Tysiąc łez. X

– Spójrz, Ichiro!
Głos Mamoru rozbrzmiewał dźwięcznie w czystym powietrzu. Usagi przyglądała się, jak mąż ostrożnie znosi ich synka po schodkach prywatnego odrzutowca. Targały nią sprzeczne uczucia, wywołane powrotem na tę wyspę, którą zawsze kochała.
Gdy pierwszy raz ją ujrzała, wydała się jej istnym rajem. Lecz główna siedziba koncernu mieściła się w Tokio i tam też oboje zamieszkali po ślubie. Jednakże przyjeżdżali tutaj na weekendy i wakacje, toteż miała okazję widzieć tę wyspę w odmiennych szatach wszystkich pór roku. Wzdłuż wybrzeża pyszniły się piaszczyste wybrzeża i wydmy, przepięknie kontrastujące z ciemnozielonymi lasami, rosnącymi na północnym wschodzie. W centrum wyspy znajdowały się grunty uprawne i łagodne wzgórza z drzewami i niezmierzonymi polami ryżowymi. Wiosną zaś na zielonych łąkach dzikie kwiaty rozkwitały tęczową feerią barw. Rodzina Chiba miała posiadłości rozsiane na całej wyspie, w tym także zimowe tereny narciarskie, gdzie widziała góry pokryte śniegiem.
Na bezchmurnym intensywnie błękitnym niebie świeciło słońce, jednak dzień był zimny i dziewczyna szczelniej otuliła się kaszmirowym płaszczem. Na lądowisku czekało na nich auto.
– Czy jest w nim fotelik? – zapytała.
Mamoru popatrzył na nią nad główką synka w ciepłym kapturze.
– Naturalnie. Poleciłem, aby przed naszym przyjazdem poczyniono wszelkie niezbędne przygotowania.
Obserwował, jak przypinała chłopca do krzesełka, i zastanawiał się nad wielkimi zmianami, jakie ona i dziecko wnieśli w jego życie. Usiadł z tyłu samochodu i odruchowo się uśmiechnął, gdy Ichiro radośnie wyciągnął do niego rączki. Zalała go fala ciepłych uczuć i uświadomił sobie, że już ogromnie przywiązał się do syna. Odwrócił się do Usagi. Jasne włosy związała w długi koński ogon, a jej niebieskie oczy wydawały się ogromne. W kremowym kaszmirowym płaszczu wyglądała wytwornie i elegancko. W niczym nie przypominała tej ubogiej i zaniedbanej dziewczyny, która kilka dni temu wśliznęła się nieśmiało do jego gabinetu.
– Jak się dzisiaj czujesz? – spytał łagodnie.
Usagi nie potrafiła się rozeznać w swoich uczuciach. Wciąż jeszcze oszałamiało ją tempo, jakiego ostatnio nabrało jej życie. Była zdezorientowana i zagubiona. Walczyła z odruchem, by czule dotknąć bruneta, który ubiegłej nocy w hotelu pokrywał całe jej nagie ciało pocałunkami i szeptał namiętne słowa, a gdy doszedł do szczytu, wydał dziki okrzyk rozkoszy. Jednakże wyglądało na to, że w świetle dnia znów stali się dla siebie nawzajem obcy. Uświadomiła sobie, że łączy ich jedynie fakt posiadania dziecka oraz rodzaj formalnej umowy, której wynik jest nader niepewny. Więc przestań chować głowę w piasek – napomniała się w duchu. – Staw czoło twardej rzeczywistości, zamiast upajać się ulotną magią miłosnej nocy.
– Mamoru, musimy porozmawiać o tym, co zrobimy, kiedy Ichiro już pozna twoją rodzinę.
Odwrócił się i napotkał jej nieufne spojrzenie.
– Teraz nie pora o tym mówić – odparł. – Jeszcze niczego nie postanowiłem.
Usagi z irytacją potrząsnęła głową. To był cały on. Autorytarnie wygłaszał swoje zdanie, ucinając wszelką dyskusję, i oczekiwał, że ona potulnie mu się podporządkuje. Cóż, może kiedyś by tak uczyniła, lecz teraz już nie.
– Ale to nie zależy wyłącznie od twojej decyzji – rzekła. – W kwestii naszej przyszłości mam do powiedzenia tyle samo co ty.
Popatrzył na nią uważnie.
– A jak widzisz tę przyszłość?
