Tysiąc łez. IX

No to lecimy dalej. 🙂

***

Usagi rozejrzała się z niedowierzaniem po olbrzymim salonie apartamentu w hotelu Capitol. Wszędzie leżały piękne ubrania, dokładnie w jej rozmiarach i ulubionych kolorach. Sukienki i spódniczki, niebotycznie wysokie szpilki, staniki i majteczki – wszystkie drogie i w najlepszym gatunku.
– Skąd się to wzięło, u licha? – zapytała cicho, zastanawiając się, gdzie miałaby nosić takie eleganckie pantofle.
Mamoru popatrzył na nią twardym wzrokiem.
– Kupiłem te stroje – a właściwie poinstruowałem jednego z moich pracowników, czego będziesz potrzebowała. Powiedziałem ci już, że nie możesz pokazać się mojej rodzinie ubrana jak żebraczka. – Niedbale zdjął z wieszaka niebieską jedwabną suknię i podał jej. – Włóż ją. Chyba powinnaś przebrać się do kolacji, prawda?
Usagi zapragnęła natychmiast przymierzyć sukienkę. Któraż kobieta oparłaby się takiej pokusie, szczególnie jeśli od dawna nosiła wyłącznie tanie używane ubrania? Lecz, z drugiej strony, akceptując hojność musiała pamiętać, że za wszystko w życiu trzeba tak czy inaczej zapłacić…
Jednakże w gruncie rzeczy przyznawała mu rację. Jeśli zjawiłaby się na wyspie, wyglądając na żebraczkę – jak to uroczo ujął – nie wzbudziłaby niczyjej sympatii. W tym kraju najważniejsza jest powierzchowność. Nie mogła stanąć przed rodziną Mamoru w którymś z kilku ubrań, jakie pospiesznie wrzuciła do walizki przed opuszczeniem domu. Zwłaszcza że Ichiro był już wystrojony, jak przystało na syna miliardera. Zajrzała do sypialni. Chłopczyk spał smacznie w pięknym dziecinnym łóżeczku.
Serce przeszyło jej poczucie winy. Po zjedzeniu podwieczorku, dostarczonego przez służbę hotelową, Ichiro aż piszczał z radości, gdy Mamoru wyjmował z pudła kolejne drogie zabawki. Jeszcze niedawno dowodziła, że małe dzieci mogą równie dobrze bawić się, waląc drewnianą łyżką w dno starego rondla. Jednak teraz musiała przyznać, że się myliła. Nawet kąpiel przebiegła w nieporównanie bardziej luksusowych warunkach. Chłopiec zapomniał o sfatygowanej żółtej gumowej kaczce, ujrzawszy smukły stateczek kołyszący się na powierzchni aromatycznej wody w olbrzymiej wannie. Po kąpieli Mamoru troskliwie ułożył synka do snu, a przyglądająca się temu blondynka mimo woli poczuła zazdrość.
Choć naturalnie wspaniale było widzieć, jak jej synek pierwszy raz w życiu zaznaje komfortu i śpi w ładnej miękkiej pidżamce, a nie w zwykłym tanim podkoszulku i frotowych rajtuzach. Lecz nawet gdy napawała się widokiem spokojnie śpiącego Ichiro, wciąż dręczyła ją świadomość, że tak długo ukrywała przed Mamoru jego syna. Delikatnie ujęła w palce miękki jedwab sukienki. Jeżeli odmówi włożenia jej i
zostanie w swoim ubraniu, będzie wyglądała jak sprzątaczka.
– Dobrze, przebiorę się – oświadczyła.
– I wyrzuć te stare dżinsy – poradził zjadliwie. – Nie chcę ich więcej oglądać.
Ta złośliwa uwaga wciąż jeszcze brzmiała w uszach, gdy weszła do łazienki, włożyła sukienkę i przejrzała się w lustrze. Miała wrażenie, że patrzy na kogoś innego. Kiedy ostatni raz nosiła nową bieliznę – elegancki biustonosz i koronkowe majteczki?
