Światło księżyca. XIX

Gdy Minako obudziła się rano, Saitou, wsparty o poduszki, rozmawiał przez telefon.
– Nie, nie chciałbym wdawać się teraz w szczegóły. Zrozumie pan to, gdy pan tu przyjedzie. Tak, wiem, i doceniam to… Dobrze, to do zobaczenia. I dziękuję.
Odłożył słuchawkę i pochylił się, by pocałować blondynkę w nos.
– Dzień dobry, śpiochu.
– Która godzina? – Dziewczyna wsparła się na łokciu.
– Wpół do dziewiątej.
– To niemożliwe, nigdy tak długo nie śpię. – Ziewając, przetarła oczy. Po wczorajszych przeżyciach nie spodziewała się łatwo zasnąć, ale kochanie się z Saitou okazało się tak absorbujące, że wszelkie myśli o duchach wyleciały jej zupełnie z głowy. – I któż to o tej wczesnej godzinie odbiera telefony?
– Naboru- san, szef policji. Chcę, żeby jakaś władza była obecna w czasie otwierania tej ławy.
– Więc podjąłeś decyzję?
– Tak. Odbędzie się to za jakieś dwie godziny. – Spojrzał na prześcieradło, przykrywające jej nagie piersi. – Chyba będziesz chciała przygotować się do tego wielkiego wydarzenia. Zaprosiłem Akemi, tego reportera, no i ciotkę Kyoko.
– Dlaczego?
– Jeśli Kuniko naprawdę tam jest, nie możemy zostawić jej ciała.
– Chodzi mi o to, dlaczego nie możesz zrobić tego po cichu? Dlaczego musisz z tego robić wydarzenie?
– Nie robię z tego żadnego wydarzenia. Czy nam się to podoba czy nie, załatwienie sprawy zgodnie z prawem jest konieczne.
Ujął ją za rękę.
– Uwierz mojemu instynktowi. Jeśli spróbujemy coś tu ukrywać czy nadawać pozory tajemniczości, to tylko pobudzimy rozliczne pogłoski i plotki. Naprawdę lepiej wszystko robić otwarcie.
– Ciągle mówisz my, ale to twój dom, twoja krewna i twoja decyzja, by wszystko robić otwarcie – oświadczyła. – Nie nasza.
– Bez względu na to, co o tym myślisz, też jesteś w to zamieszana.
– Jestem twoim świadkiem, owszem. Niezwykle wiarygodnym, obiektywnym obserwatorem.
– Hej, o co ci chodzi?
– O nic. – Ale wiedziała, że to nieprawda. Znalazła się w sytuacji bez wyjścia i to ją irytowało.
– Z twojej strony łóżka płynie w moją stronę tyle wrogości, że w jakimś kraju Trzeciego Świata już by była z tego wojna – powiedział. – Nie wymyśliłem sobie przecież tej historii z duchami, a perspektywa wydobywania ciała nie jest dla mnie szczególnie atrakcyjna.
Minako wygramoliła się z łóżka okutana prześcieradłem i zaczęła szukać ubrania.
– Ale nie zaszkodzi to twojej herbaciarni, prawda? Ostatecznie, cóż to za posiadłość bez przynależnego ducha? – Znalazła koszulę i naciągnęła ją na siebie. – Wiesz, co mnie tak drażni? Że zawsze lądujesz na cztery łapy.
– Słuchaj no, co cię ugryzło? – Saitou też podniósł się z łóżka, nie przejmując się takimi drobiazgami jak prześcieradło. Minako poczuła, że nagle to też ma mu za złe.
– Jesteś jak kot! – oburzyła się. – Większość ludzi obarczonych duchami musi wynieść się z domu, w który wpakowali wszystkie pieniądze, i ogłosić bankructwo. Większość ludzi, w których rodzinie zdarzył się skandal związany z morderstwem i zatarciem śladów, nie byłaby w stanie rozpocząć żadnej kariery politycznej. Ale w twoim przypadku to tylko stanowi dodatkową koronkę w tym czepku, w którym się urodziłeś. No, dlaczego masz się zadowolić gubernatorstwem? Może Kuniko dopchnie cię aż na stanowisko premiera?
– Ależ wściekła dziś jesteś od samego rana!
Minako naciągnęła już spodnie i właśnie walczyła z zamkiem błyskawicznym.
– Na moim miejscu też byłbyś wściekły!
– Tak, wiem, zamki błyskawiczne mogą naprawdę działać na nerwy.
– No właśnie. Pożartuj sobie. Ty tu sobie zostaniesz i będziesz oprowadzał wycieczki po pokoju z duchami, póki nie zostaniesz gubernatorem. Ale ja muszę wrócić do Tokio, gdzie będą mnie wytykać palcami, jako tę dekoratorkę od duchów. Nie myślałam, że w ten sposób zdobędę sławę. – Pociągnęła nosem i poprawiła się: – Czy raczej niesławę. – Podniosła wyżej głowę. – Skoro mam stanąć przed przedstawicielem prawa, prasą i ciocią, to muszę się najpierw wykąpać – oświadczyła, z godnością wychodząc z pokoju.
Saitou poszedł za nią do drzwi i zawołał do jej oddalających się pleców:
– Chyba powinienem był przygotować z samego rana kawę!

