Wakacyjny romans. I

Minako wpatrywała się w gwiazdy, zanurzając stopy w wodzie. Wciąż trudno było jej uwierzyć, że na Awaji, tej maleńkiej japońskiej wyspie, może być tak ciepło po zachodzie słońca. Wilgotna ziemia pod jej stopami była twarda i wilgotna, i od czasu do czasu była zmuszona przesuwać się w tył, za pomocą ruchu bioder, gdy nadchodząca fala zalewała kolejny skrawek brzegu.
W końcu nadeszła chwila, na która czekała- zamachnęła się i cisnęła złoty pierścionek do morza, najdalej jak potrafiła. Nie nadawała się zupełnie do roli wiecznej narzeczonej gwiazdy rocka, a pierścionek zaręczynowy był ostatnim symbolem tego okresu. Przymknęła swoje błękitne oczy i wyobraziła sobie, jak złote kółko opada na dno morza. Im niżej opadało, tym lżej było jej na sercu, w końcu odczuła głęboką ulgę, jak gdyby otulił ją miękki, ciepły koc.
Znowu przysiadła na ziemi, podwinęła nogi i oceniła swoją sytuację. Świat wokół niej był krzepiąco niezmienny, ale ona poczuła się inaczej; miała wrażenie, że jest wolna. Tak pewnie musi czuć się motyl, kiedy po raz pierwszy rozprostowuje skrzydła. Oparła się na rękach, odchyliła w tył i spojrzała w niebo. Nad głową miała konstelację uskrzydlonego konia- Pegaza. Uznała to za znak. Rozstanie miała już za sobą. Czekało ją nowe życia. Mogła zacząć wszystko od nowa. Jednak pewnych spraw nie zamierzała zmieniać. Była dziennikarką, piszącą artykuły dla magazynu dla kobiet, laptop umożliwiał jej ciągłe podróże, a dzięki internetowi mogła mieszkać właściwie wszędzie. Może powinna przeprowadzić się w takie spokojne miejsce? Były jednak sprawy, którymi powinna najpierw się zająć- na przykład odzyskanie szczęścia. Przebywała na wyspie od miesiąca i nie odważyła się wieczorem wyjść z domu- a podróż na wyspę miała się przyczynić do odbudowania jej poczucia wartości. Na razie zmiana otoczenia nie pomogła. Natchnienie się nie pojawiało, a jej poczucie wartości było bliskie zeru.
Przypomniała sobie jedwabne, cienkie sukienki, leżące w zapomnieniu na dnie walizki. Były to reklamowe modele znanych projektantów, ofiarowane jej przez magazyn, dla którego pracowała- ale miały swoją cenę. Kiedy naczelna powiedziała jej: Znajdź jakiegoś atrakcyjnego Japończyka i napisz o tym, jak kończą się wakacyjne romanse; znaczyło to: Dostarcz mi spektakularny artykuł, który powoli mnie na kolana. Sęk w tym, że na wyspie nie było żadnych atrakcyjnych mężczyzn.
Wokół lezącej na wodą małej restauracji migotały światła, od czasu do czasu dolatywał ją strzępki rozmów albo wybuch śmiechu, odbijający się echem o stały z jej plecami, sygnalizujący, że czas już na nią.
Zerwała się na równe nogi, otrzepała dłonie z ziemi i zamarła, gdyż doleciał do niej inny dźwięk. Stała nieruchomo i nadsłuchiwała, dopóki nie zorientowała się, że to regularne uderzenia wioseł. Przesuwając wzrokiem po morzu, dostrzegła światła latarni, ustawionej na dziobie niewielkiej łodzi. Półmrok tłumił wszystkie kolory, trudno było w nim cokolwiek zobaczyć, ale dzięki latarni zdołała odróżnić sylwetkę człowieka. Wiosłował pewnie, jak gdyby jego kompasem były księżyc i gwiazdy, i jakby zmierzał do dawno zamierzonego celu. Obserwowanie wioślarza było niezwykle fascynujące. Otaczała go aura mocy i Minako uśmiechnęła się, ponieważ budziło to jej wyobraźnie. Widziała wielu rolników i rybaków na wyspie, ale coś jej mówiło, że ten człowiek był inny. Był krzepki, ale pełen gracji niczym tygrys… o wspaniale skoordynowanych ruchach, niebezpiecznie silny. Jej umysł tworzył kolejne obrazy, usiłując nadać większej realności niewyraźnej sylwetce- i nagle zapragnęła wszystko to opisać. Szybko sięgnęła po sandały i wsunęła je na stopy. Główny zrąb artykułu wciąż pozostawiał dla niej niewiadomą, ale była pewna, że będzie miał coś wspólnego z człowiekiem z łodzi. Zaczęła biec w kierunku przecinając klif stromej ścieżki, wiodącej do domu, który wynajęła.