Skrytykowane przez Mamoru dżinsy leżały zmięte na podłodze łazienki. W ostatnim odruchu buntu zapragnęła włożyć je oraz sfatygowany sweter. W tym nijakim nieefektownym stroju czuła się bezpieczna od jego pożądliwych spojrzeń. Nie chciała jednak jeszcze bardziej zirytować i tak już rozgniewanego męża. Uczesała szczotką swe długie jasne włosy, spadające kaskadą na plecy. Jedwabny materiał sukienki układał się miękko na jej ciele, a jego niebieski kolor uwydatniał błękit oczu. Pomyślała, że tak powinna wyglądać żona bogatego mężczyzny. I tak też się ubierała, gdy ich małżeństwo już się rozpadało. Mamoru popisywał się nią publicznie niczym efektownym cackiem, natomiast w domu napięcie między nimi nieustannie narastało. Obecnie przynajmniej nie łudziła się już, że mąż ją kocha. Dzięki temu mogła zastosować wobec niego optymalną strategię, a co ważniejsze, kontrolować swoje uczucia. Za nic w świecie nie może ponownie ulec magnetycznemu czarowi, gdyż zagroziłoby to jej i synkowi. Odegra rolę, jakiej od niej wymaga, a jednocześnie wynegocjuje z nim rozsądną ugodę rozwodową. Jednakże znajdzie się na terytorium męża, gdzie zawsze czuła się intruzem. Z zamierającym sercem uświadomiła sobie, że będzie potrzebowała jego wsparcia, by móc stawić czoło rodzinie Chiba, a zarazem musi zachować wobec niego emocjonalny dystans. Wytworne stroje mogą jej posłużyć jako rodzaj zbroi i pomóc przynajmniej zewnętrznie dostosować się do tego świata bogactwa i luksusu.
Wyszła z łazienki i ujrzała Mamoru stojącego w sypialni nad łóżeczkiem Ichiro. Nieoczekiwanie zalała ją fala tęsknoty. Niekiedy przeszłość płata niedorzeczne figle naszym umysłom i sercom. Wbrew wszystkiemu poczuła się, jakby nadal kochała tego mężczyznę, którego niegdyś poślubiła. Czy po ich rozstaniu sypiał z wieloma kobietami? – zastanawiała się mimo woli. Ta myśl sprawiła jej ból. Zacisnęła pięści, mówiąc sobie, że nawet jeśli tak było, to nie jej sprawa, skoro nie żyją już razem.
Popatrzył na nią kpiąco, lecz wyczuła, że kłębią się w nim także gwałtowniejsze i bardziej mroczne emocje. Wiedziała bowiem, że pod powłoką poprawnych manier kryje się mężczyzna władczy i porywczy.
Dlatego musiała postępować bardzo ostrożnie i udowodnić mu, że jest dobrą matką… a nawet okazać pokorę, jeśli to będzie konieczne. Nie żywiła przesadnych złudzeń i oczekiwań, ale miała nadzieję, że uda im się znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie.
Wychodząc z sypialni Ichiro, Mamoru zmierzył ją od stóp do głowy wzrokiem posępnym, a zarazem drapieżnym. Usagi nagle się zawstydziła. Wydało się jej niemal nierealne, że kiedyś żyła z tym mężczyzną i co noc dzieliła z nim łóżko.
– Jak wyglądam? – spytała, zmuszając się do uśmiechu.
Mamoru poczuł gwałtowne pulsowanie krwi w skroniach. Gdy się uśmiechała, niemal zapominał, że jest kłamliwą oszukańczą wiedźmą. Wydawała mu się tą samą uroczą blondynką, która niegdyś go oczarowała.
– Podejdź bliżej, żebym mógł ci się lepiej przyjrzeć – polecił.
Z jeszcze bardziej wymuszonym uśmiechem zrobiła kilka kroków ku niemu. Czuła się jak niewolnica stająca przed swym panem.
– I jak?
– Hmm… – mruknął, przyglądając się jej taksującym wzrokiem, jakby kupował nowy model samochodu. – No cóż, prezentujesz się teraz sto razy lepiej. Naturalnie, wolałbym cię zobaczyć w ogóle bez ubrania, ale na to będziemy mieli mnóstwo czasu po kolacji.
Usagi zaczerwieniła się, usłyszawszy tę bezceremonialną uwagę.
– Zgodziłam się towarzyszyć ci w podróży – rzekła drżącym głosem. – Ale nie przypominam sobie, żebym przystała na cokolwiek innego.
– Och, daj spokój – rzucił kpiąco. – Nie ma potrzeby dłużej udawać. Oboje już zakosztowaliśmy zakazanego owocu i nabraliśmy ochoty na więcej. Pragniesz mnie równie mocno, jak ja ciebie. Widzę to w twoich oczach i w reakcji twojego ciała, mimo iż starasz się za wszelką cenę to ukryć.
