Żona mojego ojca. VIII

Trzy dni. To bardzo mało czasu. Siedemdziesiąt dwie godziny na znalezienie w sobie odwagi, na przyznanie się Shirosama do tego, co zrobiła. No cóż, trzeba będzie jakoś przez to przebrnąć. Te trzy dni miała przedwczoraj. Minęło czterdzieści osiem godzin, odkąd Kei postawił swoje ultimatum, a Rei wciąż nie mogła się zebrać na odwagę. Co więcej, nie miała pojęcia, czy kiedykolwiek odważy się na rozmowę z Shirosama. Nie tylko była temu winna. Także Shirosama. Przede wszystkim dlatego, że przez większą cześć minionych dwóch dni prawie nie było go w domu. Niemal cały poprzedni dzień spędził w wiosce. Wrócił stamtąd tak bardzo rozdrażniony, że Rei pospiesznie schowała się w swoim pokoju, żeby go jeszcze bardziej nie irytować. A dziś rano, tuż po wschodzie słońca, odleciał swoim helikopterem do Tokio. Do tej pory jeszcze nie wrócił. Rei była zadowolona, że Kei także nie pokazywał się w domu. Bała się spojrzeć mu w twarz, bała się przyznać, że nie wykonała zadania, jakie przed nią postawił. Przyszłość rysowała się przed nią czarno, bez jednego promyka nadziei. Zupełnie nie miała pojęcia, co począć. Wiedziała, że jeśli ona nie opowie o tamtej nocy w Tokio, to na pewno zrobi to Kei. Ale jak miała powiedzieć, jeśli to oznaczało ruinę ojca i śmierć dziadka? Jeżeli Shirosama pozna prawdę, na pewno odwoła ślub i uzna za nieważne wszystkie zobowiązania, jakie się z nim wiązały.
– Boże, dopomóż! – westchnęła zrozpaczona.
Usiadła w fotelu, ukryła twarz w dłoniach. Była całkiem samotna, zupełnie zgubiona, sama jedna na całym wielkim świecie.
– Jakiś kłopot? – zapytał niski męski głos.
Natychmiast go rozpoznała. Ten głos prześladował ją dniami i nocami, a odkąd kazał jej zniszczyć najbliższych, z umiłowanego stał się znienawidzony.
– Nie, skąd! – gwałtownie uniosła głowę, odrzuciła do tyłu kruczoczarne włosy. – Nie mam żadnych kłopotów. No, może tylko jeden. Widzisz, moje życie wreszcie zaczęło się jakoś układać. A tu nagle pech: spotkałam ciebie i zaraz wszystko od nowa się rozwaliło.
– Nie powiedziałaś mu – stwierdził Kei. To nie było pytanie, a mimo to Rei odniosła wrażenie, że spodziewał się odpowiedzi.
– Nie powiedziałam — potwierdziła.
Gdyby częściej pojawiał się w domu, na pewno by o tym wiedział, jednak z niewiadomego powodu wcale się nie pokazywał. Postawił jej ultimatum, po czym się wycofał. Jakby wolał obserwować z ukrycia, co będzie dalej. Być może chciał jej dać czas i sposobność, by w spokoju wyznała wszystko Shirosama. Może nie chciał na nią naciskać? Co z tego, skoro mimo jego fizycznej nieobecności, Rei przez cały czas dźwigała ciężar postawionego przez niego ultimatum.
– Przede wszystkim dlatego, że nie miałam okazji – tłumaczyła się bez przekonania. – Poza tym boję się reakcji Shirosama.
– Trzeba było o tym pomyśleć, zanim poszłaś do łóżka z obcym facetem – prychnął Kei.
Przerażał ją. A przecież był taki piękny! W promieniach porannego słońca jego włosy zdawały się mienić się niczym złoto, a oczy lśniły jak dwie jasne gwiazdy. Długie szczupłe nogi opinały dżinsy. Wręcz nieprzyzwoicie mocno przylegały do ciała. Biała koszula okrywała szerokie ramiona, a w wycięciu kołnierzyka widać było opaloną skórę. Rei miała wrażenie, że potężny grecki bóg zszedł z Olimpu i stanął przed nią, żeby… No właśnie, żeby co? Tego nie wiedziała.