Taras, otaczający jednopiętrowy budynek, miała tradycyjną, wyłożoną kamieniami podłogę. Długi stół ustawiono tuż przy kamiennej balustradzie, aby można było w pełni docenić wspaniały widok. Stół zastąpił Minako biurko. Wokół domu umieszczono wiele lamp, więc gdyby tylko chciała, mogłaby tutaj pisać całą noc.
Pracując, przez cały czas pamiętała o latarni- maleńkim punkcie światła na tle morza. Mężczyzny i jego łodzi, nie było już widać, jednak świadomość, że gdzieś tam jest, była niezwykle krzepiąca. Dzięki temu jej wyobraźnia płynęła pełną parą, a słowa płynęły wartko. Nagle ochłodzenie zakłóciło jej koncentracje. Drżąc lekko, usiadła prosto i rozprostowała ramiona. Zerwał się wiatr- rozwiewał jej długie złote loki, smagał jej oczy, aż napłynęły do nich łzy i przyklejał do ust kosmyki włosów. Kiedy po raz ostatni spogląda w niebo, miało kolor ołowianoszary, z ledwo widoczną smugą purpury, pozostałą po zachodzie słońca. Teraz pociemniało do głębokiej czerni nocy- chłodnej nocy, uściśliła Minako, otulając się szczelniej szalem. Po kilku chwilach poddała się i wróciła do domu.
W chłodnym wnętrzu domu przywitała ją cisza, ale była to uspakajająca cisza, która niosła jej ulgę, nie poczucie osamotnienia. Ten dom zapewniał jej schronienie przed troskami, którego tak bardzo potrzebowała. Miała zbyt poranioną duszę, aby odzyskać ducha walki bez odrobiny pomocy. Rozpad jej związku z Kou pozostawił za sobą więcej blizn niż się spodziewała. Było tam poczucie winy- że mogła postąpić inaczej, poczucie klęski, wreszcie żal. Ale była twarda, a ten pobyt na wyspie stanowił inwestycje w przyszłość. Niezależnie od tematu artykuły postanowiła, że jego wymowa będzie optymistyczna i podnosząca na duchu.
Przyciskając mocno do piersi plik wydrukowanych kartek, Minako pchnęła ramieniem ciężkie dębowe drzwi prowadzące do sypialni. Jak reszta domu, ten pokój także urządzony był w tradycyjnym stylu, podłogę z terrakoty zasłaniały wzorzyste dywany o subtelnych odcieniach czerwieni. Świeżo pobielony ściany stanowiły tło dla szerokiego łoża, ustawionego tak, by widać było z niego morze. Sprężysty materac leżał na gładkim, kamiennym postumencie, lniane prześcieradła zarzucone były poduszkami w jedwabnych poszewkach, w kolorze szkarłatnej czerwieni. Ciśnięte jakby od niechcenia narzuty, wykonany były z kaszmiru.
Za drugimi drzwiami znajdowała się łazienka, ze śnieżnobiałą armaturą w jasnobłękitnej obudowie. Minako postanowiła, że weźmie długą kąpiel w nagrodę za to, że zabrała się wreszcie do pisania artykułu. Ale coś przyciągnęło ją do okna. Księżyc schował się za chmurę i nawet gałęzie wiśni rosnącej niedaleko okna, zdawały się niknąć w mroku nocy. Zamknęła oczy i odetchnęła głęboko, próbując odzyskać spokój. Uniosła powieki i próbowała odszukać maleńki, świecący punkcik. Gdzieś tam, na morzu. Zmarszczyła brwi, sądząc, że światełko zniknęło. Ale nagle pojawiło się znowu, błyszcząc niczym świetlik w atramentowej pustce.
– Dobranoc- szepnęła miękko Minako i odwracając uśmiechnęła się do siebie.

