Sekret. I

Minako weszła do sali konferencyjnej i od razu zorientowała się, że Saitou ją wyprzedził. Wydawało się, że wyczuł jej obecność – odwrócił głowę i po raz pierwszy od niemalże czterech lat napotkała spojrzenie tych szarych oczu. Uprzejmie przeprosił jednego z członków zarządu i ruszył ku niej. Z każdym jego krokiem czuła, że jej gardło zaciska się coraz mocniej, aż prawie nie mogła oddychać. Obawiała się tego od miesięcy, od chwili, gdy usłyszała, że Saitou Sekine, ojciec jej córeczki Mami, jest najważniejszym sponsorem wystawy, którą pomagała urządzać głównemu kuratorowi. Stanął teraz przed nią, przesłaniając jej widok na salę.
– Dzień dobry, Minako.
Próbowała ukryć zdenerwowanie, mimo to jej głos brzmiał chrapliwie.
– Dzień dobry.
Srebrne oczy obserwowały ją leniwie: spoczęły na jasnych włosach, przesunęły wieczorowej aksamitnej sukni, zanim znowu powędrowały ku błękitnym oczom.
– Dobrze się urządziłaś – stwierdził tonem sugerującym, że nie spodziewał się tego. – Asystentka kuratora, jak słyszałem. Niezłe osiągnięcie dla małej złodziejki, ale możliwe, że zamydliłaś wszystkim oczy, tak jak mnie.
Wykrzywił usta z pogardą.
– Przepraszam, Sekine- san. – Aika, jedna z pracownic muzeum, zbliżyła się z niepewnym uśmiechem na ustach. – Przykro mi, że przeszkadzam, ale czy mogłabym zamienić słówko z Minako- san?
Saitou rzucił jej uśmiech, który nie znajdował odbicia w jego oczach.
– Oczywiście – odparł i odsunął się. – Skończyłem już z nią.
Złotowłosa patrzyła, jak odchodzi. Czuła się, jakby ktoś kopnął ją w brzuch ciężkim butem.
– O co chodzi? – spytała Aika, marszcząc z zaskoczeniem czoło.
Minako z trudem przybrała obojętny wyraz twarzy.
– Wiesz, jacy są ci japońscy miliarderzy. Sztukę arogancji doprowadzili do perfekcji.
– No cóż, uważaj na niego – ostrzegła ją Aika. – Właśnie miałam telefon od Kana, żony Fumio. Trafił do szpitala z podejrzeniem o zawał.
– Och, nie!
– Nic mu nie będzie. Ale oczekuje, że zadbasz, by Sekine- san był zadowolony z tej wystawy, bo wszystko wskazuje, że on sam będzie wyłączony z gry przez kilka tygodni.
– Kilka tygodni? – Minako przełknęła ślinę.
Aika skinęła głową z powagą.
– Lekarze sugerują, że za dzień lub dwa powinien poddać się zabiegowi angioplastyki.
Prawdopodobnie sam do ciebie zadzwoni i poinformuje, co powinnaś zrobić, ale tymczasem musisz wziąć sprawy w swoje ręce.
– Ja? – pisnęła Minako.
– Oczywiście, że ty. Wiesz najwięcej o tych posążkach. Poza tym to ty wpadłaś na pomysł, żeby zestawić dzieła współczesne i starożytne. To jest okazja, na którą czekałaś. Zwykle młodszy kustosz latami czyha na taką szansę. Możesz pokazać wszystkim, jaki masz talent do urządzania wystaw.
Słuchająca z niedowierzaniem Minako poczuła ucisk w piersi.
– Nie sądzę, bym poradziła sobie sama. To Fumio- san był zawsze siłą napędową. Kontaktował się ze sponsorami. Ja nie miałam nic wspólnego z takimi sprawami.
– Bzdura. Poradzisz sobie doskonale. Nigdy się nie doceniałaś.
– Dziękuję ci za zaufanie, ale czy o czymś nie zapomniałaś? Jestem samotną matką. Nie mogę poświęcać pracy tyle godzin co Fumio.
– Większość roboty już za wami. Ale musisz wygłosić dziś mowę powitalną. Ważne, byś wywarła wrażenie na sponsorach, inaczej z wystawy nici.
– Nie znoszę przemawiać publicznie… – przygryzła wargę. – A jeśli będę miała pustkę w głowie albo zacznę się jąkać? Zawsze to robię, gdy się denerwuję.
