Światło księżyca. XVIII

Zbliżamy się ku końcowi. 🙂

***

– Wiesz, co masz robić?
– Powtarzaliśmy to już kilkanaście razy.
– No to do zobaczenia później. –  dotknął jej ust w lekkim pocałunku, wsiadł do samochodu i odjechał. Minako pomachała mu na pożegnanie i zawróciła w stronę domu. Przed werandą zatrzymała się, by wyrzucić z głowy wszystkie przykre myśli. Nie wiedziała, jak czułe na nastroje są duchy, ale nie chciała ryzykować powodzenia planu. Mrucząc pod nosem Beethovena zmusiła się do skupienia na trudnej melodii, aż w końcu poczuła się gotowa. Poszła prosto na górę, zdjęła buty i wyciągnęła się na łóżku, by skończyć czytać książkę. Artemis  zwinął się w kłębek u jej boku i zasnął.
Minako była w środku ostatniego rozdziału, gdy kot obudził się i zaczął groźnie miauczeć, z wygiętym w pałąk grzbietem i nastroszoną sierścią.
– Dzięki za ostrzeżenie, Arti – powiedziała dziewczyna, głaszcząc go po głowie.
Powtarzając sobie w myśli dla uspokojenia dziecięce wierszyki, sięgnęła ku wyłącznikowi stojącej przy łóżku lampki i zaczęła rytmicznie włączać – wyłączać, włączać – wyłączać, włączać – wyłączać… Oparła się znów o poduszki i czekała. Nagle jakby tuż obok niej, poczęła płynąć melodia walca, a po chwili rozległ się śmiech. Minako skoczyła na równe nogi i włączyła dyktafon. Okno było szeroko otwarte, zgodnie z planem. On sam siedział teraz na gałęzi magnolii, rosnącej tuż przy ścianie domu. Uśmiechnął się, by dodać jej otuchy. Minako powoli wypuściła z płuc powietrze. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Para tańczyła walca w takt słodkiej melodii. Po chwili jednak walc ucichł. Dziewczyna przygotowała się wewnętrznie na to, co teraz musi nastąpić. Pragnęła spojrzeć na Saitou, zaczerpnąć odwagi z jego obecności, ale nie odważyła się.
– „Ruiny do których nie dociera słońce sterylne korytarze tam, w pokoju na końcu jednego z nich”
Minako westchnęła. Blisko niej, za ścianą rozgrywał się miłosny akt. Zarumieniła się, świadoma, że Saitou jej się przygląda. Dobiegające dźwięki świadczyły, że kochankowie zbliżają się do kulminacji. W ciszy, która później nastąpiła, wstrzymała oddech, czekając na ostatni akt dramatu. Najpierw usłyszała niewyraźne głosy – niezrozumiałą rozmowę, wygłuszoną przez ściany.
– Jesteś obrzydliwy! Świnia!… – Rozpaczliwe słowa kobiety sparaliżowało dziewczynę. Wtedy właśnie rozpoczęła się desperacka walka o życie, krzyki i rozpaczliwy płacz.
– „Nie uciekniesz od nas dookoła, dookoła. W co się pobawimy?” – recytowała dalej, starając się niczego nie słyszeć. Hałas spoza okna, nie mający nic wspólnego z duchami, przyciągnął jej uwagę. Spojrzała w tamtą stronę.
– Sai- chan?
Położył palec na ustach i wskazał na dyktafon. Minako zamilkła, wpatrzona w niego, zawieszonego niebezpiecznie między drzewem a domem. Drabinę, po której wcześniej wszedł na drzewo, oparł z jednej strony o gałąź, a z drogiej o parapet jej okna. Teraz przesuwał się po niej powoli, usiłując zachować równowagę na niepewnej podpórce.
– Siatka – powiedział bezgłośnie, wskazując na zabezpieczenie okna przed owadami.
Minako szarpnęła siatkę i wyrzuciła na zewnątrz.
– Ty wariacie! – szepnęła, gdy przelazł ostrożnie przez parapet, stanął pewnie na nogach i otworzył ramiona. Wtuliła się w nie i razem słuchali szarpaniny na górze, zakończonej strasznym odgłosem dławiącego się z braku powietrza człowieka. Saitou oderwał się od Minako i rzucił w stronę drzwi i holu. Pobiegła za nim, wołając go po imieniu, wiedząc jednak, że nie jest w stanie go zatrzymać. Był już tuż przy drzwiach głównej sypialni, gdy usłyszała dobiegający zza pleców zrozpaczony męski głos:
– Nie, Kuni- chan! Dlaczego?
Minako zatrzymała się w pół kroku. Słyszała już te słowa, wymawiane z taką samą rozpaczą, lecz nie w holu, a w swoim własnym łóżku– słowa z sennego koszmaru Saitou.
– Saitou! – krzyknęła, przełamując otępienie. – Nie otwieraj…
Dobiegła do niego, w chwili gdy drzwi ustąpiły pod naciskiem jego ręki. Oboje zamarli na progu. W pokoju można było dostrzec niewyraźne, rozpływające się już zarysy przezroczystych sylwetek żyjących niegdyś ludzi: jasnowłosej kobiety, ubranej jedynie w poszarpaną koszulę nocną, leżącej na podłodze i wysokiego mężczyzny o krótkich, białych włosach, którego Minako widziała już na portrecie w Kolorowym Pokoju, a jego nieruchome spojrzenie utkwione było w pustce wieczności. W jednej chwili obraz rozwiał się, jakby go tam nigdy nie było, a Minako i Saitou zastanawiali się, czy nie ulegli halucynacji. Został jedynie zapach lawendy i mydła do golenia – oraz ciężki, matowy zapach rozpaczy. Minako pierwsza ocknęła się i podchodząc bliżej do Saitou, objęła go w pasie. Przywarł do niej, czerpiąc siły z jej uścisku, tak jak ona czerpała je z jego ramion. Stali tak, obejmując się, długą chwilę. W końcu Minako odezwała się:
– Twój plan zadziałał. Słyszałeś wszystko na własne uszy.
– Więcej, niżbym sobie życzył – powiedział poważnie.
– I co teraz?
– Na razie nie mam żadnych pomysłów.
– Najlepiej pobiec, wrzeszcząc, w dół ulicy – zaproponowała.
– To na pewno by mi pomogło.
– No, to co robimy? Ty jesteś geniuszem od planowania.