Pytanie zabrzmiało całkiem rozsądnie i rozważyła, czy nie zaryzykować powiedzenia mu prawdy.
– Nie wiem – przyznała zduszonym głosem. – To znaczy… zdaję sobie sprawę, że będziesz chciał widywać Ichiro, i nie zamierzam ci tego utrudniać…
– Nie zdołałabyś, nawet gdybyś chciała – przerwał jej, surowo marszcząc brwi.
Ale przecież przyrzekła sobie, że nie pozwoli mu się więcej zastraszyć.
– Jednak po prostu nie potrafię znieść myśli, że Ichiro miałby się znaleźć z dala ode mnie. Że nie widziałabym, jak się uśmiecha, wymawia nowe słowo czy uczy się chodzić. Albo że mógłby obudzić się w nocy z koszmarnego snu i daremnie mnie wołać.
Wychylił się do przodu z twarzą wykrzywioną wściekłością. Odniosła wrażenie, że mężczyzna, który w nocy dał jej taką cudowną rozkosz, zniknął zastąpiony przez kogoś obcego i groźnego.
– Nie przychodzi ci do głowy, że ja czuję to samo? – wycedził przez zaciśnięte zęby. – Że dręczę się tym, iż musiałbym się z nim rozstać teraz, gdy w końcu go odnalazłem?
Chciała odpowiedzieć: „Ale ja jestem jego matką!”. Jednak pohamowała się – nie tylko z obawy przed gwałtowną reakcją, lecz równie dlatego, ponieważ wiedziała z niezachwianą pewnością, że mąż również już pokochał synka tak bardzo, iż oddałby za niego życie. Niegdyś z podobnym żarem deklarował uczucie do niej, jednak miłość między mężczyzną i kobietą rządzi się zupełnie innymi prawami – na przykład może uschnąć i sczeznąć… Raptem Usagi ogarnął dojmujący żal i zapragnęła niemożliwego – by nadal ją kochał i oboje mogli wciąż żyć razem.
– Nie kłóćmy się – szepnęła. – To zaniepokoi Ichiro.
Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, aż wreszcie Mamoru oderwał spojrzenie od ust żony i opanował przemożną chęć, by ją pocałować. Wyjrzał przez okno samochodu na znajomy krajobraz krainy, gdzie rodzina Chiba mieszkała od stu lat. Jak zawsze widok ukochanej wyspy napełnił go radością. Jednak dzisiaj był dodatkowo podekscytowany niedawno odkrytym ojcostwem… a także obecnością Usagi. Wciąż miała na niego magiczny wpływ, jak żadna inna kobieta. Powtarzał sobie jednak, że popełnił błąd, żeniąc się z nią. Powinien był ograniczyć się do przelotnego romansu, nie dłuższego niż jej urlop. Jednak wówczas pierwszy raz w życiu owładnęły nim uczucia, nad którymi nie panował i które w końcu zmąciły jego zdolność jasnego osądu. Usagi była bowiem świetną kochanką, natomiast okazała się okropną żoną.
– Powiedz mi przynajmniej, gdzie się zatrzymamy – poprosiła, przerywając jego zadumę. – Przypuszczam, że w rodzinnej willi?
Mamoru potrząsnął głową, z wysiłkiem powracając do teraźniejszości.
– Nie, teraz już tam nie mieszkam. W zeszłym roku nabyłem posiadłość położoną nieco dalej.
Usagi wypuściła powietrze z płuc i dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że w napięciu powstrzymywała oddech.
– Jesteś zadowolona? – zapytał.
Wzruszyła ramionami.
Sytuacja pomiędzy nimi była i tak wystarczająco trudna, nawet bez publiczności obserwującej krytycznie każdy ich ruch. Na terenie posiadłości rodziny Chiba stał wielki dom, a kuzyni wpadali tam, kiedy im się tylko spodobało.
– Odczułam niejaką ulgę – przyznała. – Obawiałam się ciągłego przebywania w towarzystwie twoich krewnych. Oni nigdy mnie nie zaakceptowali.
– Mieli po prostu zastrzeżenia do naszego małżeństwa. Uważali, że to wszytko stało się zbyt szybko.
– Zatem zapewne z radością przyjęli nasze rozstanie?
