Światło księżyca. XXI

Dziękuje za czas spędzony przy tym opowiadaniu. „Trochę” odsapnę i zabieram się za moje niedokończone pracę. Pozdrawiam ciepło w mroźne dni. 🙂

***

Pojechali do niewielkiej kawiarenki nad jeziorem tuż przed Osaką. Siedząc na tarasie i jedząc kolację, przyglądali się zachodowi słońca. Gdy już ostatnie promienie zgasły, Saitou uścisnął dłoń Minako.
– Jakie to szczęście, że ten dzień w końcu minął.
Minako poczuła się nagle wzruszona. Przez cały dzień Saitou był spokojny i opanowany. Zastanawiała się nawet, czy rzeczywiście nic nie czuje. Teraz jednak dostrzegła, jak wielkie wrażenie wywarła na nim cała historia jego rodziny.
– Tak sobie myślę… – zaczęła – Kihara dał Oba obrączkę Kuniko, jako dowód. Ciekawe gdzie się podziała…
– Kto to wie. Chodź go nie bronię to i tak sądzę, że musiał przeżyć piekło – powiedział Saitou. – Utrzymując sekret, żyjąc ze świadomością prawdy i swojego własnego zatajenia…
– Ty zawsze byłeś związany z Oba – stwierdziła.– Mimo że jesteś prawnukiem Kihara, to byłeś związany z Oba. Jego koszmary stały się twoimi koszmarami.
– Oba ją bardzo kochał – powiedział, patrząc na nią pełnym uczucia wzrokiem.
Minako zamknęła oczy i odetchnęła pełną piersią.
– Ale dosyć już mam Kuniko, Oba, Kihara i  tajemnic– oświadczył.
– No to nie mówmy już o tym więcej. – Otworzyła oczy. – Porozmawiajmy o pogodzie albo o ruchu na drogach, albo o europejskiej podróży cesarza.
– Mam lepszy pomysł. –Wyjął z kieszeni pieniądze i położył na rachunku za kolację. Wstał i wyciągnął do niej rękę.- Chodźmy na spacer wokół jeziora i porozmawiajmy o nas.
Szli, trzymając się za ręce, wsłuchując się w chlupot wody, żabi koncert i plusk skaczących rybek. Księżyc odbijał się w falującej łagodnie tafli jeziora. Zatrzymali się po drugiej stronie, daleko od świateł kawiarni. Saitou podniósł kamyk i puścił kaczkę.
– Dziś rano poprosiłem cię, żebyś została moją żoną. Czy myślałaś o tym?
– Oczywiście.
– I?
– I… Saitou, nie możesz wymagać, żebym taką decyzję podjęła w ciągu kilku godzin, szczególnie w tak niezwykłych okolicznościach.
– Miłość nie zależy od okoliczności. Jeśli się zakochujesz, to nie analizujesz tego uczucia.
– Saitou, prosisz mnie, bym zmieniła całe swoje życie.
– Proszę cię, żebyś zgodziła się je dzielić z kimś, kto cię kocha i kto chce dzielić swoje życie z tobą.
– Nie możesz być taki pewny po zaledwie paru tygodniach znajomości.
– Ty może nie jesteś jeszcze pewna – powiedział smutno. – Bo jeśli chodzi o mnie, to chyba wiedziałem o tym już w chwili, gdy zobaczyłem cię wysiadającą z samochodu. Nie miałem pojęcia, kim jesteś, ale czułem, że jesteś kimś niezwykłym. A kiedy spojrzałaś na mnie… Nie mów, że ty nic nie poczułaś.
– Chemia – stwierdziła. – Przyciąganie. Kobiece uznanie dla przystojnego mężczyzny.
– I to wszystko? Możesz szczerze stwierdzić, że to wszystko? A wtedy, gdy razem tańczyliśmy walca? A wtedy, gdy kochaliśmy się? To nie mogła być jedynie czysta chemia.
– Nie, ale nie mam też pewności, że to miłość – w każdym razie ten właściwy rodzaj miłości.
– Miłość nie ma ograniczeń – powiedział. –Oba wiedział od pierwszego wejrzenia, że zakochał się w Kuniko.
– To nie jest najlepszy argument, szczególnie dzisiaj. Spójrz tylko, dokąd ich ta miłość doprowadziła.
– Ale jak bardzo byli mimo to szczęśliwi.
Minako spojrzała na Saitou.
– Przez cały ten czas, kiedy byliśmy razem, żyliśmy romantyczną atmosferą Hikaru Mun. Skąd mam wiedzieć – skąd którekolwiek z nas ma wiedzieć – czy twoje uczucia były naprawdę skierowane do mnie? A może czułbyś to samo wobec każdej dziewczyny, z którą tańczyłbyś walca o trzeciej nad ranem?
