Sekret. III

Drzwi rozsunęły się cicho; Saitou pociągnął za sobą Minako. Skorzystał z karty magnetycznej, aby otworzyć drzwi, tak by mogła wejść przed nim do wnętrza. Obserwowała, jak unosi dłoń i rozluźnia krawat. Był to tak typowo męski ruch, że poczuła ucisk w żołądku, mimo tego wszystkiego, co wydarzyło się dzisiejszego wieczoru.
– Zastanawiam się, na co tym razem polujesz? – spytał. Zrzucił z siebie marynarkę i cisnął ją na jedną z wygodnych kanap.
Wściekłość i zażenowanie sprawiły, że jej twarz oblała się purpurą. Zaśmiał się kpiąco.
– Niczego nie chcę, a już z pewnością nie od ciebie.
– Każdą kobietę można kupić – powiedział z arogancją. – Cała sztuka w tym, żeby mężczyzna odgadł cenę za pierwszym razem. Cztery lata temu polowałaś na męża miliardera i prawie dopięłaś swego.
Jego skórzany pasek zwinął się niczym wąż na dywanie, a lodowate palce strachu przesunęły się po karku Minako.
– Ale muszę przyznać, że tym razem ciekawi mnie, jakie są twoje motywy – powiedział z zastanowieniem. – Zaproponowałaś, abyśmy spotkali się na drinka, ale potem udawałaś, że tego nie chcesz. Później nie mogłaś się powstrzymać od dotykania i całowania mnie, a jednak zaprzeczasz, że nadal czujesz do mnie pociąg. Bawisz się ze mną w kotka i myszkę?
– Nie, oczywiście, że nie!
– Chcesz mi przypomnieć, co odrzuciłem? – Uniósł jej brodę, nie mogła uniknąć jego przenikliwego spojrzenia; przesuwał kciukiem tak blisko jej ust, że czuła mrowienie na wargach. – Zastanawiam się, czy proponujesz powtórkę z rozrywki?
– Nie… – To słowo zabrzmiało zbyt słabo, aby jej uwierzył.
Łączyło ich pożądanie, ale gdyby się z nim kochała, musiałby zobaczyć bliznę po cesarskim cięciu. Oskarżał ją, że wymyśliła ciążę, aby uniknąć kłopotów. Co by powiedział, gdyby przekonał się, że wcale nie kłamała? Była pewna, że gdyby dowiedział się, że urodziła jego dziecko, musiałaby na zawsze pożegnać się z córeczką. Nie miała co do tego wątpliwości. Problemy jej siostry w połączeniu z tym, o co ją oskarżył cztery lata temu, sprawiłyby, że jej wniosek o wyłączną opiekę nad dzieckiem zostałby wyśmiany w każdym sądzie. Poza tym dobry prawnik kosztował mnóstwo pieniędzy, a ona i tak miała już dużo problemów finansowych. Musiała wysłać Kaori na odwyk. To była jedyna szansa, by siostra wyrwała się ze szponów nałogu.
– Zbladłaś – stwierdził, opuszczając rękę. – Zaszokowałem cię? Nie sądziłaś, że po tak długim czasie mogę cię nadal pragnąć?
Oblizała usta.
– Tak… Jestem trochę zaszokowana…
Oczy mu rozbłysły.
– Prawdę mówiąc, ja też. Kiedy cię zobaczyłem dziś wieczór, oczekiwałem, że poczuję tylko nienawiść, nie nagły przypływ pożądania, który wciąż pali mnie jak gorączka. Będę cię miał znowu. To chciałaś osiągnąć tą gierką w zachęcanie i odpychanie? Sprawić, bym chciał wrócić do tego, co zaczęliśmy cztery lata temu?
Rzuciła mu spojrzenie pełne buntu i pogardy.
– Tylko barbarzyńca chciałby zaspokoić pożądanie z kimś, kogo nienawidzi.
– Uważasz mnie za barbarzyńcę? – W srebrnych oczach pojawiło się wyzwanie. -Widzę, że muszę dopilnować, abyś cofnęła swoje słowa. To ty dobierałaś się do mnie w limuzynie, pamiętasz? Dałaś bardzo wyraźnie do zrozumienia, że chciałabyś kontynuować nasz związek.
