Wyrachowana miłość. XI

Saitou i Sora stali w holu czekając, aż Minako się przebierze.

– Wyglądasz idiotycznie- syczał białowłosy do swojego przyjaciela.- Kogo chcesz oszołomić tym przebraniem?

Sora miał na sobie czarne kąpielówki z nogawkami do pół uda, białą koszulkę, wysokie buty i lotnicze okulary.

– Co w tym idiotycznego? – spytał zdziwiony.

– Świetnie wiesz, że mam na myśli to, że włożyłeś ni przypiął, ni przyłatał takie buty na te swoje gołe, owłosione nogi. Powinieneś występować jako klown w cyrku.

– Tego jeszcze nie próbowałem- odparł szatyn, szczerząc zęby.- Co do butów… ja je po prostu lubię. Noszę tylko robione na zamówienie. Te są specjalnie na basen. Zobacz, mają gumowe podeszwy- dodał, unosząc nogę, żeby Saitou mógł zobaczyć spód.- Jeśli zaś chodzi o moje nogi, to czy uważasz, że powinienem je golić?

Jasnowłosy zaczął się śmiać.

– Ty chyba nigdy nie dorośniesz.

– Mam nadzieję że nie, jeśli miałoby to znaczyć, że muszę chodzić, w garniturze i tak dalej. Wiesz, Kei chyba miał racje mówiąc, że za długo byłeś w Tokio, zrobiłeś się taki jakiś sztywny i bez fantazji. Przykro mi to mówić, ale moim zdaniem Minako woli mnie niż ciebie.

-Diabła tam woli. Przez chwilę tylko oszołomił ją stan twojego konta, ale niedługo wróci jej przytomność. Dlaczego nie pójdziesz sobie i nie zostawisz nas samych?

– Nic z tego. Minako zaprosiła mnie osobiście, a ja jestem dżentelmenem, więc nie mogę odmówić. Poza tym jest urocza. Bardzo ją lubię.

Saitou już otwierał usta, żeby zaprotestować, ale właśnie ukazała się jasnowłosa w stroju plażowym, składającym się z brzoskwiniowego bikini i kolorowego pareo w kwiaty.

– Przepraszam, że to tak długo trwało, ale dziś jest silny wiatr, więc musiałam zapleść warkocz- powiedziała, dotykając misternie upiętych włosów.

– Warto było, bo wyglądasz zachwycająco- odezwał się Sora.

– Dziękuję- odparła, zerkając na jego buty, a potem przenosząc pytający wzrok na Saitou.

– To jest jego obuwie na basen – wyjaśnił, wyciągając do niej rękę.

Sora wykonał ten sam gest.

– Pójdziemy? – spytali jednocześnie.

Przez chwilę rozkoszowała się objawami zainteresowania ze strony ich obu, ale potem zaczęła czuć się nieco dziwnie. Wyglądało na to, że oni bardziej zajmowali się współzawodnictwem między sobą niż nią samą. Miała też uczucie, że Sora nie traktuje całej tej sytuacji tak serio jak Saitou, chociaż trudno wymagać od kogoś, kto chodzi na basen w takim stroju, żeby cokolwiek traktował serio.

– Obiad będzie za chwilę- powiedział szatyn.- Masz ochotę się ochłodzić?- zwrócił się do Minako.

– Nie, dziękuję, idźcie sami- odparła.- Może dołączę do was później.

W rzeczywistości wcale nie chciała wchodzić do wody, żeby nie zniszczyć maskującego makijażu.

– Będziesz się kąpał w butach?- spytał białowłosy złośliwie.

– Człowieku, czyś ty oszalał?

Sora zdjął buty i odstawił na je na bok, później rzucił okulary na leżak i zdjął koszulkę, a Minako patrzyła z podziwem na jego wspaniale mięśnie. Miał piękne ciało, mocno opalone, z ciemnymi włosami na piersi. Podszedł do trampoliny, wspiął się, mrugnął porozumiewawczo do blondynki i wykonał perfekcyjny skok do wody.

– Wspaniale! – zawołała, klaszcząc w dłonie, kiedy głowa mężczyzny wynurzyła się z wody.