– Naprawdę tak myślisz? Że wszystko, co przeżyliśmy wspólnie, było reakcją na czas, miejsce i nastrój? –Schwycił ją za ramiona. – To, co do ciebie czuję, to znacznie więcej niż chemia. I nie jest to żadna romantyczna mrzonka, tylko miłość. Zwyczajna i prosta. Tu chodzi o ciebie. Nigdy nie czułem niczego podobnego wobec żadnej innej kobiety.
– Bo też nigdy przedtem nie radzono ci, byś sobie znalazł właściwą kobietę.
– Więc myślisz, że to tylko o to chodzi?
– Może nie świadomie – powiedziała. – Ale w głębi duszy… Pomyśl tylko, równie dobrze mogłabym się tu pojawić wprost z jakiegoś biura matrymonialnego, specjalizującego się we właściwych kandydatkach. Tego wieczoru, gdy czytałeś mój życiorys, nie całkiem żartowałeś.
– Spotkałem wiele kobiet, które chętnie zostałyby panią Sekine. Gdybym szukał tylko uroczej istotki, która wisiałaby na moim ramieniu i wspomagała moją karierę polityczną, to zadzwoniłbym do jednej z nich. Każda z radością i odpowiedzialnie pełniłaby tę funkcję.
Odczekał, mając nadzieję na odpowiedź, ale Minako nie odzywała się.
– Chodzi o to – mówił dalej – że nie chcę odpowiedniej kobiety. Chcę kobiety, którą kocham. – Uniósł rękę i pogłaskał ją po policzku. – Nie chcę żadnych układów czy porozumień. Ja chcę mieć żonę i rodzinę.
– Och, Sai- chan.
– Lubię, jak w ten sposób wymawiasz moje imię.
– Proszę, nie rób mi tego. Ja… ja cię kocham. Tylko nie jestem pewna, czy potrafię być taką kobietą, jakiej potrzebujesz. A jeśli nie potrafię, to oboje będziemy nieszczęśliwi.
– Jak możesz nie być kobietą, jakiej potrzebuję, skoro tak bardzo cię pragnę?
– Bo ty żyjesz w szklanym domu, a ja nie jestem przekonana, czy tak potrafię. A jeśli spróbuję i okaże się, że nie? A jeśli znienawidzę takie życie – prasę, przyjęcia, uśmiechanie się do ludzi, których nie szanuję, gierki i udawanie? A co będzie, jeśli ty się zmienisz, a mnie nie będzie się podobać człowiek, jakim się staniesz? Albo jeśli ja się zmienię? A jeśli będę tak nieszczęśliwa, że unieszczęśliwię nas oboje?
– Możemy spróbować – powiedział. – Jeśli status żony polityka będzie cię unieszczęśliwiać, to po prostu przestanę być politykiem.
– Ale to przecież twoje życie. To jest to, co chcesz w życiu robić.
– Nie. To tylko jedna z możliwości, a nie definitywny wybór.
– I zrezygnowałbyś z tego dla mnie?
– W jednej chwili, aniołku.
Minako odetchnęła głęboko.
– Przytul mnie mocno.
– Będę cię przytulał przez całe życie, jeśli mi tylko pozwolisz.
– Nie mogę dać ci ostatecznej odpowiedzi, jeszcze nie. Szczególnie nie wtedy, kiedy stoimy w świetle księżyca, a ty mi prawisz czułości. Nie potrafię logicznie myśleć.
– To nie myśl – powiedział i pocałował ją.
W drodze powrotnej do Saku milczeli. W gruncie rzeczy pierwszymi słowami było przekleństwo, które wymknęło się Saitou na widok wozu transmisyjnego telewizji i kilku obcych samochodów, zaparkowanych przy krawężniku przed Hikaru Mun.
– Czego oni chcą? – spytała Minako.
– Opowiadania – odpowiedział krótko.
– O ósmej wieczór?
– To pewnie jest ten z rozdziałów książki „Mieszkanie w szklanym domu”. – Spojrzał na nią. – Nie musisz z nimi rozmawiać. Możesz po prostu wejść do środka, a ja się nimi zajmę.
Minako przykryła jego dłoń swoją.
– Czy mi się to podoba czy nie, chyba musimy przebrnąć przez to razem.
Zrobiła ruch, by wysiąść z samochodu, ale schwycił ją za rękę.
– Nie odpowiadaj na żadne osobiste pytania, nie zwracaj uwagi na nikogo, kto jest wobec ciebie nieuprzejmy, i nie mów nic, czego byś nie chciała ujawniać. Gotowa? No to chodźmy.