Gniew zalał ją niczym żółć; czuła jego smak w ustach. Czuła też wstyd, palący wstyd, który zabarwił jej policzki na wspomnienie, jak dotknęła Saitou.
– Jeśli sądzisz, że możesz mnie zastraszyć, to się mylisz.
– Chyba nie wyraziłem się dość jasno – stwierdził miękko.
– Co masz na myśli?.
– Pragnę cię tak samo, jak ty mnie pragniesz. Będę w Tokio przez cały miesiąc. I chcę, żebyś przez ten czas była moją kochanką.
Cofnęła się zaszokowana.
– Nie!
Jasne brwi uniosły się władczo.
– Nie?
– Nie… Nie… – powtórzyła. – Nigdy.
Milczał przez chwilę; każdą mijającą sekundę odczuwała jak uderzenie młotka w skroń. Napięcie było wprost nieznośne.
– Spotkałem kogoś dzisiejszego wieczoru – rzucił. – Kogoś, kto bardzo przypominał mi ciebie.
Minako zerknęła szybko na torebkę, zanim zdołała zapanować nad tym odruchem.
– Wydaje mi się, że złodziejskie skłonności są dziedziczne w twojej rodzinie – ciągnął.
– Nie wiem, o czym mówisz.
– Gdy tu tak sobie gawędzimy, policja szuka już twojej siostry – poinformował. – Kiedy ją odnajdą, do mnie będzie należała decyzja, czy wniosę oskarżenie.
Patrzyła na niego bez słowa.
– Oczywiście, jeśli to zrobię, najprawdopodobniej stanie przed sądem, może nawet trafi do więzienia – ciągnął tym samym chłodnym i obojętnym tonem.
Minako wiedziała wszystko o więzieniach i narkotykach, które w nich krążyły. Śmierć jej ojca była okropna – śmierć, której dałoby się uniknąć, gdyby wcześniej otrzymał pomoc, jakiej potrzebował. Nie wolno dopuścić, by to samo stało się ze Kaori. Niezależnie od kosztów, nie pozwoli, aby siostra pogrążała się dalej. Kaori nigdy nie dojdzie do siebie, zwłaszcza po miesiącach spędzonych w więzieniu, ze stałym dostępem do heroiny.
– Więc widzisz, że wszystko zależy od ciebie – stwierdził z nieodgadnionym półuśmiechem. – Albo na cztery tygodnie zostaniesz moją kochanką, albo będziesz oglądać swoją siostrę tylko przez kraty. Nie wiadomo jak długo.
– Nie możesz tego ode mnie żądać. To po prostu niemoralne.
– Może dobro twojej siostry nie jest dla ciebie dostatecznym bodźcem – powiedział, obrzucając ją leniwym spojrzeniem. – Widzę, że masz więcej klasy niż ona, może więc będę musiał w stosunku do ciebie zastosować inną walutę.
Zacisnęła mocno zęby.
– W porządku, skończmy z tym. Powiedz, co zamierzasz zrobić, jeśli się nie zgodzę. Zniosę to. W końcu czegoś takiego można się spodziewać po człowieku tak pozbawionym zasad.
– Będziesz musiała nauczyć się panować nad swoim językiem – ostrzegł. – Nie pozwolę, żebyś do mnie tak mówiła.
Zacisnęła usta i rzuciła mu wściekłe spojrzenie.
– A czego oczekiwałeś, skoro traktujesz mnie jak… jak…?
– Jak dziwkę? – podsunął. – Czy tego słowa szukałaś?
– Nie jestem taka i nie zrobisz ze mnie dziwki.
– Nie zamierzam. Przeznaczyłem dla ciebie nieco inną rolę – stwierdził spokojnie. – Będziesz mi towarzyszyć podczas spotkań towarzyskich, które zaplanowałem na czas mojego
pobytu. Nie znam dobrze Tokio i byłbym ci wdzięczny za towarzystwo.
– A jeśli się nie zgodzę na ten niedorzeczny plan?
A więc tak, pomyślała, czując kolejny przypływ paniki. Na szali znajdzie się moja kariera i praca.
– Nie zamierzasz spytać mnie, co mam na myśli? – spytał, gdy nie zareagowała.