To chyba najwygodniejsze łóżko w jakim spała, pomyślała leniwie, opadając na puszyste poduszki i wpatrując się w mrok. Jej wzrok podążył za światełkiem latarni i zatrzymał się na nim. Nie mogła zapomnieć o mężczyźnie w łódce, samotnym rybaku. Kręciła się niespokojnie w chłodnych prześcieradłach. Jak mogła zasnąć, skoro jej umysł był tak zajęty myślami o rybaku? Czyżby ten cień mężczyzny obudził w niej pożądanie?- pomyślała z lekką ironią. Czyżby do tego doszło? Ale co w tym złego? Przecież jest wolna. Yaten nie umiał uszanować ich związku, gdy spał z tą kobietą. Dlaczego ona ma czuć się winna? Mogła mieć romans i nikt by o tym nie wiedział. Wdać się w namiętny, czysto fizyczny związek z mężczyzną, który niczego by od niej nie oczekiwał. Żadnych zobowiązań, żadnych konsekwencji. I może właśnie tego potrzebowała. Przynajmniej tak sądziło jej ciało.
Po raz ostatni upewniła się, że światło latarni jest wciąż widoczne. Zauważyła, że przesuwało się szybciej, jak gdyby morze stało się bardziej wzburzone. Potem pomyślała, że zawiniła jej wyobraźnia, gdyż z każdym uderzeniem serce, światełko było coraz bliższe. Ale najbardziej pragnęła, by skierowało się ku domowi, w rzeczywistości oddalało się powoli od niej, zbliżając się ku odległej części nabrzeża.
Kim on jest?- zastanawiała się Minako. I, co najważniejsze, jak się z nim spotkać?
Nadal o tym rozmyślała, aż wreszcie zawładnął ją sen.

Reklamy

7 thoughts on “Wakacyjny romans. I

  1. Oj, jak się cieszę, że jeszcze przeczytać zdążyłam 🙂

    Ekhmmm… Kunzite (bo zakładam, że to Kunzite) rybakiem ? Wiesz, generalnie wole facetów, którzy są mniej fizycznej profesji, aleee… litości, to brzmi tak seksownie 😀 Już normalnie widzę tą jego opalona twarz, ruszane wiatrem włosy, zarysowane pod koszulą mięśnie (koniecznie podciągnięte rękawy długiej, sprawnej, kiedyś białej koszuli 😀 ) i obryzgująca go raz po raz woda. Do tego postawa Wilhelma Zdobywcy, który właśnie podpływa pod Anglię 😉 😛 😛 😛

    Miałam jakiś czas temu pomysł na opowiadanie z Minako, która jest dziennikarką :)Gazeta, w której pracowała byłaby zlikwidowana, a właściwie przejęta przez coś innego (z kim na czele się domyśl 😀 ) i większość pracowników zwolniona. Mówię o tym dlatego, że i tak nic z tego pomysłu 🙂 Inaczej bym nie powiedziała 😉

    Więc ktoś jednak zaczął opowiadanie z punktu Yaten/Minako 😉 Biedny Yaten… Choćby pełz z Tokio na tą wyspę jak robak to i tak szans nie ma 😉

      1. E no nie mów 🙂 Zwyczajny 🙂 chodzi o to, że są już 3 opowiadania do skończenia i chciałabym to zrobić. W między czasie ewentualnie jednorazówki i takie inne pięciorozdziałowe i tyle 🙂

        Do Minako zgadzam się zupełnie, ale do mojego serca ( 😀 ) to z SM Di jest bezkonkurencyjny 🙂 Btw, Di, Di, Di, daj mi Di 😉

          1. Być będzie, ale rozbudowywanie wątku nie jest mi na rękę, bo chciałam, żeby wszystkie wydarzenia odnosiły się do Usagi :/ 🙂

            To ja czekam na Di ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s