Wakacyjny romans. II

Nie myślcie, że o was zapomniałam. A gdzież by, ale ostatni okres był co najmniej szalony. Praca, przygotowanie do maratonów. Ale wróciłam. 🙂

***

O świcie obudziło Minako gruchanie turkawek w gałęziach miłorzębu, rosnącego pod jej oknem. Zsunęła się z wygodnego materaca, przeszła boso po chłodnej, wyłożonej płytkami podłodze i wyjrzała przez uchylone okno. Kilka chwil zajęło jej przyzwyczajenie wzroku do słabego, ukośnie padającego światła. Westchnęła z rozczarowaniem.
Czego się spodziewała? Widziała przecież, jak w samym środku nocy rybak skierował się ku brzegowi. To jednak nie przeszkodziło jej wyobraźni wyczarować obrazu czekającego na nią gdzieś mężczyzny.
Spojrzała w górę i zobaczyła, że niebo przybrało kolor bladej, cytrynowej żółci. Uśmiechnęła się z nadzieją. Nowy dzień przyniósł jej podniecającą szansą ponownego zobaczenia tajemniczego nieznajomego.
Te ostanie dni, które miała spędzić na wyspie, mogły mieć większą wartość niż wszystkie poprzednie razem wzięte, pomyślała. Ogarnęła ją zwariowana chęć, by wychylić się z okna i zanurzyć w przejrzystym świetle. Morze pomiędzy jej częścią wybrzeża, a molem przy którym musiał przycumować swoją łódź rybak, miało kolor akwamaryny i było gładkie niczym lustro. Wytężyła wzrok, ale nie dostrzegła ani mężczyzny ani jego łodzi.
Czas na pływanie, zdecydowała. Potem zabierze się na serio do pisania.
Ubrana jedynie w krótką koszulkę z jedwabiu, zeszła na dół po kamiennych schodach, zatrzymując się na chwilę, by wsunąć na stopy klapki. Podczas krótkiego pobytu na wyspie słońce i ciepło pozbawiły ją zahamowań- przyczynił się też do tego fakt, że nikt do tej pory nie wtargnął na skrawek plaży, co czyniło z tej części morza niemal jej prywatny basen. Będzie mogła popływać nago, jak robiła to codziennie, od chwili przybycia.
Zanim dotarła do skał, jej puls przyspieszył z większej niż zwykle niecierpliwości. I od razu rzuciły się jej w oczy dwa pływaki, unoszące się na morzu. Czyżby jego pływaki? Na pewno. Serce podeszło jej do gardła. Ruszyła się w kierunku niezmąconej wody, próbując opanować i nie biec. Ale kule działały na nią niczym magnez, przyciągając ku morzu.
To tylko zwykłe pływaki, mówiła do siebie w duchu, idąc po piasku. Nie ma powodu robić zamieszania. Bez pośpiechu pozbyła się klapek i starała się robić wrażenie, że niczego nie widzi. Nim jednak zbliżyła się do wody, ledwo mogła oddychać z podniecenia. On tu wróci- będzie musiał kiedyś po nie wrócić, uświadomiła sobie, zdejmując szybko koszulkę i rzucając ją na piasek.
Weź się w garść!- nakazała sobie. Na chwilę stanęła, rozkoszując się łagodnym powiewem wiatru na nagim ciele. Jeśli tak miała reagować, lepiej by było, gdyby została w wilii, tam była bezpieczna. O ile bezpieczniej jest tworzyć obraz rybaka w wyobraźni, niż ryzykować spotkanie z nim…
Ale gdy chłodna woda opłynęła stopy Minako, na myśl przyszedł jej fragment wiersza, który zdawał się idealnie pasować do rybaka. Co więcej, stanowił doskonały temat dla jej artykułu.
Aby się upewnić, powtórzyła w myślach te słowa. Niech ambicja ich trudów zbożnych nie wyszydza ich prostych radości i skromnego losu.
Był to temat, który z pewnością znajdzie oddźwięk u jej czytelników, sprawi, że zadumają się na chwilę w swoim mieszkaniu, w samym centrum Tokio: człowiek spełniony, człowiek, który odnalazł swe przeznaczenie, blisko natury, w sennym środowisku małej japońskiej wyspy.
Nieźle, jak na początek, pomyślała. Zadrżała lekko, zanurzając się głębiej w chłodną wodę. Ale co się stało z jej postanowieniem, by odkryć siebie na nowo? Czy rybak pozostanie uwięziony na zadrukowanej kartce panieru? Odsunęła od siebie tę myśl i z okrzykiem podekscytowania rzuciła się w chłodne objęcia fal.
Zanurkowała głęboko i zaczęła szybko płynąć w kierunku czerwonych kul. Pływała dobrze, przez większość czasu z głową pod wodą, by nadać ciału opływowy kształt i jak najbardziej zmniejszyć opór fal. Woda w morzu była przejrzysta, jakby przefiltrowana, piaszczyste dno zaścielały odłamki skał, dające schronienie ławicom barwnych ryb, przepływających koło jej nóg. Zobaczyła sieci do łowienia pomiędzy dwoma skałami, zanim jeszcze zdała sobie sprawę, że dopłynęła do oznakowanego miejsca.
Rozganiając nogami wodę, złapała jedną z czerwonych kul i przycisnęła ją do piersi.
– Co pani wyprawia?!
Serce skoczyło jej do gardła. Odepchnęła od siebie kulę. Dobrze słyszalny, burkliwy rozkaz dobiegał z brzegu. Obróciła się gwałtownie, by zobaczyć, kto na nią krzyczał.
To był jej rybak; szok, wywołany zderzeniem rzeczywistości i fantazji, ustąpił lękowi, gdy zobaczyła, że mężczyzna robi kilka kroków w jej kierunku. Uświadomiła sobie, że musiał uznać, iż grozi jej niebezpieczeństwo i spieszył jej na ratunek. Szybko wyciągnęła rękę i dała mu uspakajający znak, aby się zatrzymał. Uspokoiła się nieco, gdy uczynił to gwałtownie, ale nadał promieniowało z niego napięcie. Nie pochlebiała sobie, że kierowała nim troska o nią. Był po prostu wściekły.
Teraz jednak ona czuła urazę, że w tak arogancki sposób wtargnął na jej plaże. Co niby zamierzała, jego zdaniem, zrobić? Ukraść jego ryby? Czy morze było jego własnością? Minako miała zamiar zostać tu, gdzie była, dopóki mężczyzna nie zrezygnuje i odejdzie. Ale naraz usłyszała coraz bliższy odgłos silnika. Odwróciła się w wodzie i ujrzała, że zbliża się do niej szybko mała rybacka łódź.