– Cholera!

Saitou wstał, zerwał z siebie koszulkę, zrzucił buty i pomaszerował do trampoliny. W niczym nie ustępował szatynowi, jeśli chodzi o pięknie umięśnione ciało. Niektórzy mogliby nawet powiedzieć, że przewyższał go urodą.

Tacy, co to lubią mężczyzn o białych włosach i stalowym spojrzeniu. Jego skok tyłem też był bez zarzutu. Sora wrócił na trampolinę i wykonał skok odrobinę trudniejszy. Saitou powtórzył to samo. Potem Sora zrobił salto, a jasnowłosy nie pozostał w tyle.

Przy basenie pojawił się Seiki. Przysłonił ręką oczy i przez chwilę przyglądał się skokom.

– Co to jest?- zwrócił się do Minako.- Eliminacje do olimpiady?

– Nie – odparła.- Zawody w piaskownicy.

– Właśnie widzę- powiedział chichocząc.- Muszę jechać do Osaki, podpisywać moją książkę w księgarni. Chciałabyś wybrać się ze mną? To nie powinno potrwać dłużej niż dwie godziny, a potem kupię ci loda.

– Duże lody i jadę z tobą.

– Zgoda.

– W takim razie poczekaj dziesięć minut, a ja się przebiorę.

– Cholera, miałem nadzieję, że pojedziesz w tym kostiumie i będę mógł opowiadać ludziom, że znalazłem w morzu syrenę.

Wstała śmiejąc się i oboje opuścili basen.

Saitou podciągnął się na brzeg basenu i otarł twarz z wody. Szatyn wynurzył się obok niego, otrzepując mokrą głowę jak psiak.

– Chyba zrobiliśmy się za starzy na coś takiego- powiedział.

– Też czuję, że już nie mam dwudziestu lat- dodał białowłosy i spojrzał przez ramię w stronę stolika, gdzie siedziała blondynka.

Tyle że jej tam nie było. Rozejrzał się wokoło, ale w polu widzenia byli tylko Akihito i Isoshi, siedzący pod parasolem i pogrążeni w rozmowie.

– Gdzie ona może być?

– Nie wiem- odparł Sora, wzruszając ramionami.

– Hej, Akihito- wrzasnął białowłosy.- Nie widziałeś, gdzie poszła Minako?

– Wyszła stad razem z Seiki parę minut temu. Chyba kierowali się w stronę głównego budynku.

– Cholera!

-Nie przejmuj się- pocieszał go Sora.- Seiki jest w porządku.

– Tego właśnie się boję. Muszę ich znaleźć.- Pośpiesznie pozbierał swoje rzeczy, ale nie zdążył nawet dojść do wyjścia, kiedy zobaczył w oddali odjeżdżające białe BMW.

– Niech to szlag!-  wybuchnął i cisnął koszulę o ziemię. Potem stał patrząc, jak samochód znika z pola widzenia.

Podszedł do niego Sora z ręcznikiem zawieszonym na szyi, w zębach miał nie zapalone cygaro. Otoczył przyjaciela ramieniem.

– Chodź, stary. Usiądziemy przy zimnym piwie i powspominamy dawne czasy. Ona wróci.

– Nie wiem, co się ze mną dzieje. Nigdy czegoś takiego nie doświadczałem. Czasami myślę, że zwariuję.

– Stary, to mi wygląda na miłość. Według mnie masz dwa wyjścia: albo się zastrzelić, albo ożenić.

– Nie mam pistoletu, a z drugiej strony boję się jej oświadczyć. Na pewno mi odmówi. Mówiłem wam, że postanowiła wyjść za milionera.

– No to powiedz jej prawdę, do jasnej cholery. Posłuchaj kogoś, kto jest starszy i bardziej doświadczony: z każdą chwilą i z każdym następnym kłamstwem pogrążasz się jeszcze bardziej.

– Co się wymądrzasz, jesteś tylko trzy miesiące starszy. Poza tym pogrążyłem się już tak głęboko, że jeszcze trochę nie będzie stanowiło różnicy. Jestem przekonany, że ona też mnie kocha, ale chciałbym wyciągnąć to od niej, zanim dowie się, że mam tyle forsy co wy.