Dziewczyna od razu zauważyła, że Saitou jest w swoim żywiole. Oczarował reporterów szczerością, cierpliwością i uprzejmym uśmiechem. Otwarcie mówił o odkryciu ciała, o tym, że nie wie, kiedy będzie pogrzeb. Uprzejmie odmówił wpuszczenia ich do środka, udostępnienia tekstu dziennika Kuniko oraz odpowiedzi na jakiekolwiek pytania o jego osobiste stosunki z Minako. Następnie zaprosił wszystkich na dziesiątą rano następnego dnia na nieformalną konferencję prasową, kiedy to przedstawi oświadczenia, fotografie i fragmenty dziennika. I w chwili gdy wciągał Minako do środka i zamykał drzwi, prasa należała już do Saitou, charyzmatycznego wnuka zmarłego gubernatora Nagano. Minako i Saitou zatrzymali się w Wielkim Salonie.
– Byłaś wspaniała! – uśmiechnął się.
– Jak na dekoratorkę wnętrz, dałam sobie nieźle radę. Wspaniały byłeś ty.
Saitou objął ją ramionami.
– Potrzebuję dziś w nocy twojej obecności.
– Ja też nie chcę być sama – odparła, opierając się o jego szeroki tors.
Na automatycznej sekretarce nagrało się kilka wiadomości. Pierwsza pochodziła od Kenjiro i informowała, że sprzedał nakręcony materiał stacji telewizyjnej w Tokio, która pokaże go w wieczornych wiadomościach. Inne były od reporterów, którzy przeczytali historię napisaną w biuletynie prasowym i chcieli umówić się na wywiad.
– Czy zadzwonisz do nich?
– Tak. O dziewiątej rano. Na dziś wieczór mam inne plany.
– Na przykład jakie?
– Poza oglądaniem wieczornych wiadomości?
– Mhm.
– Będę bardzo zajęty przekonywaniem kobiety, którą kocham, że powinna spędzić ze mną resztę życia.
Zostawił włączoną automatyczną sekretarkę i otworzył butelkę wina, a potem oglądali film. O jedenastej włączyli telewizor i włączyli nagrywanie, by nagrać reportaż Kenjiro. Po emisji Saitou przejrzał go kilkakrotnie, zatrzymując odtwarzacz na zbliżeniu twarzy Minako.
– Czy możesz patrzeć na tę twarz i jeszcze nie rozumieć, dlaczego cię kocham?
– Zawstydzasz mnie. – Trzepnęła go w ramię.
– Uwielbiam, jak jesteś taka brutalna! – Złapał ją za przegub i nagle, nie wiadomo w jaki sposób, znalazła się pod Saitou, rozciągnięta na kanapie. Dużo, dużo później przenieśli się do łóżka, gdzie Minako spała głęboko aż do rana.
Obudził ją dźwięk włączonej drukarki i charakterystycznego szurania faxu. Z szuflady z rzeczami Saitou wyjęła podkoszulek, naciągnęła na siebie i weszła do biura.
– Wcześnie wstałeś – zauważyła.
– Muszę się przygotować do konferencji prasowej – odpowiedział.
– Mogę w czymś pomóc?
– Miałem nadzieję, że o to spytasz. Czy mogłabyś wybrać kilka fragmentów z dziennika do powielenia dla prasy?
– Zaznaczyłam już kilka miejsc.
– Dobra jesteś! – Uśmiechnął się zabójczo. Było wpół do ósmej rano, a on był wesoły i gotów na spotkanie dnia. I kochał ją. – Tworzymy świetny zespół.
– Jak dla mnie, jesteś o tej porze zbyt ożywiony – odpowiedziała sucho, zastanawiając się równocześnie, czy byłaby w stanie spędzić resztę życia z facetem, który jest tak pełen energii o wpół do ósmej rano? Cóż, chyba tak!
Saitou roześmiał się głośno.
– Jak wrócisz na dół, kawa będzie czekała!
Okazało się, że wszyscy zdradzają niezaspokojoną ciekawość na temat duchów i wyraźną słabość do romantycznych tragedii z życia wziętych. Saitou rozdawał materiały prasowe, ale był bardzo ostrożny w umawianiu się na wywiady. Zdarzyło im się kilka prześmiewczych telefonów, ale dostawali również miłe listy oraz – ku konsternacji Minako – pocztę od wielbicieli. Napisano do niej z agencji modelek, oferując pracę. Otrzymała również kwiaty od człowieka, z którym spotykała się od czasu do czasu w szkole średniej i nie widziała od matury.  