Wyrachowana miłość. XVI

Dla tych, którzy czekali na ten rozdział. 🙂

Gdybym nie umieściła ostatniej sceny, to bym nie była sobą. -.-

^^

~

– Uwielbiam takie miejsca – powiedziała Rei, kiedy weszli do ogromnej księgarni. Głęboko wciągnęła w płuca woń papieru i farby drukarskiej. – Lubisz ten zapach?

– Pewnie – mruknął Kei. – Parzoną czy z ekspresu?

Popatrzyła na niego ze zdumieniem.

– Słucham?

– Pytam, czy chcesz kawę parzoną czy z ekspresu?

Dopiero teraz poczuła subtelny aromat kawy. W rogu księgarni mieścił się niewielki barek.

– Nie, dziękuję. Mówiłam o zapachu książek. Księgarnie pachną zupełnie inaczej niż biblioteki. W bibliotekach czuje się tradycję, unosi się aura historii, natomiast księgarnie to powiew nowości, odkrywania nieznanego świata.

– Nigdy dotąd nie myślałem o tym w ten sposób. Szukasz czegoś konkretnego?

Pokręciła głową.

– Najpierw zobaczę, co w nowościach, a potem zerknę na przecenę. A ty? Lubisz jakiegoś autora? Nigdy dotąd o tym nie rozmawialiśmy.

– No… znalazłoby się paru… – ostrożnie bąknął. – Umiesz wymienić swoich?

Uśmiechnęła się.

– Raczej nie. Lista nie ma końca. Dla odprężenia czytuję śmieszne kryminały i wesołe romanse.

– No właśnie. Ja… też lubię kryminały.

– A zatem … Abbott- stwierdziła.

– Całkiem niezły – przytaknął. – Eee… Podobał mi się „Samotny gołąb”.

– Tak, … to wspaniały pisarz. Ostatnio chyba znów coś wydał. Chcesz sprawdzić? Musisz szybko zapełnić biblioteczkę w swoim nowym domu. Wiesz co? Rozdzielmy się. Za pół godziny spotkamy się w barku.

– Znakomity pomysł.

Kei zaczekał, aż brunetka zniknie wśród półek, a potem szybkim krokiem podszedł do informacji. Jakie licho go podkusiło, żeby tu przyjeżdżać? Wolałby przejść po rozżarzonych węglach, niż znaleźć się w księgarni. Bał się książek. Że też musiał sobie wybrać dziewczynę, dla której czytanie było życiową namiętnością…

Oparł się o ladę, nad którą wisiał napis „Informacja”, i powiedział cicho:

– Proszę o radę.

– Czym mogę służyć, proszę pana? – zapytał młody chłopak. Kei wydawało się, że słychać go w całym sklepie.

– Cii… Nie tak głośno. – Rozejrzał się, czy przypadkiem nie widać gdzieś Rei. Na szczęście była daleko. – Chcę kupić parę książek, lecz potrzebna mi pańska pomoc – dodał prawie szeptem. – Dużo dobrych książek, i to jak najprędzej.

– Jakich książek? – szepnął chłopak. Kei znowu obejrzał się przez ramię.

– Wszystko co macie …. i …., wszystkie najnowsze bestsellery, dziesięć lub dwadzieścia najnowszych kryminałów i… romansów. Śmiesznych kryminałów i wesołych romansów.

Chłopak, mimo młodego wieku, był mistrzem w swoim fachu. Niczemu się nie dziwił.

– Rozumiem, proszę pana. A jeśli chodzi o bestsellery, to mają być powieści czy literatura faktu?

– Jedno i drugie.

– W twardej oprawie, czy broszurowej?

– W twardej. Dam dodatkowo pięćdziesiąt jenów, jeśli zrobimy to w dwadzieścia minut. I samo się rozumie, że nikomu ani słowa.

– Weźmiemy wózek.

Młodzieniec pognał na drugą stronę sklepu, jakby uciekał przed pożarem. Kei pospieszył za nim. Zatrzymali się przed regałem.

– Tu mamy bestsellery – powiedział półgębkiem chłopak. – Po jednym?

– Po jednym.

Potem skręcili w prawo między półki.

