Tysiąc łez. VI

Przez chwilę Mamoru sądził, że się przesłyszał.
– Co powiedziałaś? – zapytał, wpatrując się z niedowierzaniem w blondynkę.
Przełknęła nerwowo.
– Masz… masz syna. A raczej, oboje mamy syna. Ma na imię…
– Milcz! – warknął z furią, zaciskając pięści. Przez chwilę chciał podbiec do Usagi i potrząsnąć nią, ale się pohamował. – Dostaniesz swój przeklęty rozwód… Ostatecznie przecież na niego zarobiłaś. Wprawdzie ten dzisiejszy seks trwał śmiesznie krótko, jednak mam nadzieję, że spełni swoją funkcję katharsis i pozwoli mi uwolnić się od obsesji na twoim punkcie. Tylko oszczędź mi już swoich cholernych kłamstw!
Potrząsnęła głową, starając się zignorować te zniewagi i skupić się na najważniejszym.
– Ależ przysięgam, że nie kłamię.
– Przysięgasz! – powtórzył szyderczo. W jego oczach błysnął mroczny płomień. – Jak śmiesz mówić coś takiego po tym, gdy kłamałaś przez większość naszego małżeństwa? – Urwał nagle, jakby dopiero teraz dotarł do niego prawdziwy sens jej słów. – Mówisz, że urodziłaś dziecko?
– Tak.
– Ale przecież to niemożliwe – powiedział głosem zduszonym od hamowanej wściekłości. – Jesteś bezpłodna i nie możesz mieć dzieci. Widziałem na własne oczy pisemną diagnozę lekarza. Czyżbyś o tym zapomniała?
– Oczywiście, że nie zapomniałam…
– Więc, do diabła, jakim cudem mogę być ojcem twojego dziecka?! – ryknął.
Odetchnęła głęboko.
– Możemy porozmawiać o tym spokojnie?
– Spokojnie? – rzekł lodowatym tonem. – Chyba zwariowałaś! Częstujesz mnie kłamstwem…
– To nie kłamstwo! – powtórzyła desperacko. – Dlaczego miałabym zmyślić coś takiego?
– Widzę całkiem dobry powód – odparł cierpko. – Zatęskniłaś za luksusami, toteż aby uszczknąć spory kęs mojego majątku postanowiłaś mnie okantować…
– Okantować? – powtórzyła ze zgrozą. – Więc uważasz mnie za… za oszustkę i naciągaczkę?
Wzruszył ramionami.
– Dowiodłaś tego już wcześniej, wmawiając mi, że staramy się o dziecko, chociaż przez cały czas dobrze wiedziałaś, że to niemożliwe. Nie uważasz tego za oszustwo, skarbie?
Chyba jeszcze nigdy czułego słowa nie wymówiono z taką miażdżącą pogardą.
Usagi aż się wzdrygnęła.
– Nigdy nie zamierzałam cię oszukać – wyszeptała. – Po prostu bałam się, jak zareagujesz na taką wiadomość. Ale w końcu powiedziałabym ci o tym.
– O czym dokładnie zamierzałaś mi powiedzieć? – zapytał nieoczekiwanie słodkim tonem.
– O tym, że… że nie mogę mieć dziecka.
– A jednak teraz wmawiasz mi, że lekarz się pomylił?
– Tak. Moja położna zapewniła mnie, że czasem tak bywa.
– I kiedy to wydarzył się ów cud? – rzucił sarkastycznie. – W jakim wieku jest ten chłopiec?
Usagi zapragnęła przestać błagać męża, żeby uznał swego syna, i zapewnić go, że ma w sobie dość miłości za nich oboje. Wiedziała jednak, że musi to zrobić dla dobra Ichiro. Kiedy chłopiec dorośnie i pewnego dnia zapyta, kto jest jego ojcem, będzie mogła zgodnie z prawdą oznajmić, że powiedziała o nim Mamoru. Reakcja męża nie zależała już od niej, ale przynajmniej będzie miała czyste sumienie.
– Ma dziesięć miesięcy – odrzekła i zobaczyła, że porachował szybko w myślach. Było to dla niej zniewagą, ale jej uczucia się teraz nie liczą.
– A kiedy według ciebie zaszłaś w ciążę?
– To musiało się zdarzyć, gdy… gdy byliśmy ze sobą ostatni raz. Pamiętasz?
Uśmiechnął się posępnie.
– Obawiam się, że nigdy tego nie zapomnę – wyznał z goryczą.
Nie sypiali wtedy ze sobą już od wielu tygodni. Ich związek stopniowo się rozpadał i stawali się dla siebie nawzajem coraz bardziej obcy. A oszustwa Usagi i fakt, że nie mogła mieć dziecka, sprawiły, iż zaczął wątpić, czy cokolwiek z tego, co o niej wie, jest prawdą.
– A więc gdy się poznaliśmy, naprawdę byłaś dziewicą? – zapytał chłodno pewnego ranka przy śniadaniu. – Czy może to także zmyśliłaś?