W ciągu tych wszystkich dni, kiedy trwało całe zamieszanie, Saitou i Minako próbowali prowadzić normalne życie. Dostarczono zamówione przez Minako tapety, nadzorowała więc tapeciarzy, którzy spoglądali na nią z mieszaniną lęku i ciekawości, zupełnie jakby była gwiazdą rocka lub emerytowaną madame wytwornego burdelu. Saitou próbował w przerwach między wywiadami prowadzić normalne interesy. Wieczorami trzymali się nie wypowiedzianej nigdy głośno zasady, by nie wspominać Kuniko, Oba, duchów, morderstw ani cmentarzy. Grali w warcaby, oglądali filmy i czytali. Sypiali razem, czasami po gwałtownym i namiętnym zbliżeniu, czasami po powolnym, pełnym czułości, czasami po erotycznych figlach. Saitou powtarzał, że ją kocha. Że jest piękna. Że ma najbardziej seksowne ciało na świecie i że on uwielbia każdą jego cząstkę. Ale nie wspominał już więcej o małżeństwie. Powstrzymywał się przed jakąkolwiek wzmianką o przyszłości, planach czy jakichkolwiek zobowiązaniach. Najwyraźniej po prostu chciał przeczekać jej wątpliwości. Minako rozumiała to i kochała go za to, że na nią nie naciska. I codziennie była nieco bliżej decyzji, by się zgodzić. W końcu przyszła wiadomość, że mogą odebrać ciała. Ciocia Kyoko spytała, czy członkinie Towarzystwa mogą wziąć udział w pogrzebie, z szacunku dla Kuniko i rodziny Mihashi, która odegrała tak znaczną rolę w dziejach Saku. Saitou się zgodził i zaprosił je na późniejsze przyjęcie w Hikaru Mun. Minako zamawiała telefonicznie dostawy gotowych przekąsek, gdy Saitou rozmawiał przez drugi telefon. Zauważyła, że jest bardzo skupiony.
– Wiedziałem! – wykrzyknął, gdy już oboje odłożyli słuchawki. – Wiedziałem, że jeśli będziemy odmawiać udzielania wywiadów we wszystkich tych sensacyjnych programach, to wyjdzie nam to na zdrowie! Dzwonił producent programu „Eye on Us”.
– Naprawdę?!
– Ten program nie zajmuje się tanimi sensacjami, i nadawany jest o najlepszej porze. Przysyłają całą ekipę.
Znowu szklane ściany, pomyślała, ale już się tym nie przejmowała. Saitou sprawiał, że takie życie było znośne, bo wiedział, jak pod koniec dnia odciąć się od wszystkiego i stworzyć ich własny, prywatny światek. I im dłużej z nim przebywała, tym bardziej była przekonana, że zawsze będzie umiał to zrobić, niezależnie od wielkości tego szklanego domu, w jakim się znajdą.
Duże czasopismo, które miało opinię rzetelnego, również przysłało na pogrzeb reportera i fotografa. Pomimo obecności reporterów prasowych i telewizyjnych, pogrzeb był poważną ceremonią. Ksiądz pobłogosławił grób. Było mnóstwo kwiatów od ludzi, którzy znali i szanowali rodzinę Mihashi. W pogrzebie brała udział również rodzina Saitou, a także jego rodzice. Minako była cała spięta z tego powodu, ale oboje okazali się tak mili, że szybko przemogła zdenerwowanie. Dzięki sprawności dostawcy i wdziękowi Saitou w roli gospodarza, przyjęcie przeszło gładko. Minako zaczęła wierzyć, że wszystko najgorsze ma już za sobą, kiedy ciocia Kyoko i delegacja członkiń Towarzystwa poprosiły o pokazanie ławy. Oczywiście, Saitou nie mógł odmówić tej prośbie i zaprosił wszystkich na górę, przepraszając za bałagan na pierwszym piętrze, które właśnie było w trakcie renowacji.
Saitou podał ramię dziewczynie.
– Pani pozwoli?
– Chyba sobie daruję – powiedziała.
– Ach, dajże spokój.
Minako ustąpiła. Gdy tylko weszła do pokoju, wyczuła zmianę nastroju. Ciocia pokazywała wszystkim ławę i relacjonowała szczegóły, ale równocześnie w pokoju panował nastrój oczekiwania.
Na co? – zastanowiła się Minako. Na jakiegoś ducha? To by był dopiero kawał, gdyby Kuniko po pogrzebie postanowiła dalej się ukazywać. Cała ekipa prasowa z kamerami również wcisnęła się do pokoju. Saitou najwyraźniej uznał, że powinien wygłosić mowę.
– Wszyscy już słyszeli historię ducha Kuniko Mihashi. Słyszeliście również o kobiecie, która znalazła się w centrum wydarzeń. Minako, jesteś częścią tego wszystkiego. Chodź tu do mnie.