– Tu jest Ford- szepnął. Wrzucił kilka książek do wózka. – Teraz jedziemy po Murakami, a potem po kryminały.

Demon szybkości pomknął w dalszą drogę. Nagle wózek stanął. Chłopak z lekko strapioną miną popatrzył na Kei.

– Co się stało?

– Niestety, Murakami mamy tylko w wydaniach kieszonkowych. No i na nagraniach.

– Jakich nagraniach?

– Na płytach, do słuchania podczas podróży.

Kei uśmiechnął się.

– To świetnie! Biorę wszystko. Ford też jest?

– Oczywiście! Tak samo Kirino.

– Kto to jest Kirino?

Chłopak wyciągnął z wózka jakąś książkę i pokazał mu zdjęcie autora.

– A… ten Kirino – mruknął, nadal nie wiedząc, na kogo patrzy. – Niech będzie.

– Nie wszystkie książki wyszły na płytach.

– To niech pan da te, co wyszły.

– Czas nam się kończy.

– Dorzucę dodatkowe pięć minut i dodatkowe pięćdziesiąt jenów.

– Robi się. – Chłopak popchnął wózek.

Tylko raz niemal wpadli na Rei. Jasnowłosy chwycił chłopaka za ramię i szybko wciągnął go za stoisko z kalendarzami. W pół godziny było już po wszystkim. Kei wcisnął w dłoń chłopaka sto jenów i podjechał pełnym wózkiem do kasy.

Kasjerka wybałuszyła oczy.

– Lubi pan czytać – powiedziała.

– No pewnie – odparł.

Zapłacił, zabrał trzy wypchane torby i szybko poszedł do baru. Zdążył wypić dwie kawy, zanim zjawiła się Rei.

– Przepraszam – powiedziała. – Straciłam poczucie czasu. Zawsze tak się dzieje, gdy mam do czynienia z książkami.

– Nic się nie stało – zapewnił ją Kei. – Chcesz kawy?

– Cappuccino.

– Robi się. – Podszedł do kontuaru. Kiedy wrócił, zobaczył, że brunetka z ciekawością zagląda do jego toreb z zakupami.

– Kupiłeś to wszystko? – zająknęła się z podziwu.

– Tak. Sama mówiłaś, że powinienem zapełnić biblioteczkę. To na dobry początek.

Wyjęła jakiś opasły tom i zmarszczyła czoło.

– Po co ci książka o menopauzie?

Kei omal nie wypuścił filiżanki z dłoni.

– To… eee… dla pani Li.

Rei popatrzyła na niego spod oka.

– Myślisz, że na tyle dobrze umie po japońsku?

– Ależ oczywiście! Byłabyś zdziwiona, jak ona świetnie czyta.

Wzruszyła ramionami i zerknęła na inny tytuł. Oczy błysnęły jej radością.

– Ekstra! To Kirino! Na pewno pożyczę tę książkę.

– Jak chcesz, to weź ją sobie.

– Nie, nie, pożyczę ją, jak skończysz czytać. Znasz inne z tej serii?

Kei skrzywił się, jakby zjadł cytrynę. Szybko wypił łyk kawy. Zimny pot zrosił mu czoło.

– Jedną lub dwie… czytałem je już jakiś czas temu… Niezły autor. A może jeszcze jedno cappuccino?

Autor? – pomyślała. Natsuo Kirino? Z ukosa spojrzała na Kei.

– Nie, dziękuję. A którą lubisz najbardziej?

– Nie pamiętam tytułu. Mówiłem ci, że to było dawno. Wiesz już może, dokąd pójdziemy na kolację?

– Jeszcze nie. Wiem za to, co zrobimy jutro. Zapraszam cię do siebie. Nawet upiekę ciasto z tej okazji.

– Z jakiej okazji?

Parsknęła śmiechem.

– Przecież są twoje urodziny. Chyba że coś już zaplanowałeś.

– Nic, a nic. – Pokręcił głową. – Naprawdę upieczesz ciasto?

– Naprawdę. A jakie lubisz?

– Kokosowe.

~

Dziewczyno, czyś ty zupełnie zwariowała?! – pluła sobie w brodę. Wciąż nie mogła uwierzyć, że w momencie słabości obiecała upiec ciasto kokosowe. Nigdy w życiu nie upiekła ciasta!