– Nie sądzę, by ktokolwiek z nich cieszył się z krachu naszego związku – odparł sucho. – Zresztą, większość moich kuzynów przeważnie przebywa w interesach. Nawet Saitou wróci dopiero w przyszłym tygodniu.
Usagi podniosła głowę i spojrzała na męża.
– Wydajesz się zaniepokojona – zauważył z nutą ironii.
Wolałaby już nigdy nie oglądać żadnego z jego surowych i pedantycznych krewnych, a najstarszy Saitou był spośród nich największym pedantem. Z zakłopotaniem wzruszyła ramionami.
– Po prostu nie wiedziałam, jak długo zostaniemy.
– Cóż, zapewniam cię, że nie wyjedziemy stąd już jutro – odrzekł przeciągle.
Zirytowała ją ta kolejna demonstracja jego apodyktyczności.
– Czy wspomniałeś krewnym o Ichiro?
– Powiadomiłem ich, że przywiozę mojego syna, aby poznał swoją rodzinę.
Spojrzała na niego wyczekująco.
– I jak zareagowali? Nie zadawali żadnych pytań?
– Nie śmieli wtrącać się w moje prywatne sprawy. Nie potrzebuję niczyjej aprobaty. Ta kwestia dotyczy wyłącznie nas dwojga. – Pochylił się naprzód i powiedział coś do szofera, gdy mijali położoną na półwyspie średniowieczną osadę, a potem odwrócił się do żony. – Spójrz tam. Widzisz wyspy?
Zapomniała o wszystkich obawach i popatrzyła z podziwem na odległe wyspy pośród szafirowego morza.
– Są przepiękne.
– Pamiętasz dzień, kiedy wypłynęliśmy jachtem? – wyrwało mu się.
– I dryfowaliśmy przez wiele godzin… – podjęła z entuzjazmem, lecz nagle urwała, uświadomiwszy sobie, że ten temat zawiedzie ich, by tak rzec, na niebezpieczne wody. Ich spojrzenia się spotkały. Czy wspominał teraz, jak zabrał ją do jednej z kabin i kochali się tam, a gdy wyszli z powrotem na pokład, zachodzące słońce rzucało na powierzchnię morza ognisty blask? Lecz wówczas łączyło ich coś więcej niż tylko seksualny pociąg, który niewątpliwie nadal odczuwają. Darzyli się nawzajem miłością – i chociaż później to uczucie okazało się ułudą, która pękła niczym mydlana bańka, to jednak na myśl o tamtym dniu poczuła bolesny, tęskny żal.
– Opowiedz mi o swoim nowym domu – rzekła, starając się z wysiłkiem zapanować nad głosem.
Na ustach Mamoru zaigrał zagadkowy uśmiech.
– Sama zobacz – powiedział. – Stoi tam.
Ta budowla nie była zwykłym domem, lecz prawdziwym starym zamkiem z wielkimi bramami, górującymi nad okolicą. Gdy podjechali bliżej, ujrzała wysokie kamienne mury, a kiedy znaleźli się na przepięknym dziedzińcu, wykrzyknęła z niedowierzaniem:
– Jest niesamowity!
Ichiro coś zagulgotał. Oszołomiona pięknem zamku i wirem kłębiących się w niej sprzecznych uczuć wysiadła z samochodu, otworzyła tylne drzwi i wyjęła synka z fotelika. Objął ją za szyję i poczuła na policzku jego ciepły oddech.
– Widzisz, dokąd przyjechaliśmy, skarbie? – rzekła do niego drżącym głosem.- Czyż tu nie jest czarująco?
– Chodź, zobacz jaki stąd widok – zachęcił ją Mamoru.
Upewniając siebie, że to nie jest tylko cudowny sen, z którego zaraz się obudzi, poszła za nim po zniszczonych kamiennych płytach dziedzińca i ujrzała łagodne zielone wzgórza. Na odległym horyzoncie wciąż można było dostrzec wyspy oraz uroczą plażę, gdzie niegdyś pływała i spacerowała po miękkim złocistym piasku.
Uświadomiła sobie, że przeżyła tu wiele podobnych szczęśliwych dni. Czy celowo zapomniała o nich, by nie cierpieć z nostalgii? Może właśnie na tym polega selektywna pamięć? W każdym razie to znacznie bezpieczniejsze niż przywoływanie radosnych chwil, które nie da jej nic oprócz cierpienia i goryczy.
