Światło księżyca. XVII

Gdy Minako dotarła wreszcie do Hikaru Mun, Saitou tam był i przeglądał pocztę. Przesunął w jej stronę kilka kopert.
– To do ciebie – powiedział, a gdy Minako uznała, że nie ma tam nic pilnego, dodał: – No? Co takiego masz mi do powiedzenia, co mi się nie spodoba?
– Widziałeś kiedyś portret Oba- san, gdy był młody?
– Nie, a dlaczego miałbym?
– Wyglądacie jak bliźniacy.- Przygryzła dolną wargę zamyślona i zapytała:- Wierzysz w reinkarnacje?
Ponury wyraz twarzy Saitou wskazywał, że z trudem przyjmował do wiadomości nowiny.
– Tylko nie strzelaj do posła – prosiła. – Nie wymyśliłam tego.
– A ty w takim razie kim byłaś w przeszłym wcieleniu, moim pradziadkiem?
– Przestań się naśmiewać!- krzyknęła.- A jeśli Kihara zabił Kuniko z zazdrości o brata?
– Skąd  możesz wiedzieć, że był zły?
– Ja to czuje.
– Ludzie widzieli, jak Kuniko uciekła.
– Tak, a potem ślad po niej zaginął. Przyznaj chociaż, że nie wszystko jest jasne.
– Minako- chan…
– W gruncie rzeczy nie wierzysz, że ją słyszałam, prawda?
– Wierzę, przecież odtwarzałem nagranie.
– Ale nie było tam tej części, która podważyłaby twoje przekonanie o jej odejściu. A ponieważ nie słyszałeś… – przerwała i pobladła. Saitou patrzył na nią z niepokojem. – Ty nie miałeś tego słyszeć – powiedziała, nagle olśniona nową myślą. – Rozumiesz? Ona czeka, aż wyjdziesz z domu.
– Do diabła, to nie ma sensu! Dlaczego miałaby ujawniać się tobie, a nie mnie?
– Może ona nie rozumuje tak jak my? Może po prostu czuje? Może wyczuła, że ja będę obiektywna, a ty nie? Że nie zechcesz przyjąć do wiadomości tego, co ma nam do powiedzenia? A może po prostu cię chroni?
– Przed czym?
– Przed prawdą!
– A jaka jest prawda?
– Chyba taka, że jednak nie odeszła od Oba, a twój pradziadek nie był taki święty, jak się wydaje.
We wzroku Saitou wyczytała wątpliwości i niepewność.
– Kocham cię, Minako- chan – powiedział, jakby zaklinając rzeczywistość. – Nie kłóćmy się o rzeczy, na które nie ma odpowiedzi. Dotrzemy jakoś do sedna tej sprawy.
Pukanie do drzwi zaskoczyło oboje. Podskoczyli, spojrzeli na siebie i roześmieli się z własnej reakcji.
– To pewnie ciocia Kyoko – powiedziała. – Obiecałam jej pokazać wybrane wzory tapet.
Ciocia Kyoko stanowiła uosobienie przyziemności w kolorowej szmizjerce, praktycznych butach na grubej podeszwie i z ufarbowanymi na fioletowo włosami.
– Mam nadzieję, że nie przeszkadzam – oświadczyła.
– A w czym mogłabyś przeszkadzać, ciociu? – zażartował Saitou.
Ciocia Kyoko parsknęła.
– Mój drogi, nie jestem jeszcze taka stara, by nie pamiętać, jak to jest, gdy jest się młodym.
– My tylko przeglądaliśmy pocztę – stwierdził niewinnym tonem Saitou.
– W moich czasach też grywaliśmy w listonosza.
– Ciociu! – wykrzyknął. – Jestem zaszokowany!
Ciotka Kyoko spojrzała na niego karcąco.
– Tylko mi tu nie udawaj niewiniątka. Całe miasto mówi o was.
– Wydało się! –  mrugnął do Minako.
– Ja tam się do niczego nie przyznaję – oświadczyła dziewczyna. – Poza, oczywiście, wspaniałymi pomysłami co do tapet. Chodźmy, ciociu, to ci je pokażę.
Ze szkicownikiem i próbkami w ręku oprowadziła ciotkę po pierwszym piętrze, wyjaśniając swoje projekty i opowiadając, jak będą wyglądać skończone pokoje. Ciocia pokiwała głową z aprobatą.
– Mówiłam, że znakomicie nadajesz się do tej pracy.
– To praca jak z bajki – uśmiechnęła się Minako, dodając w myśli: takiej bajki o duchach.
Ciotka oparła pomarszczoną dłoń na ramieniu dziewczyny.
– Zakochał się w tobie. Widzę, jak na ciebie patrzy.
– Straszna z ciebie romantyczka, ciociu. – Minako czuła, że się czerwieni.
– Kiedy mężczyzna patrzy w ten sposób na kobietę… Pięćdziesiąt pięć lat temu Takuro- chan też tak na mnie patrzył. W miesiąc później pobraliśmy się.
Minako zrezygnowała z dalszej dyskusji na ten temat. Zaprowadziła ciotkę do swojego pokoju. Artemis przywitał je miauczeniem i otarł się o nogi swojej pani.
– Arti! – upomniała go Minako i spojrzała na ciocię. – Od kiedy przyjechałyśmy, trochę dziwnie się zachowuje.
– Ma piękne futro – stwierdziła ciotka z uznaniem.
– W tym pokoju chciałabym mieć na ścianach kolor przydymionego różu.– wróciła do tematu. – Tu mam próbkę tapety.
– To łoże z baldachimem wymaga stylu wiktoriańskiego.
– Też tak uważam.
Postały w milczeniu kilka minut, przyglądając się wysokiemu sufitowi i rzeźbionej boazerii.
– Jaka szkoda, że niewielu już zostało fachowców od takiej roboty – mruknęła ciocia Kyoko. – Jeśli nie zachowamy tego, co mamy, to nikt już nie będzie w stanie odtworzyć tych dzieł. Potrzeba nam więcej ludzi z obywatelskim sumieniem, takich jak Saitou.
– On ma wielki sentyment do tego domu. Dobrze, że stać go na odnowienie i zachowanie go. Nie każdy mógłby sobie na to pozwolić.
– My wszyscy mamy szczęście, że go na to stać – sprostowała ciotka. – Wielu ludzi po prostu zburzyłoby taki stary dom i wybudowało na tym miejscu byle jaką chałupę, za to z klimatyzacją. Ktoś musi się opiekować takimi starociami.