To było widać. Wierzchnia warstwa zaczęła się zsuwać. Rei szybko wetknęła w ciasto z pół tuzina wykałaczek, żeby utrzymać nieposłuszną masę w odpowiednim kształcie. Wyrównała polewę i posypała wszystko wiórkami kokosowymi. Na górze przykleiło się ich nawet sporo, ale uparcie odpadały z boków. Potem na samym wierzchu pojawiła się głęboka szczelina i niewiele brakowało, żeby wszystko spłynęło na podłogę. Po skończonej pracy cofnęła się o krok od stołu i krytycznym okiem spojrzała na swoje dzieło. Ciasto wyglądało gorzej niż ulice Tokio po dwudniowej śnieżnej zamieci. Westchnęła ciężko. Na szczęście reszta dań była o wiele mniej skomplikowana. Pieczeń wieprzowa według przepisu Oharu i sałatka grecka, kupiona w pobliskich delikatesach. Stół był gotów, świece zapalone, prezent zapakowany. Brakowało tylko jubilata.

~

Kei bolała głowa. Wziął już cztery aspiryny i nic nie pomagało. Ledwo mógł patrzeć na oczy. Wczoraj usiłował przeczytać książkę Kirino. Kirino, a nie Kirina, jak się okazało. Gdy to odkrył, poczuł się jak skończony dureń. Czytał, czytał i nic z tego nie rozumiał. Dobrze chociaż, że miał płyty. Bez nich na pewno przepadłby z kretesem.

Dobry Boże, od dwóch lat, nie umiał przeczytać pojedynczej litery. Nienawidził książek, gazet, czasopism, sprawozdań i napisów na torebkach z chipsami. Nienawidził druku i inskrypcji rytych w kamieniu. Tylko jak miał to ukryć przed Rei?

Wziął zimny prysznic. Dlaczego jestem takim cholernym głupcem? – pytał sam siebie, chociaż znał odpowiedź. To dla niej tak się wydurniał. Zrobiłby dosłownie wszystko, żeby tylko zobaczyć uśmiech na jej pięknej twarzy. Była tego po stokroć warta. Rei, książki, praca… Sam pewnie nie dałby sobie rady. Dobrze, że miał do pomocy Tamiko. Sachiko też się przydawała. No i Rika. Przyszło mu do głowy, że mógłby częściej się z nimi spotykać. Może przynajmniej trzy razy w tygodniu? Jak najszybciej chciałby zobaczyć spodziewane efekty.

~

Siedząc z Rei przy maleńkim stole, doszedł do wniosku, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Kolacja była bardzo smaczna i niezwykle urocza w nastroju. Pośrodku stołu stał bukiet kwiatów, do tego dwie świece… Rei wyglądała pięknie. Miała wysoko upięte włosy, ubrana była w luźną jedwabną bluzkę i czerwone obcisłe spodnie. Prawdę mówiąc, Kei o wiele mniej uwagi poświęcał jedzeniu niż jej osobie. Dobrze zjeść mógł prawie wszędzie, a Rei była tylko jedna… Chciał na nią patrzeć. Chciał jej dotykać. Chciał się z nią kochać aż do kwietnia.

– Znakomicie gotujesz – powiedział wreszcie, odkładając na stół serwetkę. – Jestem naprawdę mile zaskoczony. Rzadko się zdarza, żeby piękna kobieta potrafiła przyrządzić tak wystawną ucztę.

Roześmiała się.

– Nieprawda. Nie umiem gotować. Lepiej powstrzymaj się z pochwałami do czasu, aż spróbujesz ciasta.

– Naprawdę upiekłaś ciasto?

– Naprawdę. Mam nadzieję, że okaże się jadalne.

Poszła do kuchni. Po chwili wróciła, niosąc białe ciasto z pojedynczą płonącą świeczką.  Postawiła tacę na stole i zaczęła śpiewać „Wszystkiego najlepszego”, powoli, w stylu Marilyn Monroe. Wyglądała tak uwodzicielsko, że Kei aż zawył w duchu. Nie wytrzymał. Przyciągnął ją do siebie i zakrył jej usta pocałunkiem. Miała smak śliwek i fajerwerków. Położył rękę na jej piersi.