Minako brakowało prysznica, zwłaszcza przy myciu głowy. Musiała nauczyć się najpierw wchodzić do wielkiej, suchej wanny, następnie moczyć i myć włosy pod kranem, potem płukać, nakładać odżywkę, z kolei napuszczać sobie wody na kąpiel, by w końcu wypuścić wodę i spłukać odżywkę.
Była na etapie leżenia w kąpieli, gdy usłyszała pukanie do drzwi sypialni.
– Minako- chan? – odezwał się Saitou.
– Jestem w wannie. Będę gotowa za dziesięć minut.
Usłyszała skrzypienie otwieranych drzwi.
– Jestem w wannie – powtórzyła. – Idź sobie.
Ale kroki zbliżały się zdecydowanie i zanurzyła się w wodzie aż po szyję. Co innego siedzieć w pachnącej kąpieli z włosami związanymi zalotnie wstążką, co innego – w mydlanej wodzie z głową pokrytą nieapetycznie wyglądającą odżywką. Od czasu do czasu zdarzało się, że serdecznie nie znosiła Saitou. Na przykład teraz. Skrzyżowała ramiona na piersiach i miała nadzieję, że woda jest na tyle pełna mydlin, że nie widać reszty jej ciała. Błysk w jego oku rozwiał jednak szybko te złudzenia. Spojrzała na niego z niechęcią. Oczywiście był już ubrany i pachnący świeżością. Jedną rękę miał schowaną z tyłu, a teraz zaprezentował trzymany w niej kubek pełen parującej kawy. Wyciągnął go w stronę dziewczyny.
– Kryzysowe sytuacje wymagają drastycznych środków.
– Postaw kubek na podłodze i wynoś się!
– Oj, naprawdę coś cię dzisiaj rano nieźle ugryzło.
– Zawsze mnie gryzie, gdy nieproszeni mężczyźni pojawiają się w łazience w czasie mojej kąpieli!
– Czy często ci się to zdarza?
Rzuciła mu wrogie spojrzenie.
– Czy przed wyjściem mam ci umyć plecy?
– Nie rób sobie kłopotu.
Saitou westchnął z przesadną rozpaczą.
– W obecnych czasach szlachetne intencje pozostają nie docenione.
– Saitou…
– Idę już, idę. Tylko przedtem chciałbym ci coś powiedzieć.
Minako przygotowała się. Jeden żarcik na temat jej wyglądu, a będzie przemoczony do suchej nitki.
– Jesteś jedną z najbardziej nieznośnych kobiet na świecie. Czasami wprost nie do wytrzymania. Ale cię kocham. I nie chcę, żebyś wracała do Tokio w charakterze niesławnej damy od duchów. Chcę, żebyś tu została i wyszła za mnie. Przemyśl to. – Odwrócił się i ruszył do drzwi. – I nawet nie próbuj mi odpowiadać przed wypiciem tej kawy.
Minako patrzyła za nim z otwartymi ustami. To zupełnie w jego stylu! Wejść do łazienki i oświadczyć jej się w chwili, gdy nie może się ruszyć, naga i umazana odżywką do włosów Powinna wyjść za niego, choćby po to, by mu odpłacić pięknym za nadobne.
Wyjść za niego! O czym ona w ogóle myśli? Ten facet nie tylko mieszka w szklanym domu, on to w dodatku uwielbia!
Ale cię kocha, odezwał się drugi wewnętrzny głos.
Chce rozpocząć karierę polityczną, co oznacza, że jego żona też będzie musiała żyć na widoku.
A masz coś do ukrycia?
Jest strasznie rozpuszczony.
Tak, jest bogaty… ale także szczodry i troskliwy.
Wszystko obraca na własną korzyść, od odziedziczonego domu po mieszkające w nim duchy.
Więc jest pomysłowy… To nie wada.
Jest zbyt przystojny.
Więc będziesz miała piękne dzieci.
Minako wyciągnęła korek z wanny. Doskonale mogła sobie wyobrazić trzyletnią replikę Saitou, upartą i nieodparcie czarującą. Westchnęła głęboko. Zanim skończyła płukać włosy i ubrała się, na schodach znowu rozległy się kroki. Wyszła do holu akurat w chwili, gdy Saitou z jakimś mężczyzną zatrzymali się na półpiętrze.
– Minako! – zawołał, jakby zdziwiony jej widokiem. Zupełnie jak gdyby jej jeszcze tego dnia nie widział i nie oświadczył jej się. – Minako, poznaj Kenjiro– san. Zaprosiłem go, by sfilmował całą akcję. – Zwrócił się do Kenjiro. – Minako jest jedną z głównych postaci dramatu.
Kenjiro postawił na ziemi torbę i przywitał się z Minako.
– A może byście mi powiedzieli, o co w tym wszystkim chodzi? Saitou jest szalenie tajemniczy.
– Łatwiej będzie opowiedzieć wszystkim razem – przerwał mu Saitou. – Teraz pewnie chcesz sprawdzić światło na górze.
Kenjiro wzruszył ramionami z rezygnacją, podniósł torbę i ruszył za Saitou po schodach. W tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
– Otworzę! – zawołała za nimi.
Na progu stała reszta zaproszonych: ciocia Kyoko, Akemi Kaima i szef policji. Minako powitała ich i zaprosiła na górę.
W głównej sypialni czuć było rosnące napięcie. Minako i Saitou byli zdenerwowani, a goście – niespokojni, choć ciekawi. Saitou usadził wszystkich na specjalnie przyniesionych w tym celu krzesłach, a Kenjiro wiercił się, ustawiając i nieustannie poprawiając coś przy kamerze. Minako stała przy Saitou, z trudnością znosząc fakt, iż znalazła się w centrum uwagi. W końcu Saitou przemówił.
