Wyrachowana miłość. III

Że się nie uczę, to postanowiłam uczynić coś pożytecznego i zamieścić nowy rozdział. 😀

Następny planuje we wtorek, ale nic nie obiecuje. To ostatnia taka nudna część, teraz to się będzie działo, ojj działo zdecydowanie. 😀

~

O świcie obudził ją hałas. Najpierw tuż przy otwartym oknie rozległ się klakson samochodowy, a potem słychać było otwieranie drzwi magazynu. Co do… Spojrzała na zegarek i aż jęknęła. Kto wstaje o tak nieprzyzwoitej godzinie? Zasłoniła poduszką głowę, ale po dłuższej chwili uznała, że próby ponownego zaśnięcia i tak zakończą się niepowodzeniem.

Później stała pod prysznicem, czując się okropnie niewyspana. Nie było w tym nic dziwnego, bo przez prawie dwie godziny przewracała się na łóżku, zanim udało jej się usnąć. Wcale nie dlatego, że posłanie było niewygodne.

To Saitou Sekine… Nie potrafiła zrozumieć, jak to się stało, że tak szybko udało mu się do niej zbliżyć. Przecież, gdyby Rei w porę nie wróciła, już za moment zatopiliby się w gorącym pocałunku, a skoro jej ciało tak na niego reaguje to jedynie Bóg wie, co jeszcze mogłoby się stać. Saitou stawał się dla niej zagrożeniem, za bardzo ją pociągał.

Powtarzała sobie, że nie powinna się interesować kimś takim jak on. Nie jest przecież takim mężczyzną jakiego pragnęła. Co on może ofiarować kobiecie? No, oczywiście prócz namiętności i miłości…

Gdyby miała inne wyjście, natychmiast by stąd wyjechała, żeby nie wystawiać się na dalsze pokusy.

Ubrała się szybko w dżinsy i ulubioną koszulkę, jak zwykle poświęciła trochę czasu na staranny makijaż i zanim udała się do jadalni na śniadanie, zapukała do pokoju naprzeciw. Nie czekając na zaproszenie nieśmiało wsunęła głowę do środka. Rei siedziała na łóżku starannie czesząc swoje długie, czarne włosy.

– Jesteś na mnie bardzo zła?- zapytała cicho.

Ta spojrzała na nią spod zmrużonych powiek i odparła:

– Nie tak jak wczoraj… – ściągnęła usta na wspomnienie rozmowy między nimi.- Po za tym skontaktowałam się wczoraj z Kei- san i powinien być już dziś popołudniu.

– Naprawdę?- w błękitnych oczach blondynki malowało się zdziwienie.

Weszła się do pokoju, cicho zamykając za sobą drzwi.

– Przecież musiałam mieć do niego jakiś kontakt.- zmarszczyła groźnie brwi.

– No tak, tak.- pośpiesznie odpowiedziała jasnowłosa, machając ręką.- To dobrze.- mruknęła do siebie, wzdychając z ulgą.

– A to dlaczego? Chyba tak bardzo ci na nie zależy na tym wywiadzie…- w momencie źrenice czarnowłosej rozszerzyły się.- Doszło do czegoś niestosownego między tobą, a tym… mechanikiem?

– Nie- zaśmiała się nerwowo w odpowiedzi.

– Minako- chan?

– Nie- prawie krzyknęła, zaraz jednak dodała spokojniej:- Oczywiście, że nie. Schodzisz na dół?- zapytała pośpiesznie, aby odwrócić uwagę przyjaciółki. 

– Minako…- ciemnowłosa spojrzała na przyjaciółkę taksującym wzrokiem.

– Nic się nie stało- ponownie zaprzeczyła.- To idziemy?

– Idź, ja zaraz zejdę – odparła Rei, odkładając szczotkę na niewielką, drewnianą szafkę obok łóżka.

Minako otwarła szklane drzwi, wychodząc na zewnątrz.

– Minako- chan- usłyszała jeszcze ciche nawoływanie przyjaciółki.

– Tak?

