Wyrachowana miłość. IV

Jak powiada moja wykładowczyni- endżoj xD.

~

Tym razem brama była otwarta i Minako podążając za samochodem dostawczym, dotarła wąską dróżką do Sakura Zensen. Kilkupiętrowa posiadłość, zbudowana z kamienia, drewna i szkła, stała przytulona do gęstwiny miłorzębów i wiśni, wspaniale wtapiając się w krajobraz. Na pierwszy rzut oka było tu widać wielkie pieniądze i klasę.

Kiedy zatrzymały się przed głównym wejściem, dojrzały małe domki stojące pod drzewami połączone krętymi, skalnymi ścieżkami. Naprzeciwko głównego budynku zaczynało się pole golfowe z jasnozieloną, wypielęgnowaną trawą, a na lewo korty tenisowe. Z tego, co przekazała im sekretarka Yamany, powinny jeszcze tu być stajnie i basen.

To jest dopiero życie.

– Wow- wyrwało się blondynce, podziwiającej widoki zza szyby samochodu.

– Tylko, nie ustalaj jeszcze daty ślubu- odparła Rei, rozbawiona jej zachowaniem.

Minako nie przestając się rozglądać, wyskoczyła radośnie ze swojego małego nissana, w przeciwieństwie do czarnowłosej, która niechętnie wygramoliła się z przedniego siedzenia.

Zabierając ze sobą bagaże, zbliżyły się do wielkich drzwi, rzeźbionych w drewnie.

Pomieszczenie do którego weszły, było wysokie na dwa piętra. Masywne belki i kamienna podłoga nadawały mu nieco surowy, męski charakter. Z jednej strony całą niemal długość zajmował bar, z przeciwnej- restauracja. Wnętrze udekorowane było doniczkami i obrazami, z których kilka wyglądało łudząco podobnie do znanych im już z hotelu dziadka Kenshin. Na wprost mieściła się recepcja i tam też się skierowały. Za ladą siedziała biuściasta brunetka. Na przypiętym identyfikatorze wypisane było jej imię- Hiroe. Była młodziutka, nie mogła mieć chyba więcej niż osiemnaście lat. Na widok kobiet uśmiechnęła się promiennie.

– Dzień dobry. Czym mogę paniom służyć?

– Nazywam się Hino Rei- san, a to jest Aino Minako- san. Byłyśmy umówione z Kei-san na wczoraj, ale przyjechałyśmy z opóźnieniem i nie zastałyśmy go. Czy może teraz już jest?

– Och, oczywiście. Panie są z japońskiego ‘Vogue’, prawda? Czytałam każdy numer od deski do deski. Wydaje mi się, że gdzieś panią widziałam- zwróciła się do Minako, przyglądając się jej uważnie.- Na pewno na zdjęciu w jakimś magazynie- pokiwała głową, zadowolona ze swojego odkrycia.- Kei- san nie mógł odżałować, że wtedy się z paniami rozminął, ale chłopcy tak go naciskali, żeby już jechać do Osaki, że nie miał innego wyjścia. W tej chwili rozmawia ze swoim kuzynem przez telefon, ale powiem mu, że panie przyjechały. Proszę usiąść, może kawy?

Kobiety uprzejmie podziękowały, zbliżając się do kremowych foteli stojących przy ścianie. Blondynka była zbyt zdenerwowana, żeby usiąść. Chwyciła tylko najbliższe oparcie i zrobiła kilka głębszych oddechów, usiłując się odprężyć. Oto nadeszła chwila, od której zależy przyszłość i dlatego chciała zrobić jak najlepsze wrażenie.

– Przestań- usłyszała karcący głos Rei.- To tylko facet, nie cesarz Japonii.

Usłyszały za sobą damski chichot i cichy męski głos. Odwróciły się i ujrzały wysokiego, jasnowłosego mężczyznę, który obejmował Hiroe i szeptał jej do ucha. Mężczyzna właśnie w tej chwili dostrzegł kobiety i uśmiechnął się szeroko. Powiedział coś do brunetki, która szybko wróciła na swoje stanowisko. Nieznajomy zbliżył się do kobiet, przyglądając się im uważnie. Miał na sobie czarną koszulę, której rękawy były podwinięte i ciemne dżinsy, a na przegubie dłoni duży, srebrny zegarek, który musiał kosztować majątek.