– Pewnie wszyscy się zastanawiacie, po co was zaprosiłem. Myślę, że dotarły już do was pogłoski o niejasnych zajściach w Hikaru Mun. Otóż nieco ponad dwa tygodnie temu brałem udział w zebraniu. W czasie mojej nieobecności Minako usłyszała dobiegające stąd dźwięki. Oto co usłyszała.
Gdy włączył magnetofon, powiedział do dziewczyny:
– Daj mi znać, w którym miejscu włączyłaś muzykę.
Minako śledziła wyraz twarzy zaproszonych gości. Z ulgą stwierdziła, że ciocia spokojnie przyjęła niedwuznaczne odgłosy. Gdy dała znać Saitou, wyłączył magnetofon.
– W tym momencie Minako doszła do wniosku, że wróciłem do domu i… no… zabawiam się tutaj. – Saitou przerwał na chwilę, bo wszyscy zachichotali. – Ponieważ jest osobą taktowną, włączyła w tym miejscu głośną muzykę, by dać mi znać, że mój… brak dyskrecji słychać w całym domu. Gdy wreszcie rzeczywiście wróciłem z zebrania, usłyszałem muzykę, ale nie wiedziałem, dlaczego jest ona taka głośna. W końcu przedyskutowaliśmy sprawę i zorientowaliśmy się, że nastąpiło nieporozumienie. Uznaliśmy, że ktoś się tu włamał. Dlatego też założyłem w drzwiach nowe zamki. – Przerwał na chwilę, by odetchnąć. – Tydzień później znowu wyszedłem na zebranie…
Saitou opowiedział zebranym dalszą część historii o wezwaniu policji i domniemanych myszach.
– Tylko że Minako nie wierzyła, że to myszy. Zaczynała podejrzewać, że wszystkie odgłosy nie są z tego świata.
– Czyżby pan sugerował, że dom jest nawiedzony? – spytał Akemi z wyraźnym niedowierzaniem i jakby zawodem w głosie. Reportażysta również miał sceptyczną minę.
– Sami będziecie musieli wyrobić sobie zdanie – odpowiedział. – Ale wysłuchajcie mnie, proszę, do końca.
Kontynuował opowiadanie, we właściwych momentach włączając magnetofon, opisując, co ujrzeli, gdy tu w końcu wbiegli, po kolei relacjonując rozważania, które doprowadziły jego i Minako do wniosku, iż szczątki Kuniko mogą wciąż znajdować się tutaj. Wszyscy byli nastawieni sceptycznie, ale zaintrygowani. Saitou zaproponował, by przyjrzeli się ławie i wbitym w nią gwoździom.
– Możliwe, że zaprosiliśmy was tutaj na próżno – powiedział w końcu. – Ale jeśli ciało tam rzeczywiście jest, chcieliśmy, by odkrycie było udokumentowane.
– Wezwał nas pan tu, byśmy patrzyli, jak pan to otwiera? – spytał szef policji.
Saitou sięgnął za gramofon i wyciągnął stamtąd wcześniej przyniesiony mesel.
– Miałem nadzieję, że to pan zechce się tym zająć – powiedział, wręczając narzędzie policjantowi. Zwrócił się do cioci Kyoko. – Ciociu, wysłuchałaś wszystkiego, ale jeśli chcesz, możesz teraz stąd wyjść.
– Nie jestem delikatną staruszką – parsknęła z wyższością ciocia. – Pochowałam swoich rodziców, rodzeństwo, syna i męża. Nie bój się, nie zemdleję na widok szkieletu. Nie mam zamiaru teraz wychodzić i stracić reszty przedstawienia.
Reportażysta i Akemi potwierdzili, że są gotowi. Saitou stanął za Minako i położył jej dłonie na ramionach.
– Gotowa?
– Tak – przytaknęła, przykrywając jego dłoń swoją. Szef policji ustawił mesel i zawahał się. W pokoju zaległa cisza, przerwana przez ciocię Kyoko.
– Ostrożnie z tą ławą, młody człowieku. Nie ma potrzeby niszczyć jej bardziej niż to absolutnie konieczne.
– Tak, proszę pani. Będę uważał – odpowiedział, rumieniąc się.
Lekko podważył wieko ławy w kilku miejscach, by w końcu jednym mocnym ruchem wyrwać gwoździe. Stare drewno zaskrzypiało. Wszyscy wpatrywali się w ławę w nabożnej ciszy. Stęchłe, przesycone zapachem lawendy powietrze rozeszło się z długo zamkniętego schowka po pokoju.
Powinien być jakiś hałas, pomyślała Minako. Histeria, zamieszanie, okrzyki niedowierzania, cokolwiek, ale nie ta cisza. Szef policji wykrztusił w końcu:
– O cho-le-ra!
Kenjiro o mało co nie przewrócił się o statyw kamery, usiłując właściwie ją ustawić.
– Naprawdę tu jest! – Minako schowała twarz na piersi Saitou.
– Ja też chyba w to w gruncie rzeczy nie wierzyłem – westchnął.
– Miała długie, blond włosy– powiedziała spokojnie ciocia, przyglądając się zmumifikowanemu ciału. – Kto by pomyślał, że po tylu latach wciąż będą jasne?
– Czy będzie dużo formalności?
– Tak stara sprawa powinna ograniczyć się do kilku papierków, zwłaszcza jeśli będziemy się starannie trzymać przepisów. Chciałbym sprowadzić tu ekipę śledczą i prokuratora, zanim cokolwiek ruszymy.
– Czy mógłbym dostać kopię tej taśmy? – spytał Akemi. – Mój naczelny nigdy nie uwierzy w tę historię.
– Tak, skopiowałem ją dziś rano – obiecał Saitou.
– Nie ma obrączki na palcu – zauważyła Minako. – Kihara ją widocznie zdjął, aby przekonać Oba- san, że Kuniko uciekła od niego.
– Nikt nie podejrzewał – rozważała na głos ciocia Kyoko. – Nikt nie miał wątpliwości, że odeszła od męża. Biedne dziecko.
– Póki Kuniko sama nam nie powiedziała – pokiwał głową Saitou.