Szybko przeszła na drugi koniec dziedzińca i spojrzała w dół na długi prostokątny basen, otoczony murkiem z szarych głazów. Czar tego miejsca dosłownie zapierał jej dech w piersi. Z błyszczącymi oczami odwróciła się do męża.
– Och, Mamoru, zapomniałam, jak tu może być pięknie!
Przyglądał się jej spod przymrużonych powiek. Uświadomił sobie, że on z kolei zapomniał, jak piękna jest jego żona. Z długimi jasnymi włosami, czystymi błękitnymi oczami i porcelanową cerą wyglądała tak młodo, jak wtedy gdy ją poznał. Podejrzewał, że główną przyczyną entuzjazmu Usagi jest uderzający kontrast pomiędzy jej ubogim poziomem życia, a panującym tutaj luksusem. Czy dopiero teraz w pełni zdała sobie sprawę, jak wiele straciła, odchodząc od niego?
– Chodźmy, obejrzysz wnętrze – rzucił szorstko.
Podążyła za nim do środka i znalazła się w olbrzymim chłodnym holu o marmurowej posadzce i wysokim ciemnym suficie. Przeszli przez szereg pokoi, z których każda kolejna była urządzona wytworniej od poprzedniej. W końcu dotarli do mniej oficjalnego z dwóch przestronnych salonów. Zastali tam kobietę w średnim wieku, ubraną na czarno. Jej twarz wydała się Usagi znajoma.
– Pamiętasz Kazumi- san? – zapytał.
Kobietę, która niegdyś pomagała wychowywać Mamoru jego babce i która była zawsze bardzo miła dla Usagi, kiedy oboje po ślubie wrócili z Tokio.
– Tak, oczywiście, pamiętam – odrzekła. – Ohayō gozaimasu, Kazumi- san. Jak się pani czuje?
– Bardzo dobrze, pani Usagi – odpowiedziała.
Kobieta pogładziła Ichiro po policzkach, nie przestając zalewać Mamoru potokiem słów. Widząc go mamroczącego lakoniczne odpowiedzi, Usagi nie mogła powstrzymać uśmiechu. Mówiła, że mają najpiękniejszego na świecie synka. Powiedziała też, że później przyjedzie jej córka, która ma chłopca trochę starszego od Ichiro, i będzie zaszczycona, mogąc zaopiekować się ich dzieckiem, ilekroć zechcą.
– Nie zostawię go z nikim obcym – odparła pospiesznie Usagi.
– Ichiro wkrótce zaznajomi się z wszystkimi tutejszymi ludźmi – oświadczył Mamoru z wyniosłą miną. – Zamierzam oficjalnie zaprezentować im mego syna i spadkobiercę.
Usagi nieco zirytował jego władczy ton, ale opanowała się szybko, tłumacząc sobie, że wygłosił tę pompatyczną deklarację, ponieważ właśnie takie obyczaje panują w jego dumnej rodzinie. I dlaczego właściwie nie miałby przedstawić syna krewnym? Ponieważ w ten sposób mnie wykluczy – przemknęło jej przez głowę. – Zepchnie mnie na margines i da mi do zrozumienia, że nie przynależę do tego miejsca.
Zaraz jednak skarciła się w duchu, że jest egoistką i nie myśli o dobru Ichiro.
– Muszę przewinąć dziecko – oznajmiła.
Mamoru skinął głową. Wprawdzie Usagi bywa niekiedy uparta, lecz z pewnością jest troskliwą matką. Żony kilku jego przyjaciół zupełnie nie dbają o swoje dzieci. Zlecają opiekę nad nimi młodym niedoświadczonym dziewczynom, a same spędzają czas na zakupach i plotkach przy lunchu albo latają samolotem na pokazy mody.
– Pokażę ci sypialnię – oświadczył – a w tym czasie Akihito przyniesie bagaże. Myślę, że najwygodniejszy będzie apartament na drugim końcu zamku. Oszczędzi ci to konieczności dźwigania Ichiro po schodach.
– A gdzie ty będziesz spał? – spytała.
W kącikach ust Mamoru zaigrał uśmiech.
– Proszę, nie udawaj naiwnej. Jak uzgodniliśmy, że będziemy dzielić sypialnię.
Na moment serce jej zamarło.
– Po to, żebyś mógł być blisko syna?
– Owszem, lecz także abym miał możność cieszenia się twoim wspaniałym ciałem.