Nieco skrępowana, dziewczyna wysunęła się na środek.
– Wiele osób zastanawiało się nad więzami łączącymi Aino- san i mnie, więc chciałbym wyraźnie powiedzieć, że jest ona najbardziej utalentowaną i kompetentną dekoratorką wnętrz, z jaką kiedykolwiek udało mi się pracować.
Minako z trudem utrzymywała powagę. Wiedziała z całą pewnością, że nigdy przedtem nie miał do czynienia z żadną dekoratorką!
– Ciocia Kyoko poleciła ją do tej pracy i zatrudniłem Minako na podstawie tej rekomendacji. A więc, ciociu, serdeczne dzięki.
On coś knuje, pomyślała nagle Minako.
– Kiedy pierwszy raz weszliśmy do domu– mówił dalej– Minako powiedziała, że jako dziecko wyobrażała sobie, jak w Kolorowym Pokoju światełka tańczą po podłodze. A niewiele później tańczyliśmy w tym pokoju we dwoje w rytm melodii jednej z płyt.
Tak, zdecydowanie coś knuje, utwierdziła się w swoich podejrzeniach.
– I to właśnie w tym pokoju po raz pierwszy pocałowaliśmy się.
– Saitou! – wykrzyknęła, zanim zdążyła się opanować.
– Oj, wiesz, że nie znoszę, gdy w ten sposób wymawiasz moje imię, aniołku.
W tłumie wypełniającym pokój rozległy się śmieszki, ale wszyscy chłonęli słowa z nie słabnącą uwagą.
– Nikt, kto widział nas razem, nie zdziwi się, gdy powiem, że jestem w niej szaleńczo zakochany.
Minako popatrzyła na niego z wściekłością, ale odpowiedział prowokacyjnym uśmiechem i wymownym spojrzeniem. Mówił teraz tylko do niej.
– Raz cię już prosiłem, żebyś za mnie wyszła. Powiedziałaś, że musisz to przemyśleć. Więc pytam cię znowu, w pokoju pełnym świadków: czy zostaniesz moją żoną, Minako- chan?
Dziewczyna spojrzała na Saitou, na pełne oczekiwania twarze członkiń Towarzystwa – i zajrzała w głąb swego serca. Zrozumiała, że nie może nikogo rozczarować, ani Saitou, ani miejscowych dam, ani siebie.
– To zupełnie w twoim stylu – mruknęła, tak by tylko mógł ją usłyszeć.
– Chyba nie usłyszałem – powiedział.
– Tak – szepnęła.
Osłonił dłonią ucho, jakby nic do niego nie docierało.
– Tak! – powiedziała na tyle głośno, by było ją słychać w całym pokoju.
Wszyscy odetchnęli, kilka osób zaczęło bić brawo, a z tyłu pokoju rozległ się dźwięk otwieranej butelki szampana.
– Dzięki, tato – powiedział i Minako dostrzegła pana Sekine, który napełniał właśnie kieliszki. – Zanim jednak wypijemy, chciałbym jeszcze… jeśli uda mi się znaleźć… o, jest. – Uniósł do góry obrączkę. – Pozwoliłem sobie skopiować obrączkę Kuniko, znalezioną parę dni temu i zamówiłem duplikat.
Dłoń Minako drżała, gdy nasuwał jej obrączkę na palec. W centralnym kwiecie pomarańczy osadzono pojedynczy brylant. Saitou pocałował ją w rękę i odwrócił się do ojca.
– Teraz możesz, tato. A gdy ty będziesz nalewać szampana, ja zatańczę z przyszłą panią Sekine.
Ustawił igłę na płycie i poprowadził Minako wokół pokoju w takt melodii „Trzecia nad ranem”. Tańczyli i tańczyli, aż dotarł do nich podniecony gwar zebranych. Zatrzymali się i spojrzeli tam, gdzie skierowane były oczy wszystkich zebranych – na gramofon. Igła dotarta już do gładkiej powierzchni w środku płyty i odbijała się, wydając zgrzytliwy dźwięk.
– Już ponad minutę tak się odbija – powiedział ktoś. – Płyta się skończyła, ale wciąż słychać muzykę.
Ten dziwny przypadek stał się na długie lata tematem rozmów w Saku. Każdy miał własną opinię na temat tego, dlaczego muzyka grała, gdy Saitou oświadczył się Minako. Większość osób uważała, że to Kuniko w ten sposób przekazywała młodej parze życzenia szczęścia. W każdym razie tę wersję opublikowano w czasopiśmie, które na okładce zamieściło zdjęcie Minako z podpisem: „Minako Aino– najbardziej romantyczna historia miłosna dwudziestego pierwszego wieku”.

