie w oczekiwaniu na nieprzyjemne wiadomości.
– Słucham cię.
– Po obiedzie – oświadczyła i uciszyła jego protesty. – Wierz mi, że będziesz mi wdzięczny.
Zanim zdążyła powiedzieć cokolwiek więcej, do stolika podszedł młody mężczyzna.
– Sekine- san? Jestem Akemi Kaima z „Asahi Shimbun”. Pisałem o pana planach dotyczących odnowienia Hikaru Mun.
– Tak, pamiętam. – Saitou uścisnął rękę reporterowi. – A to jest pani Minako Aino, dekoratorka, która projektuje wnętrza domu.
– Bardzo się cieszę – powiedział Akemi, ujmując dłoń Minako. Wszystko, od tonu jego głosu po błysk w oku, świadczyło, że naprawdę jest zachwycony. Minako nie udało się zauważyć, co właściwie zrobił Saitou, ale najwyraźniej informacja „nawet nie próbuj, ona należy do mnie” dotarła do Akemi Kaima, który natychmiast skupił uwagę z powrotem na Saitou.
– Krążą plotki o pewnych problemach związanych z Hikaru Mun.
– Problemach? – zdziwił się Saitou.
– Coś o jakichś natrętach, jakimś telefonie, który błyskawicznie wyciągnął pana z zebrania… – Na chwilę zapadło milczenie. – No to jak, jest w tym coś, czy tracę czas?
– Raczej to drugie – wyjaśnił Saitou koleżeńskim tonem. – Po prostu mieliśmy myszy.
– Myszy?! I mam uwierzyć, że wybiegł pan z zebrania, bo myszy biegały panu po strychu?!
– Kaima- san, wie pan sam, jak rośnie plotka. Minako nie przepada za myszami, a ja – puścił oko do reportera – lubię odgrywać bohatera.
Wyraz twarzy Akemi zdradzał niedowierzanie.
– Niech pan sprawdzi na posterunku policji. Chyba nie będzie trudno ustalić, kto miał tamtej nocy dyżur.
Kaima wyglądał jak dziecko, któremu przekłuto balonik.
– Ale da mi pan znać, gdyby coś się działo? – zapytał.
– Mam pana telefon – obiecał Saitou. – Miło było pana widzieć.
Gdy odszedł, Minako z trudem zapanowała nad sobą.
– Dzięki! Policjanci uznali mnie za histeryczkę, a teraz potwierdziłeś ten fakt prasie – syknęła.
– A co, miałem mu opowiedzieć o igraszkach Kuniko i Oba?
Spojrzała na niego z niechęcią.
– Żyjesz w szklanym domu.
– To małe miasto.
– A ty jesteś tu znany.
– A Hikaru Mun wszystkich interesuje, a ty jesteś piękną nieznajomą. I to wszystko składa się na to, że jesteśmy obiektem obserwacji, ciekawości i plotek mieszkańców.
– Jeśli zajmiesz się polityką, zawsze będziesz żył jak w szklanym domu –stwierdziła z namysłem.
Saitou wzruszył ramionami.
– Po prostu będę musiał mieć zawsze czyste konto.
– I z wdziękiem wyplątywać się z niezręcznych sytuacji. Dobry w tym jesteś, nie ma co.
Saitou uśmiechnął się prowokacyjnie, a Minako po raz kolejny zastanowiła się, co o tym właściwie myśleć. Czy naprawdę można mu zaufać? Nie była pewna – i wolała nie rozważać tego tematu w czasie obiadu.

Reklamy

3 thoughts on “Światło księżyca. XVI

  1. Coś jakoś krótko czy wydaje mi się? Nie, jednak nie wydaje mi się ^^
    Jakiś taki niedosyt pozostał i za szybko się czytało.
    Te obrazy to powinni teraz razem obejrzeć 😀 I w końcu zbliżać się do rozwiązania tajemnic! Ach Ach Jak mnie to ciekawi!

  2. No, żeby Kuncuś do tego zboka- Kihary był podobny 😛 Straszne rzeczy 😀 No ale w takim razie nie pozostaje nic innego, jak przyznać, że Kihara był zabójczo przystojny ;P Chcociaż zły… wrrrr 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s