Miotały nią sprzeczne uczucia – rozdrażnienia z powodu arogancji męża oraz radości, że spędzi noc w jego ramionach. W głębi duszy nie mogła się już doczekać, kiedy zniknie ich wzajemna wrogość i zastąpi ją zmysłowa rozkosz. Lecz seks nie rozwiązuje wszystkich problemów, pomyślała ze smutkiem. Wręcz przeciwnie, może niebezpiecznie zaślepić i uniemożliwić dostrzeżenie prawdy. Jednakże nic nie odpowiedziała i poszła za mężem labiryntem korytarzy do urządzonego z przepychem apartamentu, którego okna wychodziły na bujny ogród. Ich bagaże już tam przyniesiono. Zabrała się do rozpakowania rzeczy Ichiro. Wciąż jeszcze nie potrafiła przywyknąć do bogatego asortymentu eleganckich nowych ubranek chłopca. Zmieniła mu pieluszki i ubrała go w ciepły granatowy jednoczęściowy kombinezon z uroczym marynarskim kołnierzem oraz buciki z owczej skóry.
Mamoru przyglądał się jej w milczeniu, oparty o framugę okna.
– Potrzymasz Ichiro, podczas gdy pójdę się odświeżyć? – zapytała po krótkim wahaniu.
Skinął głową, więc podała mu synka i weszła do pięknej łazienki wykładanej niebieskimi kafelkami. Mamoru podążył za nią, trzymając chłopczyka w ramionach. Napełniła umywalkę ciepłą wodą i umyła ręce mydłem pachnącym cytrusami.
– Czy on już raczkuje? – zapytał Mamoru.
– Jeszcze nie – odpowiedziała jego odbiciu w lustrze. – Ale lekarz uprzedził mnie, że może zacząć w każdej chwili.
– Wtedy dziecka zapewne nie można już ani na chwilę spuścić z oka? – rzekł.
– Owszem – przytaknęła i wytarła dłonie w miękki ręcznik. – Chyba że umieści się je w kojcu.
– Mówisz takim tonem, jakbyś tego nie pochwalała – zauważył.
– Istotnie. Kojce przypominają mi klatki, a dzieci nie są zwierzętami i potrzebują swobody, żeby móc w nieskrępowany sposób poznawać otoczenie. Jednak czasem jesteśmy zajęci i musimy trzymać je w bezpiecznym miejscu. – Umilkła i zamyśliła się. – To dziwne, że potrafimy rozmawiać tak rozsądnie, bez złości i irytacji.
– Naprawdę uważasz mnie za takiego okropnego tyrana? – zapytał.
Usagi z zakłopotaniem wzruszyła ramionami.
– Odpowiedz – nalegał.
Spojrzała mu w oczy.
– Kiedy byliśmy małżeństwem, nie wykazywałeś zbytniej chęci do szczerych rozmów.
Zauważył, że użyła czasu przeszłego. Ale zapewne miała rację. Ich małżeństwo należało już do przeszłości.
– Ja zaś czułam się niepewna i zagubiona – ciągnęła. – Nie wiedziałam, jak wiele mogę ci wyjawić, a co powinnam przemilczeć.
Gdy zorientowała się, że wyszła za jednego z najbogatszych ludzi w Japonii, straciła pewność siebie. Uznała, że jest zanadto nieobyta i niedoświadczona, by sprostać roli żony miliardera. Zamiast upajać się rozkoszami małżeńskiego życia, ze strachu zamknęła się w sobie.
– Nie byłaś szczęśliwa w Tokio – rzekł nagle.
Zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie faktu niż pytanie, lecz wpatrywał się w nią, jakby oczekiwał odpowiedzi.
– No cóż, czułam się tam trochę samotna – przyznała. – Czy raczej izolowana. Oprócz robienia zakupów i bywania na iwentach miałam niewiele zajęć. Ty całe dnie spędzałeś w biurze swojej firmy, lecz nie zgodziłeś się, żebym ja też podjęła pracę.
Mamoru ze zniecierpliwieniem potrząsnął głową, gdy znów przywołała ten wyświechtany zarzut.
– Miałem pozwolić, żeby moja żona, nosząca nazwisko Chiba, pracowała jako nauczycielka?
W jego głosie zabrzmiał dobrze jej znany sarkazm. Jak mogła się łudzić, że nagle nabrał rozsądku?
– Och, mniejsza z tym. A teraz wybacz, ale muszę nakarmić Ichiro- rzekła stanowczo.