– Wszystko będzie w porządku. Zanim zaczniesz przemawiać, wypij coś mocniejszego dla uspokojenia nerwów. Ale pamiętaj, że masz być wyjątkowo miła dla Sekine- san. Jest głównym sponsorem jako dyrektor Fundacji. Bez jego funduszy i eksponatów wypożyczonych z jego rodzinnej kolekcji ta wystawa nie mogłaby powstać.
– Wszystko będzie dobrze, Aika – zapewniła Minako. Pewnym tonem maskowała uczuciowy zamęt. – Potrafię radzić sobie z mężczyznami jego typu.
– To dobrze. Masz jakieś dziesięć minut do rozpoczęcia. Może pójdziesz do swojego gabinetu, żeby zebrać myśli?
Chwilę później Minako otworzyła drzwi od swojego pokoju. Wytrzeszczyła ze zdumienia oczy, gdy spostrzegła młodszą siostrę, która właśnie przygotowywała sobie na podłodze legowisko z wytartego płaszcza.
– Co ty wyprawiasz? – spytała, zamykając głośno drzwi. Kaori odwróciła się i rzuciła jej bezmyślny uśmieszek.
– Cześć, Mimi – odpowiedziała. – Zrobiłam sobie mały odpoczynek pomiędzy jedną a drugą pracą.
Minako zacisnęła zęby i zmarszczyła z irytacją brwi.
– Mówiłam ci, żebyś nigdy nie przychodziła tutaj w takim stanie.
– Nie jestem pijana. – Wydęła usta, chwiejąc się na nogach. – Trochę zrelaksowana, to wszystko.
– Skąd to tym razem wytrzasnęłaś?
– Niby co? – Siostra bezskutecznie próbowała skupić spojrzenie na Minako. – Mimi, wiesz, że jesteś zarozumiałą purytanką? Powinnaś trochę pożyć. Pobawić się od czasu do czasu.
Ogarnięta rozpaczą Minako miała wrażenie, że zimne, twarde szpony wbijają się w jej brzuch, gdy patrzyła, jak siostra chwiejnym krokiem zmierza w kierunku najbliższego krzesła. Głowa kiwała się jej na boki, kiedy w końcu na nie opadła.
– Po co tu przyszłaś?
Kaori spojrzała na nią przekrwionymi oczami.
– Przyszłam poprosić cię o pożyczkę, ale nie martw się, sama rozwiązałam już ten problem.
– O czym ty mówisz?
Po ciele Minako przebiegł dreszcz lęku, niczym długie, cienkie nogi pająka. Kaori obrzuciła ją zadowolonym spojrzeniem.
– Parę minut temu wpadłam na jakiegoś bogatego gogusia przed toaletami na dole -powiedziała. – Zaproponowałam mu szybki numerek, ale nie skorzystał. Był taki arogancki, że postanowiłam dać mu nauczkę. Wyciągnęłam portfel z kieszeni jego marynarki, kiedy przechodziłam obok.
– Masz go jeszcze?
– Niby co? – Głowa Kaori znowu zachwiała się na boki.
– Jego portfel. Masz go jeszcze, czy wyrzuciłaś, jak tylko wyjęłaś pieniądze?
Kaori wcisnęła palce w tylną kieszeń dżinsów w lamparcie cętki i rzuciła portfel siostrze.
– Zamierzałam dać go mojemu kumplowi, na urodziny. Wygląda na bardzo drogi.
Minako złapała portfel, wbijając palce w miękką skórę. Przez chwilę przyglądała mu się, zanim go otworzyła. Wytrzeszczyła oczy z przerażenia, kiedy zauważyła zdjęcie właściciela.
– O nie! – jęknęła, a serce zaczęło walić jej w piersi.
Kaori uniosła głowę, zamroczona.
– O co chodzi? Znasz go czy co?
Minako zamknęła na chwilę oczy. Musiała to sobie wyobrazić. Otworzyła oczy i znowu spojrzała na zdjęcie, czuła ucisk w żołądku, ledwie była w stanie oddychać. To był on. Zamknęła portfel i drżącymi palcami wsunęła go do swej wieczorowej torebki.
– Jak dostałaś się do środka? – spytała.
– Powiedziałam facetowi przy wejściu, że jestem twoją siostrą.
Minako stłumiła jęk. Tlenione włosy Kaori były zmierzwione z tyłu, a dżinsy, w które się wcisnęła, były niemal tak samo nieprzyzwoite, jak jej głęboko wycięty sweter.
– Słuchaj – odezwała się, spoglądając w popłochu na zegarek. – Za trzy minuty muszę wygłosić przemówienie.
– W porządku. Utnę sobie krótką drzemkę, a potem się wyniosę.
