Wakacyjny romans. III

Saitou wspinał się bezszelestnie, z łatwością płynącą z długiej praktyki. Po raz ostatni chwycił się za występ skalny, przeskoczył przez skraj klifu i stanął na nogi.
Co to za kobieta? Ze swego punktu obserwacyjnego mógł widzieć zaledwie czubek jej głowy. Przyglądał się, jak strzepuje z twarzy mokre włosy szybkim, płynnym ruchem tancerki.
Musiał przyznać, że jest pełna wdzięku. Uśmiechnął się niechętnie, wspominając, jak wysoko i dumnie trzymała głowę, gdy wynurzyła się spoza skalnej osłony. Nie całkiem jak Afrodyta z fal- na to była zbyt buntownicza- ale równie piękna. Wydawała się całkowicie nieskrępowana swoim zachowaniem- i to go rozgniewało. A co by się stało, gdyby został i próbował wykorzystać ich spotkanie? Czy nadal zachowywałaby się tak bezwstydnie?
Gdy odwrócił się, by odejść, poczuł drganie mięśni na szczęce. Dlaczego miałaby go to obchodzić?
Bo nie tylko go rozzłościła, lecz i zainteresowała, uświadomił sobie, oddalając się. Było coś niezwykle prowokującego w pięknej kobiecie, gotowej stawić mu czoła. Sposób, w jaki wystawiała się na pokaz, stanowił wyzwanie, którego nie potrafił zlekceważyć: kusiło go, by sprawdzić, jakie stawiała sobie granice. Może żadnych. Może powinien to zbadać. Ale najpierw musiał odkryć, kim była. Na pewno ktoś mu powie; to niewielka wyspa i bardzo mało turystów odwiedzało ją w tym okresie.
Odwrócił się i przyglądał kobiecie, szybko przemierzającej plażę. Kierowała się ku skalistej ścieżce, prowadzącej w górę do wilii, którą musiała wynajmować. Zmrużył oczy. Gdyby znajdował się tam, gdzie poprzednio, musiałaby przejść obok niego.
Saitou uświadomił sobie, że teraz miała w sobie zadziwiającą bezbronność, kontrastującą z wrażeniem, jakim wywarła na nim poprzednio. Poczuł, że budzi się w nim zaciekawienie. Jej koszulka była przesiąknięta morską wodą, a mokra tkanina przyległa do ciała i pozostawia nie wiele dla wyobraźni.
Zaciął usta, przyglądając się jej. Czy nigdy nie słyszała o kostiumie kąpielowym? A może włożenie go wymagało od niej zbyt wiele trudu? Tak czy inaczej, świadczyło to o braku jakichkolwiek zasad. Jak samotna kobieta może kąpać się sama w morzu? Dzięki Bogu, to nie była jego sprawa!
Zamierzał odejść, ale znów się zatrzymał. Cholera! Od dawna nie widział równie pięknej kobiety. Odwrócił się gwałtownie, zamierzając wyrzucić z myśli niepokojący obraz. Ale było już za późno. Twarz i sylwetka ślicznej blondynki wyryły się w jego pamięci.
Zwolnił nieco kroku, wchodząc w wonny cień drzew. Najwyraźniej była flirciarą- a jeśli szukała towarzysza do zabawy, pójdzie jej na rękę. Ale to on, nie ona, zdecyduje, kiedy to się stanie. Myślała pewnie, że ma do czynienia z prostym rybakiem. Jeszcze nie wiedziała jak bardzo się myli.
Dzieliło ich teraz tylko kilka metrów, jednak Saitou miał nad nią przewagę, gdyż drzewa zapewniały mu ukrycie. Nie był zadowolony z rozwoju sytuacji. Kiedy podobała mu się jakaś kobieta reagował szybko i bezceremonialnie. Ale w tej było coś, co dzieliło ich niczym niewidzialna bariera. Może ta bezbronność, którą zauważył wcześniej. Cokolwiek to było, powstrzymywało go od zaczepienia jej równie skutecznie, jak gdyby użyła w tym celu armii.
A może po prostu mięknie z wiekiem, pomyślał, i na jego ustach pojawił się cyniczny grymas. O tym nie mogło być mowy.