– Boże… Pragnę cię – szepnął jej wprost do ucha.

– Ale… ciasto.

– Ciasto może poczekać.

Próbowała jeszcze coś powiedzieć, ale jej na to nie pozwolił. Ściskał i tulił ją z całej siły.

– Kei, nie! – Odepchnęła go i zerwała się z jego kolan. – Nie… nie chcę. Jeszcze nie jestem gotowa.

Spojrzał na jej zaczerwienioną twarz i rozognione oczy. Bezwiednie oblizała usta.

– Tygrysku, nie przywykłem do tego, żeby zarzucać kobiecie kłamstwo, lecz tym razem na pewno kłamiesz. Twoje uczucia niczym nie różnią się od moich.

Zdesperowana splotła nerwowo dłonie i głęboko zaczerpnęła tchu.

– Przepraszam. Za nic w świecie nie zamierzałam cię prowokować. Po prostu… jestem teraz w nie najlepszej formie.

– Nie najlepszej… – Zrozumiał, o czym mówiła, i spokojnie pokiwał głową. – Nie ma sprawy.

Lekko pocałował ją w rękę.

– Nie przejmuj się tym, tygrysku. Co z tym ciastem?

Odwróciła się, żeby popatrzeć na swoje arcydzieło.

– Istna tragedia, nie sądzisz?

– To najpiękniejsze ciasto, jakie w życiu widziałem – odparł. – Zaraz je pokroję.

– Zaczekaj! Najpierw pomyśl jakieś życzenie i zdmuchnij świeczkę.

Roześmiał się.

– Długo nie muszę myśleć. Zaczerpnął tchu i zdmuchnął świeczkę.

Odkroiła spory kawałek ciasta i nałożyła je na talerz.

– Uważaj na wykałaczki. Zużyłam prawie całe opakowanie, żeby skleić to wszystko razem. Chcesz kawy?

– Oczywiście. Poczekaj, sam zaparzę.

– Siadaj. Dzisiaj są twoje urodziny.- Wręczyła mu niebieską paczkę obwiązaną wstążką.- Wszystkiego najlepszego.

– Ależ tygrysku, przecież nie musiałaś kupować mi prezentu!

– Musiałam. Mam nadzieję, że ci się spodoba. Otwórz, a ja zrobię kawę.

Paczuszka wyglądała tak pięknie, że aż żal było rozrywać papier. Ale to zrobił. W środku znalazł książkę. Kiedy Rei przyniosła kawę, on wciąż jeszcze wpatrywał się w okładkę z latawcem.

– To historia latawców! – z podnieceniem powiedziała. – Cieszysz się?

Zebrał się w sobie i uśmiechnął się blado.

– No pewnie – odparł. – To cudowny prezent.

Sprawił jej tym wyraźną radość.

– Fajnie, że ci się podoba. A jak ciasto?

Kei uniósł widelczyk do ust.

– Wyśmienite. – Wyjął dwie wykałaczki.

Czarnowłosa przyglądała mu się podejrzliwie.

– Na pewno?

– Na pewno. – I żeby jej to udowodnić, zjadł jeszcze dwa kawałki, a resztę zabrał do domu.

Prawdę mówiąc, mimo nieszczególnego wyglądu, ciasto było rzeczywiście smaczne. Przed snem nie oparł się pokusie i zjadł jeszcze jedną porcję. Siedząc samotnie w kuchni, w ogromnym i pustym domu, doszedł do wniosku, że były to najpiękniejsze urodziny, jakie miał w ostatnich latach. Brakowało mu tylko jednego. Chciałby również noc spędzić z Rei.

Cierpliwości, pomyślał z przekonaniem.

~

Brunetka z otwartymi oczami leżała w łóżku. Nie spała. Zastanawiała się, jak do tego doszło, że jednak nie poprosiła Kei, aby został na noc. Przecież przygotowywała się do tego. Nawet zmieniła pościel w sypialni i włożyła seksowną bieliznę. Wpatrywała się w smugę księżycowego blasku, prześwitującą przez szparę w zasłonach.

Dlaczego stchórzyła?

A tak niewiele brakowało… Kei miał rację. W tamtej chwili całkowicie podzielała jego uczucia, jednak w ostatniej chwili coś ją powstrzymało.