– Nie! – Minako poderwała ją na nogi. – Nie ma mowy, żebyś tu spała. Może mnie bardzo długo nie być, a jeśli ktoś cię znajdzie…
– Rozumiem – odpowiedziała jej siostra, wykrzywiając się. – Wstydzisz się mnie. Nie jestem wystarczająco elegancka dla twoich intelektualistów.
– To nieprawda… Po prostu dzisiejszy wieczór jest dla mnie bardzo ważny. – Próbowała nie patrzeć na zegar ścienny, który wydawał się gwałtownie przyspieszać.
– Daj spokój, Mimi – Przymilała się Kaori. – Zdrzemnę się tylko parę godzin i zniknę. O jedenastej mam następnego klienta.
Minako zemdliło na myśl, że jej siostra sypia z każdym, kto jej zapłaci.
– Jak możesz to robić? Spójrz na siebie. Jesteś chuda jak patyk i taka blada.
– Za parę dni dojdę do siebie… Chciałam wziąć tylko ten jeden raz, zanim całkiem odstawię dragi.
Tylko jeden raz. Jak często słyszała tę pustą obietnicę?
– A gdybyś znowu poszła na odwyk?
Kaori wykrzywiła się paskudnie.
– To obrzydliwe miejsce. Nie poszłabym tam znowu, nawet gdybyś mi zapłaciła.
– Płacą ci, żebyś chodziła w mnóstwo obrzydliwych miejsc i robiła ohydne rzeczy z bez wątpienia obrzydliwymi facetami – wypaliła Minako z irytacją.
– Po prostu jesteś zazdrosna, bo nie uprawiałaś seksu od prawie czterech lat.
– Cóż, zobacz, w jakie kłopoty wpędziłam się, gdy to robiłam – odparowała Minako. -W Alpach otwarto prywatną klinikę, która podobno ma dobre rezultaty. Jest okropnie droga, ale czy zgodzisz się tam pojechać, jeśli uda mi się zgromadzić konieczną sumę?
Siostra wzruszyła obojętnie ramionami i osunęła się na podłogę.
– Może tak… A może nie.
– Proszę, pomyśl chociaż o tym, dobrze? – poprosiła Minako. – Nie chcę, by Mami- chan dorastała, nie znając cioci. Jesteś wszystkim, co mamy. Mama byłaby załamana, widząc cię w tym stanie, szczególnie po tym, co stało się z tatą.
Siostra złożyła głowę na poduszce na podłodze.
– Dobra, pomyślę o tym.
Znów nie dotrzymasz słowa, miała ochotę odpowiedzieć Minako. Cicho otworzyła dolną szufladę kartoteki i wyjęła dziecinny kocyk, który trzymała dla Mami, kiedy ta czasem przychodziła z nią do pracy. Nakryła nim wychudzone ciało siostry, podwijając brzegi, by się nie zsunął. Kaori mruknęła coś cicho i ułożyła się wygodniej. Na widok jej zapadniętych policzków i matowych włosów lęk ścisnął i tak obolały żołądek Minako. Kiedy już była pewna, że Kaori usnęła, wyjęła portfel z torebki. Znowu spojrzała na fotografię i odczuła wstrząs, wywołany napływem wspomnień, obudzonych widokiem aż nazbyt przystojnej twarzy Saitou. Zamknęła portfel i zdławiła westchnienie. Z samego rana odeśle mu portfel anonimowo do hotelu.

***

Mój pomysł;l na szybko… podoba się wam?

Reklamy

7 thoughts on “Sekret. I

  1. Yup 😛 Tylko ja bym zrobiła zamiast Kaori siostrę bliźniaczkę, Usagi 😉 Wyszłaby Usa- uzależniona, niskiej klasy prostytutka 😉

    Patologia to bardzo przykry temat, ale prawdziwy i taki, który daje Polę do popisu, komuś kto umie pisać 🙂

    A problemy układu krążenia Fumio oczywiście nie uszły mojej uwadze 😉

      1. Myślę, ze nie tylko Ty 😉 To ze mną coś nie teges 🙂 Ale prawdę mówiąc nie ma, że nie dam sobie rady kogoś wyobrazić w jakiejś roli 🙂 Czasami mi nie pasuje, ale wyobrażać sobie wyobrażam 🙂

  2. Witaj:-) Cieszę się że tu trafiłam. Piszesz świetne i ciekawe opowiadania. Przeczytałam wszystkie a niektóre nawet kilkakrotnie i niecierpliwie czekam na kolejne rozdziały 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s