***

Shoko, która doglądała willi, wieszała właśnie pranie, kiedy Minako wróciła. Odwróciła się, wsparła dłonie na biodrach, przyjrzała się młodej japonce i spytała surowo:
– Dlaczego poszła pani na plażę nieubrana?
W tej chwili Minako obchodziło tylko to, że zdołała powrócić cała i zdrowa.
– Więcej tego nie zrobię- zapewniła żarliwie i jak najszczerzej. Bez wątpienia, dostała nauczkę!- Po za tym, nie jestem nieubrana.- Czuła, że musi to wyjaśnić.- Mam na sobie koszulę…
Shoko spojrzała na nią z oburzeniem.
– Koszulę? Chyba chustkę.- i dodając, zapytała:- A rybacy?
– Rybacy?- Minako udawało niewiniątko, ale czuła, że zaczyna się rumienić.- Wiedziałaś o nich?
– A pani ich widziała- z pewnością w głosie stwierdziła Shoko- I, co ważniejsze, oni widzieli panią.- Mówiąc to, pogroziła Minako palcem.- Tu, na wyspie, tak się nie robi. Następnym razem pójdę z panią.
Minako wiedziała, że było to życzliwe pouczenie, mimo to pośpiesznie zmieniła temat.
– Pomogę ci- zaproponowała. Schyliła się, wyciągnęła z naładowanego kosza mokrą poszewkę, którą kobieta natychmiast jej odebrała.
– Czy któryś z nich odezwał się do pani?- spytała poprzez trzymane w ustach klamerki do bielizny.
Minako zrozumiała, że Shoko nie zamierza ustąpić.
– Był tam jeden taki…
– Wyższy od pozostałych?
– Imponujący- stwierdziła z lekką ironią Minako. Powiedziawszy to, uświadomiła sobie, że to
była szczera prawda. Ale nagłe zamilknięcie Shoko obudziło jej czujność.- Wiesz o kim mówię?
– Jeśli obie mamy na myśli tego samego człowieka…- Wyraz twarzy kobiety potwierdził jej podejrzenia.
– Znasz go?
Shoko wymruczała coś pod nosem i najwyraźniej nie miała chęci odpowiadać na pytania.
– Coś się stało?- nie ustępowała Minako. Prawdę mówiąc, pragnęła wydobyć od kobiety każdy strzęp informacji o rybaku.
– Dopiero dziś rano rybacy podjęli decyzję, że tu podpłyną, inaczej ostrzegłabym panią- powiedziała w końcu Shoko.- Pogoda jest niezwykle ciepła jak na tę porę roku. To przyciągnęło ryby do tej części wyspy.
– A co z tego, że zobaczyłam rybaków?
– Rybaków? Ba!- wykrzyknęła.- Rybaka- wyjaśniła, znacząco postukując palcem po nosie.
– Tak?- gorliwie ponagliła ją Minako.
– Musze już iść- energicznie stwierdziła kobieta.- Na tarasie czeka na panią śniadanie.- I odwróciła się, nie pozostawiając Minako cienia wątpliwości, że rozmowa jest skończona.
– Wezmę prysznic przed śniadaniem- powiedziała Minako.
Niewiele brakowało, by wypowiedziała na głos swoje myśli: zmyje z ciała sól i wspomnienie rybaka ze swej pamięci. Potem włoży świeże ubranie i zabierze ze sobą na taras aparat fotograficzny, gdyby miała ochotę porobić trochę zdjęć do artykułu. Dzięki temu przynajmniej odrobinę posunie pracę naprzód, bo czas ucieka.