– Od tego mamy ciebie i twoje Towarzystwo – uśmiechnęła się dziewczyna.
– Robimy co możemy, ale to kropla w morzu potrzeb. – Ciocia wzruszyła ramionami.
Po chwili milczenia Minako zmieniła temat.
– Saitou prosił mnie, bym pomogła mu przygotować broszurkę o Hikaru Mun. Znałaś rodzinę Mihashi?
– Nie osobiście, ale dużo się o nich mówiło w domach Saku.
– Słyszałam, że Kuniko uciekła od męża z jakimś mężczyzną. To smutna historia, szczególnie, że obydwaj bracia byli w niej zakochani.
– Ludzie trochę gadali. – Ciocia pociągnęła nosem. – Byłam dzieckiem, więc wiedziałam tylko to, co udało mi się podsłuchać. Wówczas nie o wszystkim rozmawiano przy dzieciach.
– A co mówiono?
– Że Kihara był strasznym łobuzem. Przystojny był jak diabli. Mówili też, że miał wiele kobiet.- Roześmiała się.- Wszystkim szkoda było Oba- san, to był tak dobry człowiek. Angażował się w życie i sprawy związane z Saku.
– A co mówiono o zniknięciu Kuniko?
– Podobno widziano ją na stacji, gdy wsiadała do pociągu, lecz nikt, nigdy tego nie udowodnił. Choć Oba szukał jej z pomocą detektywów i lokalnej policji, ślad po niej zaginął. Rozumiesz, tak jakby rozpłynęła się w powietrzu.
Minako pokiwała głową.
– Czy ktoś podejrzewał morderstwo?
– Rodzinę Mihashi? Chyba żartujesz. Moja mama mówiła, że Oba, jak i również Kihara byli bardzo przejęci jej zniknięciem, ale tak między nami nawet jeżeli coś się w tym domu wydarzyło, nikt nie był w stanie tego udowodnić. Mihashi mieli układy w tym mieście, a także w całej Osace.
– Wiem, że to odbiega od tematu ciociu, ale czy wiesz ile mierzył Kihara?
– Obaj bracia byli wysocy. Mieli po dwa metry.
– Dwa metry?
– Wielcy jak góra. W obecnych czasach taki facet grałby w serialu telewizyjnym albo tańczył w męskim balecie.
– Ciociu! Co ty wiesz o męskich baletach?!
– Jak to co? Był taki jeden zespół w Tokio dwa lata temu. Pojechałam go zobaczyć. Zabrałam moją najstarszą prawnuczkę. Trzeba być na bieżąco, moim zdaniem. Nawet mili chłopcy, choć przydałby im się fryzjer.
Minako poddała się chęci uściskania starej kobiety.
– Ciociu, jesteś niezrównana!
– O co chodzi?
Obie kobiety obróciły się, zaskoczone obecnością Saitou.
– Ciocia właśnie mi opowiadała, jak pojechała obejrzeć męski balet – wyjaśniła Minako.
– Ach tak? A skoro już mówimy o tańcu, to czy Minako pokazała ci gramofon?
– Odebrałeś go już z naprawy? – wykrzyknęła ciocia.
– Tak, wymagał tylko oczyszczenia. Może pójdziemy i wypróbujemy go?
Saitou z galanterią ofiarował cioci ramię, prowadząc do głównej sypialni, posadził ją, a potem nakręcił gramofon i otworzył szufladę z płytami.
– Znaleźliśmy uroczego walca. O, jest!
Minako poznała naklejkę i popatrzyła zaskoczona, ale on spokojnie założył płytę i uruchomił gramofon.
– To się nazywa…
– „Trzecia nad ranem” – wpadła mu w słowo ciocia Kyoko. – Znam tę piosenkę. Zwykle grano ją na zakończenie balu. – Zamknęła oczy i z błogim uśmiechem zaczęła nucić do wtóru, wspominając tańce z lat swojej młodości.
Saitou skłonił się przed nią głęboko.
– Czy mogę mieć ten zaszczyt?
Otworzyła oczy.
– Co? Mam tańczyć? Nie tańczyłam chyba od wesela mojej najmłodszej córki. Ta współczesna muzyka…
– Ale walca chyba nie odmówisz? – uśmiechał się z całym swoim wdziękiem. – To jak jazda na rowerze, nigdy się nie zapomina.
– Ach, ty! – wykrzyknęła ciocia, ale nie protestowała, gdy ją objął i obracając w tańcu wyprowadził na środek pokoju. Patrząc na nich, Minako zastanawiała się, co Saitou knuje. Znała go na tyle, by wiedzieć, że za jego pozornym szaleństwem kryje się metoda. Pierwsze tony walca wywołały u niej gęsią skórkę, ale teraz zmusiła się do rozluźnienia i głębokich oddechów. W tym pokoju nie ma teraz żadnych duchów. To po prostu uroczy pokój w uroczym starym domu, a Saitou tańczy z uroczą starszą panią w takt uroczej starej melodii. Piosenka skończyła się i Saitou uwolnił swoją partnerkę.
– No, no! – powiedziała ciocia. – Prawie już zapomniałam.
– Nie bądź taka skromna, ciociu. Wiesz, że nie zapomniałaś niczego od czasów młodości – żartował Saitou. Podszedł do gramofonu i uniósł igłę, ale, patrząc Minako w oczy, powiedział: – Chyba nie powinniśmy zostawiać nakręconego gramofonu. – I sama nie wiedząc, jak to się stało, Minako nagle stwierdziła, że tańczy z nim walca.
– Co ty knujesz? – szepnęła.
– Wysyłam zaproszenie – odszepnął.
– Zaproszenie?
– Ciii… nie psuj nastroju. – Przyciągnął ją bliżej. – Potem ci wytłumaczę.
Gdy ciocia Kyoko wyszła, pojechali do niewielkiego parku nad jeziorem tuż pod Saku. I tam, na ławce pod dębem, Saitou wyjaśnił, o co mu chodziło.
– I co o tym sądzisz? – spytał, gdy już miała czas przemyśleć jego słowa.
– Myślę, że jesteś jedyną znaną mi osobą, która jest na tyle bezczelna, by oszukać ducha.
– Ale czy myślisz, że to się uda?
Minako potrząsnęła głową ze zniecierpliwieniem.
– Oczywiście, że się uda. Gdy Saitou Sekine coś postanawia, to nawet duchy muszą się podporządkować. Mam tylko nadzieję, że nie skręcisz sobie karku!