– Drogie panie, zasługuję na wszytko co najgorsze za to, że naraziłem panie choćby na najdrobniejszą przykrość- skłonił się nisko.- Jestem Yamana Kei- san, ten san łajdak, który nie zaczekał na panie wczoraj. Mógłbym podać sto wyjaśnień, ale nic nie zrekompensuje tego, co już się stało. Polecam się więc po prostu wspaniałomyślności pań.

Minako zaśmiała się kokieteryjnie, nieświadoma wzroku błękitnych tęczówek, taksujących jej przyjaciółkę.

– Nie wydaje mi się, żeby stało się coś strasznego- odezwała się Rei.- Poza tym, wina była po naszej stronie- spóźniłyśmy się, a pan miał gości, którymi musiał się zająć.- uśmiechnęła się, po czym przestawiła siebie i blondynkę:- Hino Rei- san, a to Aino Minako- san.- Kobiety kiwnęły grzecznie głową.

– Możemy chyba mówić sobie po imieniu, prawda? Tak będzie łatwiej- mrugnął do Minako, która oblała się lekkim rumieńcem.- Witam w Sakura Zensen. Ulokowałam was w najlepszych apartamentach.- Mężczyzna przepuścił kobiety przodem, wpatrując się jednocześnie w krągłą pupę Rei.- Hiroe, skarbie, powiedz Jun, żeby zaniósł bagaże pań do sto dziewięć i sto dziesięć.

Razem z Kei pojechały windą na drugie piętro. Ich towarzysz miał bardzo przyjemny sposób bycia, przy nim każdy miał wrażenie, że tylko jemu poświęca całą uwagę.

Jest po za tym niebywale przystojny, pomyślała Minako. Prawie tak samo jak Saitou, tylko w innym rodzaju. No i do tego dziany. Pochodził z bardzo dobrej rodziny. Wysoki, blondyn, przystojny i czarujący. Czego więcej mogłaby pragnąć? Być może- o ile to, co mówił Saitou, było prawdą- czasami zdarzyło mu się wypić za dużo, ale teraz był całkiem trzeźwy. Minako niepokoiło raczej co innego- wyraźna zażyłość z Hiroe. Jeśli lubi młode, biuściasta panienki, to ona nie ma tu czego szukać- jest od niej co najmniej parę lat starsza i ma dużo skromniejsze warunki fizyczne.

Tymczasem dotarli do drzwi apartamentów i kiedy Kei otworzył jeden z nich, przed kobietami roztoczył się niezapomniany widok.

Pokój urządzony był w tradycyjnym stylu, ale wszystkie detale były pieczołowicie dobrane- od kamiennego kominka do wiszących na ścianach obrazów. Okno zajmujące całą powierzchnie ściany, ukazywało pole golfowe położone przepięknie wśród drzew i dwóch małych jeziorek, a w oddali wznosiły się wzgórza, porośnięte lasem.

– Jun- san zanieś bagaże do sypialni panny Hino- blondyn poinstruował mężczyznę, który właśnie wszedł do sypialni Minako.

Wysoki, młody człowiek, mniej więcej w wieku Hiroe, przeszedł z walizkami do drugiego apartamentu.

– I jak wam się podoba?- spytał Kei.

– Tu jest przepięknie- odpowiedziała blondynka, uśmiechając się szeroko.

– Cieszę się. Zostawię was teraz, żebyście się mogły rozgościć. Gdybyście czegoś potrzebowały to jestem po drugiej stronie holu. Za godzinę wszyscy spotkamy się na lunchu, więc będzie okazja, żebyście poznały całe zgromadzenie. Pewnie już nie możecie się doczekać.

– Na co?- spytała, na co Rei zwróciła oczy ku niebu. 

– Żeby zebrać materiały do artykułu, jak sądzę.

– Artykułu? Ach tak, oczywiście.

– Wolałybyście sporządzić sobie listę spotkań i rozmów, czy działać bardziej spontanicznie?

– Chyba pokręcimy się po prostu wokoło i zobaczymy, jak to najlepiej zrobić. Nie zwracajcie na nas uwagi- odpowiedziała Rei.

– Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógłby nie zwrócić na was uwagi i to wcale nie był komplement- mrugnął wesoło do ciemnowłosej, kierując się do wyjścia z pokoju.- Do zobaczenia na dole za godzinę.

Zaraz po jego wyjściu, Minako sprawdziła zamki w drzwiach. Może, jej zachowanie było dziwne- no dobrze bardzo dziwne, ale psychoterapeuta twierdził, że w takich okolicznościach jest całkowicie usprawiedliwione, a objawy będą z czasem stopniowo ustępowały. Musiała radzić sobie z tym najlepiej jak potrafiła. Zwłaszcza, że nie mogła już pozwolić sobie na korzystanie z usług psychoterapeuty.