Znowu uśmiechnął się zagadkowo.
– Przypuszczam, że sama się już domyśliłaś.
Domyśliła się, ale zacisnęła mocno wargi i czekała, by mówił dalej.
– Jeśli nie zostaniesz moją kochanką, Fundacja natychmiast przestanie sponsorować wystawę, którą tak starannie zaplanowałaś razem ze swoim poważnie chorym kolegą. A kiedy wycofa się główny sponsor, to jak sądzisz, co zrobią pozostali, pomniejsi?
I znowu Minako wiedziała doskonale, jak się zachowają, ale nie zamierzała dać mu satysfakcji, i wypowiedzieć tego na głos.
– A jeśli chodzi o twoją pracę… – Przerwał, przez chwilę przyglądał się swojemu sygnetowi, następnie znowu skierował na nią wzrok. – Czy warto ją tracić z powodu dumy?
Zacisnęła pięści.
– Nie możesz tego zrobić. Nie pozwolę, żebyś tak ze mną igrał.
– Moim zdaniem, nie masz wyboru. Albo zgodzisz się zostać moją kochanką, albo poniesiesz konsekwencje. Cztery lata temu pozwoliłem, żeby uszło ci na sucho. Moja matka była dla ciebie tak łaskawa, że nie zgodziła się, abym oddał cię władzom, jak zamierzałem.
Jej oczy lśniły od powstrzymywanych łez. Nie będzie płakać.
– Nie ukradłam nic z galerii twojej matki.
Zignorował jej słowa i mówił dalej:
– Poszłaś ze mną do łóżka, aby wykraść bezcenne zabytki z kolekcji mojego zmarłego ojca, prawda? Oszukałaś mnie i do dziś się tego wstydzę. Dałem się nabrać jak ostatni idiota. Wziąłem cię za młodziutką, naiwną dwudziestodwuletnią studentkę, która niewiele w życiu widziała, ale byłem w błędzie. Pracownik akademika powiedział mi później, że kiedy się ze mną spotykałaś, w twoim pokoju bywało co najmniej dwóch mężczyzn.
Spojrzała na niego z oburzeniem.
– To bezczelne kłamstwo!
– Masz inne wytłumaczenie?
– Tak. Ci dwaj, o których mówisz, to byli zwykli rozrabiacze. Spotkałam ich na kilka dni przed wyjazdem. Byli źli, że nie chciałam wybrać się z nimi na całonocną imprezę. Zaczęli robić mi kawały, na przykład zostawiali ubrania w moim pokoju albo wykradali poduszkę.
– Nie wspominałaś mi wtedy o tym – wytknął, mrużąc oczy.
– Nie widziałam powodu. To była para dzieciaków, która miała za dużo forsy, a za mało rozumu. Nie chciałam niepotrzebnie wpędzać ich w kłopoty.
– Nie wierzę ci.
Jej oczy rozbłysły wściekłością.
– Nieważne, cokolwiek bym ci powiedziała i tak mi nie uwierzysz. Jesteś szalony. Po prostu szalony.
– Nie, zwyczajnie szukam sprawiedliwości.
– Dlaczego akurat teraz?
– Kiedy skontaktowano się ze mną w sprawie tej wystawy, bardzo mnie to zainteresowało. Wiedziałem, że mieszkasz w Tokio, ale kiedy okazało się, że nie tylko pracujesz w muzeum, lecz będziesz brała udział w przygotowaniach do wystawy, nie mogłem oprzeć się chęci przyjechania i zobaczenia, jak sobie radzisz.
Otworzyła szeroko oczy.
– Zaplanowałeś to?
Spojrzał na nią obojętnie.
– To była za dobra okazja, by z niej nie skorzystać. Muszę przyznać, że zaimponowałaś mi. Nie tylko skończyłaś studia, lecz zrobiłaś doktorat. Wielkie osiągnięcie dla kobiety w twoim wieku…
Rzuciła mu gniewne spojrzenie. Musiała ciężko pracować na ten tytuł. Ciąża była koszmarem, a po wykryciu u jej matki złośliwego nowotworu piersi, trudna sytuacja stała się nie do zniesienia. Rankami studiowała, ograniczała sen do minimum, aby ukończyć rozprawę doktorską, przez cały czas opiekowała się coraz bardziej chorą matką i robiła co w jej mocy, aby siostra nie pakowała się stale w kłopoty przez niefortunny dobór przyjaciół. Nadal winiła się za obecne problemy Kaori. Za bardzo była pochłonięta ciążą i doktoratem, by zrobić to, co należało.