Reklamy

22 thoughts on “Tysiąc łez. X

  1. Nieco lepiej 😛
    Ale wciąż irytujące, bo ja wciąż nie wiem o co mu chodzi… Usagi nic przecież złego nie zrobiła, to on jakieś dziwne podejście ma i w ogóle… Nie rozumiem go ani trochę… Każdy inny facet cieszyłby się z niewinnej partnerki i żony, ale nie on… I nie chciał rozmawiać… Wciąż jestem na nie, zdecydowane duże nie
    ^^

  2. Wychodzi na to że Mamoru nie jest takim draniem,pamięta i tęskni za wspólnie spędzonymi chwilami ale jego podejście do małżeństwa jest strasznie stereotypowe.Ciekawie są rozmowy Usagi i Mamoru,przyciągają się wzajemnie i odpychają.Niecierpliwie czekam na dalszą część.

  3. Oszukała go,nie umiała być z nim szczera,a on założył jej obrączkę i uznał,że teraz jest jego i ma być tak jak on sobie tego życzy…Myślę,że teraz chce mieć Usagi z powrotem,nie tylko jako kochankę ale i żonę.Tylko czy będzie umiał odpuścić,czy znów ją ubezwłasnowolni,czy ona mu zaufa..?Bynajmniej ja tak to rozumiem 🙂

    1. W jaki sposób go oszukała? To on sądzi, że ona go oszukała, dlatego rozpadło się małżeństwo. On wcześniej był chamem, a nie dopiero teraz jak dowiedział się, że ma dziecko

  4. No cóż do tanga zawsze trzeba dwojga:) To że jest chamem Usagi zauważyła dopiero po ślubie? Ciężko mi w to uwierzyć…Nie bronię go raczej staram się zrozumieć jego postępowanie i nie wybielam ani jego ani jej… Coś takiego jak bezpłodność to ważny problem i jak by na to nie patrzeć zatajenie tego było co najmniej dużym błędem.Brak szczerej rozmowy,brak zaufania,strach…Na rozpad małżeństwa pracują tu obie strony.Takie jest moje zadnie i w żadnym wypadku nie zamierzam go Tobie narzucać:)

      1. Myślę że o to chodzi żeby dyskutować i świetnie się przy tym bawić 🙂 Twoje opowiadania wzbudzają emocje i dlatego tak je lubię 🙂

          1. Bo o to chodzi 😀
            Gwoli ścisłości – nie ma większego obrońcy pary UxM niż ja, co wielu może zaświadczyć, dlatego jestem bardzo na nie dla tego opowiadania z powodu takiego Mamoru… Drażni mnie, gdy tylko widzę zewsząd Mamoru-drania…
            Wciąż nie ogarniam o co wam chodzi z Usagi…. Może ja nieuważnie coś czytałam (bo jestem na NIE), albo co? Nie rozumiem…