– Co za denerwujący typ- odezwała się po dłuższej chwili ciszy czarnowłosa. 

– Według mnie jest czarujący- zachichotała blondynka.

– Czarujący, może być tygrys w klatce- warknęła, rozdrażniona naiwnym zachowaniem przyjaciółki.- Ale chyba coś o tym wiemy, prawda?

Minako poczuła jakby dostała obuchem w głowę, a przed oczami przewinęły się wszystkie przykre wspomnienia. Nagle zrobiło jej się niedobrze. Wydusiła z siebie cicho:

– Rei… proszę.

Ciemnowłosa westchnąwszy ciężko pochyliła głowę, po czym odezwała się spokojnie:

– Minako- chan przyjechałam tutaj tylko i wyłącznie dla ciebie. Nie chce, abyś zrobiła coś głupiego. Chce, żebyś wiedziała, że zależy mi na tobie. Jesteś moja przyjaciółką.- Powoli przeszła przez sypialnie i otwarła drzwi, zanim jednak wyszła, dodała jeszcze:- Spotkamy się na lunchu.

~

Saitou odebrał telefon już po pierwszym dzwonku.

– Halo?

– Chyba siedziałeś na telefonie. Cóż to, jesteśmy zdenerwowani, drogi itoko?

– Przestań. Przyjechały już?

– Są w apartamentach naprzeciwko mnie, na drugim piętrze. Wiesz, to rzeczywiście piękne kobiety. Bardzo mi się spodobały.

– Odczep się od Minako, bo cię załatwię.

Kei zaczął się śmiać.

– Nigdy jeszcze nie widziałem, że ci tak na kimś zależało. Aż mi trudno uwierzyć.

– Lepiej uwierz. To ma dla mnie wielkie znaczenie, naprawdę bardzo wielkie. Chyba nie powiedziałeś im, że jesteśmy kuzynami albo, że Kenshin jest twoim dziadkiem?

– Akurat nie zgadało się na temat. A może wreszcie wytłumaczysz mi, o co w tym chodzi? Chyba nic ostatnio nie przeskrobałem takiego, żebyś musiał mnie się wypierać?

– Wcześniej nie, ale nie wiem, co robiłeś w ciągu ostatniej godziny- odparł Saitou ze śmiechem, a potem powiedział kuzynowi, co wie o Minako i jej planach oraz co sam zamierza z tym zrobić.- Pomożesz mi?

– Jeśli tego właśnie chcesz… Powiem ci tylko, że dla mnie całe to zamieszanie jest bez sensu. Przecież mógłbyś oszczędzić sobie wielu zachodu, gdybyś powiedział jej prawdę. A potem żylibyście długo i szczęśliwie.

– Zrobisz to, o co proszę? To dla mnie bardzo ważne.

– Jasne. I powiem chłopakom, żeby czegoś nie palnęli. Akihiko- kun dopiero jedzie z Tokio i wstąpi po drodze do dziadka. Będziesz mógł sam go wtajemniczyć.

– Już tu jest i wie o wszystkim, ale powiem ci, że nie ufam do końca temu twojemu bratu. Miej oko na niego, dobrze?

– Zgoda. Jak się czuje dziadek?

– Nadspodziewanie dobrze. Dziś po południu zabieram go do ortopedy, a poza tym wynająłem już pielęgniarza i specjalistę od fizjoterapii, żeby zostali tutaj przez tydzień czy dwa. Zwolniłem swój pokój na górze, żeby ktoś z nich mógł tam zamieszkać i być bliżej ojii- san.

– Pamiętaj, że po tym, jak Mamoru- kun odwołał swój przyjazd, liczymy na ciebie w jutrzejszym turnieju.

– Pamiętam tyle, że nie jestem takim dobrym golfistą jak on i przez ostatnie pół roku w ogóle nie grałem.

– Dobra, dobra, nie za mną takie gadanie. Ty i Mamoru zawsze puszczaliście nas z bez portek.

Saitou zachichotał, przypominając sobie te wszystkie zawody, w których współuczestniczyli parami.

– To prawda. Będę wieczorem w Sakura Zensen. Na razie.