– No, tego bym nie powiedział. Na ile się cenisz?

– Nie twój zakichany interes, ale nie narzekam. Sprzedałem klinikę i posiadłość w Tokio za niezły kawałek grosza.

– Nie pozwól, żeby Isoshi się o tym dowiedział, bo będzie starał wciągnąć cię do swojej najnowszej inwestycji. Wygląda na to, że zarzucił sieci na Akihito.

– A co, ma jakieś kłopoty?- spytał Saitou.

– Sądzę, że mógłby wykupić mnie i ciebie za jednym zamachem. On po prostu woli czasami obracać pieniędzmi innych. Ale ja nie narzekam, w zeszłym roku zarobiłem razem z nim parę milionów.

– A jak idą interesy Seiji?

– Jak świeże bułki. Podpisał wielki kontrakt z Arabią Saudyjską i kupują od niego na pniu cały sprzęt wiertniczy, jaki tylko uda mu się wyprodukować.

– Rany, mam nadzieję, że to wszystko nie dojdzie do Minako.

– Dlaczego?

– Bo wspomniałem jej, że Isoshi jest o krok od bankructwa, a  Seiji nie starcza na wypłaty pensji.

Sora zaczął się śmiać, potrząsając głową.

– Ale numer! Co jeszcze jej naopowiadałeś?

– Że Akihito- kun jest homoseksualistą.

– Powiedziałeś jej, że… twój kuzyn jest gejem?- szatyn odrzucił głowę do tyłu i śmiał się na całe gardło.

~

Minako bardzo przyjemnie spędziła popołudnie z Seiki. Księgarnia w Osace miała ładnie urządzone wnętrze, a podpisywanie książek zajęło tylko półtorej godziny. Chętnych było dużo – ponad pięćdziesiąt osób – a blondyn twierdził, że to zasługa pięknej kobiety u jego boku. Potem udali się na lody.

– Nie jadłem lodów chyba już z parę lat – zauważył.

– Ja też nie. Dawniej żyłam pod taką presją, żeby broń Boże nie przybrać ani grama na wadze, że nawet nie ośmielałam się myśleć o takich występnych rzeczach.

– Dlaczego tak się troszczyłaś o wagę? Byłaś modelką albo aktorką?

– To pierwsze. Pracowałam jako modelka w Nowym Jorku, także w Tokio, ale wycofałam się z tego jakiś czas temu.

Seiki zaczął przyglądać jej się uważnie. Obejrzał jej twarz z jednego, a potem z drugiego profilu.

– Czy to ty jesteś na reklamie olejku do opalania? Takiej z rybim ogonem i…

– Z muszlami? Tak, to ja

– Nic dziwnego, że nazwałem cię syreną. Jeden z nurków miał to zdjęcie na ścianie w kajucie. A niech mnie. To byłaś ty.

– To byłam ja.

– Dlaczego się wycofałaś? Wciąż wyglądasz, rewelacyjnie.

– Dziękuję.

W pierwszej chwili miała zamiar udzielić mu rutynowej, zdawkowej odpowiedzi, ale spojrzała w jego oczy i zobaczyła w nich samą uprzejmość, delikatność i życzliwość. Czuła, że może powiedzieć mu prawdę. Spuściła wzrok, podziobała chwilę łyżeczką w lodach i opowiedziała mu całą historię napaści i kilku miesięcy koszmaru, jaki potem przeżywała, a o czym rzadko decydowała się rozmawiać. Nie wiedziała, dlaczego wybrała do tych zwierzeń kogoś niemal zupełnie obcego. Zajęło to ponad godzinę, ale nie pominęła żadnych szczegółów- z wyjątkiem prawdziwego powodu wyprawy do Osaki i tego, co łączyło ją z Saitou.

-Przeżyłaś ciężkie chwile- odezwał się w końcu jasnowłosy i uścisnął jej dłoń.