Niechętnie musiała przyznać mu rację. Gdy wziął ją w ramiona, ogarnął ją płomień pożądania. Niemniej zapragnęła powiedzieć, że jest kimś więcej niż tylko ciałem – że ma uczucia i nie chce, by je ponownie zranił.
– Ale przecież mówiłeś…
– Co takiego mówiłem? – wymamrotał, muskając wargami jej policzek.
Ta delikatna pieszczota była tak upajająca, że oszołomiona nie potrafiła zebrać myśli. Po chwili mężczyzna zaczął pieścić jej piersi. Przeniknęła ją rozkosz tak cudowna, że aż niemal bolesna.
– Mamoru… – wyszeptała.
– Lubisz to, prawda?
– Tak! – wyrwało się jej niemal wbrew woli.
Znowu miała wrażenie, jakby rzucił na nią jakiś potężny czar. Słyszała szalone bicie swego serca i czuła przemożne dręczące pożądanie.
– Usako, jak szybko ogarnia cię podniecenie – rzekł cicho, głaszcząc jej gładki brzuch.
Tylko przy tobie – pomyślała i zamknęła oczy. Za chwilę będzie za późno. Zdejmie z niej sukienkę, którą dopiero co włożyła. Znów stanie się uległym obiektem seksualnym dla tego mężczyzny, który traktuje kobiety wyłącznie jak bezwolne marionetki i zabawki. Najwyższym wysiłkiem woli odsunęła się od niego, uświadamiając sobie z nagłym ukłuciem bólu, że nawet jej nie pocałował.
– Nie… – szepnęła.
Jego oczy zwęziły się groźnie.
– Sądziłem, że zdecydowaliśmy się porzucić te ceregiele.
– To nie ceregiele. Ichiro śpi tuż za drzwiami.
Mamoru gwałtownie opuścił ręce i cofnął się, powściągając pierwotny impuls, by rzucić Usagi na podłogę i posiąść ją natychmiast. A jednak nieoczekiwanie poczuł dla niej szacunek za to, że nie chciała jękami rozkoszy zbudzić ich dziecka.
– Powinnaś coś zjeść -powiedział. – Przez cały dzień nie miałaś nic w ustach. Nic dziwnego, że jesteś taka okropnie chuda. Chodźmy na kolację. Na czas naszej nieobecności hotel zapewni nam wykwalifikowaną nianię do opieki nad Ichiro.
Potrząsnęła głową.
– Jeśli pozwolisz, wolałabym zostać przy nim. Może się obudzić i przestraszyć, jeśli nie znajdzie mnie obok siebie. Trafił przecież w zupełnie nowe miejsce i… – urwała, widząc jego nieprzeniknioną minę. – Pewnie uważasz, że przesadzam i zachowuję się śmiesznie?
Mamoru z całych sił starał się uodpornić na jej nieprzeparty urok.
– Przeciwnie, to brzmi wspaniale i niewątpliwie wywrze odpowiednie wrażenie podczas rozprawy rozwodowej. Brawo za spryt!
Wpatrzyła się w niego zaszokowana.
– Naprawdę myślisz, że kieruje mną wyrachowanie?
Usiłował nie zważać na wyraz bólu w jej przepięknych błękitnych oczach. Jak ona śmie odgrywać skrzywdzoną niewinność, skoro porzuciła go przy pierwszej nadarzającej się okazji, a potem ukrywała przed nim ich dziecko? A jednak musiał zrewidować niektóre ze swych wcześniejszych negatywnych ocen na jej temat. Wprawdzie wychowywała synka w ubóstwie i sama ubierała się jak nędzarka, lecz niewątpliwie dbała i troszczyła się o Ichiro. Wyglądał na szczęśliwego, a tego nie można kupić za żadne pieniądze świata.
– Nie – przyznał z ociąganiem. – Widzę, że dobrze opiekujesz się naszym dzieckiem.
Ten niespodziewany komplement mile zaskoczył Usagi – lecz zarazem zranił ją niemal dotkliwiej niż poprzednie inwektywy. Bowiem uprzejmość Mamoru boleśnie przypomniała jej dawno minione czasy, kiedy bezgranicznie ją wielbił. Zapragnęła potrząsnąć nim mocno i zapytać, co się stało z tamtymi tkliwymi uczuciami. Jednak w głębi duszy wiedziała, że to byłoby daremne.
– Wobec tego zamów dla nas kolację do pokoju – powiedział z przelotnym uśmiechem i ruszył do głównej sypialni. – Ja w tym czasie wezmę prysznic.