            1. Ja może nie jestem jakimś wielkim fanem tej pary ale mam dla nich duży sentyment 😉 Dlatego,że u Tsukinousako nie jest łatwo tak dobrze mi się czyta 🙂 Teraz bronię Mamoru bo nie widzę w nim tylko drania,mam wrażenie,że jest zagubiony.Drażni mnie gdy tak wybiela się Usagi,podoba mi się gdy nie jest kryształowa.Historia i bohaterzy są bardziej realni,normalni :)))

          2. Co nie zmienia faktu, że nie rozumiem co zrobiła Usagi nie tak 😛 (bo to co ja pamiętam, że czytałam jakoś nie wskazuje na jej połowiczną winę, czy coś, raczej wciąż wygląda mi to na dziwną interpretację Chiby)…
            A czytać drugi raz nie mam zamiaru, bo nie chcę rzucić laptopem przez okno, szkoda mi okna… I laptopa też…
            Wiem, że tu nie jest kolorowo itd, ale życie jest zbyt szare żeby wszędzie nawet w fikcji to atakowało zewsząd…

            1. Starali się o dziecko. Potem Usagi zrobiła badania i dowiedziała się, że nie może mieć dzieci, ale nic nie powiedziała M. Dalej próbowali. W końcu M. znalazł wyniki Usako i zrozumiał, że ich starania są daremne. A USAKO NIC MU O TYM NIE POWIEDZIAŁA, DLATEGO TO ONA PIERWSZA GO OSZUKAŁA. I niestety to Ona jest winna rozpadowi małżeństwa. Nawet Kościół Katolicki unieważniłby ich małżeństwo.
              Z tego powodu ja bardzo współczuję M.

              Opowiadanie jest super.

              Jestem pewna że za chwilę U. będzie znowu w ciąży:-)

              Cieszę się, że pojawił sie Saitou. Ja obecnie uwielbiam M&K 🙂 choć M &U też bardzo lubię. Pozdrawiam

            2. Masz rację szkoda laptopa i okna 😉 A wracając do naszej pary… Wiedząc o tym,że jest się bezpłodnym wmawiać partnerowi,że jest ok to jest ta wina,zwykłe kłamstwo bez względu na pobudki jakimi się człowiek kieruje.Ja nie lubię gdy jest za słodko 😉 Wolę jak bohaterowie maja tez wady,wtedy stają mi się bliżsi 🙂 Pozdrawiam ciepło i czekam na dalszy ciąg 🙂

  5. Zawsze jak czyta się coś wciągającego to obgryza sie przy tym paznokcie, wyrywa włosy z głowy i często przeklina na bohaterów. Ale mimo wszystko często dostajemy w ramach rekompensaty satysfakcjonujące zakończenie 😉 Także ja jestem dobrej myśli i nie chce już więcej prorokować 😉

  6. Opowiadanie jest nadzwyczajne. Świetnie napisane, trzyma w napięciu, wielowymiarowe. Postaci nie są biało czarne, dzięki temu nie jest nudne.

    Cieszę się, że nie zrezygnowałaś w wyniku fali krytyki (moim zdaniem niesłusznej)

    Życzę dużo natchnienia i czekam na rozwój wydarzeń. Niezmiernie ucieszę się, jeśli dodasz Minako i Saitou;-)
    Z niecierpliwością czekam na wakacyjny romans i jeta Saitou oraz Sekret. Pozdrawiam ciepło

  7. Hahaha xD
    Wyszłam na tą złą no 😛 Dawno już mi się to nie zdarzyło xD
    Autorka jednak wie, że moja „krytyka” to nie jest krytyka xD Daleko mi do krytykowania kogoś, komu ja nie dorastam do pięt. Moje komentarze tutaj są subiektywnym emocjonalnym wyrazem tego co czuję czytając to. Dokładnie tak reaguję na moje ukochane książki xD
    Dziękuję za odpowiedź o co chodzi, bo jak mówiłam nie byłam w stanie jeszcze raz przeczytać.
    I tak – jestem przedstawicielką niepoprawnego romantyzmu i happy endów, bo jak pisałam w życiu tego się nie spotyka ^^ W opowiadaniach szukam tego, czego nie widzę w codzienności 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s