Rybak z plaży tkwił nad jej jedwabną koszulką, a na łodzi zauważyła krępą sylwetkę o wiele starszego mężczyzny z pokręconym wąsem. On też ją spostrzegł. Łódź była na tyle blisko, że Minako mogła widzieć błękitne pasy, namalowane na burtach.
Nie mogła unosić się na wodzie wiecznie. Zaczęła płynąć do brzegu i zwolniła dopiero wtedy, gdy była dosyć blisko, by widzieć wodę pieniącą się wokół bosych stóp rybaka. Gdy ich spojrzenia się spotkały, zaczął wymachiwać jej ubraniem niczym flagą.
Zastanowiła się, czy chciał zwrócić jej uwagę, czy też drażnił się z nią? Zauważywszy ironicznie przymrożone oczy mężczyzny, schroniła się za skałkami, tłoczącymi się wzdłuż wybrzeża.
Odwróciła się w samą porę, by zauważyć, że rybak wykonał kolejny rozkazujący gest- tym razem przeznaczony dla kogoś znajdującego się za nią, na morzu.
Nagle silnik umilkł. Mężczyzna na pokładzie przeszedł na rufę i zajął się sieciami. Słychać było teraz tylko nieustanny syk piany tworzącej się przy skale i odgłos fal uderzających leniwie o burtę łodzi.
Posuwając się na łokciach, Minako przepełza niczym komandos przez płycizn, wsunęła się pomiędzy dwa duże głazy i czekała w ukryciu, dopóki nie złapała tchu. Potem, rzuciwszy szybkie spojrzenie, zauważyła, że rybak stoi tam, gdzie poprzednio go widziała i trzyma w garści jej koszulę.
– Rzuć ją tutaj!- krzyknęła, przyciskając się do kamienia. Czekała, ale gdy nie było odpowiedzi, zmuszona została do ponownego wysunięcia głowy.
Rybak potrząsnął jej piżamą. Było jasne, że nie należy do ustępliwych, jednak trzeba było mu przyznać, że w swoim życiu kobieta rzadko może spotykać takiego mężczyznę. Miał niesamowite oczy. Sama intensywność ich spojrzenia wystarczyła, by ciarki przebiegły jej po plecach.
W dodatku był wyższy, niż sobie wyobrażała, zbudowany niczym kickbokser. Jej zmysły zareagowały na myśl, że mogłyby ją objąć tak umięśnione uda; szybko zamknęła oczy, jak gdyby to wystarczyło, by odegnać niebezpieczeństwo.
Fantazja to jedno. Rzeczywistość, w postaci tego właśnie mężczyzny, to zupełnie inna sprawa. Miał nawet nóż u pasa, wetknięty w pochwę.
Upłynęło kilka dobrych chwil, zanim zebrała siły, by znów na niego spojrzeć- i to był błąd. Gdy ich spojrzenia się spotkały, zabrakło jej tchu. Coś w stalowych tęczówkach mężczyzny sugerowało, że zna każdą pozycję z Kamasutry i poświęcił życie na doskonaleniu każdej z nich.
Uznała, że ma nie więcej niż trzydzieści lat. Przymknęła oczy i odrzuciła ostatnie wątpliwości. Podsumowała to, co o nim wiedziała:włosy gęste, zupełnie białe, dłuższe niż u przeciętnego mężczyzny- ale w rybaku nie było nic przeciętnego.
Co najważniejsze, nie nosił obrączki. Ale i tak będzie musiała o niego dyskretnie przepytać Shoko, która pracowała w willi i zdawała się wiedzieć wszystko o wszystkich na wyspie. Na razie, pomyślała z przekonaniem, sprawy wyglądają dobrze: niezwykle apetyczny, samotny mężczyzna z doskonałym ciałem, w sam raz dla rozrywki dla samotnej dziennikarki. Oczywiście, tylko w charakterze obiektu badawczego.
Zamknęła oczy, odczekała, by serce się uspokoiło. Czując na swej twarzy jego wzrok, zorientowała się, że nie jest wystarczająco ukryta. Odezwała się głośno, by dobrze zrozumiał:
– Rzuć mi ubranie!
Nie słysząc odpowiedzi, spojrzała na niego z gniewem- i poczuła się, jakby ją zahipnotyzowano. Jego spojrzenie było ostre i cyniczne: spojrzenie konesera, niepokojąco porozumiewawcze.
Minako podjęła ostatnią próbę porozumienia się z nim- tym razem łagodniejszym tonem, mając nadzieję, że zaapeluje w ten sposób do jego łagodniejszej strony natury. Z uśmiechem wskazała dłonią ubranie.
Rybak zrobił krok jej kierunku.
– Zostań tam!- krzyknęła zaniepokojona, w pełni świadoma swojej nagości.
Zatrzymał się i przybrał niedbałą postawę.
Zorientowała się, że bawi go jej kłopotliwe położenie, a co gorsza, wydawało się, że z przyjemnością odczeka, aż będzie zmuszona wyjść z ukrycia i upomnieć się o swoje ubranie.
Wzruszył ramionami; zauważyła, że na jego ustach nie ma uśmiechu, a spojrzenie szarych oczu jest spokojne i zdecydowane.
Syknęła zniecierpliwiona i zastanowiła się, co ma teraz robić. Nie zamierzała nadal brać udział w jego grze,chciała jak najszybciej wrócić do wilii.
– Dlaczego nie podejdziesz i sama nie weźmiesz sobie ubrania?
Minako cofnęła się gwałtownie. Bez wątpienia mężczyzna dobrze się później uśmieje, opowiadając o tym wydarzeniom w tutejszej knajpie. Ale jeśli miała skorzystać z okazji, na którą czekała, będzie musiała zapomnieć o dumie. Pobyt na wyspie dobiegał końca, a ona miała jeszcze napisać artykuł i odbudować poczucie własnej wartości. Musiała od czegoś zacząć.
Teraz, gdy wiedziała już, że rybak zwyczajnie z nią pogrywa, mogła być bardziej bezpośrednia. Unosząc hardo podbródek, wysunęła się z ukrycia.
-Oddaj mi natychmiast piżamę! I nie próbuj nawet mnie oskarżać, że przeszkadzam Ci w połowie. Mam takie samo prawo pływać tu, jak…
Słowa zamarły jej na ustach. Plaża była całkowicie pusta. Ani żywej duszy.
Minako zmarszczyła brwi i rozejrzała się dookoła. Ale mężczyzna zniknął, jak gdyby rzeczywiście był wytworem jej wyobraźni. Jedynym dowodem, że istniał naprawdę, była jej koszulka, przeniesiona z miejsca na plaży, gdzie ją rzuciła, na jeden z kamieni. Poczuła kolejno ulgę i rozczarowanie, potem, przypomniała sobie o rybackiej łódce, zacumowanej niedaleko brzegu, złapała koszulę i wczołgała się pomiędzy skały, aby się ubrać.