– Możesz myśleć sobie, co chcesz, ale moje kwalifikacje są prawdziwe – odgryzła się.
– Dobrze je wykorzystałaś – zauważył. – Codziennie masz do czynienia z najcenniejszymi zabytkami na świecie. Powiedz, czy nie kusiło cię, by ukraść coś z muzeum i sprzedać na czarnym rynku?
– Nie raczę nawet odpowiedzieć na to pytanie.
– Dlaczego nie powiedziałaś, że twój ojciec miał konszachty z Yakuzą? – spytał po krótkiej, lecz starannie odmierzonej pauzie.
Czuła ciężar wstydu, ale zmusiła się, by spojrzeć w oczy Saitou.
– Mój ojciec zmarł parę lat temu. Nawet o nim nie myślę.
Jeśli zaskoczyło go to chłodne, beznamiętne stwierdzenie, nie okazał tego.
– Fatalnie by było, gdybym został zmuszony opowiedzieć twoim pracodawcom o tym małym grzeszku sprzed czterech lat.
Wiedziała, że mógłby to zrobić.
– Jesteś wszystkim, czego nienawidzę w ludziach – wycedziła przez zaciśnięte zęby. – Nie ma człowieka, którego bym bardziej nienawidziła.
– Dzięki temu nasz związek będzie bardziej podniecający, nie sądzisz?
– Będzie odrażający – odparowała.
– Dopilnuję, żebyś otrzymała odpowiednią rekompensatę – zapewnił i sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki po książeczkę czekową. – Będziesz potrzebowała wielu pięknych strojów i nie oczekuję, że sama za nie zapłacisz.
Z pogłębiającą się rozpaczą patrzyła, jak składa na czeku charakterystyczny podpis.
– To czek in blanco.
– Sama możesz podać swoja cenę. Chętnie zapłacę, ile zażądasz. Ty wiesz, że mogę sobie na to pozwolić.
Minako miała ochotę wymienić szokująco wysoką sumę, ale duma jej na to nie pozwalała. Użył w swojej propozycji łagodniejszego terminu „kochanka”, ale dobrze wiedziała, czego oczekiwał w zamian. Nasunął się jej obraz siostry biorącej od obcych pieniądze, by zaspokoić swój nałóg. Noc po nocy sprzedawała swoje ciało, a teraz Minako miała okazję, by położyć temu kres na zawsze. Nie zrobi tego, nie mogła tego znowu zrobić.
– Skoro tak trudno ci podjąć decyzję co do wysokości sumy, pozwolę ci samej ją wpisać – powiedział i zanim zdołała go powstrzymać, wyjął z jej drżących palców torebkę i otworzył ją.
– Ja… zamierzałam ci to zwrócić – powiedziała, gdy wbił w nią oskarżycielskie spojrzenie szarych oczu.
– Ty kłamliwa… – warknął. – Kradniesz do spółki ze swoją siostrą! Powinienem się domyślić.
– Nie! To nieprawda! Odzyskam twoje pieniądze…
Zamknął portfel, marszcząc brwi.
– Rzeczywiście, odzyskasz – potwierdził. – Ale tymczasem zapłacisz mi w inny sposób.
– Nie mogę tego zrobić – odpowiedziała przerywanym głosem. – Nie proś mnie o to.
– Ja cię nie proszę. Ja żądam. Jeśli nie zostaniesz moją kochanką, twoja siostra zostanie aresztowana, na co najwyraźniej zasługuje.
Opuściła z rezygnacją ramiona. Wydawało się, że to sytuacja bez wyjścia.
– Ile chcesz? – spytał znowu.
Ze spuszczonymi oczami wymamrotała sumę, która jak przypuszczała, pokryje koszt leczenia Kaori. Policzki miała czerwone ze wstydu na myśl o tym, co ją czeka. Jej serce znowu zostanie złamane, ale jaki miała wybór? Nie mogła wyjaśnić mu, co nią kierowało.Pomijając już sprawę Kaori, gdyby dowiedział się o dziecku, nic by go nie powstrzymało przed odebraniem jej Mami.