– Nie było w sumie tak źle- odparła, wzruszając ramionami.- Jako modelce powodziło mi się zupełnie dobrze, mogłam nawet zaoszczędzić niezłą sumę, ale ubezpieczenie nie obejmowało tych wszystkich operacji i właściwie od tamtej pory jestem ciągle pod kreską. Rodzice pomogliby mi, gdyby wiedzieli, ale ojciec ma tylko mały sklepik w Tokio, a mama zajmuje się domem. Nawet nie byłoby ich stać na zapłacenie takich rachunków. Na szczęście dostałam od babci małe mieszkanko, który okazało się darem niebios. Mieszkam tam razem z przyjaciółkami, pracuję przy sesjach zdjęciowych i od czasu do czasu piszę jakiś artykuł. Daje się wyżyć, chociaż nie na takim poziomie, do jakiego kiedyś przywykłam.

Seiki jeszcze raz uścisnął jej dłoń.

– Nie obraź się za to, co teraz powiem, ale moim zdaniem powinnaś złapać któregoś z tych nadzianych facetów z kręgu Kei. Już do końca życia nie miałabyś kłopotów finansowych.

– Tak, to nie byłoby złe- powiedziała z westchnieniem.- Też o tym pomyślałam, ale jakoś na to się nie zanosi.

– Nie spotkałaś nikogo, kto by cię zainteresował?

– Ależ nie. To znaczy ktoś mnie zainteresował, ale są… pewne komplikacje.- Siedziała, rozmazując resztki lodów po talerzyku.- Po prostu nic z tego nie wychodzi.

– Przykro mi. Czy mógłbym ci jakoś pomóc? Mam więcej pieniędzy niż…

– Nie, w żadnym wypadku. To szalenie miło z twojej strony, ale nie mogłabym nic wziąć od ciebie.

Nie powiedziała mu, że wciąż ma nadzieję, że sprawy potoczą się tak, jakby sobie tego życzyła, oraz że chciałaby, żeby tym mężczyzną okazał się on, Seiki. Był taki miły i kochany, prowadził nadzwyczaj interesujące życie i byłby idealnym kandydatom, gdyby nie to, że nie narodził się między nimi nawet cień pożądania. Szkoda, naprawdę szkoda.

– Na pewno znajdziesz jakiegoś świetnego faceta, bo jesteś piękna i masz ciekawą osobowość. Każdy wolny mężczyzna byłby szczęśliwy, gdyby cię dostał. Ja też, gdyby coś takiego wchodziło w rachubę

– Jesteś żonaty? – spytała, patrząc na niego z niepokojem.

– Nie, to coś innego. Nie opowiadam o tym na prawo i lewo, tak że chyba w klubie nawet nie wiedzą, ale jestem homoseksualistą.

– Ty? Naprawdę? Tak jak młodszy brat Kei?

– Akihito- kun? – blondyn wybuchnął śmiechem.- Skądże, zapewniam cię, że się mylisz.

– Jesteś tego pewien?

– Całkowicie.

– A to drań. Zabiję go – mruknęła pod nosem, najwyraźniej myślami będąc gdzie indziej.

Przez całą drogę powrotną obmyślała sposoby odegrania się na białowłosym, ale nie przychodziło jej do głowy nic wystarczająco okrutnego. Kiedy dotarli do Sakura Zensen, poszła do siebie odświeżyć się po podróży przed czekającym ją koktajlem z Kosho, sprzedawcą luksusowych samochodów, zaręczonym z Tai. Co prawda odpadał jako kandydat na męża, ale pomyślała, że przyda jej się do artykułu.

~

Blondynka wpadła do swojego pokoju z prędkością światła, wściekła jak osa. Nawet nie zwróciła uwagi, że drzwi były otwarte. Dopiero, gdy ujrzała siedzącą na łóżku brunetkę lekko się zreflektowała.

– Co ty robisz?- spytała, zdumiona.- I gdzie przepadłaś wczoraj wieczorem i dziś rano, kiedy cię szukałam?

– Byłam z Kei- kun- odparła od niechcenia, lecz lekko się zarumieniła. 

– Rei- chan nie poznaje cię.- GBlondynka zaśmiała się serdecznie, momentalnie się rozluźniając

Zapadła chwila ciszy między przyjaciółkami, aż wreszcie czarnowłosa wydusiła:

– Nigdy się tak nie czułam…- po policzku ciemnowłosej spłynęło kilka słonych kropel, lecz szybko starła je dłonią.- On mnie skrzywdzi, prawda?

