Światło księżyca. XX

Dopiero późnym popołudniem ekipa śledcza zakończyła czynności. Ciało Kuniko usunięto ze schowka, odkrywając leżący pod nim poszarpany, kremowy szlafroczek. Naboru, który nie odstępował na krok członków ekipy śledczej, ukląkł przy ławie i oświetlił latarką jej podłogę.
– Chyba została zgwałcona – powiedziała Minako.
– Na to wygląda. W każdym razie i tak nigdy się już nie dowiemy – dodał szef policji.
Gdy czekali na zakończenie działań śledczych, musieli odpowiadać na dziesiątki pytań i wysłuchiwać niezliczonych domniemań i teorii. Ciocia Kyoko, znakomicie się czując w centrum uwagi, opowiadała wszystko, co tylko mogła sobie przypomnieć na temat rodziny Mihashi i tego, co mówili kiedyś ludzie. W rezultacie i tak nikt nie dowiedział się skąd podejrzenie, że Kuniko była widziana na stacji dworca.
– A co to takiego? – Naboru zwrócił się do policjanta, który robił oficjalne zdjęcia. – Sfotografuj to!
Kenjiro i Akemi również się przybliżyli, nie chcąc stracić czegoś ważnego.
– Być może to narzędzie zbrodni – dodał Naboru. – Przysłowiowy pogrzebacz.
– Kuniko mogła się tym bronić – zauważyła Minako. – Właśnie coś takiego, za co się łapie, gdy brat męża cię atakuje.
Śledczy podniósł pogrzebacz i przyjrzał mu się.
– Chyba był wytarty do czysta. Laboratorium się tym zajmie, choć nie wiem właściwie, po co. Przecież i tak nikogo nie aresztujemy.
– Będzie za to mnóstwo hałasu. Ciekawi obywatele będą chcieli poznać każdy szczególik. Ma pan szansę zabłysnąć – powiedział Naboru do śledczego.
– A to co? Książka?
– To jeden z dzienników Kuniko! – wykrzyknęła Minako i, nie myśląc, wyciągnęła rękę. Zanim jednak zdążyła dotknąć okładki, Saitou zatrzymał ją. Naboru i śledczy popatrzyli na nią jak na zbrodniarkę.
– To są dowody rzeczowe – warknął śledczy.
– Przepraszam… – Była bardzo zawstydzona. – Po prostu… ja czytałam dzienniki Kuniko…
– Mam na dole ksero – zwrócił się Saitou do śledczego. – Czy możemy odbić tekst, zanim zabierze pan ten dziennik?
– To niezgodne z procedurą – odmówił śledczy.
Saitou zmarszczył brwi.
– Sam pan powiedział, że to nie jest zwykła sprawa. Nikt nie zostanie aresztowany. Nawet gdyby pan znalazł na tym dzienniku odciski palców, to i tak nie ma pan ich z czym porównać.
– Ale z jakiegoś powodu ten dziennik był tu schowany – opierał się śledczy.
– Dlatego właśnie chciałabym zapoznać się z jego treścią – tłumaczyła Minako. – Czytałam wszystkie jej poprzednie dzienniki. – A na widok zaciętej w uporze twarzy śledczego dodała: – Do diabla, to do mnie mówiły duchy. Gdyby nie to, nigdy nie znaleźlibyśmy ciała.
– Pan sobie zatrzyma oryginał – wyjaśniał Saitou. – Nas interesuje treść. – Spojrzał na szefa policji. – Przecież w końcu i tak mi zwrócicie ten dziennik.
– Daj pan spokój – poparł Saitou Naboru. – Sekine- san ma rację, ten dziennik jest jego własnością, choć stanowi dowód rzeczowy. Może Aino- san przygotuje nam streszczenie zawartości? Czytała inne dzienniki, więc jest wprowadzona w sprawę, a my nie.
– No dobrze, ale będę się przyglądał odbijaniu na ksero – ustąpił w końcu śledczy.
Zeszli na dół, gdzie przed skserowaniem Minako przerzuciła strony dziennika.
– Tak, to pismo Kuniko– potwierdziła.
W niecałe pięć wszystkie strony były odbite.
– Spójrzcie tutaj – powiedziała, patrząc na ostatnią stronę. – To napisał ktoś inny.
Końcowa notatka, najwyraźniej pisana drżącą ręką, podawała: „Kuniko Mihashi zamordowana przez Kihara Mihashi. Niech spoczywa w pokoju. Kihara Mihashi, morderca, niech po wieczne czasy cierpi męki piekielne”.
Data podawała 1960r.
– To czysta formalność, ale czy nie ma pan gdzieś próbki pisma członków rodziny?
– Na pewno coś się znajdzie – obiecał Saitou.
Minako oddała dziennik śledczemu i wycofała się, mówiąc, że chciałaby teraz zostać trochę sama w swoim pokoju.
– Będziesz ich potrzebował? – spytała Saitou, wskazując na stos odbitych stron.
– Weź je – powiedział. – Wiem, że marzysz, by je jak najszybciej przeczytać.

***

Przez chwilę po prostu leżała na łóżku. Była znużona, ale nie zmęczona fizycznie. Duchy. Ciała w ławach. Koszmary senne. Zbrodnie popełniane w afekcie. Co się stało z jej uporządkowanym życiem i pracą, która zaczęła ją tak nudzić, że postanowiła poszukać czegoś bardziej interesującego? To zadanie miało być proste i zabawne –przerwa na odpoczynek i zastanowienie się nad przyszłością. Artemis wskoczył na łóżko, mając nadzieję na chwilę zabawy, ale, pogłaskany, natychmiast zamruczał i zasnął. Minako westchnęła z zazdrością. Ona sama nie byłaby w stanie zmrużyć oka. Wzięła więc odbite strony dziennika i zaczęła czytać.