Teraz albo nigdy, pomyślała. W jednej chwili zerwała się z łóżka i nałożyła na siebie satynowy szlafrok. Podeszła do okna i spojrzała w stronę willi naprzeciw. Światło w kuchni wciąż było zapalone. A więc nie spał. W ciągu kilku sekund, boso i w samym szlafroku była pod jego domem. Niepewnie zastukała.

Gdy blondyn otworzył drzwi, był nad wyraz zaskoczony.

– Co ty tu robisz?

– Miałeś racje, zarzucając mi kłamstwo- przyznała.- Stchórzyłam. Stchórzyłam, jak niedojrzała nastolatka. Prawda jest taka, że pragnę cię, Kei. Cały czas…

Zanim zdążyła skończyć wpił usta w jej soczyste, malinowe wargi.

~

– Dlatego ciągle o nim myślisz?- spytał ją długo później, gdy leżeli w zmiętej pościeli.

Zaskoczona słowami zamarła na chwilę.

– O kim?- niepewnie odpowiedziała pytaniem.

– Dobrze wiesz, że mówię o twoim byłym mężu. Cholera, Rei żałujesz, że od niego odeszłaś? Odpowiedz mi.

– Dlaczego o tym mówisz?- wyszeptała.

Przewrócił się na plecy i zakrył oczy.

– Do diabła, Rei, nie jestem głupcem. Wiem, że za każdy razem, kiedy patrzysz na mnie, widzisz jego.

Ułożyła się na boku i położyła rękę na jego torsie.

– Nie masz racji, uwierz mi. Jesteś wyjątkowym mężczyzną, Kei, i to ciebie pragnęłam. Z tobą się kochałam. Nigdy nie byłeś i nie będziesz nim.- Dotknęła językiem jego piersi.- Żaden mężczyzna nigdy tak mnie nie podniecał. Żaden.

– Chciałbym, żeby to była prawda – przytulił ją do siebie.

– To jest prawda. Póki cię nie poznałam, nigdy nie… nie miałam wygórowanych potrzeb, jeżeli chodzi o seks. Teraz zdaje mi się, że jedyne, o czym jestem w stanie myśleć, to pójście z tobą do łóżka.

– No to jest nas dwoje- roześmiał się.- Kiedy uciekłaś z Sakura Zensen, nie byłem w stanie spokojnie przespać ani jednej nocy.

– Myślisz, że to feromony?

– Myślę, że to twoje piękne oczy… – Pocałował ją w obie powieki. – Twoje usta i te niesamowite nogi… – musnął jej wargi. – Albo ten dołeczek. – Kolejny pocałunek, w brodę. – Albo ten tyłeczek, albo te… – Ujął jej pierś i dotknął sutka językiem. – Jak ja marzyłem o twoich piersiach.

Nie pozostawił ani jednego zakamarka jej ciała bez pieszczot i pocałunków. Zanim skończył podróż, niemal straciła poczucie rzeczywistości. Nikt nigdy tak jej nie pieścił. Traktował ją jak królową, którą należy czcić. Poczucie, że jest najbardziej pożądaną kobietą na ziemi, wyzwoliło ją od wszelkich zahamowań, dało dość siły, by przejąć inicjatywę i wypróbować nowe przyjemności.

Reklamy

9 thoughts on “Wyrachowana miłość. XVI

  1. Uwielbiam takie momenty i podobnie jak Rei mogłabym spędzić wieczność w księgarniach. Choć lepsze od nich są antykwariaty z książkami, gdzie można dostać świetne wydania i to po całkiem niezłej cenie. Właśnie to mi trudno zdzierżyć – że książki są dość drogie. Choć i tak nie powstrzymuje mnie to od kupowania kolejnych. Moja mama już przestała nawet liczyć, którą z kolei przytachałam do domu (a zazwyczaj jest ich kilka ^^) i zdążyła się przyzwyczaić, że jej najstarsza zamiast iść do galerii na zakupy, woli wydać całą kasę na książki 😀
    I, ach, jak zazdroszczę Kei domowej biblioteczki. Marzę o takiej w swoim własnym mieszkaniu. Z drugiej strony jednak mu współczuję. Teoretycznie fakt, iż nie potrafi czytać lub ma z tym problem nie jest czymś, co powinno spędzać mu sen z powiek, ale jak wiadomo każdy inaczej podchodzi do swoich, hm, nieumiejętności, słabości i podejrzewam, że będąc na jego miejscu zachowywałabym się podobnie, byleby tylko nic się nie wydało.
    Cieszę się jednak, że to Rei tym razem do niego poszła, że to ona wykonała ten krok. I jestem niezmiernie ciekawa całej historii związanej z jej byłym mężem. I nie wiem czemu, ale wciąż mam wrażenie, że niedługo spotka albo byłego męża albo ojca i Kei stojący u jej boku pokaże im jak powinno się traktować taką kobietę jak ona (;