Reklamy

4 thoughts on “Światło księżyca. XVII

  1. Ach ten Saitou 😛 Nawet duchy muszą zagrać jak on im każe 😛
    Ciekawe co też z tego tym razem wyniknie?
    Ale ale! Saitou miał zobaczyć obraz, a nie tylko o tym słyszeć 😛 W sumie to aż dziwne, że nikt nie pamięta jaką reputację miał Kihara… No ale wieeeele lat minęło… Ciotka jest mega 😀 Ten balet mnie powali xD Haha xD

    Już nie mogę się doczekać wyników planu Saitou. A Minako w końcu powinna uwierzyć w słowa swojego faceta 😛

  2. cioteczka jest super i bardzo mi się podoba 🙂 no i jestem bardzo ciekawa co takiego wymyślił Saitou w sprawie tego ducha ???? niecierpliwie czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam 🙂

  3. No tak: jest Książe (ehhhhhh) to musi być i bajka 😉 Nieważne, że duchy. Skoro zwykli książęta dawali sobie ze smokami radę to Niezwykły Książę by ducha nie rozpracował? Eeeeeee 😛

    Ten Takuro od cioteczki to szybki był 😀 Swoją drogą cioteczka też dobra 😀 Chyba była niezłym przestrzałem za młodu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s