– Pamiętaj, że mężczyźnie nigdy się nie ufa – powiedziała poważnie.

– To kolejny cytat z serii, układaj życie z Rei?- blondynka wywróciła oczami.

– Po prostu pamiętaj.

~

Saitou rzucił słuchawką i zaklął. Gdzie do cholery podziewa się ten Kei? Chyba z dziesięć razy od wczoraj wydzwaniał do hotelu w Osace, gdzie zatrzymał się kuzyn, ale wciąż nie mógł go złapać. Niech to szlag trafi!

– Jakieś kłopoty?

Podniósł głowę i zobaczył Minako, stojącą w progu. Czy słyszała, jak zostawiał wiadomość dla Kei? Miał nadzieję, że nie, bo wtedy wszystko by przepadło.

– Słucham?

– Wydaje mi się, że wyrażałeś się krytycznie o czyimś pochodzeniu i na dodatek jesteś zły. Dlatego zapytałam, czy masz jakieś kłopoty.

– Niezupełnie. Po prostu usiłowałem się dodzwonić do przyjaciela, ale wciąż nie mogę go zastać. Podać śniadanie?- zapytał i dopiero teraz zauważył, że przyszła na dół sama.- Znów zgubiłaś przyjaciółkę?

– Niezupełnie- potrząsnęła głową.- Zaraz zejdzie- dodała, siadając przy jednym z malutkich stolików, a on tymczasem udał się do kuchni i nalał do filiżanek zieloną herbatę.

– Świetnie razem nam się wczoraj rozmawiało, prawda?- zagadnął Saitou, podając jej parujący napój oraz tacę z jedzeniem.

Minako podziękowała i ujęła w dłonie pałeczki, jednocześnie zastanawiając się nad odpowiedzią.

– Widzisz Saitou- kun- zaczęła powoli- rzeczywiście miło spędziliśmy razem czas, ale… to co zdarzyło się wczoraj wieczorem, nie powinno było się stać. I nie stałoby się, gdyby nie wszystkie wydarzenia, to znaczy chodzi o niezastanie Kei-san, potem wymiana zdań między mną, a Rei. Tamto było po prostu spontaniczną reakcją.

– Tak myślisz?- spytał, z trudem ukrywając rozbawienie.

– Oczywiście. Nie chcę kłamać, że wcale mi się nie spodobałeś, ale między nami nie powinno dojść do niczego. Jesteś bardzo miły, ale nie jesteś w moim typie.

– Bo szukasz bogatego gogusia?

– Właśnie…- zreflektowała się, zdając sobie sprawę co właśnie powiedziała.- Nie… to znaczy, postawmy sprawę jasno. Ta sytuacja to tylko…

– Spontaniczna reakcja na stres?

– Tak. I nie świadczy o niczym- odparła, biorąc do ust kęs grillowanego łososia.

– Rozumiem. A gdyby znów coś takiego się zdarzyło, znaczyłoby to, że nastąpiła kolejna spontaniczna reakcja między nami?

– Aha- odpowiedziała, przeżuwając rybę.- Nie. Chodziło mi o to, że nic takiego się nie zdarzy- potrząsnęła mocno głową, dodając:- Po za tym Kei- san wraca dziś popołudniu.

– Wyjeżdżasz?

– Tak.

– A między nami nie ma żadnej chemii?

– Nie ma.

Nie mógł się powstrzymać i wyrwało mu się krótkie parsknięcie.

– Co to miało znaczyć?

– Nie rozumiem.- Saitou patrzył na nią z niewinną miną.

– Chodzi o dźwięk, który wydałeś.

– Pewnie kichnąłem.

– Dzień dobry- usłyszeli kobiecy głos za sobą. Rei stała w progu jadalni, przypatrując im się nieufnie.- Mam nadzieję, że nie czekałaś długo?- zapytała blondynkę, łypiąc niemiło na Saitou.

– Nie- odparła Minako.

– Ja wracam do kuchni- mruknął białowłosy.

– Nie przeszkodziłam w niczym, mam nadzieje?- spytała, siadając obok blondynki.