Był tam! Ledwie zdołała w to uwierzyć. Dokładnie pod nią, na plaży, wyciągał sieci z innymi mężczyznami. Wyróżniał się spomiędzy nich, gdyż był wyższy co najmniej o głowę.
Jeśli taka była cena za utratę prywatności na tym odcinku plaży, z chęcią ją zapłacę, pomyślała, nastawiając ostrość.
Przepyszne śniadanie, przygotowane przez Shoko, leżało zapomniane na tacy, a Minako gorączkowo robiła zdjęcia. Przypomniała sobie, że powinna fotografować także innych mężczyzn oraz otoczenie. Pstryknęła to jak najszybciej, a potem znowu zrobiła najazd na swój główny cel- szerokie, zbrązowiałe od słońca ramiona, których doskonałość podkreślał jeszcze spłowiały niebieski podkoszulek. Nie mogła nie zauważyć, jak materiał przylega do muskularnego torsu… A potem wzdrygnęła się i niemal spadła z krzesła, gdy mężczyzna podniósł głowę i odwrócił się gwałtownie. Teraz wydawało się, że patrzy wprost na nią…
Minako wyprostowała się i instynktownie zakryła dłonią obiektyw. Pewnie słońce odbiło się w szkle. Sięgnęła drżącymi rękami po futerał i włożyła aparat do środka.
Nie było wątpliwości, że coś zauważył. Świadczyła o tym jego postawa: stał z rękami na biodrach i wpatrywał się w taras. Wiedziała nawet, jaki ma wyraz twarzy, choć znajdował się zbyt daleko, by mogła to zobaczyć.
– Ach, nie zjadła pani śniadania.
Minako odwróciła się. Odczuła ulgę, słysząc pełen wyrzutu głos Shoko. Wnosił on mile widziany element normalności w sytuację, która stawała się coraz bardziej uciążliwa.
– Przepraszam.- Spojrzała z uśmiechem w czarne jak rodzynki oczy Shoko.- Pozwól, że ci pomogę- nalegała, gdy kobieta zaczęła zbierać naczynia ze stołu.
– Nic z pani nie zostanie- stwierdziła Shoko, gdy znalazły się w kuchni.- Musi pani jeść.- Pokręciła z negacją głową.- Czy pani w ogóle coś jada pod moją nieobecność? Chyba nie- dodała pogardliwie, nie dając złotowłosej szansy na odpowiedź.- Ale dziś wieczorem będzie pani jeść.
– Będę?- spytała z zaskoczeniem Minako.
– Tak- odpowiedziała zdecydowanie kobieta.- Dziś wieczorem pójdzie pani ze mną do Kikko i zje porządną kolacje.
– Ale…- Minako powstrzymała słowa, które miała już wypowiedzieć. Spodziewająca się odmowy Shoko sprawiała wrażenie osoby bardzo zawiedzionej.- To bardzo miłe z twojej strony- dorzuciła pośpiesznie- ale ja nie jadam…
– Tak, wiem.- Starsza kobieta przewróciła oczami.- Dlatego proponuje, żeby pani poszła dziś ze mną. W Kikko dają wspaniałe jedzenie. Będą też muzyka i tance.
Wzniosła ramiona nad głowę i psyknęła palcami, a w jej oczach pojawił się figlarny wyraz, że Minako z łatwością wyobraziła sobie Shoko sprzed jakiś pięćdziesięciu laty. Uświadomiła sobie, że zachowałaby się niegrzecznie, odmawiając.
– To bardzo miło z twojej strony. Dziękuję za zaproszenie. Pójdę z przyjemnością.
– W takim razie wstąpię po panią o dziewiątej- energicznie stwierdziła Shoko.- I proszę włożyć sukienkę wieczorową.
– Sukienkę wieczorową?- Na chwilę umysł Minako odmówił posłuszeństwa, ale potem przypomniała sobie o wspaniałych markowych sukienkach, nadal leżących na dnie jej walizki.
– Czy wszyscy będą ubrani odświętnie?- spytała z powątpiewaniem. Chciała uniknąć krępującej sytuacji, że będzie sprawiała wrażenie nadmiernie wystrojonej.
– Oczywiście- przytaknęła żarliwie Shoko.- To wyjątkowa okazja: tanabata. Będzie muzyka, dobre jedzenie i tańce, a jutro młodzi będą pisać kartki. Wszyscy będą ubrani odświętnie.
– Wszyscy…- Minako urwała zawstydzona. Oczywiście, jego tam nie będzie. Pokrzepiona tą myślą, z uśmiechem wyraziła zgodę.- Będę gotowa na dziewiątą- obiecała, ciesząc się już z góry na swój pierwszy wieczór poza domem.
– Jest tylko jeszcze jedna sprawa- dodała z wahaniem Shoko.- Lepiej, żeby nie brała pani ze sobą aparatu fotograficznego. Mężczyznom to by się nie spodobało.- Rozłożyła ręce i wzruszyła ramionami.
– Mężczyznom by się nie spodobało?- powtórzyła Minako, marszcząc brwi. Nie wiedziała, czy powinna śmiać się, czy płakać.
– Lepiej się dostosować.
– A ty się dostosowujesz?- spytała, nadal zaskoczona tą sytuacją.
Jeszcze niedawno uznałaby, że osoba o tak mocnym charakterze jak Shoko sama będzie ustalać reguły, a nie pozwalać, by zostały jej narzucone.
– Tak- odpowiedziała kobieta z naciskiem.- Ani ja, ani nikt inny nie powinien naruszać ustalonych od wieków zwyczajów.
Uznaj, że udzielono ci nagany, pomyślała Minako. Jedno była pewne, nie chciała nikogo obrazić.
– Przepraszam, masz rację- powiedziała szybko.- Nie zrobię nikomu zdjęcia, nie poprosiwszy najpierw o zgodę…
– Nie- zaprotestowała ostro Shoko, unosząc dłoń.- Lepiej, żeby w ogóle nie zabiera pani aparatu. Ludzie mogą być…
– Tak?
Shoko wzruszyła tylko ramionami.
– Lepiej będzie wcale nie brać aparatu- powiedziała z uporem.
– W takim razie nie wezmę go- obiecała Minako.
Może dlatego rybak zachowywał się tak dziwnie- podejrzewał, że ktoś go fotografuje. Słowa Shoko o ustalonych od wieków zwyczajach sprawiały, że Minako zaczęła zastanawiać się, czy na wyspie nie istnieje jakiś przesąd zabraniający fotografowania.
– Do zobaczenia o dziewiątej- powiedziała, wracając do rzeczywistości. Pomachała do Shoko z uśmiechem.
Myśląc o czekającym ją wieczorze, poczuła przypływ podniecenia. Jej wzrok sam powędrował ku przeciwległemu brzegowi. Mogła tylko rozróżnić blaty stołów przed restauracją, czekające, by nakryto je tradycyjnymi obrusami.
Nie było śladu rybaka ani jego łodzi, więc jej uwagę przykuło molo na palach. Nocami oświetlały je migocące światła i patrząc na nie ze swojego orlego gniazda na szczycie skały, często myślała, że jest to najbardziej romantyczne miejsce na ziemi. Czasami dolatywała do niej falami muzyka, udawało jej się rozróżnić tańczące, przytulone do siebie pary, obserwować małe sylwetki, ustawiające się do Mai, tradycyjnego japońskiego tańca. A dzisiejszej nocy, zaledwie za kilka godzin i ona tam się znajdzie.
Bez partnera, przypomniała sobie cierpko. Ale z przyjemnością myślała o smacznym jedzeniu, o którym mówiła Shoko. Na samo wspomnienie świeżo złapanej ryby i wyśmienitych przekąsek, ślinka napłynęła jej do ust. I kto wie? Może poproszą ją do tańca.
Pamiętając o artykule, postanowiła, że poświęci na pisanie cały dzień. Ale potem w nagrodę przetańczy całą noc.