– Skąd mogłam wiedzieć, że ten obcy facet jest synem mojego narzeczonego?
– Nie mogłaś – zgodził się, siadając w fotelu naprzeciwko. – Po prostu miałaś pecha.
– Za mało powiedziane! Zwykły pech byłby szczęściem przy tym, co mnie się przytrafiło.
– Myślisz, że byłabyś usprawiedliwiona, gdybyś rzeczywiście poszła do łóżka z nieznajomym? Tak czy siak zdradziłabyś z tym człowiekiem swojego narzeczonego. Chyba że należysz do tych, którzy uważają, że nie jest grzechem kraść, tylko dać się złapać.
– Nieprawda! – zawołała oburzona. – Możesz mi nie wierzyć, ale nie mam zwyczaju brać sobie obcych facetów za kochanków na jedną noc.
– Zdziwisz się, ale w to akurat uwierzę.
– Poza tym wtedy jeszcze nie byłam zaręczona z twoim ojcem.
Dopiero po chwili dotarł do niej sens słów Kei. Nie mogła uwierzyć własnym uszom. A może się przesłyszała?
– Coś ty powiedział? – spytała niezbyt grzecznie.
– Powiedziałem, że w to akurat wierzę. Wierzę, że nie masz zwyczaju brać sobie obcych facetów za kochanków na jedną noc.
– Naprawdę? – Rei nie posiadała się ze zdziwienia.
– Jak najbardziej.
– To fantastycznie – ucieszyła się i nawet się uśmiechnęła. – Naprawdę bardzo mi miło.
Jednak coś tu nie było w porządku. Kei był tak samo ponury jak przed chwilą. Czy naprawdę jej wierzył, czy tylko tak sobie powiedział?
– Żartujesz sobie ze mnie – powiedziała znów, znużona, jakby uszły z niej resztki energii.
– Skądże. Przecież wiem, że przede mną nie miałaś nikogo. Tamtej nocy jeszcze byłaś dziewicą.
Znowu proste stwierdzenie, bez dodatkowych emocji. Rei aż otworzyła usta ze zdumienia.
– Wiedziałeś? – spytała cichutko.
– Oczywiście – skrzywił się. – Zdajesz sobie sprawę, jak ja się wtedy czułem?
– Jesteś na mnie zły?
Zupełnie nic z tego nie rozumiała, nie miała pojęcia, czego on od niej chce. Wstała i zaczęła przechadzać się po pokoju. Chodziła od jednej ściany do drugiej, jak tygrys po ciasnej klatce. Przez cały czas czuła na sobie jego spojrzenie. Patrzył na nią, jakby był naukowcem obserwującym rzadko spotykane stworzenie.
– Nie rozumiem! – wybuchnęła w końcu.-Zdawało mi się, że każdy facet marzy o tym, żeby być pierwszym mężczyzną swojej kochanki, a ty…
Teraz i Kei zerwał się z fotela. Miał taką minę, że się przeraziła.
– Też mi spełnienie marzeń! – wrzasnął. – Czy ty naprawdę niczego nie rozumiesz? Twój pierwszy raz… Pierwszy raz każdej kobiety powinien być czymś pięknym, czymś absolutnie wyjątkowym, wspomnieniem, które się pielęgnuje do późnej starości, a nie jakimś ordynarnym bzykankiem w tanim hoteliku.
Dobry Boże, pomyślała, on naprawdę bardzo się tym przejął.
– Zrozum – powiedziała, żeby go udobruchać i żeby się wytłumaczyć – dlatego właśnie z tobą poszłam. Nie chciałam, żeby moja noc poślubna była jednocześnie pierwszą w życiu. Dlatego się zgodziłam…
Nie udobruchał się. Wprost przeciwnie.
– Oddałabyś swoje dziewictwo pierwszemu lepszemu, jaki by się nadarzył? – Popatrzył na nią z nienawiścią.
– Nie każdemu – odparła.