– Oczywiście, że nie.

Kobiety dokończyły śniadanie w milczeniu, ale Saitou, który cały czas obserwował Minako. Mógłby przysiąc, że pomyślała o tym samym, co on. Żadnej chemii, koń by się uśmiał. Od samego początku sypią się iskry, gdy tylko się do siebie zbliżą. Jeszcze nigdy nie myślał tak o żadnej innej kobiecie. Gdyby miał choć kilka dni, zdołałby ją przekonać, że wspaniale by do siebie pasowali. Pod warunkiem, że uda mu się namierzyć jak najszybciej kuzyna i opóźnić jego powrót.

Minako miała nadzieję, że Kei nie będzie zwlekał z powrotem i już popołudniu będą mogły stąd wyjechać. Musi jak najdalej trzymać się od Saitou Sekine, bo jeszcze zrobi coś głupiego.

~

Po południu pojawiła się Akira, która pomaga w hotelu, oznajmiając, że wysypka po zatruciu bluszczem jest już ‘do wytrzymania’. Saitou zajął się naprawą kolejnego samochodu, a Minako razem z Rei udały się na górę.  

– Dzień dobry, przyprowadziłam przyjaciółkę- oznajmiła blondynka, stając wraz z ciemnowłosą w progu pokoju. 

– Wejdźcie.- uśmiechnął się starszy pan, machając zapraszająco dłonią.

– To właśnie Rei Hino- przedstawiła kobietę, kiedy podeszły do łóżka. Czarnowłosa ukłoniła się nisko.

– Witam. Jestem, Kenshin Uesugi.- kiwnął głową.- Czy wszystkie twoje przyjaciółki są takie śliczne?- zapytał Minako, na co ona zachichotała.

– Większość- odpowiedziała.- Przyszłam panu poczytać, jeśli tylko ma pan ochotę.- uśmiechnęła się.

– Cóż to za pytanie- oburzył się.- Dwie piękne kobiety i książka. Co stary człowiek może chcieć więcej?

Minako lekko uśmiechnęła się, biorąc od dziadka Kenshin poradnik na temat lokowania pieniędzy i usiadła na krześle przy łóżku.

Rei podeszła do otwartego okna wychodzącego na miasteczko, spoglądając na opustoszałą drogę.

– Trochę to dla mnie dziwny wybór, po powieściach pani Kirino- powiedziała Minako staruszkowi.- Nie uważa pan tego za nudne?

– Wcale nie. Zawsze ceniłem to wydawnictwo. Dzięki niemu…- przerwał nagle i zaniósł się suchym kaszlem.

– Dzięki niemu, co?

– Dzięki niemu wiem, na jakim koncie trzymać emeryturę. Nie to, żebym miał tak dużo do odkładania, sama rozumiesz.

W tym momencie Rei szybko przywołała dłonią blondynkę. Ta podbiegła do okna i wyjrzała.

– To mercedes. Duży, czarny, o ile się nie mylę ma na drzwiach logo firmy Yamany.  

– Boże, jak on szybko jedzie, o mało nie zawadził o furgonetkę przed nim!- zakrzyknęła Rei, zakrywając usta.

– Co za kretyn! Któregoś dnia naprawdę się rozwali.

– Kto taki?- spytała zdziwiona Minako.

– Eee… nie wiem. Wszystko jedno.

– To na pewno Kei- san, zresztą mówił, że będzie o tej godzinie- powiedziała Rei, patrząc na zegarek.- Cóż, lepiej pójdziemy się spakować- dodała, kierując się w stronę wyjścia.

– Spakować? A po co? Myślałem, że spodobało wam się u nas. No i kto mi będzie tak profesjonalnie czytał, jeśli wyjedziesz? Tak między nami, Akira- san się do tego nie nadaje- zwrócił się do Minako.

– Och, tak i przykro- uśmiechnęła się przepraszająco do staruszka.- Przecież pan wie, że to było tylko chwilowo. Mamy pracę do wykonania. 

– Pisać o tej bandzie łobuzów. To marnowanie papieru, jeśli ktoś pyta mnie o zdanie.