Pamiętał, że jej wzrok przygasł, a jemu sprawiło to satysfakcję.
– Jakie to ma znaczenie? – odrzekła przygnębiona. – Skoro tak nisko mnie oceniasz, nie ma sensu ciągnąć dalej naszego związku, prawda?
Zalała go wtedy fala ulgi na myśl, że nie będzie już więcej musiał jej oglądać. Jednakże w rzeczywistości zniósł rozstanie ciężej, niż się spodziewał. Brakowało mu widoku jej jasnych włosów i promiennego uśmiechu, niebieskich oczu, a także bliskości jej ciała. W końcu jednak przekonał samego siebie, że to są zewnętrzne cechy, które z łatwością znajdzie u innych kobiet – i że w istocie nie znał prawdziwej Usagi. Stracił do niej zaufanie, a dla mężczyzny zaufanie jest wszystkim. Teraz uderzyła go dziwaczność sytuacji, w jakiej się znalazł. Usagi stała na drugim końcu wielkiego salonu w luksusowym hotelowym apartamencie. Miała szeroko rozwarte oczy, potargane włosy, a twarz wciąż jeszcze zarumienioną po niedawnym seksie. Zastanawiał się chłodno, jak ma zareagować na jej zaskakujące oświadczenie, że został ojcem. Nalał sobie jeszcze jedną szklankę wody mineralnej i wypił do dna. Wprawdzie wolałby wychylić kieliszek szampana, ale potrzebował teraz trzeźwego i jasnego umysłu, nieotępionego alkoholem. Spojrzał na Usagi groźnie swymi granatowymi oczami.
– Rzecz w tym, czy ci uwierzę, czy też uznam, że znowu mnie kołujesz, aby wyciągnąć ode mnie tyle pieniędzy, ile zdołasz – rzekł w zadumie.
Powściągnęła instynktowny grymas bólu.
– Naprawdę sądzisz, że posunęłabym się do takiej podłości? Wolałabym raczej szorować podłogi, by zarobić na kromkę suchego chleba.
– Więc dlaczego tego nie robisz? – rzucił wyzywająco.
Te słowa przepełniły czarę goryczy. Usagi poczuła, jakby coś w niej pękło. W jednej chwili rozwiało się jej postanowienie, by bez względu na okoliczności zachować spokój. Zmartwienia i trudy minionych miesięcy, niełatwa decyzja powiadomienia Mamoru oraz jej własna słabość, przez którą poszła z nim do łóżka -wszystko to skumulowało się teraz w gwałtownym wybuchu gniewu, lęku i oburzenia.
– Ponieważ muszę opiekować się synkiem, a to bardzo trudne! – wykrzyknęła.- Płacę za żłobek więcej, niż jestem w stanie zarobić! Ale co ty możesz o tym wiedzieć, skoro jesteś otoczony luksusem. Jednak choć pieniądze być może ułatwiły ci życie, to zarazem je zubożyły. Bowiem ilekroć poznajesz kogoś nowego, wznosisz wokół siebie mur, myśląc: „Czy tej osobie zależy na mnie, czy jedynie na moich milionach?”.
– Dość tego! – warknął. – Akurat ty jesteś ostatnią osobą mogącą prawić mi kazania na temat moralności. – Przyjrzał się ostentacyjnie jej pogniecionej sukience.- Jeżeli poszłaś ze mną do łóżka w nadziei, że to wzmocni twoją pozycję przetargową, w takim razie radziłbym ci na przyszłość zmienić strategię. Twoja wartość znacznie wzrośnie, jeśli przystaniesz na seks dopiero wtedy, gdy już uzgodnisz cenę.
Tego było już za wiele. Ogarnięta ślepą furią, frustracją i poczuciem winy podbiegła do Mamoru i zaczęła okładać pięściami jego twardą jak skała pierś. Jednak on tylko się roześmiał, unieruchomił jej ręce żelaznym chwytem i skrzywił się pogardliwie.
– Sądziłaś, że się ciebie przestraszę? – zakpił.