Reklamy

4 thoughts on “Światło księżyca. XIX

  1. niesamowity ten rozdział zwłaszcza gdy przyszedł czas otwarcia tej ławy no i wreszcie Kumiko będzie mogła po tylu latach zostać oczyszczona z nie prawdziwych oskarżeń że uciekła od męża i będzie mogła spocząć w spokoju 🙂 a oświadczyny to ci wyszły bezbłędnie ha ha ha o takich to jeszcze nie słyszałam ech Saitou Saitou ten to ma pomysły 🙂 czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam 🙂

  2. Genialnie wszystko opisane! Podziwiam Cię za ten kunszt, naprawdę 😀
    Oświadczyny pierwsza klasa – inne byłyby oklepane i całkowicie nie pasujące do Saitou 😛 A te takie w jego stylu 😀
    Dobrze, że zdecydował się na taką oficjalną formę otwarcia skrzyni ^^ Zdecydowanie dobry krok i raczej da jego kawiarni lepszą reputację, bo historia będzie ludzi przyciągać 😛
    Bosko!

  3. Minako taka nie w sosie na początku 😛 No, ale cóż- jakby nie było to (wprawdzie jeszcze teoretycznie, ale jednak ) leżące x lat w ogóle, a od pewnego czasu też nad jej głową ciało ma być przy niej prezentowane. Do tego myśl, że Saitou może chcieć z tego ,,halo” dla rozgłosu zrobić- i już humor zepsuty. A kawy też bym w takiej sytuacji nie chciała. Picie kawy w domu jest dla mnie momentem świętym, którego żadna niewygoda nie może zakłócić 😛

    Co do oświadczyn… Saitou, bosko! To wyczucie chwili w łazience, kiedy kobiety słyszac ,,wyjdź za mnie” chce naprawdę wyglądać pięknie… 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s