***

W końcu wszyscy wyszli, zabierając aparaty fotograficzne, zestawy dowodów rzeczowych, sprzęt śledczy i ciało. Saitou zamknął drzwi za szefem policji i odetchnął z ulgą. Choć tęsknił do rozmowy z Minako, musiał jeszcze przedtem spełnić jeden obowiązek.
Opadł na krzesło przy biurku, przyciągnął telefon i nacisnął guziczki z właściwym numerem.
– Mama? – odezwał się, gdy z drugiej strony podniesiono słuchawkę. – Tu Saitou. Słuchaj, jest taka sprawa…
Opowiedzenie o wszystkim było jeszcze trudniejsze, niż mu się wydawało. Matka zareagowała łatwym do przewidzenia niedowierzaniem i pytaniami. Odpowiedział na wszystkie z taką cierpliwością, na jaką go tylko było stać po męczącym dniu. Był to winien swojej rodzinie, biorąc pod uwagę, co będą musieli znieść ze strony prasy w ciągu najbliższych godzin i dni.
– Czy to wszystko? – spytała w końcu.
Po raz pierwszy od kilku godzin uśmiechnął się.
– Jest jeszcze jedna sprawa, ale osobista, nie do rozpowszechniania. – Zamilkł na chwilę. – Ta dziewczyna, o której ci mówiłem… Minako.
– Dekoratorka – uzupełniła pani Sekine.
– Tak. Dziś rano poprosiłem ją, żeby za mnie wyszła.
– Co takiego?! Saitou, jak możesz taką wiadomość dorzucać tak sobie, tak… lekko?
– Nie martw się, spodoba ci się tak samo, jak mnie. Jest bystra i piękna, i pochodzi z dobrej rodziny.
– Kiedy planujecie ślub?
– Spokojnie, mamo. Jeszcze nie powiedziała tak.
– Przecież mówiłeś, że jest bystra.
– Owszem. Ale też nieco kapryśna.
– Wygląda na to, że będzie właściwą żoną dla ciebie – skomentowała pani Sekine z humorem.
Saitou pożegnał się z matką i posiedział przez chwilę przy biurku, wsłuchując się w ciszę. Po całym zamieszaniu, które panowało tu w ciągu dnia, dom o zmierzchu wydawał się pusty i niesamowicie cichy. Jego właściciel poczuł się nagle bardzo samotny. Po dłuższej chwili wszedł na górę, zatrzymując się przy drzwiach do pokoju Minako i zawahał się. Musiała słyszeć, że wszyscy wyszli, ale nie zeszła na dół. Może te zamknięte drzwi oznaczają, że chce być sama? Zapukał jednak. Po chwili wyjrzała zza drzwi z czerwonymi, zapuchniętymi od płaczu oczach. Zanim zdążył się zaniepokoić, rzuciła mu się na szyję i schowała twarz w zagłębieniu jego ramienia.
– Była w ciąży. Spodziewała się drugiego dziecka. Była taka szczęśliwa, a on to wszystko zniszczył.
– Czy wiedział o dziecku?
– Nie, nie wiedział. Był zazdrosny o Oba. Chciał, żeby Kuniko była jego własnością. Kochał ją na swój własny chory sposób.  Wiedziała, że kolejne dziecko uszczęśliwi Oba. Była w nim bardzo zakochana. Poza tym bała się Kihara. Był zaborczy i łatwo tracił panowanie nad sobą. Chciała przekonać Oba, aby wyjechali, by zostawił dom bratu. Chciała znaleźć się od niego jak najdalej.
– Ale Oba nie zdążył wrócić, a Kihara chciał ją posiąść, lecz kiedy odmówiła, zabił ją. Czy Oba wiedział o zachowaniu Kihara?
– Przypuszczam, że nie. Najbardziej bała się właśnie tego, że Oba się dowie. Nigdy się nie dowiemy, czy tylko ją zabił, czy także ją zgwałcić… W każdym razie…
– W każdym razie, co się stało to się nie odstanie.
Stali wciąż ciasno objęci, rozmyślając w ciszy nad dawno minionymi sprawami.
– Ten dom jest dziś ponury jak grobowiec – powiedział w końcu Saitou. – Chodźmy stąd gdzieś.

Reklamy

5 thoughts on “Światło księżyca. XX

  1. he he widać że Minako już się spodobała matce Saitou zwłaszcza jak tylko wspomniał że jest też kapryśna 🙂 rozdział świetny i czekam jak zawsze na ciąg dalszy 🙂

  2. Lubię matkę Saitou 😀 Chyba w porządku babka skoro on sam do niej mówi „mamo” i wszystko opowiada 😀
    No i wyszło na jaw, że Kuniko wcale nie uciekła. I dobrze 🙂
    Bardzo jestem ciekawa co dalej ^^

  3. Mamo, jest taka sprawa… nasz dom był nawiedzony, ale znaleźliśmy ciało szwagierki dziadka na górze (którą prawdopodobnie najpierw zgwałcił, a potem zabił dziadek), więc poza medialnym szumem powinno być już ok. 😀 😀 😀 Oh, my 😀 A potem , a ,,jest jeszcze jedna sprawa (…) poprosiłem Minako o rękę” 😀 😀 😀 Super, ja chcę minę mamusi zobaczyć 😀

  4. Świetne jest to opowiadanie. Zastanawiam się czy jeszcze je rozwiniesz? Jeśli nie to zakończenie i tak jest super;-) po za tym masz jeszcze do dokończenia drugie opowiadanie które jest także bardzo ciekawe. Pozdrawiam pinka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s