~

Minako rozpakowała się, a potem przez kilka minut podziwiała widok z okna. Nie mogła jednak usiedzieć na miejscu. Nie przyjechała tu dla pięknych widoków. Przed lunchem powinna spróbować zdobyć trochę wstępnych informacji. Poprawiła makijaż, zabrała notes i sama zeszła na dół, żeby wyciągnąć coś z Hiroe. Okazało się to trudniejsze, niż przypuszczała. Chociaż wygląd raczej o tym nie świadczył, dziewczyna była bystra i zdecydowana, żeby nie ujawniać żadnych osobistych szczegółów na temat gości. Minako dowiedziała się jedynie, że członkami są japońscy mężczyźni, bardzo dobrze sytuowani, którzy nie mają jeszcze trzydziestu pięciu lat i nie są żonaci. Chociaż- jak stwierdziła Hiroe- niektórzy z nich są już zaangażowani w nieformalnych związkach albo zaręczeni.

– Obawiam się, że to wszystko, co mogę pani o nich powiedzieć- stwierdziła.- Oprócz tego, że są bardzo mili- dodała chichocząc.- O wszystko inne muszą panie zapytać Kei- san lub ich samych.- Pochyliła się do Minako i dodała szeptem:- Gdybym powiedziała choć słowo na ich temat, wylano by mnie stąd w ciągu minuty, mimo, że Kei- san jest dobrym znajomym moich rodziców. Cenię sobie tę pracę, bo w okolicy nigdzie nie znalazłabym dobrze płatnej, a to ważne, kiedy ma się rodzinę na utrzymaniu. Niech pani zresztą sama zobaczy.- Naraz podsunęła blondynce ramkę z fotografią młodego mężczyzny z niemowlęciem.- Minoru, mój mąż, studiuje, a popołudniami pracuje tutaj, w stajniach. Koki- chan zaś w ciągu dnia jest z moją mamą. Ma teraz dziewięć miesięcy i tylko się obejrzeć, jak zacznie chodzić.

Minako opuściła recepcję bogatsza o szczegóły dotyczące ząbkowania Koki i przepis na najlepszą w okolicy roladę wiśniową, natomiast bez sukcesów na temat członków klubu. Nieważne, powiedziała sobie, wychodząc na dwór. Tak naprawdę, interesował ją głownie Kei. Co prawda, w jej myślach co chwila pojawiał się Saitou, ale usiłowała wyrzucić go zaraz stamtąd. To Kei jest mężczyzną w sam raz dla niej. Przystojny jak czort i majętny. Idealny kandydat. Właśnie taki, o jakiego jej chodziło. Nie zawrócił jej w głowie od pierwszego wejrzenia, ale uznała, że ludzie za bardzo przeceniają tę sprawę. Była pewna, że z czasem nawiąże się między nimi jakaś nić, która będzie stawać się silniejsza. Kei jest przecież czarującym mężczyzną, a jego pocałunek na pewno nie pozostawi jej obojętnej. Jeżeli jednak, z jakichś powodów, nic między nimi się nie nawiąże pozostaje jeszcze dziesięciu innych mężczyzn do wyboru. Miała zamiar przyjrzeć się wszystkim, żeby nie wykluczać z góry żadnej możliwości.

Reklamy

12 thoughts on “Wyrachowana miłość. IV

  1. pierwsza? 😀
    fajnie, kurcze nieźle przedstawiłaś Kei ^^ fajne zachowanie, takie typowy playboy xD czekam na rozwój wydarzeń i snuję swoje własne domysły i dziwne rozwinięcia akcji 😛

  2. Witam cie droga autorko pragnę ci wyznac ze piszesz
    bardzo fajne opowiadania, ciekawa jestem jednak
    jednej żeczy -co takigo strasznego wydazyło sie
    w zyciu Minako że korzystała z Pychoterapeuty
    i dlaczego ma na twarzy lekkie blizny czyzby
    ktoś Ja w przeszłoszci dotkliwie pobił?

      1. ja podejrzewam, że nie o pobicie chodzi – czyli Autorka, jednak dała element dramatu 😛 mam nadzieję, że tylko taki minimalny i jedyny tutaj, bo fajnie by było czytać coś lekkiego i przyjemnego – byłaby miła odmiana….

  3. Rozdział był bardzo ciekawy 😀 A Saitou i ta jego zazdrość kiedy rozmawiał z Kei, po prostu bezcenna 😀 I tak samo jak dziewczyny, nie mogę doczekać się wyjaśnienia dziwnego zachowania Minako. Pozdrawiam i czekam na więcej 😀

  4. Ciekawe jakie będzie miał wyjaśnienie Saitou na przebywanie w rezydencji skoro utrzymuje, że jest tylko mechanikiem a tam zbiera się elita?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s