Saitou odpowiedział dopiero po dłuższej chwili.
– Chyba musimy porozmawiać o tym, co widzieliśmy. – Odgarnął włosy z jej twarzy i pocałował w skroń. – Czy chcesz gdzieś pójść? Wynieść się z tego domu?
Potrząsnęła głową, ocierając się o tors jego koszuli.
– Nie. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale jestem wstrząśnięta, a nie przerażona. Wszystko mi jedno, gdzie jesteśmy, pod warunkiem że jesteś blisko mnie. Wtedy czuje się bezpieczna.
Tak jak Kuniko czuła się przy Oba, pomyślała.
– Czuję to samo.
W końcu umościli się wygodnie na kanapie w pokoju Saitou.
– Miałaś rację – powiedział. –  Ona nie uciekła, została zamordowana.
– Ale nie z ręki Oba.
– Nie. Z ręki mojego pradziadka.
Wydawał się tak odarty ze złudzeń, że Minako ze wszystkich sił chciała go pocieszyć. A mogła pocieszyć jedynie swoją miłością, więc przytuliła go do siebie.
– To niesamowite – powiedział. – Nikt nie wiedział, nikt nawet nie podejrzewał.
– To musiało się zdarzyć tuż przed powrotem Oba, bo inaczej ktoś zauważyłby, że coś jest nie tak.
– Coś musiał zrobić z ciałem. Pewnie mało nie oszalał, zastanawiając się, co powiedzieć bratu, kiedy wróci do domu. Pewnie nie uda nam się dowiedzieć, dlaczego to zrobił… lecz musiał przecież widzieć ich szczęście. Sposób w jaki się śmiała i tańczyła z Oba…
Spojrzał na Minako, szukając u niej zrozumienia i współczucia – i znalazł.
–Może nie chciał przyjąć do wiadomości, że go odrzuciła. Myślał, że należy do niego.
– Przecież policja musiała cokolwiek zauważyć dziwnego w jego zachowaniu.
– Ciocia Kyoko mówiła, że twoja rodzina miała rozległe koneksje. Mówiła też trochę o Kihara.
– Wiem, ale jednak…  A co powiedziała ci ciotka?
– Że to był niezły kawał drania. Nie tak to ujęła, ale to by z tego wynikało.
– Nie rozumiem, naraził siebie dla zajętej kobiety. Wiedział, że kocha Oba, mógł odpuścić. Rozumiem, że mógł na nią patrzeć i… wyobrażać sobie. Ale zabić… Był bratem Oba! Jak mógł mu to zrobić!
Zapanowało milczenie. Po chwili Minako odezwała się:
– Zastanawiam się dlaczego nikt nie usłyszał Kuniko, przecież musiała wołać o pomoc…
– Może na dole odbywało się przyjęcie, muzyka zagłuszyła wołanie o pomoc– zastanowił się Saitou.
– No tak, w tamtych czasach często organizowano takie przyjęcia w sali balowej.
Minako poczuła nagle, jak pierś Saitou pod jej głową zaczyna podskakiwać ze śmiechu. Uniósł ją, posadził i pocałował.
– A cóż to tak nagle? – spytała, uśmiechając się.
– To za to, że taka jesteś. Za to, że zawsze wszystko rozważasz ze wszystkich stron, starasz się być obiektywna i analizować wszelkie okoliczności.
– Hm – powiedziała. – To dobrze czy źle?
– Gdybym stał przed sądem oskarżony o zbrodnię, chciałbym, żebyś była sędzią.
Znów zapadła cisza.
– A jak myślisz, jak udało mu się ściągnąć ciało na dół? – spytała w końcu.
Saitou nie myślał już o Kihara. Myślał o Minako i o tym, jak dobrze być razem z nią. Trochę go rozczarowało, że ona znów powróciła do tamtego tematu.
– Co?
– No, ciało. Kuniko była drobna, lecz byłoby mu trudno przemknąć na dół niezauważonym. Służba na pewno coś by zauważyła. Może miał jakiegoś wspólnika? Może oddanego służącego?
Saitou raptownie usiadł, niemal zrzucając ją z kanapy.
– Wielkie nieba!
Dziewczyna złapała równowagę i spojrzała na niego ze zdumieniem.
– Nie mógł ściągnąć ciała na dół!
– A zatem… ?
Saitou spojrzał na nią z namysłem. Odezwał się spokojnie:
– Chyba nie był z niego także specjalnie dobry cieśla.
Minako poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy.
– Och, Sai… Przecież nie myślisz… nie sądzisz…
– Będziemy musieli to sprawdzić.
– Saitou, nie możemy. Jeśli to prawda, to lepiej będzie…
– Nie budzić licha?
– Nie to chciałam powiedzieć. Chodzi mi o to, że jeśli ciało spoczywa tam od stu lat, może nie powinniśmy go ruszać.
– Chyba jednak powinniśmy.
– Nie wiem. I, szczerze mówiąc, cieszę się, że chodzi o twój dom i twoją rodzinę. W ten sposób decyzja należy do ciebie.
Saitou ujął Minako za rękę.
– Czy pamiętasz, jak mówiłaś, że może Kuniko ujawniła się, bo ma dosyć oskarżania? A może chodziło jej o to, że chciałaby aby on został ukarany?
– Ukarany?
– Jak by ci się podobało leżenie w ławie, podczas gdy chciałabyś leżeć u boku ukochanego męża, który notabene całe życie sądził, że uciekłaś z innym mężczyzną?
– Jak ktoś, kto nie żyje, może przejmować się takimi sprawami?
– Jak ktoś, kto nie żyje, może tańczyć i kochać się?
Minako schowała twarz w dłoniach i westchnęła.
– Nie chcę już więcej o tym myśleć.
– Ani ja – powiedział.
– Naprawdę? – Uniosła twarz, zaskoczona.
– Naprawdę. – Wstał z kanapy. – Nie zmienimy blisko stu lat historii. Kuniko i Oba, i mój pradziadek dawno umarli, ale my jesteśmy żywi…
Wyciągnął zapraszająco ręce. Minako podała mu swoje i wstała. Saitou oparł dłonie na jej ramionach.
– Jesteśmy tu razem i kochamy się. Przez resztę nocy chcę myśleć tylko o tobie. I nie chcę się tobą dzielić z żadnymi duchami.
Minako wsunęła mu palce we włosy.
– Jestem pewna, że taki pomysłowy facet jak ty znajdzie sposób, by utrzymać moje zainteresowanie.
– W każdym razie będę się bardzo starał! – obiecał, schylając ku niej twarz.