– Czuje, że pan niezbyt wysoko ceni Kei- san i jego znajomych- odezwała się Rei.

– E tam, cenię nie cenię. Tyle, że według mnie oni wszyscy powinni się wreszcie ustatkować, znaleźć żony, założyć rodziny, a nie zachowywać się jak zgraja nastolatków, kiedy mają już po trzydzieści lat. Wydają pieniądze na luksusowe gadżety albo szturchają te małe, białe piłeczki wokół trawy.

– To może poświecę się i spróbuje wydobyć jednego z tej zgnilizny, dobrze?- powiedziała Minako, chichocząc.

– Jednego z tamtych? A ja myślałem, że podoba ci się Saitou- chan.

Rei spojrzała na przyjaciółkę nad wyraz zdziwiona.

– Pana wnuk jest bardzo miły, ale my nie zmieniłyśmy planów. Życzę panu, żeby dzisiejsze badania wypadły jak najlepiej. Wpadnę odwiedzić was za dzień czy dwa- pożegnały się ze starszym panem, kłaniając się. 

Wychodząc z pokoju cały czas czuła na sobie przenikliwy wzrok.

– Mówiłam ci, że jest bardzo miły- zagadnęła, chcąc aby myśli Rei zeszły na inny tor.

– Tak, to prawda- przytaknęła.- Chodźmy się spakować, a potem wyjeżdżamy.

Zbiegły pośpiesznie po schodach, żeby jak najszybciej ubrać się i zabrać rzeczy. Minako nie chciała wstępować do magazynu- powtarzała sobie przez cały czas, że Saitou pracuje, więc po co przeszkadzać. Kiedy zamykały za sobą drzwi hotelu, usłyszały głośny odgłos gongu.

Reklamy

14 thoughts on “Wyrachowana miłość. III

  1. Jak dla mnie, to nudne nie było:D 😉 Ale skoro zapowiadasz, że dopiero ma się zacząć dziać, aż się nie mogę doczekać tych „wybuchów” 😉

  2. Eh ta Minako, ktoś powinien jej uzmysłowić, że najważniejsza jest miłość. Oczywiście kasa też jest ważna, ale bez miłości traci swój blask. A Rei? Ta to jest cynicza, no ale cóż….. Pozdrawiam i życze dużo…dużo… weny 😉 No i z niecierpliwością czekam na więcej 🙂

      1. Ale Saitou chce poprostu aby ona go pokochała bez wzgledu na stan jego konta, więc to go usprawiedliwia 😉 A co do Rei to mam nadzieje, że Kei przemagluje trochę jej światopogląd 😉

  3. Podejrzewam 😉 Choć trochę mnie boli jej obecne zachowanie, zawsze mi się w niej podobało to, że miała serce wyciagniete na dłoni. A tu schowała je do porfela 😦 Eh… musze więc poczekać, aż zmądrzeje 😉

  4. trochę mało akcji, ale jak zwykle lekko i przyjemnie – trochę mnie irytuje ta Rei, wiem, że niby zawsze trochę taka była, ale tutaj masz ją nieco za bardzo taką wyniosłą… to moje zdanie.
    I kurcze wiesz co? Tagując tak oczywiście rozdziały i tak szczegółowo zdradzając fabułę w komentarzach trochę psujesz zabawę czytelnikowi – również to moje zdanie ^^

    1. Wiem, że czasem nie potrafię przedstawić charakter postaci SM i zdaje sobie z tego sprawę.
      Popracuje nad tym ;).
      PS. A po za tym historia nie potoczy się tak jak wszystkim się wydaje.
      I nic już więcej nie powiem, zamieniam się w kamień. 😀 XD

  5. Czemu ta Rei musi się wszędzie wtrącać… Ktoś powinien ją ustawić do pionu… gdyby nie ona to może Minako by inaczej spojrzała na Saitou a tak będę musiała troszkę poczekać na rozwój akcji. Pozdrawiam i czekam na kolejny wspaniały rozdział 😀 😀 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s