Podeszła do olbrzymiego biurka i spojrzała na leżące na nim bogate menu. Jakże szybko zapomniała, że jeszcze niedawno wiodła luksusowe życie żony miliardera. Wydało się jej dziwaczne, że jedna potrawa z tego wymyślnego jadłospisu kosztuje więcej niż kwota, jaką obecnie wydawała na jedzenie przez cały tydzień. Zamówiła przekąski, ryż, świeże owoce i pół butelki czerwonego wina. Gdy zjawili się dwaj kelnerzy z tacą na kółkach, Mamoru właśnie wyłonił się z sypialni, ubrany w czarne spodnie i jedwabną koszulę. Usagi pomyślała cierpko, że na osobach postronnych oboje niewątpliwie sprawiają wrażenie zgodnej pary małżeńskiej.
Usiedli w milczeniu. Kelnerzy z gracją podnieśli srebrne pokrywy znad półmisków i otworzyli wino. Kiedy wyszli, Usagi z niekłamanym apetytem zabrała się do jedzenia i zanim się obejrzała, pochłonęła niemal połowę. Dopiero wtedy zorientowała się, że Mamoru nawet nie tknął jedzenia, tylko z pochmurną miną wpatruje się w talerz.
– Teraz ci lepiej? – zapytał sardonicznie.
– Znacznie lepiej – przyznała.
Po posiłku odzyskała nieco energii, lecz myśli nadal gorączkowo wirowały jej w głowie, wprawiając ją w niepokój. Rozważała, jak dziwnie, a jednocześnie znajomo czuje się, siedząc znów z mężem przy stole. Zastanawiała się też, jak to będzie, gdy znajdzie się znowu na wyspie, czyli w miejscu, gdzie niegdyś zakochała się w Mamoru. Uznała jednak, że lepiej odsunąć od siebie te kwestie, zamiast daremnie je roztrząsać. Postanowiła napawać się tym chwilowym spokojem i udawać, że oboje naprawdę są szczęśliwym małżeństwem. Oczywiście z pominięciem kontaktów seksualnych. Jeśli bowiem chciała uniknąć kolejnych emocjonalnych ran, musiała trzymać się na dystans.
Ziewnęła ostentacyjnie. Na szczęście w tym luksusowym apartamencie jest kilka sypialni i w jednej z nich będzie się mogła bezpiecznie schronić.
– Chyba się już położę – oznajmiła. – To był długi i męczący dzień.
Mamoru uśmiechnął się drapieżnie.
– O tym samym pomyślałem. Wprost marzę o pójściu do łóżka.
– Ale… prawie nic nie zjadłeś.
– Nie mam apetytu. W każdym razie nie na jedzenie… tylko na ciebie.
Powoli wypił łyk wina, odstawił kieliszek, wstał i podszedł do niej. Serce Usagi łomotało, jakby miało wyskoczyć z piersi.
– Nie pójdę z tobą do łóżka – oświadczyła.
Roześmiał się cicho.
– Oczywiście, że pójdziesz. – Pociągnął ją za rękę i podniósł z krzesła, po czym spojrzał jej w twarz. – Będziemy ze sobą sypiać, jak każde normalne małżeństwo. Lepiej do tego przywyknij, gdyż tak samo będzie później.
– Chodzi ci o zachowanie pozorów? – rzuciła wyzywająco, a gdy zobaczyła, że spochmurniał, wiedziała, że trafiła w czuły punkt.
– Coś w tym rodzaju – przyznał z niezwykłą dla siebie otwartością, lecz zaraz dodał: – Ale przede wszystkim rzecz w tym, że dostarczasz mi najpełniejszej satysfakcji seksualnej.
W jego ustach nawet te słowa zabrzmiały jak zniewaga.
– A jeśli się nie zgodzę? – spytała.
– Nie zdołasz mi się oprzeć… a zresztą nie ośmielisz się, nawet gdybyś chciała – stwierdził spokojnie. – Masz zbyt wiele do stracenia.
Usagi gwałtownie potrząsnęła głową.
– To szantaż! – zaprotestowała z oburzeniem.
– Wcale nie – zaprzeczył. Przyciągnął ją do siebie bliżej i ujrzał w jej oczach błysk pożądania. – Po prostu uwalniam cię w ten sposób od wyrzutów sumienia z powodu tego, że mi ulegniesz.
I nie czekając dłużej, pochylił się, wziął ją na ręce i zaniósł do głównej sypialni, a tam zdjął z niej nową jedwabną sukienkę, którą tak niedawno włożyła.