Nie umiała mu wytłumaczyć, jak wyjątkowa była dla niej tamta noc, jakim niezwykłym mężczyzną był on, Kei Yamana, którego wówczas znała jako Kaidou. A nawet gdyby umiała…
– Nie wmawiaj mi, że jak tylko mnie zobaczyłaś, od razu się we mnie zakochałaś – warknął.
– Niczego nie będę ci wmawiać – obiecała – ale na pewno nie byłeś pierwszym lepszym. A i hotel nie był wcale tani.
– Dla mnie był bardzo tani! -krzyknął tak głośno, że aż podskoczyła. – To wszystko jest obrzydliwe – dodał znacznie ciszej.
– Przecież ty też niczego więcej nie chciałeś- przypomniała mu Rei. – Chciałeś się przespać z panienką i dopiąłeś swego. Czy moglibyśmy o tym wreszcie zapomnieć?
Ona nie mogła, ale Kei na pewno nie będzie miał z tym problemu.
– Nie możemy – warknął.
– A to dlaczego?
– Bo jesteś narzeczoną mojego ojca – wybuchnął znowu. – To diametralnie zmienia całą sytuację.
– Nie rozumiem – naprawdę nie miała pojęcia, o co tym razem mu chodzi.
– Czy ty jesteś aż taka tępa, czy tylko taką udajesz? Naprawdę niczego nie czujesz?
– Co miałabym czuć? – zapytała niepewnie.
Doskonale wiedziała, co ukrywała przed światem przez ostatnie dni. Przed światem i przed samą sobą. Tylko do głowy jej nie przyszło, że być może cudownym zrządzeniem losu Kei czuje to samo. Może dlatego tak bardzo się rozzłościł?
– Przecież musisz czuć, że coś nas łączy!- Kei nie dawał za wygraną.
– Zupełnie nic nas nie łączy – zaprotestowała pośpiesznie. -Ani trochę nie rozumiem, co ty tu wygadujesz.
– Kłamiesz! – sprzeciwił się. – Dobrze wiesz, o czym mówię. Między nami aż iskrzy. Nie mogę przestać na ciebie patrzeć, nie mogę utrzymać rąk przy sobie…
Pragnął tej dziewczyny jak nikogo na świecie. Próbował sobie wmówić, że tak nie jest, a jednak miał nadzieję, marzył, że znów ją będzie miał, że tym razem zostanie z nim dłużej niż jedną noc. Niestety, okazało się, że jego wybranka jest narzeczoną Shirosama. Kei nigdy żadnemu mężczyźnie nie odebrał jego kobiety. Tym bardziej nie mógł tego zrobić własnemu ojcu. No, ale gdyby to Shirosama jej nie chciał, gdyby odwołał zaręczyny….
Właśnie dlatego Kei nie mógł opuścić wyspy, dlatego nie mógł zapomnieć, właśnie z tego powodu musiał powiedzieć ojcu, co zaszło między nim a Rei w Tokio. Albo on mu to powie, albo zrobi to sama.
– To nieprawda! -krzyknęła pobladła jak płótno Rei. – Między nami wszystko skończone. Ja wychodzę za mąż za twego ojca!
– To za niego nie wychodź!
A więc nareszcie to powiedział. Głośno wypowiedział myśl, która prześladowała go od chwili, gdy zdał sobie sprawę, po co przyjechała na wyspę. Wprawdzie obiecał sobie, że nigdy tych słów nie wypowie, ale już wtedy wiedział, że nie dotrzyma słowa, że kiedyś nie wytrzyma i wyłoży wszystko, co mu leży na sercu. Przez dwa dni starał się nie myśleć o brunetce, nawet trzymał się od niej z daleka. Narzucił sobie ostry reżim. Codziennie biegał, pływał, podnosił ciężary. Ciało miał obolałe od wysiłku, lecz myśli nie przestały krążyć wokół Rei. W nocy było jeszcze gorzej. Nawet jeśli udało mu się zasnąć, we śnie nawiedzały go wspomnienia. Budził się mokry od potu, potwornie podniecony…
To właśnie jednej z tych nocy zrozumiał, czemu tak bardzo mu zależy, żeby ojciec się o wszystkim dowiedział. Nie chodziło wcale o prawdę ani o zwodzenie własnego ojca. Prawda miała być tylko drogą wiodącą do celu, jedyną szansą na odzyskanie Rei. Jeżeli Shirosama dowie się prawdy, na pewno zerwie zaręczyny i Rei znów będzie wolna. Kei będzie ją mógł wziąć dla siebie! Bał się, że oszaleje, jeżeli jej nie odzyska.