***

Życzę wszystkim spokojnych i radosnych świąt wielkanocnych.

271043_460738427280243_284797833_n

Reklamy

4 thoughts on “Wakacyjny romans. III

  1. No nie mów 😀 Saitou jest tym ,,wodzem Vikingów” z hobby, albo dla relaksu, a tak naprawdę ukrywa gdzieś w krzakach swojego prywatnego jeta i właśnie kupił tą wyspę 😀 Razem z zawartością 😉

    Mokra koszulka do ciała… Kurde, blaszka, co ze mną nie tak, że zawsze takie pojedyncze zdania, słowa wyłapuję i siedzą mi w głowie, aż nie znajdę następnych 😀 😛 Do tego dochodzi oczywiście odpowiednia wizualizacja 😉

    Wesołych Świąt 🙂

    1. Że od razu jeta i wyspę. 😛 Może np. jest lekarzem, prawnikiem lub stomatologiem.
      Odpowiednia wizualizacja jest najlepsza :D. Ja piszę takie zdania i potem też siedzą mi w głowie do najbliższego rozdziału. Sama lubię się dopieszczać. 😛

  2. Czekam na dalszy ciąg opowiadania. Zapowiada się fantastycznie. Nie mogę się doczekać. Podobnie jak Sekretu. Uwielbiam Minako i Kunzy-Kunzy:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s