– Rei…- wyszeptała blondynka, nie wiedząc co powiedzieć.

– Tak po prostu czuje.

Minako przykucnęła przy brunetce, kładąc jej ręce na kolanach.

– Nie każdy facet musi być podły. Kei to dobry człowiek- powiedziała.- Przynajmniej mnie się tak wydaje… a wiesz, że ja rzadko mylę się co do poznanych ludzi.

Rei tylko kiwnęła głową.

– Nie musisz bać się miłości- dodała jasnowłosa.

– Mówi to osoba, która przed nią ucieka- brunetka uśmiechnęła się przez łzy.

– O czym ty mówisz?

– O tobie i Saitou- san- wyjaśniła przyjaciółce.- Ciągle go unikasz i myślisz, że nikt o tym nie wie? Przecież to co was łączy jest namacalne.

– Rei- chan na pewno dobrze się czujesz?- Blondynka przyłożyła jej dłoń do czoła.

– Nie wiem, w życiu nie byłam tak skołowana- wyznała szczerze.

– To chyba jednak miłość- zaśmiała się Minako.

– Jest jeszcze coś- odparła Rei poważnym tonem i po krótkiej chwili przyznała:- Poprosił mnie, żebym u niego zamieszkała… żebyśmy spróbowali… razem.

– No cóż- powiedziała Minako.- Jeśli ty będziesz wreszcie szczęśliwa, to ja też.- Niespodziewanie mocno wtuliła się w przyjaciółkę- Zasługujesz na to szczęście- dodała cicho. 

Reklamy

13 thoughts on “Wyrachowana miłość. XI

  1. I co ja mam powiedzieć, żeby się nie powtarzać. Rozdział jak zwykle świetny. Cieszę się, że Rei zdecydowała się zaryzykować i związać się z Kei’em. Mam nadzieje, że Mina też niedługo pogodzi się ze swoimi uczuciami do Saitou 😉 Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny.

  2. hihih śmiałam się jak głupia jak Saitou się „spowiadał” kumplowi co naopowiadał xD hahaha xD mają kumpla geja, ale nie tego, chociaż kto wie jaka jest prawda xD hahah xD
    mega naprawdę 🙂
    a Kei nie traci czasu z Rei… szybkie tempo narzucił – ledwo ją zna 😛 no ale ciekawe, ciekawe 😀 chcę już daaaaalej 😛

  3. Saitou i Sora zachowywali się dosłownie jak małe dzieci, ale co zrobić – faceci lubią się popisywać. Dlatego strasznie mi się podobało, jak Seiki ich załatwił i zwinął im Minako sprzed nosa 😀 Poza tym mam nadzieję, że Saitou zrezygnuje z tej swojej gry i ukrywania kasy i w końcu powiedzą sobie z Miną, co do siebie czują… I cieszę się, że Rei i Kei postanowili spróbować być razem, naszej czarnowłosej piękności też należy się trochę szczęścia 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  4. Uparta ta Minako, niby pieniądze ale chce też iskier. Jak to się mawia: albo rybki albo akwarium 🙂 a może gdy się człowiek zdecyduje to trafi się jakiś gratis 😉

  5. Świetny rozdział 😀 Miałam niezły ubaw, gdy Sora i Saitou, próbowali zrobić wrażenie na Minako,… no ale gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta i Seiki wykorzystał doskonale swoją okazję. Nie spodziewałam się jednak, że okaże się homoseksualistą. Cieszy mnie mimo wszystko fakt, że przy okazji wyszło na jaw kłamstwo Saitou, dotyczące orientacji Akihito.
    Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny wpis, ponieważ jestem ciekawa co się dalej wydarzy 😀
    Pozdrawiam i życzę dużo weny 😀 😀 😀

  6. Gdzie się dwóch bije tam trzeci korzysta – to przysłowie idealnie pasuje 🙂
    Kochana świetny rozdział jednocześnie zabawny, poważny i w pewnych momentach smutny. Nic dodać nic ując – cudowny!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s