Reklamy

8 thoughts on “Światło księżyca. XXI

  1. rozdział przecudowny chwilami nie źle się uśmiałam 🙂 ach ten Saitou nie źle sobie wykombinował ponowne oświadczyny i to przed wszystkimi ha ha ha 🙂 szkoda że to już koniec świetnie mi się czytało to opko pozdrawiam i czekam na kontynuacje tych zaczętych 🙂

  2. Cud miód malina 😀 To jest to co tygryski lubią najbardziej 😀
    Za takie zagranie jak zrobił Saitou – w sensie publiczne ponowne oświadczyny – to ja osobiście bym zabiła chyba xD
    Cudownie wszystko opisane i cóż ja mogę dodać jeszcze? No super 😀 Wszystko ładnie zamknięte ^^

    I niecierpliwie czekam na dedykowane mi opowiadanie 😛

  3. Ta deklaracja ,,jeśli status żony polityka będzie cię unieszczęśliwiać, to po prostu przestanę być politykiem”- hyyyyy, Saitou jesteś cudowny 😉
    Wiadomo, że 1) może mieć wątpliwości co do obiektywności uczuć i 2) nie każdej osobie ,,takie” życie będzie pasować, ale ja bym się tam tak nie opierała 😛 Nooo, może trochę, żeby nie myślał, że zbyt łatwo poszło 😛 Ale wtedy ominęłoby mnie tak widowiskowe przyparcie do muru 😉 Mina ma rację, to było w stylu Saitou (do Di też by pasowało). Saitou= Sexy + Sneaky 😀 SSS 😀

    Nie bd Ci szczegółowo mówić, że opowiadanie było świetne, bo to oczywista oczywistość 🙂 A tak odnośnie przyszłość- wiem, że nie masz w planach Di, ale jak Ci tylko coś zaświta to zlituj się nad biedną duszyczką w potrzebie 😛

  4. Cudnie jak tu nie kochać twoich opowiadań. Szkoda że to już koniec ale czekam na dalsze losy twoich bohaterów w innych opowiadaniach.;-) pozdrawiam cieplutko

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s