Reklamy

5 thoughts on “Wakacyjny romans. II

  1. 😀 Nasuwa mi się taki tytuł rozdziału. Tytuł w cudzysłowie jako cytat- ,,Tylko ja, on i pływaki” 😀

    Ona tak pływa między rybami, a ja zawsze, kiedy zobaczę obok siebie ryby to się ewakuuję. Jak stoję z zamiarem obserwacji to wszystko spoko, ale one i ja- w jednej wodzie, ramię w ramię, wzdłuż biegnącej fali- NIEEEEEE… Po prostu jeść ryby kocham, obserwować lubię, ale mieć przy boku to za żadne skarby 😛 Tzn taki towarzysz za szybką też jest fajny, ale za szybką 😉

    Aż chce się zostać dziennikarką, żeby takie badania robić 😀 Też bym wyszła zza tej skały, a co mi tam… 😛

  2. super rozdział 🙂 cieszę się że znalazłaś czas na napisanie rozdziału martwiłam się że już nie będziesz pisać co za ulga że jednak się myliłam. Minako i rybak fajna scenka tylko szkoda że nie wyszła naga na tą plaże ale by się chłop zdziwił jakby ja zobaczył w pełnej okazałości. czekam na kolejny rozdział i życzę trochę wolnego czasu do pisania.

    1. Nie chciałabym porzucać bloga, nawet mi przez myśl nie przeszło. Postaram się wrzucać rozdziały częściej, jeżeli rzeczywiście czas pozwoli. 🙂 Nie lubię takich postojów na blogu 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s