– Nie wychodź za mąż za mojego ojca – powtórzył. – Nie możesz tego zrobić, skoro czujesz do mnie…
– Nic do ciebie nie czuję! – wpadła mu w słowo.
– Kłamiesz – powtórzył i lekceważąco machnął ręką. – Przecież widzę. Ty też nie możesz ode mnie oderwać oczu i aż ci się ręce trzęsą, kiedy jestem blisko.
– Ty zuchwały zarozumialcze!
– Może i jestem zarozumiały – obojętnie wzruszył ramionami – ale ja przynajmniej nie kłamię.
Podszedł do Rei, nie spuszczając z niej oka. Widział jak jej pociemniały oczy, zauważył, że zaczęła szybko oddychać. Nawet rozchyliła usta, jakby czekała na pocałunek.
– No widzisz? – spytał, wiedząc, że doskonale zrozumiała, o co mu chodzi. – Nie udawaj. Lepiej się zastanów, co będzie, kiedy tata się o wszystkim dowie.
– Dlaczego musi się dowiedzieć? – Rei nadal nie dawała za wygraną.
Opanowała się. Znowu była spokojna. Tyle że w jej głosie zabrzmiał jakiś dziwaczny ton. Kei nie miał pojęcia, co o tym myśleć. Nawet nie bardzo wiedział, co powinien czuć. Jego emocje pędziły z jednego skraju w drugi, od piekielnego gniewu do słodkiej czułości i z powrotem. Ta dziwna sytuacja zaczynała mu grozić obłędem. Jedyne, czego naprawdę chciał w tej chwili, to chwycić Rei w ramiona i bez pamięci ją całować. Niestety wiedział, że na pocałunku by się nie skończyło. Dlatego nie mógł się nawet zbliżyć do niej. Nie mógł jej dotknąć, dopóki była związana z jego własnym ojcem. A ona, z niezrozumiałych dla Kei przyczyn, nie chciała nawet pomyśleć o zerwaniu tych nieszczęsnych zaręczyn.
– Jak możesz mnie w ogóle o to pytać?
– Przecież mogę udawać… – Tym razem ona wzruszyła ramionami.
– O, tak, na pewno to potrafisz – skrzywił się. – Ale jeśli chcesz, żeby to było wiarygodne, to musisz się bardziej postarać. W każdym razie mnie nie oszukałaś.
Zamilkła. Po raz pierwszy, odkąd zjawił się w tym pokoju, przestała się kłócić. Ale była blada jak płótno i patrzyła na niego szeroko otwartymi, przerażonymi oczami.
– A więc jest jeszcze coś – domyślił się wreszcie. – Jest coś, o czym nie mam pojęcia. Do licha ciężkiego, powiedz mi, o co chodzi!
Jakby otrzeźwiała: Spuściła wzrok i zaczęła się uważnie przyglądać dywanowi, na którym stała.
– Nie wiem, o czym ty mówisz – skłamała.
– Boże! Ty znowu zaczynasz? Przecież ci powiedziałem, że nie umiesz udawać. Wyduś to wreszcie z siebie. Powiedz, dlaczego się uparłaś, żeby zostać żoną mojego ojca!

***

Nie zapomniałam o was 🙂 Po prostu jestem na urlopie 😛

Reklamy

5 thoughts on “Żona mojego ojca. VIII

      1. Oczywiście, że się podoba 🙂 A pytanie o kurs wynika z tego, że tak wszystko realnie opisujesz: otoczenie, ludzi i ich emocje. Z chęcią czytam Twoje opowiadania, bo naprawdę są interesujące, a ich fabuła zawsze wciąga 🙂 Może kiedyś i ja będę pisać na takim wysokim poziomie… ;P kto wie 😀 Oczywiście pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na rozdział 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s