Miała wrażenie, że policzki palą ją żywym ogniem, gdy wyciągnął swój portfel. Wypisał sumę na czeku i podał go jej.
– Widzę, że udoskonaliłaś sztukę ukrywania swoich prawdziwych motywów. Zachowujesz się, jakbyś czuła się niezręcznie, przyjmując ode mnie pieniądze, ale wiem, że to tylko zręczny podstęp, abym przestał się mieć na baczności.
– Czuję się niezręcznie nawet wtedy, gdy obdarzasz mnie spojrzeniem, nie mówiąc już o innych „darach” – odpowiedziała lodowatym tonem.
Jego wzrok stwardniał, zacisnął zęby, usiłując zapanować nad sobą.
– Niedawno, w limuzynie, nie sprawiałaś takiego wrażenia.
Zdawała sobie sprawę, że postępuje niemądrze, ale nie mogła się powstrzymać od odpowiedzi.
– Nienawidzę cię.
– Jestem tego pewien, ale może powinienem zaznaczyć, że masz zachować tę nienawiść i odrazę dla siebie. Przy ludziach mamy okazywać sobie względy.
– A jeśli się nie podporządkuję?
– Dziwię się, że masz czelność nawet o to pytać.
Spuściła wzrok, by nie dostrzegł w nim rozpaczy.
– Chciałbym widywać się z tobą często.
Saitou spojrzał w jej szeroko otwarte, pełne lęku błękitne oczy. Zmarszczył brwi, czując, że odzywa się w nim sumienie. Czyżby naciskał ją za bardzo? Właściwie skąd miał to wiedzieć? Była mistrzynią kłamstwa, nie zamierzał zapomnieć o tym ani na chwilę. Dzisiaj otrzymał kolejny dowód jej przebiegłości. To nie mógł być przypadek, że jej siostra ukradła mu portfel. Minako od dawna wiedziała, że Saitou będzie tu dziś wieczorem. Czyż może być lepszy odwet za to, że odkrył w przeszłości jej złodziejstwo, niż zrobić to samo, choć cudzymi rękoma?
– Oczekuję, że będziesz do mojej dyspozycji co wieczór – rzucił w napiętą ciszę. – Czasami do późnej nocy.
Spojrzała na niego; łzy lśniły niczym maleńkie brylanty w jej błękitnych jak Morze Egejskie oczach.
– Nie mogę zostać z tobą na całą noc.
Uniósł dłonią jej podbródek.
– Masz kogoś?
Jej córeczka, nie lubiła, gdy matka wychodziła z domu częściej niż raz czy dwa razy w tygodniu. Co mogła odpowiedzieć? Tak, mam córeczkę,, która oczekuje, że każdej nocy otulę ją kołderką przed snem. To byłoby jak proszenie się, by złamał jej serce. Będzie musiała znaleźć sposób spełnienia jego żądania. Nie mogła wprawdzie polegać na siostrze, ale miała inną możliwość. Zwróci się o pomoc do przyjaciółki, Usagi.
– Nie… Nie mam nikogo. – Zebrała całą przytomność umysłu i dorzuciła: – Zapisałam się na komputerowy kurs archeologii. Uczę się nocami. Muszę przygotować dużo materiałów. – Z zapartym tchem czekała, czy jej uwierzy.
Puścił jej podbródek, cofnął się i otworzył przed nią drzwi.
– Zobaczymy się jutro wieczorem – powiedział chłodno. – O wpół do ósmej, w barze na dole. Dopilnuję, żeby portier dał ci kartę magnetyczną do mojego pokoju, gdybym nie mógł spotkać się z tobą o tej porze.
Minako przeszła obok niego; nogi uginały się pod nią. Obejrzała się, ale zdążył już zamknąć drzwi. Wywołany tym nagły podmuch powietrza odczuła niczym uderzenie w zalaną łzami twarz.

Reklamy

4 thoughts on “Sekret. III

  1. Czytałam z zapartym tchem i pewnie przeczytam jeszcze nie raz… Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy:) Sekret i Tysiąc łez to moje ulubione opowiadania:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s