Reklamy

20 thoughts on “Tysiąc łez. IX

  1. Tak strasznie żal mi jest Usagi… Musi spełniać wszystkie zachcianki Mamoru, mimo, że nie chce… oby wszystko skończyło się dobrze 😉 pozdrawiam 😉

  2. Myślę że Usagi gdzieś podświadomie pragnie ponownie zbliżyć się do męża ale boi się znów cierpieć…Czy warto wchodzić do tej samej rzeki i na ile ich separacja była dla nich lekcją…Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczy się ta historia i czy będziemy mieć szczęśliwe zakończenie:)

  3. KAżdy kolejny rozdział jest dla mnie nieprzewidywalny 🙂 Jestem szalenie ciekawa, co będzie dalej, czy Usa będzie jeszcze szczęścliwa?

    Dużo weny 🙂

      1. taaaa jassssneee bo Ci uwierzę… Od początku mówiłam, że zrobiłaś z niego totalnego drania, albo jak tu piszesz – zwyrodnialca, to dobre słowo… Mamoru ma wystarczająco dużo wrogów w sailorkowym fandomie, a tutaj jeszcze więcej oliwy do ognia….

            1. To opowiadanie jest super. Ja osobiście bardzo współczuję M. Zobaczcie, Usako najpierw Go okłamywała, nie raz, i nie dwa, tylko trwała w kłamstwie, a potem porzuciła bez wyjaśnień. Chłopak ma prawo się zdenerwować. To jest normalna psychologiczna reakcja obronna organizmu. Oczywiście nie demonizuję Usa, bo jest godna podziwu w swej wytwałości. Co więcej, rozumiem motywy, jakie kierowały Nią, gdy nie umiała powiedzieć M. o badaniach.

              Poza tym, Jego władczy charakter bardzo ułatwia Jej podejmowanie trudnych decyzji, w zasadzie tak jak w ostatnim akapicie Autorka dała do zrozumienia słowami Mamoru, Usagi jest uwolniona od moralnych wyborów i ich konsekwencji w postaci wyrzutów sumienia czy pogardy dla siebie jako kobiety. Może cieszyć się przyjemnościami życia, nie tracąc na historycznym obrazie kobiety-anioła. A wiemy, że mając wybór, i tak uległaby Mamoru;-)

      2. No coz dla mnie jest psychopata. A Usagi albo cierpi na syndrom sztokholmski, albo za bardzo zyje przeszloscia i wybiela Mamoru. No bo przeciez byl kiedys dobry. Fakt ma przeblyski czulosci, ale go to nieusprawiedliwia.

  4. a mnie w cale nie jest żal M zwłaszcza patrząc na to jak traktuje Usagi i coś czuję że Chiba ma w tym jakiś swój cel aby jak najdotkliwiej zadać ból Usie ! pozdrawiam cieplutko 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s