    Pozdrawiam,

    1. Ja uwielbiam chodzić po antykwariatach, nie tylko dlatego, że ceny są o wiele niższe, ale one mają to coś i można tam znaleźć prawdziwe perełki. Potem zamiast uczyć się na egzaminy to czytam. 😛
      A jeżeli chodzi o Kei to problem nie leży w tym, że on nie potrafi czytać, ta dolegliwość pojawiła się kiedy był już dorosłym facetem … a jeszcze chwila, a bym się wygadała. 😀
      W następnym rozdziale wszytko się wyjaśni. 🙂

      1. Pozostaje mi tylko snuć domysły i czekać aż wszystko się wyjaśni. Co – pomimo tego, że naprawdę uwielbiam tę historię – zdarzy się już niedługo.
        Cóż, podobno przed egzaminami robi się wszystko, tylko nie powtarza materiał (; Ja zazwyczaj mam idealnie pomalowane paznokcie jako, że zazwyczaj po prostu maznę je lakierem i tyle. I pamiętam, że jak dorwałam trylogię „Igrzysk śmierci”, to każdego dnia szłam kupować kolejną część, nie przejmując się stosem notatek i wizją zbliżającego niezbyt łatwego egzaminu ;D

          1. Niee, ja mam to szczęście, że sesję zakończyłam już w ostatnim tygodniu maja, ale za to wciąż poluję na jednego wykładowcę po wpis i coś mi się wydaje, że złapię go dopiero we wrześniu, gdy łaskawie zjawi się na poprawkowych egzaminach. A z książek, to póki co zakończyłam cudowne „Kiedyś byłam księżną” i „Ponieważ byłam księżną”. Co prawda, czytalam je kiedyś, ale co innego jak się czyta wypożyczone, a inaczej jak dostaniesz je w swoje łapki ledwo po przyjściu kuriera ;D Teraz nie mam żadnych planów, ale ciągnie mnie do „Bez mojej zgody”, przy której rycze za każdym razem (;

            Na pewno dasz radę (;

            1. ‚Bez mojej zgody’ dostałam na urodziny od przyjaciółki, długo się zbierałam do przeczytania jej, ale kiedy już to nastąpiło wylałam przy niej wiele łez.
              Teraz w moich rękach jest wypożyczana od koleżanki książka Hanny Cygler za którą jeszcze się nie zabrałam.

              Dzięki za otuchę. 🙂 Chciałabym dać radę, bo nie chce się uczyć ponownie przed wrześniem. :/

  2. no w końcu… czekałam i czekałam i czekałam i nie miałam co czytać…. aż w końcu niespodzianka! jest nowy 😀
    Tak Kei jest idiotą, że się nie przyzna Rei, przecież by zrozumiała… dureń! Irytuje mnie totalnie.
    Jestem ciekawa cóż się stanie w następnym odcinku ^^

  3. Nie przyznać się do takiej głupoty to tylko facet potrafi;) a rozdział jak zwykle niesamowity 😀 Jednak trzeba docenić poświęcenie Keia za zaangażowanie i kombinacje alpejskie w celu przypodobania się kobiecie XD

  4. Świetny rozdział… Zastanawiam się tylko kiedy w końcu Kei przyzna się do swoich problemów ze wzrokiem… a może w końcu Rei się domyśli 😀 No i ta końcówka była po prostu cudowna a już myslałam, że Hino nie pójdzie do Kei’a a tu taka niespodzianka:D
    Pozdrawiam i życzę dużo weny 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s