Nagle poczuł gwałtowny przypływ piekielnej żądzy, która domagała się natychmiastowego zaspokojenia, i zapragnął ponownie posiąść Usagi. Lecz seks bez zobowiązań to jedno – natomiast czymś całkiem innym byłoby przespanie się z nią po tym, co mu przed chwilą powiedziała. Puścił ją z odrazą, jakby była zadżumiona, przeszedł na drugi koniec pokoju i odwrócił się do niej plecami, by z wyrazu twarzy nie odczytała jego myśli. Wyjrzał przez okno na ciemną rzekę i odbijające się w jej lekko sfalowanej powierzchni oślepiające światła wieżowców. Logika podpowiadała mu, że ona kłamie – i że jeśli będzie nadal obstawała przy tym zwariowanym twierdzeniu, powinien przekazać tę sprawę swoim prawnikom. Zdarza się, że kobiety wysuwają wobec bogatych mężczyzn fałszywe roszczenia o uznanie ojcostwa – lecz na szczęście w dzisiejszych czasach istnieją niezawodne sposoby ustalenia prawdy. Zatem, powinien wyprosić Usagi z apartamentu i więcej już się z nią nie spotykać. Jednak z niejasnego powodu instynkt powstrzymywał go przed pójściem za głosem rozsądku. Może dlatego, że seks z okazał się równie porywający jak zawsze i obudził w nim pragnienie, które tylko ona jedna potrafi zaspokoić.
Być może, rozsądniej będzie nacieszyć się jeszcze trochę jej wspaniałym ciałem, zanim rozstanie się z nią na zawsze. Poza tym, zyskawszy nowe dowody dwulicowości i obłudy żony, łatwiej przyjdzie mu wyzwolić się spod jej magicznego zmysłowego czaru.
Odwrócił się do Usagi i ujrzał, że nerwowo przygryza dolną wargę.
– Gdzie mieszkasz? – zapytał.
– Na niewielkim osiedlu. To mniej więcej godzina drogi od centrum Tokio.
– A gdzie zaparkowałaś samochód?
Uświadomiła sobie gorzko, że oboje żyją na zupełnie odmiennych planetach.
Ta Mamoru nosi nazwę Bogactwo. Domyślał się, że brak jej pieniędzy, lecz nie potrafił pojąć rzeczywistych konsekwencji tego faktu. Dla niego kłopoty finansowe oznaczały co najwyżej konieczność zmiany samochodu na tańszy, ale nie przychodziło mu do głowy, że jej nie stać na OC i benzynę, nie mówiąc już o kosztach kursu prawa jazdy.
– Ciągle jeszcze nie nauczyłam się prowadzić. Przyjechałam pociągiem – wyjaśniła. Nagle zapragnęła natychmiast stąd wyjść i znaleźć się z dala od pogardliwej miny męża oraz wspomnień tego, co przed chwilą między nimi zaszło. Ostentacyjnie zerknęła na zegarek. – I prawdę mówiąc, muszę już wracać.
– Dobrze, sprowadzę samochód – oświadczył, wyjmując komórkę.
– Dziękuję, ale to niepotrzebne. Poradzę sobie.
– Może ty lubisz korzystać z publicznych środków transportu, lecz zapewniam cię, że ja nie.
Spojrzała na niego skonsternowana.
– Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli.
– To, że pojadę z tobą.
Na twarzy Usagi odbił się niepokój.
– Jak to? Ale sądziłam, że… że mi nie uwierzyłeś.
– I nadal nie wierzę. – Zacisnął usta i wybrał numer. Rzucił szybko kilka słów, a potem zmierzył Usagi beznamiętnym wzrokiem. – Ale zaoszczędzę mnóstwo czasu i zbędnych prawnych formalności, jeśli osobiście zobaczę dziecko.
– Myślisz, że wystarczy ci rzucić na nie okiem, by rozstrzygnąć kwestię ojcostwa?
– Naturalnie. Myślisz, że nie poznam własnego syna?-zapytał szorstko, pewien że zdemaskuje jej blef.
Przełknęła nerwowo.
– Chłopczyk będzie już spał.
– Tym lepiej, ponieważ nie zamierzam go niepokoić. – Usłyszał dobiegający z komórki cichy sygnał. – Włóż buty i miejmy to już za sobą – rzekł, obejmując ją pogardliwym spojrzeniem.

Reklamy

5 thoughts on “Tysiąc łez. VI

  1. wiem że Usa musi utrzymać siebie i dziecko ale mimo wszystko po takim zachowaniu i traktowaniu jej przez Mamoru to wysłała bym go do diabła i mimo wszystko pokazała bym mu że bez jego forsy też sobie sama poradzi 🙂

  2. Jak dla mnie Mamoru to wciąż nieufny drań, który nie potrafi ani słuchać ani rozmawiać. Coraz bardziej się utwierdzam w tym, że Usagi tutaj nie zawiniła – bezpłodność? Wiadomo, ze nie wszystkie diagnozy są 100%. Nie powiedziała mu, że była dziewicą? Młoda, nieśmiała, zakochana – to logiczne i normalne, ze nie powiedziała… Ech…
    Najgorsze jest to, że nie ma nić na blogach co by poprawiło mi teraz humor po twoim rozdziale…. =.=

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s