Reklamy

7 thoughts on “Światło księżyca. XVIII

  1. Hej. Nie mogę się zalogować na wordpress. Opowiadanie jest niesamowite. Elektryczne i erotyczne, a także nieco paranormalne. Muszę sobie odświeżyć kto jal i kiedy coś z drewna wystrugał bo już nie pamiętam. Jestem zauroczona i Saitou i Minako. Ciekawe czy dowiedzą się dokładnie co się wydarzyło wiek temu.

  2. Saitou musiał wyglądać uroczo na tym drzewie 😀 Szkoda, że nie umiem tak ładnie rysować jak bym chciała, bo bym pewnie Ci to narysowała, no ale niestety…
    Plan genialny w swej prostocie ^^ No i w końcu wpadli na to, co było wiadome (a raczej tak się wydaje, że wiadome) 🙂 Jestem ciekawa jak to pozamykasz ^^

  3. Super 😉 tez się zastanawiałam nad tą feralna skrzynią. Jestem bardzo ciekawa czy odwazą się ją otworzyć? Juz się nie mogę Doczekać. Pozdrawiam cieplutko 😉

  4. Aaaaaaaa, mówiłam, ze nie bd czytać jak jest ciemno? Mówiłam. I co? Teraz się nieśmiało po pokoju rozglądam. Dzięki Bogu nie ma w domu lawendy. Ani mydła do golenia 😛 Chociaż z takim facetem u boku byłabym odważniejsza- nawet jeśli by siedział na drzewie 😉

    W każdym razie ,,ha”- wiedziałam, ze ten zbok ją zabił 😛 I się zastanawiałam niby czy ciała w domu nie zostawił, ale… aaaaaaaaaaaa- to okropne. Ale z perspektywy literackiej fantastyczne 😛

  5. super rozdział zresztą całe opko bardzo ciekawie się czyta 🙂 no i zagadka została odkryta ciekawa jestem czy M&S wyjawią to odkrycie na jaw czy zachowają to dla siebie ? myślę jednak że powinni wyjawić to co odkryli i dzięki temu Kumiko mogła by wreszcie po tych stu latach spocząć w spokoju obok swego męża 🙂 czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s